Po skandalu z Armstrongiem już żadna afera dopingowa nie...

    Po skandalu z Armstrongiem już żadna afera dopingowa nie będzie szokująca

    Przemysław Franczak, publicysta "Polski"

    Polska

    Polska

    Przemysław Franczak

    Przemysław Franczak

    Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki w przeddzień mistrzostw świata ma do rozbrojenia ładunek wybuchowy o dużej sile rażenia. A może inaczej - bomba już wybuchła, nieznana jest tylko skala zniszczeń. W sprawie wycieku wyników badań krwi czołowych lekkoatletów i płynących wraz z nim zarzutów o tuszowanie dopingu IAAF na razie nabrała wody w usta. "Dane zostały pozyskane nielegalnie i upubliczniono je bez naszej zgody" - to tyle, jeśli chodzi o jej oficjalne stanowisko w tej sprawie.
    Przemysław Franczak

    Przemysław Franczak

    Po skandalu z Lance'em Armstrongiem już żadna afera dopingowa nie będzie wystarczająco szokująca, by kimkolwiek wstrząsnąć. No, może poza ludźmi ze Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), bo znowu szykuje im się żmudne śledztwo. Sprawa jest jednak bardzo ciekawa, i to nie tylko dlatego, że przewijają się nazwiska medalistów wielkich imprez. Przypomina to trochę niedawny kazus Chrisa Froome'a, zwycięzcy Tour de France, i wykradzionych wyników jego badań wydolnościowych. Ich analiza pozwoliła części opinii publicznej sformułować akt oskarżenia i wydać wyrok. Winny. A tu dowody są twardsze, przynajmniej teoretycznie, a podejrzanych znacznie więcej.

    Trudno przewidzieć, czy zostanie wykazane czarno na białym, kto się koksował, a kto nie, weryfikacja i interpretacja tych danych to nie sprawdzenie wskaźnika OB w badaniach okresowych, ale świat zawodowego sportu będzie musiał znów odsłonić parę tajemnic, głównie tych medycznych. Ot, weźmy choćby tzw. wyłączenie dla celów terapeutycznych, czyli możliwość stosowania zakazanych środków po spełnieniu określonych warunków (choroba, kontuzja itp.). Niedawno manipulowanie kartami medycznymi zawodników, żeby owe wyłączenia zdobyć, zarzucono słynnemu trenerowi Alberto Salazarowi (pracował m.in. z Mo Farahem, choć akurat jego wyniki z owego wycieku nie budzą podejrzeń). Był jedyny? Hm, demony dopingu nie śpią, kiedy jest pole do nadużyć.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Doping chemiczny

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści

    Doping chemiczny jest tylko pochodną najsilniejszego i całkowicie legalnego środka dopingowego: pieniędzy. Dla kasy, dla wielkiej kasy, wielu ludzi gotowych jest się dosłownie pozabijać i żadne...rozwiń całość

    Doping chemiczny jest tylko pochodną najsilniejszego i całkowicie legalnego środka dopingowego: pieniędzy. Dla kasy, dla wielkiej kasy, wielu ludzi gotowych jest się dosłownie pozabijać i żadne badania moczu pobieranego w sraczyku po zawodach tego nie zmienią, bo kolega już sobie zdążył wszprycować do pęcherza moczyk kolegi tak? Bo nawet w internecie reklamują się ośrodki „gwarantujące niewykrywalne środki dopingowe”.
    A są takie.

    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Z Armstrongiem było tak jak jest z Bjoergen

    x (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Wszyscy wiedzieli, że lekarstwa podkręcają organizm chorego, ale nikt nie śmiał tego głośno powiedzieć no bo chory facet wygrał z rakiem. Cały czas powtarzają się takie przypadki ale wygrywa ten...rozwiń całość

    Wszyscy wiedzieli, że lekarstwa podkręcają organizm chorego, ale nikt nie śmiał tego głośno powiedzieć no bo chory facet wygrał z rakiem. Cały czas powtarzają się takie przypadki ale wygrywa ten kto głośniej krzyczy i kto ma wpływy z federacjach sportowych. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo