Po latach poznajemy prawdę ws. katastrofy lotniczej w Lesie...

    Po latach poznajemy prawdę ws. katastrofy lotniczej w Lesie Kabackim

    Lucjan Strzyga

    Aktualizacja:

    Do akcji ratunkowej skierowano "maksymalną liczbę karetek i sił milicyjnych". Ponadto 44 sekcje gaśnicze i 195 strażaków

    Do akcji ratunkowej skierowano "maksymalną liczbę karetek i sił milicyjnych". Ponadto 44 sekcje gaśnicze i 195 strażaków ©Fot. Maciej Macierzynski/ Reporter

    Dokładnie ćwierć wieku minęło 9 maja od katastrofy iła-62 w Lesie Kabackim. Zginęły wówczas tragicznie 183 osoby. Po latach znamy wszystkie fakty tragedii "Tadeusza Kościuszki" - pisze Lucjan Strzyga.
    Do akcji ratunkowej skierowano "maksymalną liczbę karetek i sił milicyjnych". Ponadto 44 sekcje gaśnicze i 195 strażaków

    Do akcji ratunkowej skierowano "maksymalną liczbę karetek i sił milicyjnych". Ponadto 44 sekcje gaśnicze i 195 strażaków ©Fot. Maciej Macierzynski/ Reporter

    To była największa katastrofa lotnicza w Polsce po II wojnie. Rejsowy samolot PLL LOT "Tadeusz Kościuszko", kursujący na linii transatlantyckiej, rozbił się po ponad godzinie od startu z warszawskiego lotniska. Zginęło 172 pasażerów i 11 członków załogi. Z zapisów czarnej skrzynki wynika, że dowodzący załogą kpt. Zygmunt Pawlaczyk i drugi pilot mjr Leopold Karcher do końca zachowywali się jak profesjonaliści. Ostatnie słowa Pawlaczyka, które o godz. 11.12 usłyszeli kontrolerzy lotów na Okęciu, brzmiały: "Cześć! Giniemy!".

    Tragedia zaczęła się w 23. minucie lotu, nad miejscowością Warlubie. To wtedy nastąpiła eksplozja silnika numer 2, w wyniku której uszkodzeniu uległ również silnik numer 1 oraz tylna część kadłuba. Piloci jeszcze przez pół godziny walczyli o bezpieczne lądowanie maszyny. Niestety, około pięciu kilometrów przed lotniskiem samolot runął na skraj Lasku Kabackiego i rozpadł się na setki kawałków.

    Czytaj także: Samolot z 46 osobami na pokładzie zniknął z radarów. Zła pogoda utrudnia poszukiwania

    Do zbadania przyczyn katastrofy ówczesny prezes Rady Ministrów Zbigniew Messner powołał specjalną komisję rządową pod przewodnictwem wiceministra Zbigniewa Szałajdy. Jej pierwsze posiedzenie odbyło się 11 maja 1987 roku. Ostatecznie komisja stwierdziła, że bezpośrednią przyczyną katastrofy było "zniszczenie jednego z silników, które nastąpiło w chwili, gdy samolot Ił-62 M SP-LBG znajdował się na wysokości 9200 metrów w rejonie Grudziądza".

    Opinie specjalistów są zgodne: ogólnikowe stwierdzenie o awarii silnika spowodowane było chęcią niezadrażniania stosunków z rosyjskim sąsiadem. Co więcej, wbrew temu, co podano w oficjalnym komunikacie komisji, że w czasie jej prac obecni byli specjaliści ze strony producenta samolotu i silników, w rzeczywistości komisja nie dysponowała potrzebną dokumentacją techniczną samolotu. Wszelkie obliczenia trzeba było przeprowadzać od podstaw.

    Dopiero po latach zaczęły się w mediach pojawiać opinie polskich specjalistów, że twierdzenia strony rosyjskiej o złej eksploatacji fatalnego iła są fałszywe. Ale też wcześniej istniały raporty polskich inspektorów, że wina leży całkowicie po stronie Rosjan, konkretnie tamtejszych konstruktorów i wykonawców. Strategiczny sojusz polsko-radziecki wymagał jednak ocenzurowania prawdy.

    Czytaj także: Badanie katastrof lotniczych to idealna robota dla Holmesa

    A opinia fachowców nie pozostawiała jakichkolwiek złudzeń: w trakcie budowy silnika Rosjanie wprowadzili kilka poprawek technicznych, m.in. wywiercili w tzw. bieżni silnika otwory. Miały one zapewnić lepsze smarowanie urządzenia, w rzeczywistości doprowadziło to do tak "znacznego" zużycia łożysk, że w wyniku wysokiej - sięgającej ponad 1000 stopni Celsjusza - temperatury doszło do urwania wału. Można zatem wywnioskować, że bezpośrednią przyczyną katastrofy "Kościuszki" była absurdalna myśl techniczna realnego socjalizmu, który na pierwszym miejscu stawiał wykonanie planu, a nie jakość produktu. "Lataj iłem - będziesz pyłem" - takie, wyjątkowo trafne, powiedzonko krążyło wówczas wśród zdruzgotanych wypadkiem Polaków.

    Historycy PRL-u podkreślają, że członkowie komisji Szałajdy znajdowali się pod wielką polityczną presją. I że sprawa ostatecznych wniosków miała swoje konsekwencje. W sprawie raportu odbyło się nawet spotkanie na Kremlu członków polskiej komisji, na czele z Szałajdą, z przedstawicielami rosyjskiej wierchuszki i kadrą inżynierską. Odbyła się gwałtowna dyskusja, podczas której Rosjanie nie potrafili obalić dowodów strony polskiej na temat winy producenta silników. "Dwudniowe rozmowy przebiegały w nieprzyjaznej atmosferze" - wspominał jeden z uczestników Antoni Milkiewicz i zakończyły się ogólnikowym dokumentem podpisanym przez wiceministrów obu państw.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (9)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    a czy jest synem biskupa?

    układ wroclawski (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    to kto się włamał do samolotu?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Śledztwo w 1987

    Adam (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Śledztwo prowadzone w 1987 roku pozostawiało wiele do życzenia. Szokujące jest to, że włamano się do samolotu w Rio kilka dni przed katastrofą i poprzełączane zostały przełączniki w samolocie... i...rozwiń całość

    Śledztwo prowadzone w 1987 roku pozostawiało wiele do życzenia. Szokujące jest to, że włamano się do samolotu w Rio kilka dni przed katastrofą i poprzełączane zostały przełączniki w samolocie... i co Rosjanie tego nie sprawdzili? Polacy robiąc przegląd tego nie zauważyli? To zagadnienie jest bardzo intrygujące. Dużo pytań. Na wiele z nich możemy znaleźć odpowiedź w książce 60 minut do śmierci.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    prawda

    uq (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Dostal rakieta ziemia air nad Grudziadzem

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    prawda

    uq (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Dostal rakieta ziemia air nad Grudziadzem

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    CICHY I SZYBKI LECZ NIEDOPRACOWANY

    lot (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Jednak przez 20 lat w liniach LOT samoloty te przeleciały nad oceanem tysiące godzin cicho i szybko .
    Nie zmienia to faktu że ich "pionierskie" łożyska były obarczone wadami a cała współpraca z...rozwiń całość

    Jednak przez 20 lat w liniach LOT samoloty te przeleciały nad oceanem tysiące godzin cicho i szybko .
    Nie zmienia to faktu że ich "pionierskie" łożyska były obarczone wadami a cała współpraca z Rosjanami była trudna ze względu na uwarunkowania polityczne.
    Bardzo dobrze iż linie lotnicze LOT korzystają (leasingują) obecnie BOEINGI ponieważ jest to obecnie najlepszy (pomimo wpadek z DREAMLINERAMI w początkowej fazie produkcji) producent samolotów pasażerskich na świecie. Inną kwestią pozostaje jakie mamy umowy podpisane to znaczy kto ponosi koszty za wyłączenie (chwilowe postoje) samolotów .zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do m1980

    Cezar (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 6

    Teraz mamy przyjaźń polsko-amerykańską. I bardzo dobrze, bo Stany Zjednoczone to nasz najlepszy sojusznik i przyjaciel. A co nas obchodzą ludzie ginący na bliskim wschodzie, ważne że nasi ludzie,...rozwiń całość

    Teraz mamy przyjaźń polsko-amerykańską. I bardzo dobrze, bo Stany Zjednoczone to nasz najlepszy sojusznik i przyjaciel. A co nas obchodzą ludzie ginący na bliskim wschodzie, ważne że nasi ludzie, Polacy nie giną. Dla nas to jest i powinno być najważniejsze. Natomiast w imię narzuconej w przeszłości "przyjaźni" polsko-sowieckiej, w katastrofach lotniczych ginęli nasi ludzie, Polacy.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bujda

    Nick (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 122 / 126

    Moj znajomy pracowal wtedy w LOTcie i znal przyczyne katastrofy juz wtedy dokladnie. Poza tym mowil mi, ze remonty silnikow musialy byc robione u ruskich, a jak odbierali taki silnik to byly w nim...rozwiń całość

    Moj znajomy pracowal wtedy w LOTcie i znal przyczyne katastrofy juz wtedy dokladnie. Poza tym mowil mi, ze remonty silnikow musialy byc robione u ruskich, a jak odbierali taki silnik to byly w nim m.in. igly z drzew iglastych. O wadzie tych lozysk turbiny tez wszyscy wiedzieli, lecz zabroniono im zmieniac je na lepsze, producji szwajcarskiej. I tak w imie przyjazni polsko ruskiej zginely 183 ducha winne osoby. A przyjazn POlsko ruska trwa nadal!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tak tworzono propagandę szeptaną.

    tfu...... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Znamy, znamy..... Sprawdziła się podczas pogromu kieleckiego.....

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie

    m1980 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 160 / 133

    Teraz trwa polsko-jankeska,w imie której giną ludzie na bliskim wschodzie.Tylko że do tej przyjaźni nikt nas nie zmusił,w przeciwieństwie do tamtej.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo