Po ile gaz, czyli dokąd płynie Ukraina

Maciej Krasuski, dyplomata
Julia Tymoszenko jest największym zagrożeniem dla Wiktora Janukowycza - ale też atutem w rozmowach z Rosją - pisze dyplomata Maciej Krasuski.

Opadły już emocje, które dwa tygodnie temu rozpalały opinię międzynarodową w związku ze skazaniem Julii Tymoszenko. 11 października od Brukseli po Moskwę i Waszyngton przetoczyła się fala oburzenia skierowana pod adresem Wiktora Janukowycza i jego ekipy. Najkrócej można by powiedzieć, że poprzez osadzenie byłej premier na siedem lat w więzieniu Ukraina cofnęła się w rozwoju demokracji do czasów Stalina. Tak przynajmniej twierdzi sama skazana. Jednakże to, co dzieje się wokół tej sprawy, w niektórych momentach bardzo przypomina anegdotę z początku lat 90.

Przed bramą Reichstagu siedzi dwóch żebraków, jeden ma przyczepioną kartkę "Uczciwy Żyd prosi o wsparcie", drugi - "Dobry chrześcijanin prosi o jałmużnę". Tego pierwszego omijają wszyscy, "dobremu chrześcijaninowi" natomiast do czapki sypią się marki. Przy wyznawcy judaizmu zatrzymuje się jedna współczująca dusza: "Dlaczego jesteś uparty i nie zmienisz sobie tabliczki na taką, jaką ma twój sąsiad ? Zależy ci na tym, za kogo będą uważać cię ludzie?". Żebrak nic nie odpowiada, tylko wzrusza ramionami. Gdy jegomość oddala się, "dobry Żyd" zwraca się do "dobrego chrześcijanina": "Mojsze, widziałeś, jakiś goj chce nas uczyć, jak się robi interes".
Warto się więc zastanowić, co się stało, że była premier otrzymała tak surową karę? I za co ją dostała?

W styczniu 2009 r. Moskwa wypowiedziała kolejną wojnę gazową Ukrainie. Zakręciła jej kurek gazowy i błękitne paliwo przestało płynąć również do Europy. Tłumaczyła to niewywiązywaniem się Kijowa z płatności, a nawet wprost kradzieżą rosyjskiego surowca. Przez kilkanaście dni rosyjski gaz nie płynął na Zachód. Słowacja już zaczęła zamarzać, a inne państwa uzależnione od moskiewskich dostaw szykowały się na najgorsze. Pod naciskiem Kremla, a także niektórych przywódców Europy (dziś Konstantyn Gryszczenko, szef ukraińskiego MSZ, twierdzi, że teraz Europa broni Tymoszenko ponieważ wspierała ją przy podpisaniu kontraktu) 19 stycznia 2009 r. kijowska premier doprowadziła do podpisania nowego 10-letniego kontraktu na dostawy Gazpromu. Wynegocjowała dla Ukrainy cenę bazową w wysokości 450 dol. i w rozmiarze dostaw 53 mld m sześc. gazu. Kary umowne za niedobór paliwa to 120 proc. ceny umownej w sezonie letnim i 150 proc. w zimowym.

Władimir Putin uważa Julię Tymoszenko za swego lepszego sojusznika niż Wiktora Janukowycza. W chwili gdy zostanie prezydentem Rosji, będzie nalegał na jej uwolnienie

W kontrakcie została zawarta klauzula zabraniająca Naftohazowi (ukraińska strona kontraktu) reeksportu nadwyżek gazowych. W ten sposób umowa zawarta przez Tymoszenko skasowała dostawę 2 mld m sześc. gazu z Ukrainy do Polski. Choć cena wyjściowa była obłożona ulgami i realna wysokość należności za gaz w tamtym okresie wynosiła 285 dol., to i tak kontrakt był niekorzystny. Nie to jednak było główną przyczyną wydania wyroku skazującego przez sędziego Rodiona Kiryjewa. Otóż przy podpisywaniu umowy premier Ukrainy przekroczyła swoje uprawnienia, bowiem kontrakt Naftohazu z Gazpromem został zawarty bez wymaganej w takim przypadku uchwały gabinetu ministrów. Całą odpowiedzialność za jego podpisanie wzięła na siebie skazana.

Co więc kierowało panią premier, aby podpisać tak niekorzystną umowę, nie mając umocowania prawnego? Na pewno to, że dostaw gazu nie było. Nie płynął on ani na Ukrainę, ani do Europy. U naszego wschodniego sąsiada zbliżały się wybory i brak dostaw gazu negatywnie wpłynąłby na przyszłą kampanię. Nie bez znaczenia był fakt, że do 2009 r. gaz na Ukrainę był dostarczany za pośrednictwem spółki RosUkrEnergo, nowy kontrakt pozbawił tę firmę tego przywileju. Jej udziałowcami są w 50 proc. rosyjski Gazprom i w 50 proc. strona ukraińska. Kto jest jej właścicielem po stronie ukraińskiej? Do końca nie wiadomo, ponieważ spółka jest zarejestrowana w jednym ze szwajcarskich kantonów i jej statusu strzeże tajemnica handlowa. Wiadomo tylko, że kuratelę nad nią sprawuje ukraiński oligarcha Dmytro Firtasz.
Nieoficjalne źródła na Ukrainie mówią, że swoje udziały w niej posiada wyższy establishment kijowski, w tym i sam były prezydent Wiktor Juszczenko. Mówi się także, że jedynym, który odmówił przyswojenia udziałów spółki, był były szef Naftohazu Ołeh Dubyna. Można więc wnioskować, że poprzez wyeliminowanie firmy Firtasza z pośrednictwa dostaw gazu na Ukrainę Julia Tymoszenko chciała przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi ukrócić finansowanie konkurencji, zarówno tej z prawa, jak i z lewa. Brzmi logicznie?

Żelazna lady, jak ją określają niektóre media ukraińskie, jest postrzegana jako postać na wskroś pomarańczowa. Prawdziwa patriotka dążąca do integracji europejskiej Ukrainy. Nikt nie poddawał w wątpliwość tych atrybutów. Dziś jednak niektórzy kijowscy publicyści zauważają, że podczas jej premierowania postęp w sprawach europejskich dokonywał się bardzo powoli, o ile w ogóle nie na wstecznym biegu. Wszyscy uważali ją także za wielką oponentkę Putina, której w Rosji groziły wyroki i na której ciążyły zobowiązania finansowe. Teraz jednak niektóre media ukraińskie przypominają, że po podpisaniu kontraktu Moskwa zaprzestała ścigać listem gończym byłą premier Ukrainy, a po jej długach w północnym kraju ślad i słuch zaginął.

Dlaczego więc ekipa z Donbasu ściga panią premier? Ryzykuje historyczną możliwość podpisania z UE umowy stowarzyszeniowej, utratę reputacji tamże i na siedem lat sadza ją do więzienia? Czyżby miłowała prawo ponad wszystko (nikt w to nie uwierzy), a może przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi chciała wyczyścić scenę polityczną i sama wpakowała się w ślepy zaułek? Trudno to wykluczyć. Julia Tymoszenko na wolności czy w więzieniu jest niekwestionowaną przywódczynią opozycji i tylko ona tak naprawdę może konkurować z obecną władzą. Jest ona śmiertelnym zagrożeniem dla Janukowycza.

Ukraiński polityk Taras Czornowił, którego trudno posądzać o brak patriotyzmu, mówi wprost: "Wszyscy wiedzą, że przyszły prezydent Rosji Władimir Putin dał bardzo wyraźnie do zrozumienia, że on na Ukrainie widzi swoim partnerem Tymoszenko, a nie Janukowycza. Dlatego też warto zrozumieć, że w dzień inauguracji Putina dla Janukowycza zaczną się najczarniejsze dni. Ukraina będzie poddana takiej presji, że, oprócz tego, że nas zjedzą z kościami, to jeszcze zrobią tak, że Tymoszenko będzie nie po prostu zwolniona, a zwycięży we wszystkich możliwych wyborach, dlatego też Janukowycz rozkręca ją, jak tylko może". Trudno się więc dziwić, że Janukowycz trzyma Julię za kratami, powodów ma aż nadto. Tyle tylko że pobyt w więzieniu, jak na razie, przysporzył pani Tymoszenko więcej zwolenników niż przeciwników. Teraz liderka opozycji jest również pierwszą męczennicą Ukrainy. Trzeba jednak przyznać, że z "zadość uczynieniem sprawiedliwości" i obniżeniem popularności skazanej "kamanda" Janukowycza mogłaby poradzić sobie innymi metodami. Nie musiała jej wsadzać do więzienia i aż tak wiele nie ryzykując. A więc o co może jeszcze chodzić?

Obejmując urząd prezydenta, Janukowycz zastał cenę gazu w wysokości 309 dol. za 1000 m. sześc. A ta wartość dla ukraińskiego energochłonnego przemysłu, w większości należącego do oligarchów z zaplecza Janukowycza jest wysoce nierentowna, wręcz zaporowa (energochłonność ukraińskiej gospodarki jest trzykrotnie wyższa niż średnia UE i czterokrotnie wyższa niż gospodarki Niemiec). Powyżej tej ceny jakakolwiek produkcja przemysłu ukraińskiego przestaje być opłacalna. Co więc robi Wiktor "Wielki"? Podpisuje tzw. umowy charkowskie: zezwala na stacjonowanie na Krymie Flocie Czarnomorskiej na kolejne 25 lat i w zamian płaci za gaz po 230 dol. (dziś rządząca ekipa uznaje to posunięcie za błędne. Janukowycz twierdził, że kontrakt gazowy dusi Ukrainę i należało go zerwać, a nie renegocjować). Niestety, światowe ceny ropy idą w górę, a pod nią jest podpięty kontrakt gazowy, który dodatkowo jest obciążony wspomnianymi wyżej karami umownymi za niedobór surowca. Ceny za gaz są ustalane kwartalnie. W I kwartale 2011 r. wynosiła ona 264 dol., w II kwartale - 295 dol., a już latem szef Gazpromu Aleksiej Miller poinformował, że cena za gaz w IV kwartale dla Ukrainy będzie wynosić 500 dol.
Te prognozy na Bankowej (siedziba ukraińskiego prezydenta) były już znane na wiosnę. Ukraińcy nauczeni doświadczeniem lat ubiegłych wiedzieli, że wojny gazowej nie można zaczynać zimą. Można więc uznać za niebezpodstawną opinię niektórych analityków, że Janukowycz wszczął proces przeciwko byłej premier, aby mieć podstawy do unieważnienia kontraktu, zawartego w takim wypadku z naruszeniem prawa. Putin jednak neguje tę możliwość i twierdzi, że skazanie Tymoszenko nie daje podstaw do unieważnienia kontraktu. Podkreśla, że takie działania są bezproduktywne. Miedwiediew oświadcza natomiast, że nie ma nic przeciwko wyrokowi Tymoszenko pod warunkiem, że nie będzie on naruszał istniejących porozumień gazowych. Pomimo oświadczeń moskiewskich przywódców premier Ukrainy Mykoła Azarow wierzy, że Rosja zgodzi się na sprawiedliwe ceny gazu dla Ukrainy. Czyżby w Kijowie byli lepiej poinformowani niż w Moskwie, czy są to tylko pobożne życzenia pana premiera?

13 października, dwa dni po wyroku skazującym byłą premier na siedem lat więzienia, Kijów poruszony falą krytyki wszczyna kolejne śledztwo (nie ostatnie) przeciwko Tymoszenko. Najwyraźniej chce pokazać Zachodowi inne niż męczeńskie oblicze pani Tymoszenko. Tym razem jest ona oskarżana o to, że we współpracy z byłym premierem Łazarenką zaciągała zobowiązania (400 mln dol.) obciążające skarb państwa.

Tego nie wytrzymuje Bruksela i zapowiada, że odpyta Janukowycza w sprawie uwięzionej pani premier 20 października, kiedy to miał on przyjechać do Brukseli na podpisanie zakończenia negocjacji. Janukowycz usztywnia się i mówi, że chce być traktowany jako partner, a nie petent. Unijna wierchuszka (Barroso , Van Rompuy oraz Catherine Ashton) odwołują jego wizytę. Tego samego dnia, czyli 18 października prezydent Ukrainy spotyka się z Miedwiediewem i ogłaszają, że Ukraina będzie mieć nowe ceny gazu. Również tego samego dnia w Petersburgu na szczycie szefów rządów Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) premier Ukrainy Azarow podpisuje umowę o strefie wolnego handlu w ramach WNP.

Czy to już koniec ukraińsko-rosyjskiej gaz story i początek USRR (Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka) bis? Czy jednak ma ona jeszcze szanse obrony? Moskwa ma kurek, Janukowycz ma Julię, która jest jego największym zagrożeniem, ale zarazem ważną, jak widać, kartą przetargową. Kto wygra? Kijów mówi, że w sprawie cen gazu porozumie się z Moskwą do końca października. A co ze Strefą Wolnego Handlu z EU (SWH+)? A, no nic. Teraz nad Dnieprem mówi się, że można ją podpisać latem, dyskontując przy okazji klimat tryumfu organizacyjnego Euro 2012. Teraz trzeba ugasić pożar gazowy. Czy jednak Moskwa na to pozwoli? Też trudno powiedzieć. Według wybitnego ukraińskiego analityka Michaiła Gonczara w stosunkach z Ukrainą porusza się ona po wyznaczonym algorytmie i przy każdej następnej umowie gazowej Kijów musi iść na ustępstwa. Czy uda się odwrócić tę tendencję? Szanse są małe, ale jeśli się to nie uda, to rosyjska równia pochyła dla Ukrainy zrobi się jeszcze bardziej stroma.

Niewielką nadzieję można mieć jednak, patrząc na ostatnie kadrowe decyzje Putina. Premier Rosji i przyszły jej prezydent nie do końca jest zadowolony z wyniku batalii o Ukrainę i pozyskania jej do Unii Celnej. Na listach wyborczych Jednej Rosji nie znaleźli się główni stratedzy polityki Kremla wobec Ukrainy: Zatulin, Makarow i Wasyl Duma. Na ich miejsce przychodzi wnuk Wiaczesława Mołotowa Nikonow.

A jak się zachowuje Unia wobec tej sytuacji? Najbardziej przypomina ona postawę strusia, a może nawet Piłata. Czeka, aż panowie na Wschodzie sami określą swoje pozycje, a wtedy umowę stowarzyszeniową podpiszą z Ukrainą Janukowycza, bądź Unią Euroazjatycką Putina. A może to na tym drugi wariancie bardziej zależy naszym brukselskim iluminatorom?

Maciej Krasuski, dyplomata

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie