PO i Palikot zmienią konstytucję? "Oznajmił, że nas wspomoże"

Redakcja
Waldy Dzikowski
Waldy Dzikowski FOT. GRZEGORZ DEMBINSKI / POLSKAPRESSE
Platforma w tej kadencji Sejmu zamierza złożyć wszystkie projekty dotyczące zmian konstytucji, które zapowiadała w poprzedniej. Liczymy na to, że koalicja znajdzie poparcie u którejś z opozycyjnych partii. Na przykład u Ruchu Palikota - mówi "Polsce" Waldy Dzikowski typowany na przyszłego szefa klubu Platformy. Twierdzi, że rozwiązania PO mógłby poprzeć Janusz Palikot.

- Kiedy rozmawiałem z nim podczas wyborczych debat, oznajmił, że wspomoże nas w zmianie konstytucji - mówi polityk. Tylko że Janusz Palikot ma też swoje pomysły na przekształcenie ustawy zasadniczej. A na te najpewniej nie zgodzi się Platforma. Jarosław Gowin, szef komisji konstytucyjnej w poprzedniej kadencji, twierdzi, że szanse na zmianę konstytucji w obecnym parlamencie są bliskie zeru. - Nie liczyłbym na zmianę ustawy zasadniczej z poparciem partii Palikota czy SLD. A jeśli tak się nie stanie, to PiS będzie miał blokującą większość - mówi "Polsce" Gowin. I twierdzi, że Platforma powinna wrócić do rozdziału europejskiego proponowanego przez prezydenta Komorowskiego. Przygotowany przez Jarosława Gowina konstytucyjny kompromis poparły wtedy zarówno PiS, jak i SLD.

Palikot do księży: Nie krzyżujcie polskiej Konstytucji!

Partia Donalda Tuska jeszcze w ubiegłym roku mówiła, że będzie domagała się zmniejszenia liczby posłów z 460 do 300, senatorów ze 100 do 49, wzmocnienia władzy wykonawczej, odrzucania prezydenckiego weta przez Sejm bezwzględną większością głosów. Premier pytany wtedy, kiedy zmiany konstytucji autorstwa PO mogłyby wejść w życie, powiedział: - Myślę, że w tej kadencji będzie to możliwe, ale trudne. W przyszłej kadencji Sejmu chyba łatwiejsze i prawie pewne.
Zatem czekamy na wprowadzenie rozwiązań w życie. Wśród nich jest postulat, aby immunitet parlamentarny był nadawany posłom i senatorom tylko w szczególnych przypadkach - kiedy istniałoby zagrożenie, iż władza nadużywa służb czy wymiaru sprawiedliwości przeciw parlamentarzyście.

Wpadka prezydenta-historyka Komorowskiego. "Konstytucja 3 Maja była drugą w Europie"

Platforma opowiada się za tym, aby Sejm mógł odrzucać prezydenckie weto bezwzględną większością głosów, a nie jak obecnie większością trzech piątych głosów. Premier opowiedział się również za tym, aby ostatecznie w konstytucji rozstrzygnąć na rzecz władzy wykonawczej - rządu i premiera - kompetencje dotyczące polityki zagranicznej. Nie wiadomo jednak, czy Bronisław Komorowski poparłby takie rozwiązanie. Szczególnie że w ostatnich dniach coraz mocniej widać narastający konflikt między prezydentem a premierem. Według propozycji Platformy nadal jednak prezydent byłby - tak jak teraz - wybierany w wyborach powszechnych. Zmianie natomiast uległyby okoliczności, w których prezydent kieruje do Trybunału Konstytucyjnego skargę konstytucyjną.

Ewa Kopacz: Kobieta z pazurem, twardy gracz na miarę Schetyny

- To rzecz ważna, bo nie tylko my mieliśmy wrażenie, że czasami skarga do Trybunału nie wynika z obawy, że coś jest niezgodne z konstytucją, tylko była traktowana jak substytut weta, jako takie weto zastępcze - podkreślił szef rządu. Tusk chce więc, by skarga konstytucyjna, tak jak obecnie, "zatrzymywała wejście w życie ustawy", ale Trybunał miałby trzy miesiące na jej rozpatrzenie.
Platforma proponuje też zwiększenie wymaganej liczby podpisów pod kandydaturami w wyborach prezydenckich. Miałoby to być nie 100 tys., a 300 tys. podpisów.
Jak mówi nam Waldy Dzikowski, batalię o zmianę konstytucji ma, kiedy tylko ukonstytuuje się Sejm, rozpocząć sam prezydent.

Palikot do księży: Nie krzyżujcie polskiej Konstytucji!

- Bronisław Komorowski ma złożyć projekt ustawy zmieniającej konstytucję dotyczącą gmin - mówi Dzikowski. Sam prezydent jeszcze miesiąc temu zapowiedział, że po wyborach będzie próbował namówić partie w parlamencie do przeprowadzenia zmian w konstytucji.

Wpadka prezydenta-historyka Komorowskiego. "Konstytucja 3 Maja była drugą w Europie"

- Zamierzam wykonać pracę sprawdzającą, czy są klimat i wola polityczna zbudowania wokół zmian w konstytucji choćby nawet ograniczonego pola kompromisu między partiami w parlamencie już po wyborach - powiedział. Bronisław Komorowski dodał, że widzi kilka obszarów, w których należałby zmienić konstytucję.

Ewa Kopacz: Kobieta z pazurem, twardy gracz na miarę Schetyny

- Wspomnę choćby ostatnie zawirowania wokół udziału członka Rady Polityki Pieniężnej w debacie politycznej, które skłaniałyby do tego, by nie było w przyszłości pokus do naruszania zasady nieangażowania się w działania polityczne - zakończył Komorowski.

Być może w tej kadencji prezydentowi razem z Platformą Obywatelską uda się zmienić konstytucję. Bo teraz trudno będzie użyć argumentu, że głowa państwa blokuje rozwiązania PO.

Joanna Miziołek

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
adiafora

Janusz Palikot - historia prawdziwa.
Meandry powstania i działalności Ruchu Wspierania Palikota.

Palikot będąc członkiem PO zdobył „rozgłos” w jej szeregach, dzięki temu, że sprawdzał się w „roli klauna nadwornego” (mając talent do rozbawiania słuchaczy). Zarazem „Sztukmistrz z Lublina” postać o „wielu twarzach” wg niektórych ludzi z którymi się zetkną posiada również umiejętność bycia bardzo obskurnym i odpychającym w obyciu, potrafi być chamski i „brutalny”(ostry) w swoich wypowiedziach i posunięciach, (wyzywanie politycznych konkurentów od prostytutek czy alkoholików, sugerowaniem im homoseksualizmu i przekraczaniem kolejnych granic podłości). O usposobieniu szołmena, prowokatora łaknący rozgłosu, bycia w świetle jupiterów. Wzbudzający kontrowersje wokół swojej osoby - zachowaniem obscenicznym, „krzykliwym” ( happeningi typu popijanie małpek pod osiedlowym sklepem). Określany mianem „zombi” przekraczał wszelkie możliwe granice kompromitacji, której osobie publicznej nie można przekroczyć. Byli koledzy partyjni nie doceniali jego potencjału politycznego a raczej umiejętności skupiania na sobie uwagi masmedi. Otoczenie partyjne w końcowym okresie jego przygody z PO widziało w nim tylko wichrzyciela, niegroźnego „oszołoma” nie mogącego zagrozić w jakim kolwiek stopniu obecnemu systemowi polityczno-medialnemu( czy się pomylili?).
W początkowej stadium kiełkowania w jego barwnym umyśle koncepcji zbudowania ugrupowania politycznego, w jego ówczesnych wypowiedziach, wdarł się dylemat czy zostać w PO rozpychając się i czekając na odejście Donalda Tuska oraz szukać wśród działaczy Platformy oparcia w dążeniu do z-marginalizowania politycznego PiS, który uważał (uważa) za zagrożenia dla Polski, czy budować własną formacje. Jego ambicje polityczne tłumaczył również potrzebą zmian na skostniałej scenie politycznej. Przekonywał o potrzebie zaistnienia jego formacji politycznej w sejmie dosyć nieudolnie lansując tezę, iż istnieje w przypadku zdominowania sceny politycznej w Polsce przez dwie partie (PO i PSl) - zagrożenie dla rozwoju polskiej demokracji (co jest niedorzeczne ponieważ na świecie w dojrzałych i zdrowych demokracjach istnieją nawet systemy zaledwie dwupartyjne, np. USA ).
Już zdecydowanie lepiej brzmi inna teza, która szczególnie po wyborach zaczęła być lansowana przez „mesjasza lewicy” – o próbie budowy ugrupowania na wzór współczesnej zachodniej socjaldemokracji. To mnie osobiście bardziej „przekonuje”, biorąc pod uwagę fakt iż z-marginalizowana, obsadzona byłymi PZPR-owskimi aparatczykami SLD do pełnienia roli lewicy w Polsce zupełnie się nie nadaje.
Palikot na potrzeby kampanii wyborczej ukuł jeszcze jedną zręczną teorie – cyt: „Nasz system partyjny tak naprawdę służy samym partiom i ich liderom, a nie wyborcom”. Oczywiście „można się z tym zgodzić” tylko pojawia się pytanie czy w przypadku kiedy „mesjasz lewicy” zacznie dzierżyć ster władzy w Polsce, czy cos się zmieni w tej materii? - wątpię!
Zręcznie wymachiwał hasłami reform strukturalnych, naprawy finansów państwa, ułatwień dla rozwoju „ducha przedsiębiorczości” wśród obywateli, uproszeniu prawa, usprawnień w funkcjonowaniu struktur państwa na styku państwo-obywatel (komisją przyjazne państwo kierował Palikot, przygotowało kilkadziesiąt fundamentalnych zmian prawa ale niestety żadne z nich nie zostało nawet poddane pod głosowanie, „zombi” odpowiedzialnością za fiasko tego projektu obarcza głównych liderów koalicji PO-PSL). - „Wzniosłe” cele, którym należy się pełna aprobata, tylko jak to się ma do cynizmu bohatera tego artykułu, który wg wielu uznanych i cenionych postaci publicznych przekłada ponad wszystko karierę polityczną i realizacje prywatnych celów.
W jego wywodach przedwyborczych znalazły się bardzo trafne racje jak chociażby: - - państwo jest od planowania(np. dalekosiężne wizje, szeroko zakrojone projekty trafiające przez naukę do biznesu); potrzeba drastycznych reform bez których polska nigdy nie będzie w stanie konkurować na europejskim czy globalnym rynku; etos solidarnościowy, rozumienie polityki jako służby społeczeństwu itp..
Ale co to ma do uprawiania warcholstwa świeżo po wyborach. Jątrzenie i inicjowanie „afer medialnych” (zapowiedz zdjęcia krzyża w sejmie). Już teraz zapomina założyciel ruchu o wzniosłych celach jakie deklarował przed wyborami, zapomina o priorytetach społecznych, od początku skupia się na małoistotnych i marginalnych aspektach kulturowych i obyczajowych, wprowadzając chaos i atmosferę kontrowersji. Pierwsze jego reakcje po wyborach będą decydujące o jego wizerunku, o jego odbiorze przez opinie publiczną. Zamiast pokazać górnolotne cele, zamiast „pokazać się od dobrej strony”, zamiast pokazać społeczeństwu, że zależy mu na dobru kraju, na rozwoju gospodarczym, zamiast pokazać, ze etos solidarnościowy nie jest mu obcy, on decyduje się na kreowanie wizerunku „oszołoma” i skazuje się na wrzucenie go do jednego worka z takimi partiami jak samoobrona(czym potwierdza ogólną negatywną opinie na jego temat).
Początek wykluwania się Ruchu Poparcia Palikota był usłany piętrzącymi się przeszkodami (ruch nie złożył w terminie finansowego sprawozdania). Ruch Palikota jest już drugą partią polityczną byłego polityka Platformy. Wcześniej - w październiku 2010 roku - zarejestrował on partię o nazwie Ruch Poparcia. Ugrupowaniu temu jednak, z powodu niedostarczenia sprawozdania finansowego do Państwowej Komisji Wyborczej, groziło wykreślenie z ewidencji partii. (Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, każda partia, aby mogła funkcjonować zgodnie z prawem, musi co roku przedkładać PKW sprawozdanie finansowe ze swojej działalności).
Palikot „nękany”(posiada dochodowy biznes) niedoborem finansów niezbędnych do przeprowadzenia sprawnej kampanii wyborczej i stworzenia struktur partyjnych, wpadł na pomysł aby pod chwytliwym hasłem „Teraz i ty możesz znaleźć się wśród kandydatów do Sejmu” skaptować do współfinansowania tworzącej się partii hojnych i „dobrodusznych” „dawców” finansowych. Za ich hojność obdarował ich wysokimi miejscami na listach wyborczych . Cały pomysł znalezienia sponsorów ubrał w otoczkę „uzupełniania swoich list o kandydatury obywatelskie” Zrobiła się z tego „licytacja giełdowa” na której każdy z odpowiednio dużą kasą mógł zdobyci upragnione wysokie miejsce na listach wyborczych „podbijając stawkę licytacji”. W konsekwencji na najwyższych miejscach list poszczególnych okręgów znaleźli się ci co dali najwięcej kasy, potwierdzając tezę, którą samo życie ukuło w Polsce, że „tylko kasa się liczy”. Przy wyborze szczęśliwców nieraz padały niefortunne na wyrost obietnice (deklaracje) kierownictwa partii. Zdążało się, że osoba zapewniana o wysokim miejscu na liście była „wykopywana” bo nieoczekiwanie znalazł się „fundato” który operował większą ciapą.
Skutkiem tego nieskoordynowanego „skoku na kasę” było grono „pokrzywdzonych”. Finał tego procederu miał miejsce w sądzie. Sądowa konfrontacja zakończyła się przegraną Ruch Palikota. W uzasadnieniu wyroku przeczytać można o interesujących kulisach powstawania partii. Pozew do sadu trafi z powodu konfliktu Ruchu Palikota kontra Paweł Tanajno. W relacjach składnych w sadzie przez Tanajno padł zarzut, że ruch działa jak „organizacja mafijna”(ten akurat zarzut sąd oddalił). Tanajno oskarżył Ruch o nieuregulowanie należności w połowie albo wcale.
Szokuje rozbieżność głoszonych haseł wyborczych przez Palikota z rzeczywistością z którą możemy się zderzyć czytając uzasadnienie wyroku. - Np. odwołanie do słów Tanajno: „Palikot promował tych, którzy mieli pieniądze i byli mu oddani”. Z maili i zeznań świadków wynika, że planowano w Stowarzyszeniu system punktowy – punkty miały być przyznawane za m.in. za wpłaty dla Stowarzyszenia. Inicjatorem był sam Palikot. Rozgrywał się również proceder polegający na nagrywaniu działaczy z ukrycia, a potem zmuszaniu do odejścia. Okazuje się że ugrupowanie Palikota miało długi. Dowodem są wypowiedzi wierzycieli, orzeczenia sądowe zasądzające wierzytelności, oraz mail Janusza Palikota: - cyt:„....konieczność utrzymywania stanu „permanentnego zalegania”, płacenia „z poślizgiem”. W uzasadnieniu sadowym opisany jest incydent, który rozegrał się podczas konferencji prasowej przy ul. Rozbrat, - Tanajno wykrzykiwał: „Oddaj kasę”, „Janusz, przestań oszukiwać naród”, „Kiedy zaczniesz płacić za to, co zlecasz”.
Barwna i okraszona kontrowersyjnymi posunięciami kampania Palikota miała swoje wzloty i upadki. Do jednego z„upadków” doszło w czasie manifestacji Inicjatywy Wolne Konopie! - Janusz Palikot nie tylko popierał tą inicjatywę ale co bardziej bulwersujące idąc w pochodzie razem z marihuanowymi aktywistami zachęcał do głosowania na kandydatów Inicjatywy Wolne Konopie – uwaga! - startujących z jego list wyborczych. To nic innego jak granie na emocjach wśród młodzieży i próba zdobycia tanim kosztem głosów wyborczych. Utożsamianie się z „niepohamowanie bujnął wyobraźnią ludzi młodych”, żerowanie na ich ekscentryzmie aby potem w sposób nad-wyraz nieodpowiedzialny przenosić to do świata polityki. Wtedy nie jest to już tylko niewinny wybryk młodzieży i próba zwrócenia na siebie uwagi (którą wytłumaczyć można „prawami młodości’) ale może również przybrać wymiar ogólnospołecznie demoralizujący! To potwierdza jego nonszalancje, nieobliczalność i nieodpowiedzialność polityczną.
Guru ruchu oczami swojej wyobraźni, w czasie kampanii wyborczej, wybudował nawet tor wyścigowy formuły 1 w Radomie. Zapewniał wszystkich zgromadzonych, przebywając z „wizytą humanitarną” w tym mieście, że wszystko jest na dobrej drodze aby tą inicjatywę wprowadzić w życie. Każdy racjonalnie myślący Polak pewnie skręcał się ze śmiechu!
Obserwując grę polityczną Palikota, którą przenika na wskroś demagogia, populizm, awanturnictwo, zmienianie co kilka lat poglądów - dochodzimy do wniosku, że nasz bohater jest współczesnym (zmodyfikowanym, udoskonalonym) demagogiem. Od „prekursora” tego zjawiska w naszym kraju nieżyjącego A. Lepera odróżnia się tylko poziomem wykształcenia, większą inteligencją albo raczej cwaniactwem.
W poczynaniach Palikota co róż można natknąć się na sprzeczności. np. finansował tygodnik „Ozon”, który miał być pismem pokolenia JP2, teraz głosi hasła antykościelne, wprowadził do sejmu ze swojej listy Romana Kotlińskiego, który wszystko na to wskazuje był współpracownikiem SB i na dodatek może okazać się kłamcą lustracyjnym za co grozi mu utrata mandatu poselskiego, biernego prawa wyborczego i zakaz pełnienia funkcji publicznych od trzech do dziesięciu lat. I co jeszcze bardziej jest wstrząsające, Kotlinski podobno korzystał z sponsoringu zabójcy księdza Popiełuszki poprzez reklamę w gazecie ( w której zabójca przekonywał że tego nie zrobił).
Po wprowadzeniu stanu wojennego wylądował w więzieniu, został zawieszony w prawach ucznia. Teraz Ruch Palikota próbował wprowadzić do sejmu największą po SLD liczbę kandydatów na parlamentarzystów, którzy w oświadczeniach lustracyjnych przyznali się do związków z SB!
„Wyzywał wrogów od homoseksualistów”, teraz jest zagorzałym zwolennikiem równouprawnienia wszystkich orientacji seksualnych. Itd. itd..
W szeregach jego drużyny sejmowej znaleźli się drobni przedsiębiorcy jak i bardzo ale to bardzo barwne postacie, czym ponownie Palikot potwierdza ze „lubi szokować” opinie publiczną. Znajdziemy tam m.in. zgodnie z nagłówkami artykułów w masmediach: „mężczyznę od gwiazdy Dawida”, „uzdrowiciela Kościoła”, transseksualistkę Anne Grodzką, „gorliwie wierzących w lidera” ci którzy zgodnie z słowami Lepera chcą skończyć z wersalem”, "ełcki Palikot", "Chwilowo bezrobotny", „wielokrotnie skazany”, "fan internetu"; "Czarny koń", sąsiedzi palikota”.
Po analizie zjawiska wręcz „rodem z filmów Sajens- fikszyn” pod tytułem Ruch Poparcia Palikota nie zdołałem się powstrzymać mimo najszczerszych chęci i wybuchłem śmiechem, po ochłonięciu na usta ciskały się tylko takie zwroty jak żenada, zjawisko budzące politowanie!
adiafora.pl

W
Widukind

ma poważne problemy z poznańskim wymiarem sprawiedliwości. Teraz POnownie ochroni go immunitet. POtem pewnie się przedawni. Gratulacje dla wyborców bo skutecznie swoi wybrali swojego.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu PO i Palikot zmienią konstytucję? "Oznajmił, że nas wspomoże"

z
zdzich

to całkiem nie zły pomysł.tylko co na to biskupi i księża?bo większość narodu będzie zadowolona.ale wy jako platforma i tak zesracie się ze strachu przed biskupami.wystarczy że biskup michalik tupnie i tusk ma pełne majtki,chociaż twierdził przed wyborami że przed klerem klękać nie będzie,to już leży plackiem.

Dodaj ogłoszenie