Po aferze ciężko sprzedać golfa [WIDEO]

    Po aferze ciężko sprzedać golfa [WIDEO]

    Marcin Banasik

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Pani Beata w ubiegłym roku w jednym z krakowskich salonów samochodowych kupiła volkswagena golfa z silnikiem Diesla. - Chciałam nim pojeździć trochę i sprzedać, zanim skończy się gwarancja, żeby do niego nie dokładać - mówi kobieta.

    "Nie mają czasu na choroby wyborców" - przeczytaj komentarz Marka Kęskrawca >>

    Dziś właścicielka rocznego golfa ma kłopot.
    - Po wybuchu afery z fałszowaniem przez VW testów emisji spalin, wartość auta mocno spadła. W salonie powiedzieli, że może będę mogła odzyskać część pieniędzy wpłaconych za auto lub zamienią je na inny samochód. Żadnych konkretów jednak nie usłyszałam - mówi rozżalona kobieta.

    WIDEO: Fałszywe wyniki emisji spalin w Volkswagenach. Nie tylko niemiecki koncern ma ten problem

    Źródło: TVN Turbo/x-news

    Afera spalinowa wyszła na jaw 18 września. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ujawniła, że niemiecki koncern zaniżał wartość emisji tlenków azotu w samochodach produkowanych po 2009 r. W efekcie w samych Stanach Zjednoczonych może jeździć 482 tys. pojazdów emitujących nawet czterdziestokrotnie więcej spalin, niż wynosi limit.

    Kilka dni później okazało się, że skandal nie dotyczy tylko Ameryki, a wszystkich silników Diesla EA 189 sprzedawanych przez koncern. Razem 11 mln aut na całym świecie.

    W Polsce, według Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, jeździ ok. 100 tys. volkswagenów, audi, seatów i škód z wadliwymi silnikami.

    Domagają się napraw

    W jednym z pięciu małopolskich salonów usłyszeliśmy, że dzwoni do nich coraz więcej klientów, którzy domagają się naprawy silników. - Wszystkich odsyłamy do oficjalnych oświadczeń Volkswagena - mówi nam pracownik jednego z salonów.

    Tomasz Tonder, rzecznik Volkswagen Polska również nie udzielił nam żadnych informacji. „Koncern zajmuje się pełnym wyjaśnieniem całego zdarzenia” - napisał w mailu Tonder.

    Na oficjalnej stronie VW czytamy: „Jest dla nas jasne, że to my ponosimy całkowitą odpowiedzialność oraz koszty związane z wprowadzeniem koniecznych działań naprawczych”.

    W dalszej części oświadczenia czytamy jednak: „w tym momencie nie możemy udzielić Państwu dalszych szczegółowych informacji na temat tego, jakich dokładnie modeli oraz lat produkcji zaistniały problem dotyczy”.

    Zakaz sprzedaży VW

    Na skutki afery spalinowej nie trzeba było długo czekać. Akcje VW w kilka dni spadły o prawie 30 proc. Własne śledztwo w sprawie afery zapowiedziała również Korea Południowa. Zakaz sprzedaży VW „na ropę” wprowadzono w USA, Szwajcarii, Rumunii i we Włoszech. W samej tylko Szwajcarii sprawa aut z wadliwym silnikiem dotyczy 180 tys. pojazdów. We Włoszech jest ich mniej - 70 tys.

    W Polsce Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ograniczył się jedynie do oświadczenia, w którym podaje, że „zbiera i analizuje informacje niezbędne do podjęcia kroków administracyjnych.”

    Tymczasem właściciele aut w całej Europie zaczęli już wytaczać Volkswagenowi pozwy sądowe. Eksperci oceniają, że większość indywidualnych pozwów zostanie skonsolidowanych i złożonych jako pozew zbiorowy przeciwko VW. Ich podstawą jest drastyczna utrata wartości aut, które nie są tak ekologiczne, jak zapewniał producent.

    Jak wyliczył „Guardian”, auta z silnikiem EA 189 mogły wyemitować od 250 tys. do nawet miliona ton więcej tlenków azotu, niż powinny. Chodzi zwłaszcza o dwutlenek azotu, który zwiększa ryzyko chorób serca i płuc oraz nowotworów.

    Lekiem na emisję dużej ilości szkodliwych związków okazały się montowane od dekady w dieslach filtry cząstek stałych. Swoje zadanie spełniają, ale po latach widać, że ich użytkowanie przynosi sporo dodatkowych problemów. Chodzi m.in. o konieczność częstszej wymiany oleju i to na specjalny, nadający się do takich samochodów. Auto z filtrem ma też mniejszą moc.

    Poza tym wymiana filtra kosztuje nawet do 10 tys zł. Dlatego już pojawiły się na rynku usługi mające na celu takie przeróbki, które umożliwiają jazdę bez filtra DPF. Zdaniem Romana Dębeckiego, zastępcy redaktora naczelnego „Auto Świata”, afera VW pokazała, że prawdopodobnie konstrukcja silnika Diesla osiągnęła już pewien kres.

    Dębski zwraca uwagę, że Norma Euro 6, która obowiązuje mniej więcej od roku, jest tak wyśrubowana, że nie może spełnić jej żaden silnik. Nawet Niemcy nie dali rady i musieli uciec się do fałszerstwa. - Pojawia się pytanie: czy można zrobić diesla, który spełni te warunki? Najwidoczniej nie można. Może to kres diesla? To przełomowy moment, w którym trzeba zacząć rozważać inne rodzaje napędu - twierdzi wicenaczelny „Auto Świata”.

    Rekompensata dla Polski?

    Wczoraj Łukasz Gibała, poseł niezrzeszony, wystosował w tej sprawie interpelację do premier Ewy Kopacz. Chce, aby rząd wyegzekwował od koncernu VW rekompensatę za wprowadzenie na polski rynek wadliwych samochodów.

    - Jak na razie żaden urząd nie poczuwa się do odpowiedzialności w tej kwestii - mówi poseł Gibała. I dodaje, że UOKiK, inspektorat ochrony środowiska, prokuratura - każdy z tych organów mógłby i powinien podjąć się rozpatrzenia wybranych wątków sprawy Volkswagena. - Niestety, wszystkie pozostają bezczynne. To smutne - mówi poseł z Krakowa.

    marcin.banasik@dziennik.krakow.pl

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gibała

    hymhym (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    A pan poseł Gibała odszkodowanie by przeznaczył na interes tatusia? Bo z tego co mi wiadomo, to nieźle wpływami operował w tym celu... z jednej strony taki dobry dla społeczeństwa, a z drugiej hop...rozwiń całość

    A pan poseł Gibała odszkodowanie by przeznaczył na interes tatusia? Bo z tego co mi wiadomo, to nieźle wpływami operował w tym celu... z jednej strony taki dobry dla społeczeństwa, a z drugiej hop i wszystko zostaje w rodzinie... I taki gość kandyduje do Senatu! Wstyd!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    W Ameryce

    robia to za darmo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    i wzywaja do napraw usterek setki tysiecy samochodow . Odszkodowania w wyniku awarii ida w miliony, wiec kompanie samochodowe traktuja klientow na serio. A to juz chyba nie solidne Niemcy ,...rozwiń całość

    i wzywaja do napraw usterek setki tysiecy samochodow . Odszkodowania w wyniku awarii ida w miliony, wiec kompanie samochodowe traktuja klientow na serio. A to juz chyba nie solidne Niemcy , ktorych jest ponoc 30% a pewnie Islamska Republika Niemiec.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Diesel nie jest wcale taki zły.

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Wbrew pozorom diesle nie zanieczyszczają tak bardzo powietrza, zwłaszcza nowe. Przykładem autobusy, których spalin się często w ogóle nie czuje (jeśli to nowy pojazd, spełniający normę nie tylko...rozwiń całość

    Wbrew pozorom diesle nie zanieczyszczają tak bardzo powietrza, zwłaszcza nowe. Przykładem autobusy, których spalin się często w ogóle nie czuje (jeśli to nowy pojazd, spełniający normę nie tylko Euro-6, ale także i poprzednie EEV i Euro-5). Jest tak, że jak się gdzieś czeka na przystanku i przejeżdża pełno pojazdów samochodowych (samochody osobowe, autobusy, ciężarowe) to specjalnie nie czuć spalin, ale gdy się zjawi skuterek, to od razu pojawia się straszliwie zatrute powietrze, przypominające to, jakie jest po przejeździe samochodu marki Syrena lub Trabant. Skuterki to dwutakty a silnik dwusuwowy o wiele bardziej zatruwa powietrze niż czterosuwowy (olej smarny się wlewa do paliwa, co powoduje pojawienie się białego, gęstego dymu i silnego zatrucia powietrza). Powinno się zakazać stosowania dwutaktów także w jednośladach o pojemności ponad 50 cm3. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    moze wiesz jak taki jestes

    specjalista od trucia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    ile Niemcy zaplaca za trucie powietrza , bo to oni tego najbardziej przestrzegaja.

    PREMIERY

    SAMOCHODY UŻYWANE

    PRZEPISY

    PORADY

    RAPORTY