Płk Przybył: Chciałem popełnić samobójstwo. Ktoś poruszył klamką...

Redakcja
- Chciałem popełnić samobójstwo, ale źle wymierzyłem, bo ktoś próbował wejść do pokoju - powiedział prokurator Mikołaj Przybył. - Broniłem honoru ludzi, których znałem i którzy świetnie pracują - podkreślił.

"Ktoś próbował wejść do pokoju. Uratował mnie człowiek, który poprawiał kable, bo przestraszyłem się tego, że wejdzie. Źle wymierzyłem, strzał padł zbyt szybko. Padł strzał w policzek, a nie w głowę, spieszyłem się" - powiedział.

"Broniłem honoru ludzi, których znałem i którzy świetnie pracują. Chciałem, aby prokuratura przetrwała i to pod dowództwem gen. Parulskiego. To jest człowiek, który gwarantuje uczciwe prowadzenie spraw. Zawsze, kiedy była jakaś konieczność, lub potrzeba udzielenia pomocy, taką pomoc otrzymywałem. Nigdy nie było żadnych nacisków, człowiek ten zawsze parł do tego, żeby wyjaśnić każdą sprawę do końca" - dodał.

"Na mój krok miały wpływ sprawy, które prowadzę. Jedne z najpoważniejszych, jeżeli chodzi o kwestie finansowe w Wojsku Polskim. To one spowodowały bezpośredni nacisk na to, żeby przyspieszyć kroki w kierunku likwidacji prokuratury wojskowej" - powiedział Przybył.

Czytaj także: Dramat Przybyła ze sporem prokuratur w tle. Dziś spotkanie u prezydenta

"Mogłem pogodzić się z tym, że demolowali mi samochód, że odkręcono mi koła chcąc, bym się zabił. Wiem, że za moją głowę była nagroda miliona złotych. Mogłem się pogodzić z tym, że zabito mi psa. Nie mogłem się pogodzić z bezpodstawnym atakiem, z zarzucaniem nam nieprawidłowego lub bezprawnego działania" - powiedział Przybył.

Jak powiedział, w szpitalu pozostanie jeszcze kilka dni.

W poniedziałek wieczorem prokurator Przybył przeszedł zabieg chirurgiczny w związku z raną postrzałową. Zabieg trwał około godziny.

"Stan pacjenta jest dobry. Zabieg przebiegł pomyślnie, pacjent czuje się dobrze, ma zapewnione wszystko, czego potrzebuje" - powiedziała we wtorek dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Krystyna Mackiewicz.
Dodała, że na razie nie ma decyzji o przeniesieniu pacjenta do innej lecznicy. "Te najbliższe dwa dni prawdopodobnie pozostanie tutaj" - powiedziała.

Jak poinformował we wtorek rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu ppłk Sławomir Schewe, w siedzibie Wojskowej Prokuratury Okręgowej, w której w poniedziałek Przybył się postrzelił, przez cały dzień trwały prace prokuratora i techników Żandarmerii Wojskowej. Schewe nie chciał udzielać bliższych informacji na ten temat.

Czytaj także: Dramat Przybyła ze sporem prokuratur w tle. Dziś spotkanie u prezydenta

Szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski zapowiedział w poniedziałek, że śledztwo w tej sprawie będzie przekazane do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W warszawskiej prokuraturze śledztwo zostanie formalnie wszczęte po otrzymaniu materiałów z Poznania.

Płk Mikołaj Przybył postrzelił się z broni prywatnej, na którą miał pozwolenie. Zgodnie z przepisami na teren prokuratury nie można wnosić broni palnej ani amunicji.

Wideo

Komentarze 57

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zły
Czy On się przypadkiem w klamkę nie pizdnął jak okno otwierał?
Z
Zły
I karetka nie mogła przejechać?
T
Tom
Za to dobrze strzelał Ryszard Cyba były członek PO
a
agryppa
Żenuła, jak tak samo profesjonalnie prowadził śledztwa tak jak sobie niby "w łeb" palnął, to ja rozumiem jego frustrację na swój temat...
x
xxx
albo zapisz się do Stowarzyszenia obrońców Trepów
w
w
i nie pier...
g
gienek
ze szpitala do domu. Zrobił szopkę polityczną, a wy to łykacie jak pelikany i go żałujecie, bu ha ha. Oni tam na górze się przetasowują, bo w Prokuraturze walczą różne koterie i układy, a lud roboczy klaszcze "honorowemu oficerowi", he he he.
G
Gość
A ja powiem wam tak dziennikarze po 1990roku!
Czy wy uważacie się za dziennikarzy profesjonalnych w Europie.Po pierwsze mało który z was starał się udzielić pierwszej pomocy rannemu człowiekowi.Oprócz dziennikarza Głosu wlkp.Po drugie żaden z was nie wzywał pomocy lekarskiej,tylko łapał newsa.Po trzecie żaden z Was nie zastanowił się nad tym dlaczego czekano godzinę na karetkę wojskową,dlaczego operacja opóźniała się o 1,5godziny.Jak to możliwe jest żeby nasze wojsko nie było przygotowane do nagłych wypadków.To wszystko o czymś mówi. A wy co,na pierwszym planie kłotnia między prokuratorią cywilną a wojskową.A pan prokurator mówił wam o przekrętach na najwyższym szczeblu w MON. Dzieciaki jesteście z kamerami i mikrofonami.A ja jestem tylko czytelnikiem różnych mediów i tych liberalnych,tych,prawicowych i tych skrajnych.Tak mam wyrobione o Was zdanie drodzy niby dziennikarze.
m
morlock
Prosilibyśmy o ochronę dla Pana i panu podobnym-odważnym, ale kogo - klicha/tuska? I co podczas Pańskiej tragedii zyskał obecny rząd? Co skrycie zostało przeforsowane "większością " głosów?
b
bibula.com
blogu Dziennik gajowego Maruchy
Z
Zgul
Wystarczy sama próba samobójcza, żeby kolesia zakwalifikować do "psychicznych". Problemy emocjonalne, zachwiana ocena rzeczywistości, zaburzenia osobowości, a teraz jeszcze ten mit o milionie za jego głowę. I już gotowe...
Z
Zgul
No, tu już gościu pojechał. Tyle nie dawali nawet za Papałę.

Gdyby, faktycznie, taką kwotę ktoś za niego położył, to nikt by się nie bawił w odkręcanie kół czy trucie psa. "Zajęliby się" tym zawodowcy, którzy w ramach "usługi" sprawiliby, że ciało pana pułkownika wyparowałoby, jak sen jaki złoty, razem z mundurem i prywatną pukawką do kompletu.

W tej sytuacji trudno byłoby nawet sprawę o zabójstwo prowadzić, co najwyżej o zaginięcie, jak było niedawno z tym szyfrantem z Warszawy, Zielonką.

Niewykluczone też, że pan pułkownik dostałby zawału albo wylewu, albo nieszczęśliwie wpadł po samochód czy tramwaj, na śmierć się zapił, no za milion złociszy, możliwości jest wiele.

Zresztą, gdyby naprawdę chciał się zabić, to zrobiłby to po konferencji, jeszcze lepiej przed albo w tej przerwie poszedł do osobnego pokoju i nikt by go szarpaniem za klamkę nie stresował. Zresztą wątpie, czy on w ogóle włożył lufę w usta, bo wtedy rzadko kiedy zęby są całe, wskutek ruchu zamka lub lufy (zależnie od modelu broni) a i ciśnienie gazów prochowych powinno mu płuca rozwalić. A tu, wychodzi, że strzelił z "bezpiecznej" odległości tak, by był uraz, ale nie zagrażający życiu. Krótko mówiąc - jak dla mnie, to ściema od początku, do końca. Oczywiście mogę się mylić i źle sądzić honorowego człowieka ale coś mi tych zbiegów okoliczności i dziwnych stwierdzeń za dużo, jak na jeden przypadek.
g
gicek
Odpocznie w domu ten gruby trep. "Honorowy" oficer, he he.
j
jacek
a w jakim stresie przyszlo dzialac zolnierzom w AFGANISTANIE ,ktorzy zostali oskarzeniu o zastrzelenie cywili?
a ich cel byl duzo dalej -takze mogli chybic
H
Herodot
fajans... powinno go się zdegradować i wydalić z armii, ze naraża ja na pośmiewisko, że nie umieją wyszkolić żołnierzy w posługiwaniu się bronią
Dodaj ogłoszenie