Plan ratowania strefy euro wciąż nieznany: Szef EBC konkretów nie przedstawił

Michał Kołodyński
Będziemy ratować kraje strefy euro przed bankructwem - tak można w skrócie podsumować konferencję prasową szefa Europejskiego Banku Centralnego Maria Draghiego. Mogłoby się wydawać, że właśnie na takie oświadczenie czekały państwa Eurogrupy oraz rynki. Mimo to na to ostatnie wystąpienie zareagowały spadkami.

Główną przyczyną takiej reakcji był brak konkretnych decyzji dotyczących sposobu ratowania państw takich jak Hiszpania czy Włochy przed niewypłacalnością.

Inwestorzy oczekiwali, że zostanie zaprezentowany program wykupu obligacji tych państw, których rentowność w ostatnim czasie dramatycznie rosła. Draghi ograniczył się jednak do bardzo enigmatycznych stwierdzeń. Co prawda zapewnił, że Europejski Bank Centralny może podjąć skup hiszpańskich, a także włoskich papierów dłużnych, aby w ten sposób obniżyć ich oprocentowanie, jednak zabrakło konkretnych planów na ten temat. Szef EBC zapewnił, że w najbliższych tygodniach program skupu obligacji zostanie zaprezentowany opinii publicznej.

Draghi zapowiedział również, że Europejski Bank Centralny podejmie niestandardowe działania na rzecz walki z kryzysem. Wykluczył wyposażenie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego w możliwość skupu obligacji. Podkreślił, że taka decyzja byłaby niezgodna z traktatami unijnymi.

EMS i jego ewentualne działania na rynku to kwestie, które w ostatnim czasie wzbudzały duże kontrowersje pośród europejskich polityków.

Wicekanclerz Philipp Rösler stwierdził, że pozwolenie EMS na takie działania miałoby negatywne skutki dla europejskiej gospodarki. Jego zdaniem taka decyzja rozzuchwaliłaby państwa pogrążone w kryzysie, przez co zaniechałyby reform swojego systemu gospodarczego.

Innego zdania jest Mario Monti. Włoski premier twierdzi, że skup przez EMS obligacji umożliwiłby państwom szybsze wyjście z kryzysu.

Podobne stanowisko prezentuje szef hiszpańskiego rządu Mariano Rajoy. Jego gabinet w ostatnich tygodniach wprowadza ogromne ograniczenia w wydatkach budżetowych przy jednoczesnym podniesieniu podatków.

Tego typu decyzje wywołały w Hiszpanii duże niezadowolenie. Społeczeństwa nie chcą zaciskać pasa. Sama myśl o oszczędnościach powoduje u nich chęć wyjścia na ulicę.

Konferencja Maria Draghiego nie daje nadziei na szybkie rozwiązanie problemu kryzysu w strefie euro. Taki scenariusz wróży dobrze sytuacji społecznej i politycznej w poszczególnych państwach europejskich.

Wszyscy pamiętamy problemy, jakie mieli Grecy z wyłonieniem rządu. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych w tym państwie do głosu zaczynały dochodzić ugrupowania radykalne prezentujące poglądy skrajnie lewicowe i prawicowe. Partia Złota Jutrzenka wprost głosiła hasła rasistowskie, nawiązywała również do symboliki nazistowskiej.

Podobny kryzys polityczny w przypadku przeciągającego się kryzysu może zagrozić również Włochom i Hiszpanii. Jest to niebezpieczne, zwłaszcza że w Italii już na przyszły rok planowane są wybory parlamentarne. Powyborcza przyszłość tego kraju pozostaje jak na razie jedną, wielką niewiadomą.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MiRy
Chętnych brak bo strata pewna
dalej uliczne walki z Policją
no i oczywiście przegrana darczyńców w lokalnych wyborach
To są właśnie te konkrety
MiRy
N
Nasz_Dziennik
Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK (31 lipca 2012):

Jesienią ubiegłego roku na łamach "Naszego Dziennika" ostrzegałem, że budżet 2012 to megamistyfikacja.

Wielu analityków już w ubiegłym roku określało budżet państwa na 2012 r. jako wirtualny, a zarazem błędny po stronie prognoz, życzeniowy i nierealny po stronie wykonania. Oczywistym było dla profesjonalistów, choć nie dla większości mediów zajmujących się gospodarką i finansami, że jest to wyłącznie wyraz kreatywnej księgowości MF Jana Vincenta Rostowskiego, ze skrajnie zawyżonymi dochodami podatkowymi, nierealnym bezrobociem i mocno zaniżoną inflacją.

Był to tak naprawdę budżet półroczny, byle do Euro 2012. Dziś ten podobno "wyważony" budżet ministra Rostowskiego ewidentnie się wali. Przypadek, brak profesjonalizmu i realizmu czy świadoma propaganda sukcesu oparta o sztuczki księgowe?

Zadłużenie Skarbu Państwa zamiast maleć zaczyna rosnąć wbrew zapewnieniom ministra Rostowskiego. W stosunku do ubiegłego roku wzrosło już o ponad 30 mld zł, a przez 5 ostatnich lat o blisko 350 mld złotych. W październiku tego roku trzeba będzie dokonać odkupu obligacji SP na kwotę ponad 22 mld złotych. Krajowy Fundusz Drogowy jest już zadłużony na ponad 44 mld zł, samorządy na ponad 62 mld, zaś długi wielkich miast to już blisko 30 mld złotych.

Wielu z tych pozycji MF nie zalicza do łącznej sumy zadłużenia, stosując podwójne standardy księgowości. Nie zalicza on również do długu publicznego kwot należnych z tytułu tzw. nadwykonań w szpitalach i służbie zdrowia, które sięgają już blisko 2,5 mld zł, jak również roszczeń firm budowlanych, które wzrosły do astronomicznej kwoty 3,7 mld złotych. Wykonanie deficytu budżetu państwa w połowie tego roku zbliżyło się do 80 proc. z zakładanych na cały rok 35 mld złotych.

Po pięciu latach księżycowej ekonomii, kilku wirtualnych budżetach i totalnym wzroście zadłużenia publicznego, do kwoty blisko 900 mld złotych, rząd sięga dziś w rozpaczliwy wręcz sposób po wyprzedaż resztek dochodowych przedsiębiorstw - PKO, BP, PZU SA czy wreszcie wyprzedaż sanatoriów, a nawet możliwość wyprzedaży polskich lasów.

Międzynarodowi spekulanci walutowi, przewidując załamanie się polskich finansów publicznych w 2013 roku, już dziś sztucznie umacniają polskiego złotego, by wyjść z Polski ze swymi kapitałami po lepszej cenie. Mówi o tym nawet raport zamówiony przez NBP w ostatnich dniach.

Z pewnością grożą nam podwyżki podatków i opłat, w tym na pewno podatków i opłat lokalnych, całkowite wstrzymanie niedokończonych inwestycji drogowych i rabunkowa wyprzedaż resztek majątku narodowego.

Przed nami jeszcze kryzys sektora bankowego w Polsce prawie całkowicie uzależnionego od kłopotów ich zagranicznych banków - właścicieli. Unia bankowa będzie dla nas śmiertelnie niebezpieczna. Bankowy Fundusz Gwarancyjny właśnie przygotowuje rozwiązania prawne tzw. uporządkowanej likwidacji, regulacyjnie niewypłacalnych banków - tzw. resolution.

Sztuczki księgowe, wirtualne budżety oraz kosmicznie rosnące zadłużenie były w ostatnich latach fundamentem bajki o "zielonej wyspie". Zbliża się jednak ponura rzeczywistość budżetowa 2013 roku, czyli huragan "Vincent". Czarna dziura polskich finansów publicznych i budżetowe tsunami a.d. 2013 coraz wyraźniej wyłania się z za horyzontu.
B
Balzac
Wszyscy zachwycali się EURO a nikt nie myślał o kosztach. Są ogromne. Wyrzucić Grecję, Hiszpanię i Innych dłużników i zostawić tylko te kraje które mają dobry budzet.. A kto wtedy zostanie???
U
Uwzny
Wykupowanie obligacji przez ESM oznacza uwspolnotowienie kosztow splaty dlugow Hiszpanii i Wloch ktore jednak chca zachowac korzysci z zaciagania nadmiernych dlugow w przeszlosci i do wspolnotowego finansowania ich zbyt wysokiego obecnego poziomu zycia. Propozycja Monti to nic innego jak leczenie alkoholika przez zapewnienie mu tanszego alkoholu i dlatego budzi sprzeciw innych krajow strefy euro o zdrowszych zasadach finansow puiblicznych. Najwyzszy czas aby pasozyty strefy euro zaczely zyc w oparciu o wlasne wyniki i zasoby gospodarcze. Niestety, reformy Montiego sa proba klolejnego urzadzenia zycia Wlochow na koszt frajerow z EU.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Plan ratowania strefy euro wciąż nieznany: Szef EBC konkretów nie przedstawił
*
Juz tak gleboko EURO jest w dolku ze tylko magik moze pomoc
Dodaj ogłoszenie