Pisząc, pytaj o cel, stawkę i braki

Wojciech Saramonowicz
Wojciech Saramonowicz
Wojciech Saramonowicz Bartek Syta/Polskapresse
Kolejna część cyklu "Kurs pisania". Dziś szósty odcinek - o tym, jak właściwie uformować bohatera swej fabuły. Wojciech Saramonowicz

BOHATER W 3D TO ZA MAŁO

W poprzednim odcinku powiedzieliśmy, że aby postać była interesująca dla czytelnika czy też widza, powinna być wielowymiarowa, możliwie pełna. Tworząc ją, powinniśmy określić wygląd, otoczenie, w jakim przyjdzie jej funkcjonować, a także nadać konkretne cechy psychiczne.

Wyobraźmy sobie, że już to zrobiliśmy. Czytelnik od pierwszych stron poznał wygląd, otoczenie i kondycję psychiczną protagonisty. Nawet mu się wszystko podoba, ale co dalej? Czy jeżeli takiej postaci dopiszemy zaskakujące sytuacje, przedziwne wydarzenia, narzucimy dynamiczną akcję, to wystarczy? Będzie chciał po nią podążać?

Może nie chcieć. Z pewnością nie będzie podążał za bohaterem, jeżeli nie pozna sensu jego istnienia. W opowiadaniach nie ma miejsca na bohaterów wałęsających się po historii bez celu. Postać musi istnieć po coś. A mówiąc jeszcze inaczej, nasza postać musi mieć cel.

Bohater jest postacią fikcyjną, niemniej jednak to imitacja prawdziwego człowieka. Tak więc powinien sprawiać wrażenie, że tak jak każdy człowiek kieruje sam własnym losem. Cel, do którego dąży, powinien zaspokajać jakąś jego wewnętrzną potrzebę.

Celem protagonisty może być wszystko: pokonanie przeciwnika, zdobycie miłości, zachowanie honoru, przeżycie, ocalenie świata.

Celem może więc być dążenie do jakiejś zmiany albo zachowanie status quo, bo właśnie tym jest na przykład walka o życie.
Obojętne jednak, czy cel bohatera jest ogólnoludzki, czy też tylko prywatny, najważniejsze, żeby był konkretny. Tylko wtedy gdy czytelnik wie, do czego dąży bohater, i wie, ile mu jeszcze do jego osiągnięcia zostało, może mu prawdziwie kibicować i przeżywać jego zmagania. Czytelnik lub widz, śledząc historię bohatera, już wcześniej będzie sobie wyobrażał wygraną albo przegraną i będzie to przeżywał.

W momencie kiedy autor nie zna celu głównej postaci, akcja będzie niezdecydowana, czyli krótko mówiąc - nijaka. Tak więc wyznaczenie przez autora celu dla protagonisty to absolutnie kluczowa sprawa w jego kreacji.

Przecież w zależności od tego, do czego postać zmierza, na czym jej zależy, co jest jej priorytetem, podejmuje decyzje i wybiera drogi dojścia do celu, a to jest już przebieg zdarzeń.

Czasami cel głównej postaci jest znany już od początku historii. Ale tak być nie musi. Co więcej, czytelnicy, a także widzowie lubią być świadkami wytyczania celów.
Weźmy na przykład takiego Froda Bagginsa. Gdyby Tolkien już na początku powieści obarczył hobbita z Shire jego głównym celem, jakim była wyprawa do Mordoru i zniszczenie pierścienia w Górze Przeznaczenia, dokonałby tego? A skąd! Załamałby się, a nas ominąłby kawał wspaniałej fabuły! Tak więc najpierw celem małego hobbita było wyjście z pierścieniem z Shire, bo to - jak sądził hobbit - było zagrożeniem dla jego heimatu, droga do Rivendellu itd.

Albo inny przykład. Andrzej Kmicic jest na początku "Potopu" watażką, warchołem i zabijaką, a słowo "ojczyzna" wisi mu kalafiorem. Celem jest dobra zabawa z kompanami, no i... Oleńka. Ta jednak nie chce takiego okrutnika. Od tego momentu Kmicic staje na głowie, musi przejść gigantyczną drogę, stać się Babiniczem, dzielnym i zasłużonym synem ojczyzny, żeby osiągnąć cel, jakim jest... Oleńka.

Na tych przykładach widać, że bohaterowie mogą mieć cele duże i małe, różne, na różnych etapach rozwoju fabuły. Często zmiana celu wiąże się z nowym aktem w dramacie, no i zawsze jest tak, że osiągnięcie celu oznacza zakończenie opowiadania, bo czytelnik nie ma na co czekać.

STAWKA WAŻNA JAK ŻYCIE

Drugim niezwykle ważnym pojęciem łączącym się z celem jest "stawka".

Pytanie, czy protagoniście uda się osiągnąć cel: czy Robinson Crusoe wróci z wyspy, ET do domu, a Hans Kloss wygra z Brunerem? To absolutnie kluczowe pytania. To pytania o napięcie.

Bo co z tego, że mamy świetną postać i wiemy nawet, do czego dąży, jak nie ma zagrożenia w tym, że ona tego nie osiągnie.
Jeżeli widzę akrobatę występującego na linie pod kopułą cyrku, to wiem, że w razie czego wpadnie w siatkę. Stawka jest, ale słaba. W momencie jednak, kiedy siatki nie ma, a ja dowiaduję się jeszcze, że ktoś podciął akrobacie uprząż?... Nie oglądam już tego ze spokojem, teraz gra idzie już o życie! Stawka dramatycznie wzrosła.

Im więcej bohater ma do stracenia, tym dramatyczniejsza jest jego walka.

Kiedy pisałem serial "Ratownicy", redaktorzy w TVP nie godzili się, żeby w naszych epizodach były ofiary śmiertelne.

W swoim kuriozalnym uporze tłumaczyli, że "ludzie nie lubią trupów" (dosłownie!).

Długo z współautorką Hanką Węsierską tłumaczyliśmy, że nie chodzi o epatowanie śmiercią dla samego, wątpliwego efektu, ale chodzi właśnie o stawkę - żebyśmy mogli docenić wysiłki ratowników walczących o życie innych, musimy zobaczyć, że czasem tę walkę przegrywają. Jak coś jest za darmo, nie trzeba za to płacić, to jest bez wartości. Po co robić serial o górach, jak nie można pokazać smutnej, ale prawdy, że w górach ludzie giną. W efekcie, po długich bojach zezwolono nam chyba na trzy ofiary w całej, 13-odcinkowej serii.

Na każdym etapie pisania należy sobie zadawać pytanie, czym ryzykuje bohater, o co gra? Co się z nim stanie, jeżeli nie osiągnie celu. Autor nie powinien oszczędzać swojego bohatera i powinien włożyć naprawdę dużo wysiłku w myślenie: co mogę jej jeszcze dołożyć, jaką kłodę rzucić pod nogi, którą linkę podciąć, pamiętając, że robiąc to postaci, robimy to czytelnikowi, widzowi.

BRAK MILE WIDZIANY

Żeby nasz bohater czegoś pragnął, do czegoś dążył, żeby miał cel, który stara się osiągnąć, musi mu tego elementu w życiu brakować.

Prawie każdemu bohaterowi fabularnemu czegoś brakuje albo coś zostało mu odebrane.

Braki - tak jak u prawdziwych ludzi - mogą być różne, każdy ma inne. Dla jednego może to być strata kogoś bliskiego, dla innego stracone szanse na miłość czy sukces, a także rozwód, upokorzenie, hańba. Brakami są wszelkie ułomności w osobowości protagonisty, ale też antagonisty: ktoś nie umie współczuć, przebaczyć, okazywać miłości, nie potrafi powiedzieć "kocham" albo - jak Piotruś Pan - jest wiecznym chłopcem i nie potrafi dorosnąć, wziąć odpowiedzialności.

Brak to często bagaż z przeszłości, to wszelkie niezałatwione sprawy, które nie pozwalają mu żyć normalnie, póki się z nimi nie upora.

Te zmory z przeszłości noszą w sobie zarówno protagoniści, jak i antagoniści. Ale tak jak w przypadku tych pierwszych właśnie w nich znajdzie się ziarno zwycięstwa, tak w przypadku antagonistów będą one źródłem klęski.

Braki są bezpośrednio związane z celami i stawkami bohatera.

Im ważniejszy brakujący element, tym większa motywacja do działania. Każdy człowiek chce być szczęśliwy, poszukuje pełni. Postać fikcyjna naśladująca człowieka - również. I właśnie to pragnienie, dążenie do szczęścia i pełni jest motorem całej fabuły. Ta potrzeba wypełnienia brakujących miejsc popycha akcję aż do finalnej doskonałości: "i żyli razem długo i szczęśliwie".

Wiele książek czy filmów rozpoczyna się obrazem "niepełnego" bohatera.

Phil Connors z "Dnia Świstaka" od pierwszych minut jest nadętym, mocno irytującym dla współpracowników prezenterem pogody.

Jego braki to wypalenie, rutyna, brak empatii, egoizm. Ale pod wpływem uroczej Rity w końcu wykorzystuje zrządzenie losu i w ciągu powtarzającego się setki razy jednego dnia uczy się bycia kimś innym, wyzbywa się egoizmu, uczy się empatii i altruizmu oraz miłości. To właśnie miłość pozwala Philowi wyswobodzić się od klątwy i stać się postacią pełną i szczęśliwą.

ZAKOŃCZENIE

Każdy bohater jest inny i inaczej osiąga pełnię oraz szczęście, ale zasada, żeby wszyscy przechodzili drogę, zapełniając jakiś swój brak, wydaje się uniwersalna dla absolutnej większości bohaterów fabularnych.

Nasi bohaterowie są stworzeni na obraz i podobieństwo prawdziwych ludzi. Tak więc podobnie jak oni dążą do szczęścia.

Ale warunkiem jego osiągnięcia jest rzeczywiste uświadomienie sobie, jakie są prawdziwe cele, którędy się do nich zmierza, jak wielka jest determinacja w ich osiągnięciu, co można poświęcić, a co jest barierą, za którą się nie wolno cofnąć. Trzeba w końcu mieć świadomość swoich ułomności, bo jak się okazuje - często to właśnie one okazują się naszą największą siłą, tak jak to się stało w przypadku Froda Bagginsa, Andrzeja Kmicica czy Phila Connorsa.

Wojciech Saramonowicz - scenarzysta, dziennikarz, operator. Jest absolwentem Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Jako dziennikarz pracował w redakcjach "Gazety Wyborczej", "Życia Warszawy" oraz "Frondy". Jest autorem zdjęć i współrealizatorem ponad 300 programów telewizyjnych, m.in. z cyklu: "Fronda", "30 ton, lista, lista", "Polaków portret własny", a także scenariuszy do wielu telewizyjnych programów rozrywkowych. Był członkiem redakcji m.in. programów: "Wieczór z Wampirem" Wojciecha Jagielskiego i "Co z tą Polską" Tomasza Lisa. Autor scenariuszy do seriali telewizyjnych: "Miodowe lata" (Polsat), "Kocham Klarę" (Polsat), "Hotel pod Żyrafą i Nosorożcem" (TVP 1), "Egzamin z życia" (TVP 2), "Ratownicy" (TVP 1). Reżyser filmów making of do filmów "Testosteron" oraz "Lejdis".

***

Drodzy czytelnicy,
Ogłaszamy konkurs na opowiadanie. Tematyka dowolna, jedynym ograniczeniem jest objętość. Teksty nie mogą mieć więcej niż 5000 znaków. Na zgłoszenia czekamy do końca grudnia 2012 r., prosimy nadsyłać prace na adres: [email protected]
Najlepsze prace opublikujemy w gazecie i nagrodzimy książkami ufundowanymi przez Instytut Wydawniczy Erica, wydawcę m.in. książki "Cztery lata wojny w służbie komendanta".

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
trawestacja
"...wyłażą skądśiś garbate karzełki i 'w główki nam srają'...".
(w orginale ..."w mleko nam szczają...")
n
napoleon
... bo jak się okazuje - często to właśnie one okazują się naszą największą siłą.."
Niestety, w każdym przypadku złudną.
Lepiej nie mieć kompleksów.
Dodaj ogłoszenie