Pisząc, pamiętaj o filozofii dzieła

Wojciech Saramonowicz
Wojciech Saramonowicz
Wojciech Saramonowicz Bartek Syta/Polskapresse
Udostępnij:
Kolejna część cyklu "Kurs pisania". Dziś trzeci odcinek - o tym, jak prawidłowo skomponować fabułę powieści.

Albert Camus, autor m.in. "Dżumy", "Upadku" i "Obcego", określał powieść jako filozofię przeprowadzoną w całości przez obrazy. Spróbujmy podążyć za myślą noblisty i w kierunku, jaką ona wyznacza, a więc od idei do konkretu.

Co powinno być pierwsze w pisaniu, tworzeniu? Czy najpierw pojawia się ogólna idea, pomysł na fabułę, czy rodzi się ona pod wpływem jakichś konkretnych obrazów? To oczywiście pytanie z cyklu, co było pierwsze - kura czy jajko. Pewnie bywa tak i tak. Wszystko zależy od tego, na jaką częstotliwość autor ma nastawiony swój radar odbierający sygnały ze świata, jak czuła jest jego membrana. Czy najbardziej bolą go problemy świata, czy może sytuacja, której był świadkiem, gdy poszedł po bułki i mleko. Jedno jest pewne: inspiracja do tego, co tworzy autor, jest w otaczającym go świecie, czyli w życiu.

Ktoś powie: to oczywiste! Jakże często słyszymy, że "nikt lepiej nie wymyśli scenariusza niż życie", że czyjeś życie to "gotowy materiał na film czy książkę", a prawie codziennie w prasie, radiu, telewizji, szkole, pracy, ba, nawet w domu jesteśmy świadkami "scen jak z filmu" (horroru, komedii, sensacji).

Wydaje się więc, że nie jest problemem znalezienie tematu w otaczającym nas świecie. A jednak. Gdy zaczynamy analizować takie tematy, okazuje się, że niewiele nadaje się do przeniesienia ctrl+c/ctrl+v.

Prawda rzeczywista i fabularna to dwie inne rzeczywistości.

Jeżeli autor ma ambicje tworzenia fabuły, musi rzeczywistość poddać obróbce, podrasować ją nieco. Taki tuning rzeczywistości to na przykład przebudowa czasu rzeczywistego na fabularny, wyklarowanie przebiegu wątków i wyrzucenie niepotrzebnych fabularnych odnóg, także skomasowanie cech kilku rzeczywistych postaci w jednego bohatera albo wyostrzenie konfliktów między postaciami. (Przyjdzie czas na dokładniejsze omówienie, jak takich zabiegów dokonywać)

Aby tego dokonać, musi rozłożyć ją na części i oddzielić ziarno od plew. Co jest ziarnem, a co plewami?

Najogólniej - ziarnem jest wszystko to, co pozwala nam zbudować klarowną opowieść. Plewami wszystko to, co ją mąci.

Brnąc dalej w wyjaśnieniach: najważniejsze, aby kolejne sceny układały się w logiczny ciąg przyczyn i skutków. Każda scena wynika z poprzedniej i powoduje konsekwencje dla następnej. Jeżeli scena nie jest w ten sposób powiązana i nie wnosi niczego do łańcucha zdarzeń, nie wpływa na rozwój bohatera, jest prawdopodobnie zbędna i trzeba wyrzucić. Jak bardzo potrafi to być bolesne, wie o tym każdy autor.

I jeszcze tak jak w literaturze możemy przymknąć oko na jakieś odnogi, ślepe zaułki, których jedynym celem jest na przykład wprowadzanie atmosfery czy kolorytu, tak w scenariuszach filmowych uznawane jest to za marnotrawstwo czy wręcz błąd.
Jednak dostrzeżenie, co faktycznie "pcha akcję", a co jest tylko błyskotką, co pomaga czytelnikowi/widzowi w odbiorze, a co mu obraz zaciemni, to duża sztuka. Prawdę mówiąc, to jedna z najtrudniejszych rzeczy w całym tworzeniu fabuły.

Skąd jednak adept sztuki powieściopisarskiej czy scenopisarskiej ma wiedzieć, co jest mu jest niezbędne, a co nie?

W tym pomaga mu uświadomienie sobie tematu, idei albo jeszcze inaczej: sensu tworzenia danego utworu. To jest właśnie to, co Camus nazwał filozofią.

Nie chodzi tu o to, co najczęściej odpowiadają młodzi pisarze czy scenarzyści pytani, o czym jest historia, nad którą pracują. Zazwyczaj pada odpowiedź: A, to o dziewczynie, która zakochała się, a on jej nie chciał i ona cierpi. To jedynie jednozdaniowy opis historii. Takie opisy też są przydatne i pomagają zacząć pisać (w wielu książkach oraz kursach twórczego pisania mówi się o tym), ale w tym momencie chodzi jeszcze o coś.

"Obsługiwałem angielskiego króla" Bohumila Hrabala to historia chłopca, który zostaje kelnerem i przez całe życie pnie się po drabinie gastronomiczno-hotelarskiej hierarchii, aż zostaje wreszcie właścicielem lokalu, a potem przychodzi wojna, zaraz po niej komunizm i Jan Dziecię (tak się zwie bohater) traci wszystko.

Ale to jest właśnie tylko opis historii. Tak naprawdę to opowieść o ludzkich pragnieniach, marzeniach, o przemijaniu, o dążeniu do szczęścia i sukcesu, które często przeobrażają się w klęskę. To spowiedź życia mówiąca o pogoni za rzeczami złudnymi, jak sława i pieniądze, i że człowiek nie zawsze jest panem swojego losu, a koło historii potrafi wkręcić go w swe tryby i wypluć.

To jest przesłanie, idea książki Hrabala.

Udoświadczonych pisarzy kierujących się instynktem i talentem ten głębszy sens pojawia się mimochodem. Sprawę interpretacji dzieła pozostawiają odbiorcom i ich intelektualnemu przygotowaniu. Tak jest na przykład w powieści Umberto Eco "Imię Róży", które można czytać jako powieść historyczną, miłosną, kryminał umiejscowiony w średniowiecznych realiach, ale także jako powiastkę teologiczną z odwołaniami do filozofii Arystotelesa, św. Augustyna czy św. Tomasza. Tylko od czytelnika zależy, ile z dzieła Eco wyciągnie.

Na tym polega sztuka mistrzów słowa - potrafią zbudować kolejne warstwy bez specjalnego wyznaczania sobie azymutów. Wiedzą, że i tak dobrną do celu. Co innego początkujący pisarz. Dla niego taki azymut w postaci pytań o sens całości dzieła jest jak najbardziej przydatny. Pomoże mu przy konstruowaniu struktury, łuków dramaturgicznych, tworzeniu postaci, ale także budowaniu poszczególnych scen.

Pracując nad każdym elementem fabuły, na każdym kroku zadajemy sobie pytanie, po co to robimy? Czy to jest potrzebne, niezbędne? Jak to wpływa na naszą historię. Klaruje nam opowieść czy nie.

Pytania o sens tworzenia naszego utworu, może nawet pytania o przesłanie są więc bardzo użyteczne dla początkującego autora.
Niosą jednak dla niego zagrożenie.

Bo oto jeżeli cały czas ma w głowie jedynie myśl o tym, dlaczego musi to dzieło napisać, i przez cały czas próbuje dowieść prawdy problemu, to niechybnie wpadnie w mentorski ton. Nie będzie opowiadał, tylko nauczał, a dydaktyzm i propaganda to grób dla fabuły. Bohaterowie z takich książek są sztuczni jak silikon. Oni nie mówią, tylko wygłaszają kwestie, kwestie autora. Czytelnicy i widzowie w mig wychwytują taką "twórczość" i zniesmaczeni czy znudzeni rzucają książkę w kąt albo - niczym inżynier Mamoń z "Rejsu"... - wychodzą z kina.

Ratunkiem od tego jest zajęcie się więc swoim naczelnym zadaniem, czyli dobrym opowiadaniem dobrej historii.

Dobrze opowiedziana historia to taka, która chociaż na czas seansu czy lektury da prawdziwe przeżycie, obojętnie jakich emocji, ale da poczucie jakiegoś sensu. Autor musi nawiązać z czytelnikiem więź.

Hrabal, który mówił o sobie przez długi czas, że jest zapisywaczem, bo zapisuje wydarzenia, o których opowiadali mu inni, w innym miejscu wywiadu rzeki ("Drybling Hidegkutiego, czyli rozmowy z Hrabalem"): "Nie jestem pisarzem dla wszystkich, ale dla pewnej kategorii czytelników. Każdy pisarz ma takich swoich czytelników, z którymi łączy go wspólne wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać świat, jak powinien postępować człowiek i czego może on oczekiwać od społeczeństwa, co go cieszy, a co uważa za nieszczęście. (...) piszą o nich i dla nich. Wciąż jestem z nimi, a kiedy głowę mam już naładowaną jak akumulator, pędem siadam do maszyny".

Tak robił Bohumil Hrabal. Mistrz. Dobrze jest wpatrzeć się w niego i zadać sobie te pytania: Dla kogo ja piszę? Jaki jest mój czytelnik/widz? Jaki jest Polak/Polka A.D. 2012? Czego on/ona oczekują od społeczeństwa i jak je postrzegają? Co uważają za szczęście, a co za nieszczęście?

Obojętnie, czy chcemy dać ludziom radość, wzruszenie, czy ich przestraszyć, musimy sobie na te pytania odpowiedzieć. W nich bowiem są i filozofia, i obrazy.

Wojciech Saramonowicz - scenarzysta, dziennikarz, operator. Jest absolwentem Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Jako dziennikarz pracował w redakcjach "Gazety Wyborczej", "Życia Warszawy" oraz "Frondy". Jest autorem zdjęć i współrealizatorem ponad 300 programów telewizyjnych, m.in. z cyklu: "Fronda", "30 ton, lista, lista", "Polaków portret własny", a także scenariuszy do wielu telewizyjnych programów rozrywkowych. Był członkiem redakcji m.in. programów: "Wieczór z Wampirem" Wojciecha Jagielskiego i "Co z tą Polską" Tomasza Lisa. Autor scenariuszy do seriali telewizyjnych: "Miodowe lata" (Polsat), "Kocham Klarę" (Polsat), "Hotel pod Żyrafą i Nosorożcem" (TVP 1), "Egzamin z życia" (TVP 2), "Ratownicy" (TVP 1). Reżyser filmów making of do filmów "Testosteron" oraz "Lejdis".

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
odpowiadam
Sądząc z braku komentarzy - dla nikogo.
Błąd w sztuce?
Dodaj ogłoszenie