Pisząc, oglądaj bohatera w 3D

Wojciech Saramonowicz
Bartek Syta/Polskapresse
Kolejna część cyklu "Kurs pisania". Dziś piąty odcinek - o tym, jak prawidłowo skomponować fabułę powieści.

Dlaczego kobiety oglądają filmy pornograficzne do końca? Bo wierzą, że skończą się ślubem. Wszystkich rechoczących z tego starego dowcipu (suchara) bawi pewna naiwność kobiet - jak to interpretują. Ale gdyby tak się zastanowić i dalej brnąć w te stereotypy, to cytowany żarcik nie wystawia najlepszego świadectwa rechoczącym panom (najczęściej panom). O czym on bowiem świadczy? O tym, że dla nich to tylko film użytkowy, przedmiotowy, bez jakiejkolwiek "nadbudowy" - tylko tyle mogą/chcą w nim zobaczyć. Tymczasem te wyśmiewane kobiety potrafią się wznieść na wyższy poziom, jakim jest odbiór historii fabularnej (jakiejś). To nie naiwność, ale wiara w podmiotowość człowieka, w jego uczucia każe im czekać na happy and! Ale to także dowód, że w historii fabularnej najważniejszy jest bohater, a w tym wypadku pewnie bohaterka.

Jak powiedzieliśmy w poprzednim odcinku - i to już trochę bardziej serio - to właśnie dzięki bohaterom ludzie oglądają filmy i czytają książki. To bohater fabuły umożliwia odbiorcom wgląd w opowieść i ciągłość akcji. Sprawia, że możemy się z nim utożsamić i przeżywać za nim wszelkie emocje, kibicować mu.

To jest możliwe tylko wtedy, gdy bohater będzie interesujący, będzie nas obchodził, czyli kiedy uwierzymy, że jest prawdziwy.

Co znaczy bohater prawdziwy? Harry Potter raczej nie istnieje, a bardzo nas obchodzi, żeby nie dopadł go Sami Wiecie Kto.

Prawdziwy to znaczy wiarygodny dla czytelnika bądź widza. Odbiorca musi czuć, że postać, którą widzi, jest jak żywy człowiek, stwarza pozory życia, pod pewnymi względami jest tożsamy z ludźmi, jakich zna z życia.

Postać w 3D

Każda postać ma trzy główne płaszczyzny, na których można ją opisać, a tym samym trzy, na których można ją konstruować.

Pierwsza to oczywiście fizyczność.

Wiadomo, że wygląd w ogromnej mierze determinuje, kim jesteśmy.

Płeć, wiek, wzrost, figura, uroda bądź jej brak, kondycja fizyczna - to wszystko określają bohatera.

Jedną z pierwszych rzeczy zaraz po tym, jak autor uznaje, że jest mu jakaś postać niezbędna, i postanawia powołać ją do życia, jest jej imaginacja. Od tego, czy kobieta jest wysoką blondynką o wymiarach 90-65-90 , czy otyłą pięćdziesięciolatką, będzie zależało, jakie ma relacje z innymi ludźmi, jak jest odbierana przez otoczenie, jak wygląda jej związek, a nawet jaki jest jej status materialny. Tak będzie, bo niestety/stety wygląd wpływa na te wszystkie czynniki. Im dokładniej wyobrazimy sobie postać, tym łatwiej nam będzie pisać. Na przykład, gdy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak postać mówi i jaki postać ma głos, możemy dialogi "pisać ze słuchu" - słyszymy: "nie, on by tak nie powiedział, powiedziałby raczej...".
Prawdopodobnie każdy z nas spotkał osobę, która mu kogoś przypominała, wuja, ciotkę, nauczyciela, księdza proboszcza, byłą dziewczynę, chłopaka. Była nie tylko podobna fizycznie, ale też podobnie się poruszała, gestykulowała, a nawet podobnie mówiła i uśmiechała się. Pewne typy ludzkie powtarzają się. Warto zapamiętywać charakterystyczne postacie, które spotykamy w życiu, często to najlepsze fizyczne powłoki dla naszych postaci. Drugą płaszczyzną opisu postaci jest jej sytuacja społeczna, a więc wszystkie fakty związane z jej otoczeniem.

Nawet jeżeli jako autorzy wszystkiego nie wykorzystamy w historii, to powinniśmy dokładnie wiedzieć, z jakiej warstwy pochodzi, jaką ma pozycję społeczną, czy jest wykształcona, jakie szkoły kończyła, czym zarabia na życie i ile zarabia. Na co mu starcza, a czego sobie odmawia. Ważnym elementem jest religia. Inne motywacje i dylematy ma osoba wierząca, a inne ateista. Istotnym elementem statusu społecznego może być także informacja, jakim kto jeździ samochodem. Inaczej patrzymy na mężczyznę w smokingu wsiadającego do astona martina (prawdopodobnie to James Bond), a inaczej na gościa w szarym garniturku wsiadającego do małego fiata (to z pewnością inżynier Stefan Karwowski).

Istotne jest to, czy bohater ma pieniądze, ale jeszcze ważniejsze jest, jaki ma do nich stosunek. Tu przechodzimy do ostatniej płaszczyzny charakterystyki postaci - płaszczyzny psychologicznej. Wnętrze postaci jest najciekawsze dla czytelnika, a dla autora stanowi największe wyzwanie.

Skąd wiemy, w jakie cechy wyposażyć bohatera? Tu znowu lepiej i bezpieczniej przejść na bardziej szczegółowy poziom pytań, a mianowicie: jaki ma temperament, jaką postawę życiową, jaki jest jego poziom intelektualny, czego się boi, jakie ma lęki? Może są to już fobie albo paranoje? Z czego się śmieje? Jak mógłbym określić jej moralność? Jak wygląda jej życie seksualne?

Ważną kategorią jest również stosunek do pieniędzy, i w ogóle do posiadania. Czy lubi wydawać, czy jednak jest skąpy. Na co bohater lubi wydawać? Czy ma jakieś nałogi, hobby albo słabości. Właśnie nałogi, hobby i słabości!

Jakie wspaniałe możliwości budowania postaci, a nawet fabuły dają te elementy psychiki! Ile prosta informacja o tym, że bohater "nie tknął alkoholu od dziesięciu lat", daje nam przestrzeni do spekulowania o przyczynach abstynencji, o jego charakterze, silnej woli, a jakie buduje napięcia, kiedy w jego otoczeniu pojawia się butelka? Złamie się, nie złamie, przegra czy okaże hart ducha? I jak wielu czytelników i widzów będzie się z tymi cierpieniami utożsamiało! Człowiek obciążony jakimś nałogiem, słabością albo który jest w stanie sprzedać nerkę dla znaczka pocztowego (jak na przykład postać z "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego) zyskuje z miejsca dodatkową przestrzeń dla swojej osobowości. Od razu staje się też oryginalny i niepowtarzalny. Często właśnie dzięki słabości zyskuje nieśmiertelność u czytelników bądź widzów. To często spotykany i jak najbardziej godny polecenia zabieg stosowany przez autorów zarówno w literaturze, jak i w filmie.
W zeszłym tygodniu pisałem, że autor powinien być niczym dr Frankenstein, który zszywa jedną postać z części wielu innych. Ważne jednak, żeby nie było widać szwów. Innymi słowy, oznacza to, że bohaterowie mimo kontrastów powinni być psychologicznie spójni.

Co to jest spójność postaci? To zachowanie, które nie wyklucza się wzajemnie. Nie chodzi o to, że postać nie może się zmieniać. Przeciwnie. Przemiana to konieczny warunek dramaturgii i całej twórczości fabularnej, ale ma się to dziać według określonych, logicznych zasad. Na przykład jeżeli ktoś jest chaotyczny przed przemianą, to taki ma być do momentu, kiedy czytelnik, widz nie dowie się, że bohater przechodzi (czy przeszedł) przemianę i teraz będzie uporządkowany.

Spójność nie oznacza, że bohaterowie muszą być na przykład tylko weseli albo smutni. Przeciwnie, kontrasty są wspaniałe. Kontrastowe postacie (wewnętrznie sprzeczne, ambiwalentne) są najciekawsze.

Przytaczany tydzień temu doktor Hannibal Lecter - z jednej strony morderca, z drugiej czarujący mężczyzna, dżentelmen, esteta i smakosz (zjadł jednej z ofiar wątrobę, popijając wybornym chianti).

Ludzie są mieszanką sprzeczności i niekonsekwencji. Każdy człowiek jest targany przez sprzeczne uczucia. Ale tak jak w normalnym życiu ludzie pełni kontrastów i sprzeczności potrafią być trudni i często zdarza się, że ich unikamy, tak autor nie może tego robić. Przeciwnie - powinien takich szukać, a im większe kontrasty, tym lepiej. Tacy ludzie to najlepsze pierwowzory dla postaci fabularnych. Oczywiście czasami w naturze trudno znaleźć egzemplarz o takiej rozpiętości, ale wtedy właśnie należy zastosować metodę Wiktora Frankensteina - zszyć z kilku.

Dobrą fabułę można poznać po tym, że postacie mają różnorodne charaktery. To istotna sprawa szczególnie przy tworzeniu całych grup postaci. Wszyscy czterej pancerni są miłymi chłopakami, ale jednak każdy jest inny, jeden jest bardziej błyskotliwy i lepiej strzela, inny jest dowcipny i silny, trzeci nieśmiały, chociaż przystojny, a czwarty lekko głupkowaty, ale za to poczciwina.

Podobnie w filmach o gliniarzach. Lepiej jak mamy jednego rozwodnika, a jednego superrodzinnego, niż dwóch rodzinnych czy obu po przejściach.

Każda postać powinna być inna. Powinniśmy dołożyć starań, żeby postacie nie dublowały się na żadnej z płaszczyzn.
Przygotowując się do pisania, warto sobie przygotować opisy postaci zawierające wszystkie trzy płaszczyzny. Im mocniej uda nam się wyobrazić postać funkcjonującą na wielu płaszczyznach, tym większe szanse, że będzie prawdziwa, wielowymiarowa. A autor musi się wystrzegać jednowymiarowości bohatera jak polityk biesiadowania z rosyjskim szpiegiem. Skupienie się na jednym aspekcie życia postaci funduje jej schematyczność i stereotypowość. Tworzy manekina, nie postać.

Ale, oczywiście, jak we wszystkim, także i tu wskazany jest umiar. Bo oto, z jednej strony, pisząc, musimy o swoich postaciach wiedzieć znacznie więcej, niż wymaga tego powieść czy scenariusz, ale z drugiej strony - skupienie się na rozbudowaniu rysów psychologicznych czy charakterystyk grozi młodemu pisarzowi ugrzęźnięciem w tychże opisach już na samym początku.

Co więc robić?
Najlepiej posłuchać "starszych kolegów". Stephen King, który na swoich powieściach zarobił podobno najwięcej ze wszystkich pisarzy świata (2 miliardy dolarów!), twierdzi, że na początku wszystkie jego postacie są płaskie i pozbawione cech charakterystycznych. Nie zna ich. Musi je dopiero odkryć i niejako nauczyć się ich. "Orientuję się z grubsza, do czego zmierzam, ale nigdy nie żądam od postaci, by postępowały tak, jak zechcę. Przeciwnie, pragnę, aby robiły wszystko po swojemu" - dodaje. Podobnie pisze laureat Nagrody Nobla Orhan Pamuk. "Krok po kroku powołuję ich w wyobraźni do istnienia, aby móc ujrzeć opisywany w książce świat ich oczyma".

Tak właśnie bohaterowie są powoływani do życia - stopniowo. Początkowo wystarczy jedynie określenie ich roli w powieści.

Dopiero z czasem zaczynają nabierać kształtów i stawać się postaciami.

Wojciech Saramonowicz - scenarzysta, dziennikarz, operator. Jest absolwentem Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Jako dziennikarz pracował w redakcjach "Gazety Wyborczej", "Życia Warszawy" oraz "Frondy". Jest autorem zdjęć i współrealizatorem ponad 300 programów telewizyjnych, m.in. z cyklu: "Fronda", "30 ton, lista, lista", "Polaków portret własny", a także scenariuszy do wielu telewizyjnych programów rozrywkowych. Był członkiem redakcji m.in. programów: "Wieczór z Wampirem" Wojciecha Jagielskiego i "Co z tą Polską" Tomasza Lisa. Autor scenariuszy do seriali telewizyjnych: "Miodowe lata" (Polsat), "Kocham Klarę" (Polsat), "Hotel pod Żyrafą i Nosorożcem" (TVP 1), "Egzamin z życia" (TVP 2), "Ratownicy" (TVP 1). Reżyser filmów making of do filmów "Testosteron" oraz "Lejdis".

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Większość konfliktów międzyludzkich ma swoje żródło w błędnym postrzeganiu drugiego człowieka poprzez fałszywy, nieadekwatny stereotyp.
Niestety, żródłem takich nieprawdziwych, wydumanych, wykoślawionych stereotypów są media.
Dodaj ogłoszenie