Pisząc, mieszaj w archetypach

Wojciech Saramonowicz
Bartek Syta
Kolejna część cyklu "Kurs pisania". Dziś odcinek jedenasty - o tym, jak używać archetypów.

W poprzednim odcinku mówiliśmy o dwunastu etapach podróży, jaką przebywa każdy bohater opowieści fabularnej. Teraz warto się przyjrzeć, kto mu towarzyszy w tej wyprawie oraz kto na niebezpiecznych ścieżkach przygody na niego czyha.

To ciąg dalszy koncepcji "Wyprawy bohatera", którą stworzył amerykański badacz mitów Joseph Campbell, a rozwinął Christopher Vogler, hollywoodzki wykładowca struktur narracji.

Obaj odwoływali się do teorii szwajcarskiego psychoanalityka i psychiatry Carla Gustawa Junga, który zauważył, że w snach pacjentów występują podobne typy postaci. To prastare wzory osobowości i są projekcjami wszelkich emocji, jakie towarzyszą (i zawsze towarzyszyły) człowiekowi. Zauważył też, że podobne postacie występują we wszystkich mitach, legendach i bajkach od początku dziejów. Po prostu to, co się kotłowało w głowie w nocy biednym ludziom, zawsze znajdywało odzwierciedlenie w sferze sacrum, magii czy mitu. I to właśnie dlatego historie oparte na archetypach cechują się taką psychologiczna wartością. Nawet gdy są wytworem fantazji, są przekonujące psychologicznie i emocjonalnie dla wszystkich ludzi. Dzięki nim możemy się utożsamiać z występującymi w nich bohaterami.

KONCEPCJA ARCHETYPÓW

Dla wszystkich, którzy zajmują się rzemiosłem opowiadania, uświadomienie sobie mocy archetypów to sprawa absolutnie kluczowa.

Bez nich trudne do zrozumienia są cel i funkcje, jakie postacie pełnią w danej opowieści, podobnie jest z określeniem ich wielkości i wagi. Krótko mówiąc - bez archetypów nie da się opowiedzieć żadnej historii.

Warto dokonać tu jednego zastrzeżenia. Otóż archetypy to nie ustalone role przypisane postaciom, ale raczej funkcje, które one pełnią przez jakiś czas, by służyć konkretnym celom opowieści. Archetypy to rodzaje masek nakładanych przez postacie wtedy, gdy wymaga tego rozwój opowieści.

Zawsze jednak najważniejszym celem wszystkich archetypów jest pchanie historii do przodu. Historii, czyli podróży bohatera, ergo - wszystkie postacie są tylko po to, żeby główny bohater mógł przemierzyć swoją podróż. Aby było ciekawie, część z nich będzie mu w tym przeszkadzać, a część pomagać.

SPRZYMIERZENIEC

To niezwykle użyteczny archetyp. To sojusznik, kompan, który chyba najprędzej zaczyna towarzyszyć bohaterowi w podróży. To ktoś, kto służy radą, wykonuje drobne zadania, ostrzega bohatera, często ratuje go, kuruje, gdy jest chory, a jak się załamie, doda otuchy.

Sprzymierzeniec jest niezwykle użyteczny dla autora: jest partnerem do rozmów i sprzeczek z bohaterem, dzięki czemu odbiorca może się zorientować, jaki jest stan emocjonalny głównej postaci, co teraz przeżywa, co zamierza - wszystkie jego zachowania stają się klarowne. Sprzymierzeniec stawia też bohaterowi pytania takie, jakie chcieliby mu postawić czytelnicy czy widzowie. Dzięki tym relacjom bohater staje się pełnowymiarową postacią.
Często zdarza się, że pierwsze spotkanie zaczyna się jednak od konfliktu, jak choćby Shreka i Osła, czy wręcz bójki, jak w przypadku Robin Hooda i Małego Johna.

Robin Hood jest dobrym przykładem również na to, że bohater może mieć wielu sprzymierzeńców, całą ich drużynę, a każdy z nich może się popisać innymi umiejętnościami. W "Czterech pancernych" też tak jest, nawet więcej - tu Sprzymierzeńcem Janka jest przecież Szarik. Sprzymierzeńcami mogą być ludzie, zwierzęta, roboty. Sprzymierzeńcami Luke'a Skywalkera są R2D2 i C-3PO albo nawet duchy - po śmierci Obi-Wana Luke dostaje rady od jego ducha.

Jak widać, każdy może być sprzymierzeńcem, byleby tylko pomagał bohaterowi.

MENTOR

Drugim ważnym archetypem jest Mentor. Bardzo często spotykany. Wszyscy kojarzą nauczyciela, mistrza, przewodnika albo Starego Mędrca. Oczywiście wiek nie ma tu jednak decydującego znaczenia. Mentor może być młody, byleby tylko pełnił swoją funkcję, jaką jest przekazywanie bohaterowi nauki, wiedzy albo czasem ofiarowanie mu jakiegoś daru, amuletu, który pomoże mu dotrzeć do celu podróży. Kim byłby Harry Potter bez wskazówek i wsparcia Albusa Dumbledore'a, a Zygzak Mcqueen z "Aut" bez wskazówek wójta Hudsona "Huragana" Horneta? Taki dar to bardzo praktyczna rzecz nie tylko dla bohatera, ale także dla autora. Zazwyczaj podarowany na początku ujawnia swoją przydatność pod koniec opowiadania, a tym samym w zgrabny sposób łączy klamrą początek i koniec.

Mentor reprezentuje lepszą, wyższą część nas samych albo inaczej - boską część nas samych. Co to znaczy? To rodzaj sumienia prowadzącego bohatera i niepozwalającego mu zaprzedać się złu. To Mentor pokazuje, co dobre, a co złe. Daje także motywację bohaterowi i pomaga w przezwyciężeniu strachu.

Czasami Mentor staje się anty-Mentorem, bo prowadzi swojego bohatera "na drogę zbrodni i zniszczenia", jak to się dzieje na przykład w filmie "Chłopcy z ferajny" w reżyserii Martina Scorsese.

Tak jak w przypadku innych archetypów Mentor to nie sztywna postać, to funkcja, rola, jaką różne postacie mogą pełnić w trakcie rozwoju fabuły.

TRICKSTER

Czyli żartowniś, clown, dowcipniś. Pan Zagłoba z "Trylogii", Gustlik z "Czterech pancernych, Osioł ze "Shreka" - z pewnością każdy byłby w stanie wymienić dziesiątki postaci zabawnych kompanów bohaterów.

Ich podstawową funkcją psychologiczną jest temperowanie wybujałego ego bohatera i ściąganie go na ziemię. Wywołując zdrowy śmiech, Tricksterzy pomagają nam zrozumieć nasze ograniczenia, piętnują głupotę i hipokryzję. Żart pomaga wyrwać się nam z sytuacji poważnych, takich, w których tracimy dystans do siebie. Tym samym pomagają nam przywrócić właściwą perspektywę. Również dramaturgicznie Tricksterzy są przydatni, ponieważ pomagają rozładować napięcie, zmienić rytm opowiadania, no i oczywiście przykuć uwagę odbiorcy.

Czasami Tricksterem jest sam bohater, jak na przykład detektyw Axel Foley (Eddie Murphy) z "Gliniarza z Beverly Hills".

Ta postać doskonale nam ukazuje, że Tricksterzy to z reguły postacie "stałe" - one same nie przechodzą przemiany, ale dzięki nim zmieniają się inni.

STRAŻNIK PROGU

U progu każdej z bram na drodze do Nowego Świata stoją strażnicy, którzy mają bronić wejścia przed niegodnymi. Nikt, kto nie zasłuży nie wejdzie. Teraz bohater musi wykazać się sprytem, przechytrzyć ich albo wykonać jakieś zadanie, wtedy może uda mu się wejść. Zwykle strażnikami nie są główni złoczyńcy, ale ich pomocnicy, pomniejsi gangsterzy, cyngle, rzezimieszki.

Strażnicy uosabiają nasze obsesje, lęki, paranoje, uzależnienia, skazy emocjonalne - czyli wszystko to, co ogranicza nasz rozwój, dążenie do doskonałości czy szczęścia.

ZWIASTUN

Zwiastun to rodzaj herolda, posłańca, który przynosi bohaterowi wieści od ważnej postaci, a tym samym zapowiada nadchodzącą zmianę. To ważna psychologicznie funkcja. "Jakaś ukryta w nas siła wie, że dojrzeliśmy do przemiany, i wysyła nam posłańca" - pisze Vogler. Albus Dumbledore wie, że nadszedł czas dla mieszkającego wśród Mugoli chłopca, dlatego wysyła do niego Zwiastuna - Hagrida.

Tak jak w przypadku innych archetypów Zwiastun nie musi być postacią. Jest funkcją. A funkcję taką może też pełnić jakaś nowa myśl, idea, spostrzeżenie, wiadomość - generalnie wszystko to, co poruszy w bohaterze ten jeden czuły punkt, który nie da mu już spokoju i każe wyruszyć w podróż.

CIEŃ

Cień to archetyp reprezentujący energię mrocznej siły, czyli ukryte, nieuświadomione albo odrzucone aspekty osobowości.

Cieniem jest wszystko, czego w sobie nie lubimy, każdy sekret, który chcemy wyrugować ze swojej świadomości, bo nie tylko utrudnia nam życie, ale wręcz grozi zniszczeniem. W formie spersonifikowanej to wszelkiego rodzaju źli ludzie demony, potwory czy diabły.

Celem Cienia jest porażka lub unicestwienie bohatera, ale jego dramaturgicznym zadaniem jest zapewnienie bohaterowi godnego przeciwnika do walki, aby bohater mógł się pokazać z jak najlepszej strony.

Cień sam może być maską lub nakładać maski innych archetypów.

Hannibal Lecter z "Milczenia owiec" jest początkowo Cieniem, który jednak staje się dla agentki Starling Mentorem - to dzięki jego wskazówkom udaje jej się złapać seryjnego mordercę Buffalo Billa i zostać prawdziwą agentką.

Cień może przychodzić z zewnątrz, ale jest też wewnątrz bohatera. Ucieleśnieniem takiej mrocznej dwoistości ludzkiej osobowości są Doktor Jekyll i Pan Hyde. W tej sytuacji walka ze Złem polega m.in. na uświadomieniu sobie istniejącego w nas zła i "wyciągnięciu go na zewnątrz".

ZMIENNOKSZTAŁTNY

To postacie, których bohaterowie do końca nie są pewni. Nie wiedzą, czy to sprzymierzeńcy, czy też przeciwnicy. Po co oni są w opowieściach? Ich zadaniem jest wprowadzenie wątpliwości, zbudowanie suspensu (zaskoczenia). Zmiennokształtność to także pewna idea wyrażana przez zmianę wyglądu, sposobu zachowania czy mówienia.

Wielu bohaterów przywdziewa maski Zmiennokształtnego, żeby oszukać i zdezorientować bohatera. Czasami jednak sam bohater przybiera jego maskę, żeby osiągnąć cel, tak jak to robi w "Tootsie" bezrobotny aktor Michael (Dustin Hoffman), który przebiera się za kobietę, żeby zrobić karierę.

ZAKOŃCZENIE

Wymienione powyżej archetypy opisane są w czystej postaci. Ale oczywiście w fabularnej naturze rzadko takie występują. Przeważnie są to mieszanki, krzyżówki, miksy. Czasami trudno jest odgadnąć prawdziwą ich naturę. Wtedy warto sobie zadać dwa pytania: - Jaką psychologiczną funkcję lub jaką część osobowości reprezentuje archetyp i jaka jest jego dramaturgiczna funkcja w opowieści?

Koncepcja archetypów jest niezwykle funkcjonalna dla każdego autora. Pozwala bowiem oderwać się od stereotypowego myślenia o postaciach i nadać im psychologiczna głębię oraz wiarygodność.

Koncepcja ta pomaga też między innymi w określeniu liczby postaci w opowiadaniu. Prawo istnienia mają tylko te, które stoją po stronie bohatera albo przeciwnika, neutralni muszą odejść.

Archetypy pomagają także w czymś, co Lajos Egri, autor "The Art of Dramatic Writing", nazwał orkiestracją, czyli ułatwiają takie zróżnicowanie cech charakterów, aby nie dublowały się one w różnych postaciach.

Gdy autor świadomie używa koncepcji archetypów, ma szanse osiągnąć postacie wyjątkowe, a z drugiej - pełne i psychologicznie wiarygodne, z którymi każdy czytelnik czy widz będzie mógł się utożsamić, bo przecież każdy z nas ma coś w sobie z Bohatera, Mentora, Trickstera czy Cienia.

Kliknij, aby czytać pozostałe odcinki cyklu "Kurs pisania"

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Znakomitym, zabawnym, przykładowym uzupełnieniem, nie tylko tego odcinka, jest opowiadanie Mistrza gatunku Sławomira Mrożka - "PTASZEK UGUPU".
Zresztą nie ono jedno.
Polecam.
A
ALA
Mieszanie w archetypach przyniosło już skutki – leming polski. Mieszanie sprawiło że każde gó..o bez żadnego wysiłku, bez jakiejkolwiek próby posprzątania swojego smrodu może stać się idolem, guru, autorytetem dla naszego leminga. Trzymanie się archetypów jest passe bo dla gó..a rezerwuje miejsce na dnie a nie na wierzchu.
Dodaj ogłoszenie