Piskorski: Tusk na czele PO widziałby kobietę - Kopacz lub Gronkiewicz-Waltz

Redakcja
Piskorski: Popularność Tuska będzie malała, ale bardzo powoli
Piskorski: Popularność Tuska będzie malała, ale bardzo powoli FOT WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE
- Tusk konsekwentnie osłabia wyróżniające się, groźniejsze dla niego osoby, jak Schetyna. Jednocześnie po cichu daje sygnały, że będzie chciał postawić na czele partii kobietę. To może być Hanna Gronkiewicz-Waltz albo Ewa Kopacz. Tyle że w finale one mogą mieć zbyt wielu przeciwników w partii - mówi Paweł Piskorski, były polityk Platformy Obywatelskiej, obecnie w Stronnictwie Demokratycznym, w rozmowie z Anną Wojciechowską.

Donald Tusk pozostaje poza konkurencją - takie podsumowania padały pod koniec 2010 roku i padają dziś. Sądzi Pan, że za rok ten obraz sceny politycznej będzie wciąż tak zero-jedynkowy? Tusk nie straci na sile?
Wydaje mi się, że będzie bardzo podobnie, a to z prostego powodu: przyszły rok nie przyniesie żadnej weryfikacji wyborczej. To będzie rok, szczególnie w pierwszej połowie, zdominowany przez radosną propagandę rządu związaną z Euro 2012 i próbą odwrócenia dzięki niej uwagi od problemów. Niewątpliwie będą one narastały i to w różnych dziedzinach: od służby zdrowia do długu publicznego, który mimo żonglerki, którą uprawia minister finansów, będzie rósł, aż realnie pojawi się ryzyko przekroczenia konstytucyjnego progu 55 proc. Sądzę więc, że pozycja Tuska nie będzie zagrożona, choć będzie słabszy, jego notowania będą gorsze. Wielu ludzie nie będzie już bowiem patrzyło przez pryzmat propagandy rządu, ale realnych problemów.

Czytaj też:Piskorski: Komorowski będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko posłem

To będzie rok, w którym zacznie się wyczerpywać ta legendarna już zdolność Tuska do odwracania uwagi, jego niewątpliwa inteligencja emocjonalna?
Ta polityka może się zacząć wypalać w dwóch sytuacjach. Po pierwsze, gdyby Donald Tusk w końcu trafił na silnego rywala z mocnym zapleczem. Dziś jednak nie widać takiego. I sądzę, że dopóki główna oś sporu w kraju będzie przebiegać między PO a PiS, to nikt nie będzie miał szans. Jarosław Kaczyński ma bowiem zasadniczą wadę: brak zdolności komunikacyjnej, którą z kolei do perfekcji ma doprowadzoną Tusk. Druga możliwość, w której Tusk potyka się na dotychczasowej polityce opierającej się nie na zdolności do rządzenia, ale na świetnych talentach medialno-komunikacyjnych, to, że pojawią się obiektywnie realne problemy. Ten gabinet jest słaby, sklejony według układanki politycznej, a nie merytorycznej. Sam Tusk zresztą ma tego świadomość. Wymienił wielu ministrów tylko po to, by mieć czystą kartę na pewnych polach. Klasycznym przykładem jest tu Sławomir Nowak. Wiadomo, że najprawdopodobniej wielkie plany sieci dróg na Euro 2012 okażą się fiaskiem. Ale będzie można za to powiedzieć, że Nowak już nie zdążył poprawić błędów poprzednika. A jednocześnie duża część ministrów Tuska nie ma pozycji w partii, są takimi amortyzatorami wyłącznie zależnymi od premiera.

Czytaj też:Prof. Śpiewak: Wyobrażam sobie rząd z Millerem i Gowinem. PO może zmienić koalicjanta

Kto jest najsłabszym punktem tej układanki Tuska? Kto może się okazać jego pierwszym zderzakiem?
Trudno powiedzieć, bo tych słabych punktów jest kilka. Teraz wydaje się, że mamy problem Arłukowicza, ale w rzeczywistości jego kłopoty to efekt bałaganu po Ewie Kopacz. Donald Tusk sam dziś nie wie, który z odcinków jest najgroźniejszy. Czeka na rozwój wydarzeń i na ich podstawie będzie podejmował decyzje. Na razie najpewniejszy, a zarazem najniebezpieczniejszy, jest dla niego Jacek Rostowski. Tusk stawia na niego, bo on mu sprawnie, choć coraz bardziej nadwyrężając swoją zawodową opinię w środowisku ekspertów, robi fiku-miku budżetowe, jak choćby w ostatnich dniach starego roku skupienie obligacji, by w nowym je wyemitować. Generalnie z samych działań premiera, ale też z moich różnych rozmów z politykami PO, wynika, że ekipa Tuska dziś kalkuluje tak: jeśli sytuacja w Europie się poprawi, to i w Polsce musi się poprawić, jeśli zaś sytuacja w Europie tąpnie, to będziemy zwalać na Europę, mówić, że to Europa zawaliła, a nie polski rząd. Dopóki sytuacja nie załamie się, Tusk będzie wciąż szedł po linii najmniejszego oporu, likwidując tylko doraźne zagrożenia.

Czytaj też:Tusk delikatnie grozi palcem ludowcom. "To teatr, jest z Pawlakiem dogadany"
[A koalicja PO-PSL jest pewna? To dystansowanie się pod koniec 2011 roku ludowców od Platformy może być zwiastunem poważnych ruchów?
Nie sądzę. PSL jest dziś bardziej nerwowe, bo Tusk jest w tej kadencji w wyjątkowo komfortowej sytuacji, mając alternatywę w postaci i SLD, i Palikota. Choć sam Tusk wie, że wymiana ludowców byłaby niemądra. Oni są dla niego tak naprawdę bardzo wygodnym koalicjantem. Jasno określone są pola zainteresowania i interesów PSL. Dlatego Tusk będzie jedynie wysyłał łudzące sygnały do Palikota i Millera, aby stępić ostrze ich ataku: Miller i Palikot, mając szansę zostać koalicjantami, nie będą chcieli tak ostro atakować rządu na wszelki wypadek. Z drugiej strony, samo PSL nie zdecyduje się na wyjście z koalicji, bo ma za dużo do stracenia. Taka decyzja mogłaby wywołać wewnętrzny bunt w tej partii. O ile bowiem PO to wielka, miejska partia władzy, o tyle PSL to mała, wiejska partia władzy. Dziś sam Tusk, jak sądzę, bardziej niż o obecną koalicję zadaje już sobie raczej pytania, co będzie po tej kadencji.

Czytaj też:Piskorski: Komorowski będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko posłem

A co będzie? Można dziś wyczytać coś na temat jego planów, kalkulacji dotyczących przyszłości?
Kluczowe pytanie brzmi: czy on rzeczywiście, jak deklarował, chce, by to była jego ostatnia kadencja w funkcji szefa partii i rządu. Osobiście wątpię, choć może sprawiać takie wrażenie. W sytuacji kiedy zakładałby, że to rzeczywiście jego ostatnia kadencja, priorytetowe dla niego byłoby znalezienie sobie w partii niekonfliktowego następstwa. Dziś Tusk konsekwentnie osłabia wyróżniające się, groźniejsze dla niego osoby, jak Schetyna. Jednocześnie po cichu daje sygnały, że będzie chciał postawić na czele partii kobietę. To może być Hanna Gronkiewicz-Waltz albo Ewa Kopacz. Tyle że w finale one mogą mieć tak wielu przeciwników w partii, że będą niewybieralne. I tak sama partia może przyjść do Tuska, prosząc, by jednak pozostał. Taką taktykę kiedyś zastosował Kohl w Niemczech. Ale będzie ona miała sens tylko wtedy, kiedy ta kadencja pójdzie mu dobrze, kiedy w Europie jednak nie huknie.

Czytaj też:Prof. Śpiewak: Wyobrażam sobie rząd z Millerem i Gowinem. PO może zmienić koalicjanta

A jeśli będzie szło źle, to Tusk może rzeczywiście, jak się coraz głośniej spekuluje, chcieć ewakuować się z myślą o ucieczce na jakieś europejskie stanowisko?
Wydaje mi się to mało możliwe. Może mu się zmieniło, ale na tyle, na ile go znam, takie posady nie leżą w sferze jego zainteresowań. Nigdy nie pociągały go wizje wyjazdu z kraju i życia w świecie europejskich bankietów, negocjacji i odczytów. W odróżnieniu od Jerzego Buzka, dla którego takie właśnie życie było żywiołem. Sądzę raczej, że jeżeli sytuacja będzie się pogarszać, Tusk będzie chciał doprowadzić do przedterminowych wyborów. Pójdzie do tych wyborów z jakimś poważnym już, bo nie będzie wyjścia, reformatorskim pakietem, wiedząc, że nawet jeśli po wyborach pozycja jego i PO pogorszy się, to nadal to on utrzymywać będzie wyłączną zdolność koalicyjną. Do nowego parlamentu weszłyby bowiem pewnie te same siły co dziś, a Kaczyński nie ma żadnej zdolności koalicyjnej. Tusk zaś, nawet jeśli wprowadziłby już tylko połowę posłów, mógłby doprosić do koalicji Millera czy Palikota. I w odbiorze zewnętrznym byłoby to kolejne historyczne zwycięstwo Tuska. Znów miałby sukces.

Czytaj też:Tusk delikatnie grozi palcem ludowcom. "To teatr, jest z Pawlakiem dogadany"
A prezydent może jakoś zakłócić spokój Tuska?
Nie. To wynika tak z charakteru Bronisława Komorowskiego, jak z jego planu politycznego, w którym doraźny konflikt z premierem, szczególnie tak mocnym jak Tusk, nie mieści się. Ten plan polega tylko na pozostaniu prezydentem. Bronisław Komorowski chce przede wszystkim być kolejnym po Aleksandrze Kwaśniewskim prezydentem, który będzie rządził 10 lat, po czym móc przejść na emeryturę i spokojnie jeździć w końcu na polowania, pokazując się publicznie w przerwach jako były prezydent. Przy takim planie nie można wchodzić w konflikt z partią, która go wyznaczyła i która ma mu zrobić kolejną kampanię.

Czytaj też:Piskorski: Komorowski będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko posłem

Zatem za rok Tusk słabszy, ale wciąż poza konkurencją. Nie ma nikogo na horyzoncie, kto mógłby odegrać jakąś istotniejszą rolę na scenie politycznej, zmącić ten spokój Tuska? Kaczyński? Palikot? Miller?
Nikt. Nie ma ani takiej postaci, ani też nie będzie takiej dynamiki politycznej, która by jakiemuś poważnemu przesileniu sprzyjała. Nie pojawi się żadna alternatywa dla Tuska w 2012 r.

Rozm. Anna Wojciechowska

Cały tekst przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj też:Prof. Śpiewak: Wyobrażam sobie rząd z Millerem i Gowinem. PO może zmienić koalicjanta

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wiktorczyk

Piskorski sie dowartosciowuje ale to wrzystko sie kupy nie trzyma

M
Mane, tekel, fares

Piskorski zbudował dwa mosty i skończył trasę Prymasa, kasy z Unii nie było. Ja na miejscu Piskorskiego bym Ciebie ścigał za obrażanie. I wyzwiska. No dalej, zbuduj dwa mosty!

s
siemacha

chlop wie co mowi przeciez to ptak z tego samego gniazda tylko wczesniej wypchniety.

W
Widukind

Jedno zdanie i dziewięć pospolitych błędów! Trepie, dawno Tobie sugerowałem abyś ,w miejsce kolejnego jabola, sprawił sobie POdstawowy słownik. Czy musi być tak że trep POzostanie trepem na zawsze ?

W
Widukind

Jedno zdanie i dziewięć pospolitych błędów! Trepie, dawno Tobie sugerowałem abyś ,w miejsce kolejnego jabola, sprawił sobie POdstawowy słownik. Czy musi być tak że trep POzostanie trepem na zawsze ?

W
Widukind

Więcej nie trzeba dodawać.

t
todd

Panie Pawle ... jedna to durna zakłamana baba a druga gdacze niczym bazarowa kwoka. Są tak samo opóźnione i mocno zagarniają POd siebie.... taki POsiadają "wysoki standard"

k
komentator

Inna rzecz, że to typ spod ciemnej gwiazdy i kombinator na majątku publicznym.

w
wojskowy

Zadziwiajace , ze przeprowadza sie z takim typem wywiady , wiedzac , ze przesiakniety jest nienawiscia do Tuska i PO .

p
pablo55

Piskorski na temat PO wie więcej, niż Tusk. Czyżby w kasynie już nie szło i musi dorabiać doraźnymi komentarzami? Handelek obrazami też bez powodzenia?
Z niecierpliwością czekam, aż PtT zrobi wywiad z Renatą Beger. Bardzo jestem ciekaw, co ona sądzi na temat zamiarów Tuska.

k
klarneta

Moze warto byloby poprzedzic taki wywiad prawdziwa , w miare obszerna NOTKA BIOGRAFICZNA ,by czytelnik mogl analizowac kazda wypowiedz tego ''wielce czystego'' pana.

w
west

To ciekawe, że kombinator i zwykły krętacz tak dokładnie wie co będzie się działo z Tuskiem i w PO.
Może ktos zapytałby Piskorskiego co sie dzieje w jego partii, bo przeciez ów specjalista od przedawnionych przekrętów jest szefem politycznej sitwy pod nazwą Stronnictwo Demokratyczne, które juz częściowo zdążył wydoić z kasy.

Dodaj ogłoszenie