Piskorski: Schetyna jest skazany na eliminację, wyrasta ponad przeciętność

Redakcja
- Będzie to kadencja decydująca dla zbudowania jakichś osób, które mogłyby być w gronie następców Tuska. Dzisiaj jedynym takim wystającym ponad przeciętność i stąd skazanym na wyeliminowanie jest Grzegorz Schetyna -mówi Paweł Piskorski, przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego, w rozmowie z Anitą Czupryn.

Jak Pan myśli, dlaczego Donald Tusk tak zwleka ze stworzeniem rządu?
Donald Tusk mierzy się z myślami. Z wyzwaniem, które go czeka. Moim zdaniem możliwe są dwa scenariusze wypadków. Pierwszy to ambitny rząd, z nowymi ludźmi, stojący ponad partyjnym zapleczem premiera i zabierający się ostro do tych spraw, które rząd odkładał w pierwszej kadencji. Drugi scenariusz może być powtórką z rządu pierwszej kadencji, oparty na silnych graczach wewnątrz PO, ale to wcale nie oznacza, że silnych merytorycznie ministrach. I mam wrażenie, że premier nie podjął jeszcze decyzji, który z tych wariantów wybierze.

Grzegorz Schetyna ma szansę znaleźć się w tym rządzie?
Uważam, że premier, mówiąc publicznie, że zaproponuje Schetynie jakieś ministerstwo, podał mu rękę, którą prawdopodobnie Grzegorz Schetyna złapie z całej siły. Dlatego że wie, iż alternatywą jest wejście w otwartą opozycję wobec Tuska. I mógłby to zrobić. Ująć się honorem, wycofać się do klubu, liczyć na to, że Tusk wcześniej czy później się wypali albo że powinie mu się noga. Ale mam wrażenie, że tego nie zrobi, bo jest już zbyt rozleniwiony i zbyt przyzwyczajony do dobrej dla niego sytuacji. Stąd też przyjmie każdą propozycję, jaką mu Donald Tusk złoży.

Janusz Palikot ogłosił niedawno, że to już jest właściwie koniec Schetyny: nie został ponownie marszałkiem Sejmu. Wieszczy, że teraz rozpocznie się jego powolna degradacja w Platformie. Gdyby Grzegorz Schetyna jednak nie wszedł do rządu, to myśli Pan, że jest na tyle silny, aby stworzyć silną opozycję i faktycznie zagrozić premierowi Donaldowi Tuskowi?

W tej chwili Donald Tusk jest tak silny, że wewnętrzna opozycja w PO nie może mu podskoczyć

Przestrzegam Janusza Palikota i każdą inną osobę przed mówieniem o czyimś końcu. Przykład Leszka Millera pokazuje, że w polityce słowo koniec nie istnieje. Grzegorz na pewno przeżyje teraz trudny czas. Czas, który pokaże mu to, co działo się z ludźmi, których sam, razem z Donaldem Tuskiem, eliminował. A to będzie czas, w którym Donald Tusk musi zapewnić, by to nie Grzegorz Schetyna był jego następcą. Niezależnie od tego, czy wierzymy w deklaracje Tuska, że on się za cztery lata wycofa, czy nie, to na pewno będzie to kadencja decydująca dla zbudowania jakichś osób, które mogłyby być w gronie następców Tuska. Bo mówiąc otwarcie, dzisiaj jedynym takim wystającym ponad przeciętność i stąd skazanym na wyeliminowanie jest właśnie Grzegorz Schetyna.

CZYTAJ TEŻ:
* Nitras: Schetyna chciał wymuszać na Tusku decyzje. Teraz to już niemożliwe
* Tusk rozprawia się z wewnętrzną opozycją w PO. ''Atmosfera stężała''
* Śpiewak: Schetyna upada, Palikot rośnie w siłę. Jedyny sposób, by go wykończyć to...

Co więc Donald Tusk może zaproponować Schetynie?
Premier już powiedział, że w grę wchodzi albo trudne ministerstwo i teka wicepremiera, sugerując, że to chodzi o transport, albo będzie to lekkie ministerstwo. Moim zdaniem myślał tu o MSW, w momencie kiedy odpada od niego administracja. Więc Schetyna mógłby być ponownie ministrem spraw wewnętrznych, przy czym nie wiem, czy ta afera, która się właśnie toczy, a sięga czasów Schetyny, nie eliminuje tej opcji. Osobiście sądziłem, że chodzi o Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i na tym się skończy. Większość komentatorów sugeruje, że Schetyna skończy jako minister od rozwoju kolejnictwa, co - moim zdaniem - również jest możliwe i aktualne. Chciałbym tu podkreślić, że stanowisko wicepremiera, pozornie dla Grzegorza atrakcyjne, niesie jednak w sobie pułapkę. Mógłby zagrozić Donaldowi Tuskowi, ale mogłoby się to stać wyłącznie na skutek fiaska rządu. Nie może jednak wicepremier odciąć się od własnego rządu. W związku z tym im wyżej Grzegorz Schetyna będzie formalnie, tytularnie w tym rządzie, tym bardziej będzie z nim związany i tym mniejsze będzie miał pole manewru, jeśliby ten rząd miał się wykruszyć.

Gdyby Donald Tusk oddał Schetynie tekę ministra spraw wewnętrznych, to pokazałby, że w sprawie tej afery, o której Pan wspomniał, a która dotyczy miliardowego kontraktu na budowę sieci informacyjnej za czasów, gdy szefem MSWiA był Grzegorz Schetyna, wszystko jest czyste.
Prawdopodobnie, jeśli Tusk chciałby wyciągnąć rękę do Grzegorza i pokazać, że ma do niego bezgraniczne zaufanie, to zrobiłby go ponownie ministrem spraw wewnętrznych. Ale, znając Tuska, takiego gestu nie wykona i będzie raczej lubował się w takiej dwuznaczności, niż chciał ją ucinać.

Niektórzy z publicystów sugerują nawet, że Schetyna mógłby się dogadać z niedobitkami z PJN. Myśli Pan, że to realne?
Na tym etapie to jest kompletnie nierealne, ale przede wszystkim nierealne ze względu na stan ducha Schetyny. Był przekonany, że Donald Tusk mu odpuści i zagwarantuje przynajmniej status quo po wyborach. Gdy tak się nie stało, Schetyna przeżył szok i po tym krótkim szoku nie ma energii, która byłaby potrzebna do wybudowania nowej partii. I niezależnie, czy partnerem w tej nowej partii byłyby niedobitki z PJN, czy jacyś inni politycy, to mam wrażenie, że Schetyna takiej odważnej drogi nie wybierze. Będzie się starał przeczekać i o to będzie się teraz toczyła ta rozgrywka. Wielu polityków w PO, jak na przykład Bronisław Komorowski, przeczekując trudny dla siebie czas bycia w drugiej, a nawet czasami w trzeciej linii, w rzeczywistości przeczekuje różne konflikty, które się rozgrywały na szczytach PO, a były w finale premiowane. Stąd mam wrażenie, że Schetyna też się najzwyczajniej w świecie wycofa w tej chwili i będzie chciał przeczekać Tuska, aż się zaczną jego kłopoty.

CZYTAJ TEŻ:
* Nitras: Schetyna chciał wymuszać na Tusku decyzje. Teraz to już niemożliwe
* Tusk rozprawia się z wewnętrzną opozycją w PO. ''Atmosfera stężała''
* Śpiewak: Schetyna upada, Palikot rośnie w siłę. Jedyny sposób, by go wykończyć to...

Czy relacje Donalda Tuska z prezydentem Bronisławem Komorowskim rzeczywiście są takie idealne, jak obaj panowie podkreślają, czy może jest w nich jakieś drugie dno?
Relacje Donalda Tuska z Bronisławem Komorowskim są najlepszymi, jeśli chodzi o relacje premiera i prezydenta po 1990 roku. Każde stosunki, nawet Kwaśniewskiego z Millerem, były gorsze, ale to wcale nie oznacza, że obecne między prezydentem a premierem są pozbawione pewnego tła. Tło jest takie, że Bronisław Komorowski rzeczywiście nie będzie chciał wejść w żaden konflikt z Tuskiem i będzie chciał poczekać. Pamiętajmy o kalendarzu wyborczym. Bronisław Komorowski, jeśli wygra drugą kadencję, to opuści pałac prezydencki w roku 2020 i jeśli Tusk dotrzyma słowa i za cztery lata odejdzie z funkcji publicznej, to Komorowski będzie miał jeszcze kilka lat. Czas działa tu dla Komorowskiego. Prezydent był sojusznikiem Schetyny w osłabieniu pozycji Tuska i podjął interwencję na rzecz marszałkowania Schetyny. Ale w momencie kiedy Donald Tusk tę sprawę jednoznacznie przeciął i nie stworzył tu żadnego pola do negocjacji, to Komorowski nie podejmie żadnej konfrontacji z premierem Tuskiem.

W co zatem będzie teraz grał prezydent Komorowski?
Jedyne, co - jak sadzę - jest w tej chwili celem prezydenta, to pokazanie, bez wchodzenia w konflikt z Donaldem Tuskiem, że on jest proreformatorskim prezydentem i na tym tle nie zawsze rząd spełnia jego oczekiwania. Spodziewam się, że w tym duchu będą wygłoszone przez niego te quasi-exposé w Senacie. Oczywiście zostaną też one przez Donalda Tuska przyjęte bardzo ciepło, ale w gruncie rzeczy premier będzie zgrzytał zębami, bo to będzie trochę tak, jakby Bronisław Komorowski chciał pokazać ideał, do którego Donald Tusk nie jest w stanie się zbliżyć. To na pewno nie jest sprawa bliska sercu Tuska.

Ale dziś to Donald Tusk jest rozgrywającym i najsilniejszym politykiem w kraju.
Bez dwóch zdań. Ma olbrzymi mandat po wyborach. Ma najwyższą pozycję w swojej karierze życiowej. Im bliżej będzie końca kadencji, gdy przyjdzie druga fala kryzysu, tym więcej się pojawi problemów. Ale w tej chwili Donald Tusk może w Platformie wszystko. Jest to moment, w którym tak może ustawić opozycję wewnętrzną, żeby mu nie mogła podskoczyć. Choć źle oceniam politykę personalną Donalda Tuska, gdyż odcięcie się przez niego od bliskich mu ludzi spowoduje, że pozostanie w osamotnieniu, stanie się takim udzielnym satrapą, ale to, co robi w tej chwili, tłamsząc resztki opozycji w swojej partii, wydaje się logiczne.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

:))))))))))

wraz z innymi niesPOdziankami POdatkowymi :)))))))))
"Zabiorą nam ponad 200 zł z pensji. Już w przyszłym roku? ” „Tyle możemy zapłacić za podwyżkę składki rentowej. Niewykluczone są jednak również podwyżki VAT i akcyzy, likwidacja ulg podatkowych „

P
POparzony

Ty złodzieju składek emerytalnych do OFE.

w
wreszcie !!!

do wlasnych i bliskich znajomkow INTERESOW. Tego nie stoleruje p. premier!!!I tu ma racje!!!

P
P. Saska

Domyślam się, że Piskorski ma Waszym czytelnikom - czyli nam - utratę innego CENNEGO STAŁEGO KOMENTATORA - TOMASZEWSKIEGO !

A
Al

Oczywiscie ze w fazie kryzysowej najlatwiej by bylo wynegocjowac (przycisnac) rolnikow,policjantow,nauczycieli,rencistow itd. Ale to nie daje natychmiastowych przychodow do budzetu. Niechby ktos zaczal mowic jak popychac Polske do przodu poprzez reformy edukacji,technologii,patentow itd. Na to potrzeba duzych pieniedzy,ktorych nie ma - jak to zrobic?

o
obserwator

Sprawa p. Schetyny, jest jeszcze nieklarowna.

Dodaj ogłoszenie