Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Redakcja
- Jeśli by premier w toku prac nad ACTA czy ustawą refundacyjną wykonał kilka czynności sprawdzających, historia potoczyłaby się inaczej. Donald Tusk sam jest za słaby merytorycznie, aby przewidzieć pewne rzeczy, a nie ma systemu ostrzegania przed partactwem ministra, zwłaszcza jeśli minister jest osobą tak bliską premierowi i zaufaną jak Ewa Kopacz - mówi Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego, w rozmowie z Dorotą Kowalską

Jak Pan ocenia te pierwsze miesiące nowego-starego rządu Donalda Tuska?
Nie mogę być oryginalny i moja opinia będzie zbieżna z opinią większości komentatorów, którzy podkreślają, że to bardzo słaby, wręcz niezdarny początek drugiej kadencji tego rządu, co zresztą źle rokuje na przyszłość. Należałem do osób, które już wcześniej uważały, że Tusk chce wprawdzie przeczekać czas wyborczy i nie narażać się wyborcom jakimiś ostrymi posunięciami, ale, co zapowiadał w mniejszych lub większych gremiach, że jest przygotowany do rządzenia, że w drugiej kadencji ruszy z kopyta, zostawi, Bóg wie, jaki to dorobek. To były tylko czcze zapowiedzi. Co więcej, uważam, że nie ma żadnej zaplanowanej ofensywny, ale jest za to cała masa drobnego partactwa, które zwłaszcza przy sprawie leków i ACTA ujawniło się ze zdwojoną siłą.

Arłukowicz parę dni jęczał, trzymając się za głowę i widząc, że znalazł się w pułapce. Zrezygnować nie mógł, zrzucić winy na Kopacz nie mógł, więc zostało mu wypicie piwa, którego nie nawarzył

Zostańmy trochę przy tych lekach i ACTA. W obu sprawach premier sprawiał wrażenie człowieka, który się pogubił, wycofywał się ze swoich deklaracji. Z czego to wynika? Donald Tusk nie rozmawiał wcześniej z ekspertami, nie konsultował swoich decyzji?
Słowo partactwo najbardziej przystaje do tego, co obserwujemy. Premier kompletnie nie zdaje sobie sprawy, z tego co się dzieje w poszczególnych resortach. W ministerstwie zdrowia zawierzył Ewie Kopacz, która reformę służby zdrowia w niesamowity sposób zepsuła. Nie pamiętam w Europie tak skandaliczne przygotowanego wprowadzania tak dużego systemu. Przecież wszystko można było zrobić: przygotować symulacje, zapoznać się z opiniami ekspertów. Tusk tym, co się stało, został kompletnie zaskoczony. I proszę zwrócić uwagę, że w pierwszych chwilach zachował się standardowo, tak jak z sukcesem zachowywał się w poprzednich latach. Mówił, że jest twardy, że się nie ugnie. Tak bywało już wcześniej: podczas strajku celników czy protestów związkowców i rolników. Premier zawsze wtedy zapowiadał, że nie popuści, a potem rozwiązywał problem, upuszczając ciśnienie np. białym szczytem.

Czytaj też:Platforma mocno w dół, partie Palikota, Ziobry i Millera wyraźnie w górę. Przez refundację i ACTA

Ale nie chce mi się wierzyć, żeby premier nie miał świadomości, co będzie się działo, jeśli rząd wprowadzi tak przygotowaną reformę refundacji leków czy jeśli podpisze ACTA.
Dlatego używam słowa partactwo, bo wydaje się, że sprawa jest oczywista i prosta. Jeśli by premier przed wprowadzeniem reformy wykonał kilka czynności sprawdzających bądź miał jakiś instrument sprawdzenia, którego nie miał, historia potoczyłaby się inaczej. Donald Tusk sam jest za słaby merytorycznie, aby przewidzieć pewne rzeczy, a nie ma systemu ostrzegania przed partactwem ministra, zwłaszcza jeśli minister jest osobą tak bliską premierowi i zaufaną jak Ewa Kopacz. Ona nie była sprawdzana i kontrolowana. Premier bardzo gwałtowanie zaczął uzmysławiać sobie, jak bardzo jest źle, w pierwszych dniach, kiedy afera z lekami wybuchła. Dopiero wtedy zwoływał ekspertów, dopiero wtedy zaczęły się u niego spotkania i dopiero wtedy złapał się za głowę, mówiąc: "Ewa, coś ty mi zrobiła?".

Myśli Pan, że premier Tusk stracił intuicję polityczną, politycznego nosa?
Uważam, że się rozleniwił. Wielokrotnie mówił, że nie ma z kim przegrać, że cokolwiek by się działo, i tak wygrywa. Przykładem było zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Mimo wszystkich perturbacji, trudności, Tusk wygrał te wybory osobiście, więc się w swoim poczuciu wszechwładzy upewnił. Czasami zaś liczy się stan emocjonalny lidera, a stan emocjonalny Tuska na koniec grudnia ubiegłego roku był taki: "Pana Boga za nogi złapaliśmy i trzymamy." Dlatego stracił czujność. Nie asekurował się, nie sprawdzał Ewy Kopacz, wierzył, że jest dobrym ministrem, choć każdy obiektywny ekspert powiedziałby mu coś innego.

Czytaj też:

* Niespokojny styczeń, jeszcze gorszy luty?
* Grupiński: Platforma działa sprawnie. To tylko styczniowe kłopoty
* Młodzi niepokorni z PO zakładają własną frakcję. "Spółdzielnia sama się rozpadnie, a wtedy oni..."
* Flis: Ten rząd na razie się nie wywróci. Bierność sprzyja prezydentowi
* Marcinkiewicz: W Polsce trzeba zmienić cholernie dużo. Lada moment staniemy się zaściankiem
* "Polacy wolą wiarygodnego polityka niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie"
Dziwę się w tym wszystkim Bartoszowi Arłukowiczowi, któremu nie można odmówić inteligencji. Przecież doskonale wiedział, w co się pakuje, obejmując ministerstwo zdrowia.
Bartka Arłukowicza znam dobrze i bardzo lubię. Mam wrażenie, że go trochę poniosła ambicja. Tak jak kiedyś ambicja zaprowadziła go do pracy w kancelarii ds. ludzi wykluczonych, tak teraz do ministerstwa zdrowia. Nie miał siły odmówić. Uznał, że jeśliby premierowi odmówił, zostałoby to zapamiętane. Pamięta pani takie sformułowanie Ewy Wachowicz: "Premierowi się nie odmawia"?

Pamiętam.
To oczywiście nieprawdziwe zdanie, ale z takiego założenia wyszedł Bartosz Arłukowicz. Pomyślał sobie, że jeśli teraz powie nie, to już żadnej oferty nie dostanie. A poza tym wydaje mi się, że mimo iż był blisko problemów służby zdrowia, to nie będąc w resorcie, nie zdawał sobie sprawy, jak słabo było przygotowane wprowadzenie zmian. Pewne syndromy były oczywiście widoczne, ale wszyscy myśleli: "Nie może tak przecież być, aby oni nie pomyśleli o tym czy o tym". A okazało się, że nie pomyśleli.

Więc Arłukowicz przyszedł do ministerstwa i jęknął?
Jęczał, to nie był pojedynczy jęk. Parę dni jęczał, trzymając się za głowę i wiedząc, że znalazł się w pułapce. Zrezygnować nie mógł, zrzucić winy na Kopacz nie mógł, bo naraziłby się Tuskowi, więc zostało mu wypicie piwa, którego nie nawarzył. A wiedział doskonale, że będzie mu ta wpadka zapamiętana na lata.

Czytaj też:Platforma mocno w dół, partie Palikota, Ziobry i Millera wyraźnie w górę. Przez refundację i ACTA

Premier zorientował się po tych kilku wpadkach, że jest źle, że musi być bardziej uważnym po prostu?
Bez dwóch zdań. Tusk kiedyś porównywał grę polityczną do ringu. Mówił, że zadaje się silne ciosy w prawo, w lewo. Wydaje mi się, że po tej serii zaskakujących dla niego ciosów w podbródek ocknął się. Zdał sobie sprawę, że przeciwnik jest teraz znaczenie mniej wymierny i groźny. Gdyby przeciwnikiem był tylko Jarosław Kaczyński, poradziłby sobie. Jednak nadal reaguje standartowo, jak zawsze. Jest problem, to zwołuje spotkanie, na którym jest głównym aktorem. Tusk doskonale rozmawia z ludźmi, nie obraża się, nie nadyma. Jak go ktoś zapyta: "Jak żyć, panie premierze?", to jakoś z tego wybrnie. Generalnie każda interakcja między rozzłoszczonymi wyborcami a spokojnym premierem wychodziła do tej pory na jego korzyść. Uważam jednak, że ten standard nie jest już współmierny do sytuacji, co widać chociażby w internecie i tym, że najtwardszy wydawałoby się elektorat PO, młodzi ludzie, bardzo emocjonalnie reagują dzisiaj na Tuska. Ta jego standardowa reakcja, czyli "przyjdziemy, ja się pouśmiecham, dobrze wypadnę" już dzisiaj nie wystarczy. Premier zdaje sobie sprawę, że ma spory kłopot. Jest wściekły, bo wie, że to nie jest kłopot z jego powodu. Donald ma zresztą takie narastające od lat przekonanie, że otoczony jest słabą ekipą i że za tą ekipę musi odrabiać lekcje. Lekcję kampanii wyborczej, do której musiał wkroczyć, aby uratować zwycięstwo, lekcję ACTA czy lekcję służby zdrowia. Jeśli tak zaufani żołnierze jak Ewa Kopacz potrafią popełnić tak fundamentalne błędy, to jakie błędy mogą popełnić ci pozostali.

Czytaj też:

* Niespokojny styczeń, jeszcze gorszy luty?
* Grupiński: Platforma działa sprawnie. To tylko styczniowe kłopoty
* Młodzi niepokorni z PO zakładają własną frakcję. "Spółdzielnia sama się rozpadnie, a wtedy oni..."
* Flis: Ten rząd na razie się nie wywróci. Bierność sprzyja prezydentowi
* Marcinkiewicz: W Polsce trzeba zmienić cholernie dużo. Lada moment staniemy się zaściankiem
* "Polacy wolą wiarygodnego polityka niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie"
Słabe i mocne strony tego rządu, Pana zdaniem?
Słabą stroną tego rządu jest, paradoksalnie, jego całkowite podporządkowanie premierowi. W tym rządzie znaleźli się ludzie, którzy nie są dla Tuska równorzędnymi parterami, tylko, z różnych powodów, są mu podlegli bardziej niż to wynika z zasad działania Rady Ministrów. Część to ludzie spoza polityki, młodzi i wiszący wyłącznie na premierze. Wielu innych stoi na czele resortów, które są dla nich nienaturalne. Muszą się więc bardzo starać, łatwo mogą popełnić jakąś gafę, więc nie są w stanie być ani w kontrze, ani nawet na tej samej linii, co premier. Przykład Jarosława Gowina jest tu idealny. W tym rządzie nie ma osób, które byłyby w stanie bądź na posiedzeniu Rady Ministrów, bądź w innym gremium podjąć równorzędną polemikę z Tuskiem.

Czytaj też:Platforma mocno w dół, partie Palikota, Ziobry i Millera wyraźnie w górę. Przez refundację i ACTA

Nominacja Joanny Muchy na stanowisko ministra sportu Pana zdziwiła?
Zdziwiła. Nie potrafię się wypowiedzieć na temat jej kompetencji, może jest coś, czego nie wiem, ale o to właśnie premierowi chodzi. Pani Mucha rzucona na głęboką wodę, bo musi przygotować Euro 2012, Sławek Nowak rzucony na istotny, kluczowy resort, ale resort, na którym się nie zna, to trochę polityka, o której opowiadał kabaret "Pod Egidą". Piotr Fronczewski ustawiał pionki na szachownicy, mówiąc, że Tymańczyk tu, Iksiński tam, a Nowiński jeszcze gdzie indziej. I to jest mniej więcej taka polityka. Powodowana dwoma przyczynami - po pierwsze, Tusk chce mieć rząd zupełnie zależny do siebie, po drugie, dysponuje krótką ławką. Różne, poważne osoby, które mogłyby być brane pod uwagę jako ewentualni ministrowie, nie są, zwłaszcza po doświadczeniach Ćwiąkalskiego, specjalne skore do wchodzenia do administracji. Reasumując: wydaje mi się, że Tusk ma słabszy gabinet niż miał.

Rozmawiała Dorota Kowalska

Cały obszerny wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj też:

* Niespokojny styczeń, jeszcze gorszy luty?
* Grupiński: Platforma działa sprawnie. To tylko styczniowe kłopoty
* Młodzi niepokorni z PO zakładają własną frakcję. "Spółdzielnia sama się rozpadnie, a wtedy oni..."
* Flis: Ten rząd na razie się nie wywróci. Bierność sprzyja prezydentowi
* Marcinkiewicz: W Polsce trzeba zmienić cholernie dużo. Lada moment staniemy się zaściankiem
* "Polacy wolą wiarygodnego polityka niż kogoś w nieswoich szatach. W 2015 r. wybiorą podobnie"

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janusz
Przekaz dnia nr 2012 / 02 / 23 - 001

Dzisiejszy przekaz dnia:

Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz więcej dziennikarzy zaczyna się wymykać spod naszej kontroli, co bardzo utrudnia nam pracę nad urabianiem opinii publicznej za pomocą głównych mediów. Staramy się w tej sprawie coś robić. Na szczęście niewielu ludzi jak na razie szuka informacji w internecie. W tej sprawie też coś robimy, ale jak widzicie, nie jest łatwo, bo przedwcześnie sypnęło się z projektem ACTA.

Prawdziwe sondaże pokazują, że coraz mniej ludzi chce na nas głosować (15,8 %) oraz, że rośnie liczba niezdecydowanych, którzy rozważają głosowanie na PiS.

Platforma tonie, ponieważ nasz elektorat zaczyna się orientować, że myśmy ich z tą zieloną wyspą oszukali. W tej krytycznej sytuacji trzeba maksymalnie forować Ruch Palikota jako "alternatywę" dla PO !!!

Pamiętajcie: ewentualny przyszły rząd pisowski z całą pewnością nie tylko zreaktywizuje, ale i wzmocni CBA -- i wtedy już nie będzie tak łatwo robić interesy.

Zróbcie coś, mobilizujcie wszystkie media, piszcie na wszystkich forach, bo TONIEMY, a razem z nami mogą zatonąć WASZE posady i WASZE interesy!

Powtarzać w kółko, że według wszystkich sondaży PiS nie ma szans, ponieważ prawie połowa ankietowanych chce głosować na nas lub na Palikota

Dalej na forach wyśmiewać na wszelkie sposoby wszystkie wrogie media, w szczególności "Gazetę Polską", Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik" oraz "Uważam Rze".

Unikać tematu długu publicznego! To samo dotyczy podatku katastralnego, likwidacji szkół oraz wzrostu ludzi zatrudnionych w administracji państwowej. W żadnym wypadku nie posługiwać się określeniem "terapii szokowej"! Na forach bezwzględnie usuwać termin "liberofaszyzm".

Uwaga: nieustannie wyśmiewać jakiekolwiek stwierdzenia odnoszące się do istnienia organizacji masońskich, zwłaszcza w Polsce.

Rozmawiając o gazie łupkowym, starannie unikać tematu ustawy o koncesjach. Niestety to było nasze niedopatrzenie. W miarę możliwości nie dopuszczać ekspertów PiSu do głosu w tej sprawie.

Wmawiać ludziom, że klapa autostradowa, klapa stadionowa, klapa służby zdrowia, klapa emerytalna oraz drożyzna są skutkami celowych działań i zaniedbań opozycji, czyli PiSu.

UWAGA: w mediach nie wolno atakować SLD, bo to nasz cichy sojusznik. Rozmowy idą w dobrym kierunku.

NASZYM JEDYNYM PRZECIWNIKIEM JEST PiS.

RZECZ JASNA, NIE REAGOWAĆ NA UPOZOROWANĄ KRYTYKĘ ZE STRONY RUCHU PALIKOTA!

Pamiętajcie: RP to nasza wspólna szalupa ratunkowa, czyli nowa Platforma przyszłości!
R
Reytan
Oj ludzie.. ludzie,, ten polski jaki ty jestes durny!!!
y
yes
sracil czujnosc, a PISKORSKI umiar w jedzeniu.
l
lolo
już dość
K
Klara
Zamiast reformowac kraj ciemny lud kupuje populizm, opozycja chce GRECJI -BIS.Wstyd.
G
Gość
UWAGA: Tylko tacy jak Ojciec Rydzyk mogą uzdrowić Polskę. Zbierajcie następny milion podpisów za TV Trwam. Czytajcie NDziennik - wiadomości na serio...
K
Krasi
też o tym pisałem na tym forum: brak w tym Rządzie nazwisk pokroju Gilowskiej, Rokity, Olechowskiego ... Ale właśnie o to chodziło, to D. Tusk miał być gwiazdą, ale jak widać do czasu
K
Krasi
tu nie chodzi o czujność, tylko o tym o czym Pan, Panie Pawle, też raczył zauważyć: "W tym rządzie znaleźli się ludzie, którzy nie są dla Tuska równorzędnymi parterami" - i o to chodzi !!!
Niech sobie Pan przypomni nazwiska: J.M.Rokita, Z.Gilowska, A.Olechowski .... i co, .. nic został tylko Cesarz, Pan i władca, nieomylny ??? Jak się okazało - omylny i to bardzo !
s
szok
!
m
max
to ci ludzie zapomną twych wyczynów - a zapomniałem są tacy jak Pali klot czy Miler oni zapominają i to ciągle na prawych i pracowitych obywateli to nie licz ! - bo nam sumienie nie pozwala - ale ty pewnie niesiesz albo zapomniałeś co to jest !
w
wyborca
Beznadziejni ministrowie/wyciągnięci z kapelusza/,słabe kierownictwo KPRM,doradcy budzący wątpliwości,chaos w realizacji zadań,brak ekspertów,arogancja władzy,brak nadzoru nad poczynaniami ministrów
p
patriota
HA HA HA ma pan rację powinien Tusk w swojej głowie zainstalować dobry program antywirusowy i dobry program do właściwego i rozsądnego myślenia
Dodaj ogłoszenie