Piskorski: Komorowski będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko posłem

Redakcja
Paweł Piskorski
Paweł Piskorski FOT WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE
- Koło Tuska już kręcą się podpowiadacze, którzy szepcą mu do ucha: "Słuchaj, uwieńczeniem twojej politycznej kariery będzie prezydentura", a moim zdaniem Komorowski nie chce przestać być prezydentem RP. Coraz bardziej oczywistym będzie się stawało, że dłużej funkcjonującym politykiem i bardziej stałym elementem sceny politycznej może się okazać właśnie on. Będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko zwykłym posłem - mówi Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Jak Pan patrzy na trwającą właśnie kampanię wyborczą, to co Pan sobie myśli?
Że wszystko jest tak naprawdę rozdane i o prawdziwej rywalizacji poglądów nie ma w tej kampanii mowy. Gra polega na wzajemnym ścieraniu się Platformy i PiS, podawaniu sobie nawzajem piłki, bo obie główne siły polityczne w Polsce są zainteresowane, aby tylko one zostały na placu boju.

Czemu Pan mówi, że wszystko jest rozdanie? Pan już dzisiaj wie, kto wygra te wybory?
Wygra je Platforma, a jedyna zagadka, jaka przed nami stoi, to pytanie, czy Sojusz Lewicy Demokratycznej będzie niezbędny do stworzenia rządu, sądzę, że tak, i jaką wtedy decyzję podejmie SLD. W Sojuszu ścierają się teraz ze sobą dwa różne poglądy: jedni są chętni do koalicji i spragnieni władzy, drudzy widzą w niej pułapkę, która może się zakończyć zniknięciem partii Napieralskiego takiej, jaką znamy. Nie muszę też dodawać, że gdyby SLD do koalicji weszło, zrobiłoby wielki prezydent Prawu i Sprawiedliwości, które od lat konsekwentnie dąży do tego, aby scena polityczna była dwubiegunowa, a ono było jednym z biegunów. W praktyce oznacza wcześniejsze lub późniejsze dojście do władzy.

Myśli Pan, że koalicja Platforma-SLD-PSL nie przetrwa?
Uważam, że to koalicja skazana na dramatyczne, wewnętrzne perturbacje, a moment, w którym SLD wszedłby do takiej koalicji, byłby początkiem śmiertelnego zagrożeniem dla tożsamości tej partii. W drugiej kadencji Donald Tusk będzie miał do wyboru albo mocno pociągnąć do przodu i nadrabiać opóźnienia, albo zdecydować się na kompletny dryf, który poprowadzi Polskę do nieszczęścia. Jeśli zdecyduje się na działanie, w SLD dojdzie do ostrego konfliktu, bo Sojusz będzie się starał w ramach koalicji być obrońcą spraw socjalnych, społecznych. Wszystko to prowadzi do prostych wniosków: ta koalicja, w odróżnieniu od koalicji Platformy z PSL, będzie naznaczona gigantycznym piętnem już od samego początku istnienia. Jeśli jeszcze sytuacja międzynarodowa rozwijałaby się w złym kierunku i druga fala kryzysu jednak by do Polski przyszła, o czym mówi wielu ekonomistów, to spodziewam się, że budżet 2014 roku będzie niezwykle trudny do spięcia.

I jaka koncepcja, Pana zdaniem, w Sojuszu zwycięży: wejścia w koalicję czy pozostania w opozycji?
Na dzisiaj uważam, że zwycięży koncepcja wejścia do rządu. SLD w znaczącej części został przekonstruowany przez Grzegorza Napieralskiego. Jest tam nowa fala ludzi, którzy jeszcze nie rządzili, którzy patrzą na swoich równolatków z Platformy i imponuje im, że można w tym wieku być na szczycie. Ze wszystkimi atrybutami, nie tylko takimi prostymi, przyziemnymi, jak samochody czy gabinety, ale też tymi szlachetnymi - władza daje przecież możliwość zrobienia czegoś pożytecznego. Więc myślę, że dzisiaj większościowy nurt w SLD, to nurt wejścia do rządu. Ale bardziej przewidujący, doświadczeni życiem działacze tej partii wiedzą, że to dla SLD początek końca.

Jak Pan ocenia Grzegorza Napieralskiego, bo bardzo różne krążą o nim opinie?
Okazał się człowiekiem bardzo sprawnym, bo przejęcie w tak bezwarunkowy sposób partii politycznej oznacza pewną sprawność, którą wykazał się zresztą swego czasu Donald Tusk, przejmując Platformę. Przecież Sojusz był ugrupowaniem wielu liderów, osób o ugruntowanej pozycji, mówiło się nawet o baronach, książętach, a teraz jest to ugrupowanie, w którym Grzegorz Napieralski robi, co chce. I to pierwsza część oceny, druga jest taka, że szef SLD postawił sobie minimalistyczny i w finale dosyć ryzykowny cel.

Uznał, że dla niego najważniejsze jest skonsolidowanie partii tak, aby nikt nie zagrażał jego przywództwu, i pójście w lewicowy kurs, w kontrze do idei LiD, czyli idei pozyskiwania centrum sceny politycznej. Widać to zresztą po listach SLD: nie ma tu żadnego otwarcia, szerszego sięgnięcia po ludzi, jest ekipa Napieralskiego wypychająca starych. To idealne rozwiązanie dla PO, bo zostawia jej całe centrum. Jedyne, co moim zdaniem może tę partię uratować jako liczącego się gracza, to rozszerzenie się do centrum, które w dramatyczny sposób wyjadła już Platforma. Stawianie się w opozycji do Platformy, a nie robienie z siebie młodszego brata PO. Na byciu mniejszym koalicjantem Sojusz może tylko stracić.

Czytaj także:
* Piskorski: Tusk potrafi być bezwzględny w partyjnych rozgrywkach
* Piskorski: PO wysiadła na stacji władza z Tuskiem w butach Leppera
* Komorowski: Przekonałem nawet wyborców Kaczyńskiego, bo nie reaguję na agresję
* Sondaż: Komorowski z rekordowym zaufaniem, Palikot prawie jak Kaczyński

Polskie Stronnictwo Ludowe wejdzie do Sejmu?
Wejdzie z 6-7-procentowym wynikiem, niezbyt rewelacyjnym, ale dla PSL liczy się samo wejście. Jestem przekonany, że już od paru miesięcy Waldemar Pawlak jest w tajnym porozumieniu z Donaldem Tuskiem i niezależnie od wyniku wyborczego PSL znajdzie się w tej koalicji. Donaldowi Tuskowi zależy na tym, aby ta koalicja, nawet jeśli starczyłoby głosów, nie była wyłącznie koalicją z SLD, żeby Polskie Stronnictwo Ludowe było w rządzie. To niezwykle wygodny koalicjant, za cenę dominacji w swoich resortach ułatwia rządzenie Platformie, jak tylko może.

Klip wyborczy PSL się Panu podobał?
PSL w warstwie zewnętrznego przekazu kompletnie się pogubiło. W każdym razie nowych wyborców na pewno im nie przysporzy.

Nie wiem, czemu się Pan czepia? Stanisław Żelichowski na luzie, rozśpiewani posłowie, dla mnie coś nowego.
Ja się czepiam konwencji nieodpowiadającej zadaniu. Pamięta pani, kiedyś politycy poprzebierani w różne stroje występowali na scenie i pokazywali, jakimi są wyluzowanymi i fajnymi ludźmi. To było nawet sympatyczne i w tej konwencji Stanisław Żelichowski dobrze się spisuje. Ale jeśli mnie pani pyta, czy ten klip, w końcu klip wyborczy, ma dostarczyć głosów PSL, to moja intuicja mówi mi, że nie dostarczy, bo rozmija się z estetyką, której oczekuje elektorat Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Tym klipem, jak mówił mi Stanisław Żelichowski, chce walczyć o młodych ludzi, którzy już w wyborach samorządowych głosowali na ludowców.
Przyjmuję, że wiedzą, co robią. Pozostaję przy swojej opinii.

Też Pan uważa, że Jarosław Kaczyński nie chce wygrać tych wyborów?
Mówiłem i pisałem o tym dobre półtora roku tego. Jarosław Kaczyński, jeszcze przed tragedią smoleńską, świadomie dążył do sytuacji, w której po wyborach parlamentarnych nie będzie musiał przejąć władzy.

Skąd taki plan?
Po pierwsze PiS znajduje się w izolacji i nie miałby z kim rządzić, a nie wygra wyborów z 51-procentowym poparciem. Szukanie koalicjantów za wszelką cenę już PiS przerobiło i wie, że to przedsionek klęski. Po drugie - po wyborach będzie najgorszy moment, aby sprawować władzę. Platforma rządziła w warunkach idealnych, złote lata: okres świetnej koniunktury, ostatni kryzys nas tylko polizał, a nie ugryzł, fenomenalne warunki wynikające z perspektywy budżetowej Unii Europejskiej, z której dostaliśmy ogromny zastrzyk pieniędzy, rozkręcona gospodarka. Moi dawni koledzy z Platformy w prywatnych rozmowach przyznają, że nie można sobie było wymarzyć tak dobrego czasu do rządzenia, zwłaszcza, że koalicja była stabilna, a Prawo i Sprawiedliwość to dla nich doskonały rywal.

Czytaj także:
* Piskorski: Tusk potrafi być bezwzględny w partyjnych rozgrywkach
* Piskorski: PO wysiadła na stacji władza z Tuskiem w butach Leppera
* Komorowski: Przekonałem nawet wyborców Kaczyńskiego, bo nie reaguję na agresję
* Sondaż: Komorowski z rekordowym zaufaniem, Palikot prawie jak Kaczyński

Ale mimo tych wszystkich atutów PO te cztery lata przespała. Kolejne cztery będą zmaganiem się z sytuacją gospodarczą. Przed wyborami snuje nam się wprawdzie opowieści, jak to jest świetnie, zwłaszcza minister Rostowski w tym przoduje, ale już dzisiaj mogę się założyć, że po wyborach ten sam minister Rostowski zmieni ton i będzie mówił, jaką to mamy tragedię i jak musimy oszczędzać. Jarosław Kaczyński doskonale o tym wszystkim wie. Świadomie podejmuje decyzję, aby poczekać. A najlepsza dla niego sytuacja to taka, w której powstaje kolacja wszystkich przeciwko niemu. Kluczowym zadaniem było też dla niego utrzymanie partii, w której nikt mu nie podskakuje.

Niewygodni za burtą?
Dokładnie. W moim przekonaniu prezes sprowokował dzisiejszych działaczy PJN do wyjścia z PiS. Jarosław Kaczyński świadomie wypychał ich na zewnątrz, aby PiS był wolny od pokusy zrobienia koalicji z Platformą. Innych, niewygodnych z takich czy innych powodów, zesłał do Brukseli, więc jego pozycja w PiS jest niekwestionowana. Optymalna sytuacja dla niego? Za cztery lata wypalony Donald Tusk i Platforma, która kanibalizuje swoich koalicjantów - a po drugiej stronie PiS, jedyna alternatywa dla takiego stanu rzeczy. To ostatnia szansa dla Kaczyńskiego, który, o czym jestem przekonany, te przegrane wybory i tak przedstawi jako zwycięstwo. Powie, że jako PiS się relatywnie wzmocnili i będą najmocniejszą w świecie opozycją. Stać go dzisiaj na tę drugą z rzędu porażkę, w myśl reguły: do trzech razy sztuka. Taki jest plan Kaczyńskiego.

Skoro wspomniał Pan o Bronisławie Komorowskim, "Gazeta Wyborcza" napisała ostatnio, że prezydent będzie chciał mieć coraz więcej do powiedzenia w sprawach krajowych, że walczy o swoje wpływy.
To, że Komorowski z biegiem czasu będzie starał się podkreślać swoją rolę i włączać w to, co się teraz dzieje w kraju, jest moim zdaniem całkowicie naturalnym procesem. Co prezydent ma tak naprawdę innego robić? Ambicją każdego rozsądnego człowieka, a takim jest Komorowski, jest bycie aktywnym uczestnikiem sceny politycznej. Sytuacja będzie mu o tyle sprzyjała, że po wyborach Tusk będzie już tylko słabszy.

Dlaczego?
Zna pani takie określenie: "kulawa kaczka"? Tak mówi się o prezydencie Stanów Zjednoczonych podczas drugiej kadencji lub innym odchodzącym, w pewnej perspektywie, polityku. W Polsce oczywiście nie ma ograniczenia kadencyjności, więc teoretycznie można sobie wyobrazić, że Tusk zostanie trzeci raz premierem, ale szanse na to są nikłe. Więc będzie z nim trochę tak, jak z prezydentami Stanów Zjednoczonych: będzie silny, udowodni swoją potęgę, może jeszcze podyktuje gabinet, ale dla wszystkich będzie jasne, że jego epoka się skończy.

Czyli Bronisław Komorowski szykuje się na odejście Donalda Tuska?
Prezydent wie, że Tusk odejdzie i że to będzie odejście w bliskiej korelacji z jego drugą, potencjalną kadencją. Musi więc przekonać i Tuska i innych, że jest nadal najlepszym kandydatem na to stanowisko. Koło Tuska już kręcą się podpowiadacze, którzy szepcą mu do ucha: "Słuchaj, uwieńczeniem twojej politycznej kariery będzie prezydentura", a moim zdaniem Bronisław Komorowski nie chce przestać być prezydentem RP i wcale mu się nie dziwię.

Coraz bardziej oczywistym będzie się stawało, że dłużej funkcjonującym politykiem i bardziej stałym elementem sceny politycznej może się okazać Bronisław Komorowski. Będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko zwykłym posłem. Pamiętamy relacje Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Millera: był czas, kiedy Leszek Miller był głównodowodzącym, przejął partię, rząd i mógł wszystko, ale jego czas przeminął. I nagle okazało się, że to Aleksander Kwaśniewski jest tym ważniejszym i trwalszym. Więc Komorowski świadomie i mądrze pracuje na siebie, swoja pozycję i jeśli w następnych wyborach stanie naprzeciw Jarosława Kaczyńskiego, wygra. To też jego wielki atut.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj także:
* Piskorski: Tusk potrafi być bezwzględny w partyjnych rozgrywkach
* Piskorski: PO wysiadła na stacji władza z Tuskiem w butach Leppera
* Komorowski: Przekonałem nawet wyborców Kaczyńskiego, bo nie reaguję na agresję
* Sondaż: Komorowski z rekordowym zaufaniem, Palikot prawie jak Kaczyński

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fankan
Czy poniższ opinie Piskorskiego powinienem sobie zachować w archiwum (mam specjalny plik: opinie-cytaty), czy raczej wykorzystać inaczej ? Tyle jest w Polsce ludzi mądrych (wśród polityków np. p. Celiński) że nie wiem, jak zrozumieć to zamiłowanie medialnych wywiadowców do takich piskorzy ?
p
pikuś
dziwnym zbiegiem okoliczności Piskorski pojawia się w mediach jak ma kasę. Tak to wygląda słynna niezależność dziennikarzy.
p
pablo55
ale także nie wiem, dlaczego dziennikarze robią wywiady na tematy polityczne z plantatorami wierzby energetycznej, czy czegoś-tam, za co dopłaca Unia do hektara. Czy program "Rolniczy kwadrans" już nie istnieje.
w
wyborca niezalezny
Zdanie tego pana uwiklanego w rozne ciemne interesy nie interesuje porzadnych wyborcow !
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Piskorski: Komorowski będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko posłem
r
robron - szalom!
Mam zdanie , że RPP - Ruch Poparcia Palikota wejdzie w miejsce Pawlaka .
Palikot jest takim cichociemnym Tuska, działającym na zapleczu lewicy, dam ich skubiąc dywersyjne.
Janusz Palikot, nawet ni ukrywa mówiąc" idę do sejmu stworzyć koalicję z platforma" dodając po chwili" ja wyzwolę Tuska , z rak Grabarczyka i tych miernot".
K
Kalosz
ŻADNEJ GRUBEJ KRESKI DLA NIEUDACZNIKÓW !
V
VON NOGA
A DLA POLAKÓW PUENTA Z TEJ HISTORII PŁYNIE TAKA !
NIE CHCIELI KARTOFLA WYBRALI BURAKA!
G
GrzegorzZ
Prezydent mało może w naszym ustroju. Jedyne co to weta. Ustawy jest mu ciężko przygotowywać a jeszcze ciężej uchwalać. Tusk może być ewentualnie zainteresowany unijnymi posadami.
Dodaj ogłoszenie