Pisalnik: Pozycja Łukaszenki jest bardzo słaba i uzależniona od woli Putina

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Adam Jankowski
Protestów, takich masowych, jakie widzieliśmy jesienią zeszłego roku, nie należy się już spodziewać, ale niezadowolenie w społeczeństwie rośnie. Na razie to wygląda tak, że ludzie, jeśli są tylko zdrowi psychicznie, nie mogą takiej rzeczywistości, jaka jest na Białorusi, ani tolerować ani akceptować. Także ten protest będzie dojrzewał wewnętrznie. Czy się wyleje na ulice? Czy nabierze jakiejś innej formy bardziej widocznej i zdecydowanej? To chyba jest już tylko kwestia czasu - mówi Andrzej Pisalnik, białoruski dziennikarz narodowości polskiej

Jaka jest dzisiaj sytuacja Polaków na Białorusi?

Sytuacja wygląda tak, że czterej członkowie zarządu głównego największej organizacji polskiej na Białorusi, jaką jest Związek Polaków na Białorusi, już ponad miesiąc przebywają w areszcie śledczym w Mińsku. Ponadto w tym samym areszcie śledczym znajduje się prezes innej, mniejszej organizacji -Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych w Brześciu, pani Anna Paniszewa. Wszyscy są oskarżeni o rehabilitację nazizmu i podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym, takiego artykułu Kodeksu karnego użyto przeciwko nim.

Ale z tego, co wiem, panią Andżelikę Borys, przewodniczącą Związku Polaków na Białorusi, zatrzymano za organizację Kaziuków, czyli corocznego jarmarku.

To był pierwszy epizod. Rzeczywiście, Andżelika Borys za organizację Kaziuków została osądzona i skazana na piętnaście dni aresztu i to w trybie administracyjnym. Ale dosłownie w drugim dniu odsiadki została przewieziona z aresztu w Grodnie do aresztu w Mińsku i tam przedstawiono jej zarzuty z Kodeksu karnego, z artykułu, o którym przed chwilą mówiłem.

Czemu te represje w stosunku do Polaków tak się nasiliły? Jaki jest ich powód, pana zdaniem?

Jak pamiętamy, po ostatnich wyborach prezydenckich w sierpniu zeszłego roku pan Łukaszenko publicznie oskarżył Polskę o organizowanie protestów powyborczych i ogłosił nawet, że Polska szykuje inwazję zbrojną na Białoruś, żeby zająć między innymi Grodzieńszczyznę. Wydaje mi się, że prześladowanie liderów największej organizacji polskiej na Białorusi to ciąg dalszy takiego oto myślenia, że Polska szykuje się do jakiejś inwazji, że Polska wspiera protesty powyborcze, że Polska wspiera opozycję białoruską. W wyobrażeniu Łukaszenki polska mniejszość, polska organizacja, która działała ponad 15 lat w podziemiu, bo nie była uznawana przez rząd w Mińsku, jest taką emanacją piątej kolumny na Białorusi. Organizacją, która - gdyby do tego doszło, co jest niemożliwe, ale w chorej wyobraźni Łukaszenki, być może byłoby to możliwe - wspierałaby polską aktywność, gdyby Polska chciała być na Białorusi aktywna politycznie. W ten sposób Polacy na Białorusi stali się dla Łukaszenki naturalnym wrogiem.

Te represje wobec Polaków, wszyscy wiemy, co dzieje się w szkołach, w których nie można uczyć polskiego, więc te represje trwają już od dłuższego czasu, prawda?

Tak. W państwowym systemie edukacji język polski był konsekwentnie eliminowany przez wiele lat. Ale ta sytuacja spowodowała, że pojawiło się bardzo dużo społecznych bądź komercyjnych inicjatyw, czyli szkół językowych, kursów językowych, na których można było uczyć się języka polskiego, bo popyt w społeczeństwie był na to bardzo duży. Łukaszenko, albo jego doradcy, dostrzegli, że eliminowanie języka polskiego z systemu oświaty państwowej nie przekłada się na zmniejszenie zainteresowania nauką języka polskiego, wręcz przeciwnie - można powiedzieć, że tych inicjatyw, kursów, szkół językowych pojawiło się tyle, iż Łukaszenko dostrzegł w tym problem.

Premier Mateusz Morawiecki zaprotestował przeciwko zatrzymaniu pani Andżeliki Borys, interweniować miał polski konsul na Białorusi. Co wiecie o działaniach polskiego rządu wobec tego, co dzieje się na Białorusi?

Oczywiście wiemy o tych działaniach, bardzo uważnie śledzimy wszystkie gesty solidarności i poparcia. Ostatnim był list, który wysłał do naszych aresztowanych kolegów prezydent Rzeczpospolitej pan Andrzej Duda. Pan Duda wysłał list do całej piątki uwięzionej w areszcie w Mińsku. Więc, jak powiedziałem, widzimy te wysiłki państwa polskiego. Także wysiłki na forum międzynarodowym prowadzone po to, aby powiedzieć światu, co dzieje się na Białorusi, że jest tam prześladowana mniejszość narodowa.

Jaka jest sytuacja tych aresztowanych? Ile oni mają w tym areszcie przebywać? Co na ten temat wiadomo?

Decyzję o pobycie w areszcie do zakończenia sprawy podejmuje prokuratura białoruska. Mamy na razie pierwszy, dwumiesięczny okres, co do którego prokuratura podjęła już decyzję. W tym czasie ma się toczyć śledztwo. Po upływie dwóch miesięcy, czyli 25 maja, prokuratura może przedłużyć okres uwięzienia kolegów o kolejne dwa miesiące. I właściwie, tak naprawdę może się to ciągnąć nawet do pół roku albo i dłużej.

Ta piątka ma postawione zarzuty, więc potem odbędzie się jakaś rozprawa w sądzie, tak?

Według Kodeksu postępowania karnego tak powinno być. Niewiele mamy informacji, jeśli chodzi o tok śledztwa, bo adwokaci mają absolutny zakaz mówienia o tych sprawach, więc my możemy opierać się na pewnych założeniach logicznych. Kiedy naszych kolegów aresztowano, u wszystkich przeprowadzono w mieszkaniach rewizje, zabrano im telefony, jakieś laptopy, jakiś sprzęt. Prawdopodobnie zakończyły się już ekspertyzy tego sprzętu, bo rodzinom uwiezionych kolegów prokuratura zaczęła zwracać niektóre rzeczy, czyli jesteśmy na etapie zakończenia ekspertyz zabranego sprzętu i różnych publikacji. Trwają oczywiście jakieś przesłuchania, inne czynności śledcze, o których bliżej nie możemy wiedzieć, bo adwokaci, jak już powiedziałem, mają zakaz mówienia na ten temat. Tak to wygląda. Po zakończeniu ekspertyz, można spekulować, że zaczną się jakieś konfrontacje, kolejne przesłuchania.

Jaka kara wiezienia grozi za te zarzuty, które postawiono liderom polskich organizacji na Białorusi?
Za zbrodnie, które zarzuca się naszym kolegom, grozi na Białorusi kara od 5 do 12 lat pozbawienia wolności.

Wyobraża pan sobie sytuację, że Andżelika Borys i pozostali liderzy spędzą tyle czasu w więzieniu? To niewyobrażalne!

Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób prokuratura, czy oskarżyciel państwowy będzie w stanie im udowodnić popełnienie zbrodni, które im się zarzuca. Znam tych ludzi, Związek Polaków nigdy w żadnym wymiarze swojej działalności nie zajmował się ani podżeganiem do nienawiści ani rehabilitacją nazizmu tym bardziej.

Jaka w ogóle panuje atmosfera na Białorusi? Nie ma już protestów, tak jak to było po wyborach prezydenckich.

Te protesty zostały brutalną przemocą stłumione. Panuje atmosfera życia w absurdzie, bo władza nie dość, że pałowała pokojowo manifestujących demonstrantów, kaleczyła ich, łamała losy wielu ludziom, to teraz można trafić do aresztu, czy dostać karę grzywny za włożenie białych skarpet z czerwoną wstążką, co według prokuratury, według władz białoruskich jest nieprawomyślne i podlega karze administracyjnej.

Noszenie białych skarpet z czerwoną wstążką?

Tak, białych skarpet z czerwona wstążką, czyli w kolorach historycznej flagi białoruskiej.

Ale co czują ludzie? Co mówią?

Tak jak powiedziałem, ludzie mają poczucie życia w absurdzie po tym, jak pojawiły się dosyć liczne przypadki ścigania za takie niewinne rzeczy, jak wspomniane wyżej skarpety. Na przykład ostatnio ktoś kupił telewizor, a pudło tego telewizora było w biało-czerwonych barwach, było białe, a pośrodku szedł po nim taki pasek czerwony. Ten ktoś to pudło po telewizorze postawił na oszklonym balkonie, któryś z milicjantów go zauważył i właściciel tego telewizora został doprowadzony na komisariat. Biorąc pod uwagę takie przypadki, ludzie już w ogóle nie wiedzą, na co mogą sobie pozwolić, a co zostanie uznane za nieprawomyślne, a nawet za karalne.

Tak jak pan powiedział: protesty zostały brutalnie stłumione, myśli pan, że one wrócą? Na przykład teraz, na wiosnę?

Protestów, takich masowych, jakie widzieliśmy jesienią zeszłego roku, nie należy się już spodziewać, ale niezadowolenie w społeczeństwie rośnie. Na razie to wygląda tak, że ludzie, jeśli są tylko zdrowi psychicznie, nie mogą takiej rzeczywistości, jaka jest na Białorusi, ani tolerować ani akceptować. Także ten protest będzie dojrzewał wewnętrznie. Czy się wyleje na ulice? Czy nabierze jakiejś innej formy bardziej widocznej i zdecydowanej? To chyba jest już tylko kwestia czasu.

Czyli myśli pan, że ten bunt, sprzeciw w ludziach dojrzewa i że jednak wyjdą na ulice?

Wcześniej czy później tak się na pewno stanie. Tak się może stać, kiedy zostaną rozpisane jakieś wybory albo jakiś plebiscyt ogólnonarodowy na przykład, albo nawet wybory do organów lokalnych władzy. Takie wydarzenie może stać się pretekstem do wznowienia protestów.

Potrzebna jest po prostu iskra, prawda?

Tak, dokładnie, bo społeczeństwo znajduje się w bardzo napiętym stanie i, tak jak pani powiedziała, iskra wystarczy, żeby to zapłonęło i wybuchło.

A gdzie są liderzy opozycji? Gdzie jest Swiatłana Cichanouska?

Pani Cichanouska rezyduje na Litwie i spotyka się, z tego, co obserwujemy, z ważnymi postaciami życia międzynarodowego, z przywódcami różnych krajów. Bezpośrednio informuje prezydentów, premierów, różnych ministrów o sytuacji, jaka panuje na Białorusi. To samo robią inni liderzy opozycji, którzy w większości przebywają obecnie na emigracji.

Widzi pan wśród nich jednego, który mógłby dzisiaj pociągnąć za sobą białoruskie społeczeństwo?

Trudno określić tego jednego. Naturalnym liderem pozostaje Swiatłana Cichanouska, bo według wielu ludzi na Białorusi, to ona wygrała wybory i ona ma mandat do sprawowania najwyższej władzy w państwie. Nie może jednak skorzystać z tego mandatu. Oczywiście trudno powiedzieć, jak to może wyglądać. Czy pani Cichanouska zaryzykuje i wróci na Białoruś, stanie na czele protestów? Chyba jednak trudno sobie wyobrazić taką sytuację. Ta sytuacja niekoniecznie byłaby zresztą korzystna dla społeczeństwa białoruskiego.

A dlaczego miałaby być niekorzystna?

Bo panią Cichanouską zamkną w więzieniu. I zostanie skazana z jakiegoś artykułu, bardzo ciężkiego, być może cięższego niż te, z jakich zostali oskarżeni nasi koledzy. Zniszczą człowieka. Więc ze względów czysto humanitarnych, lepiej, żeby pani Cichanouska nie wracała.

Jak tę całą sytuację na Białorusi relacjonują media białoruskie?

Mówiąc o mediach białoruskich powinniśmy sobie powiedzieć, czym są media białoruskie. Media państwowe, które dominują na Białorusi, oczywiście mówią, że wszystkie te protesty, niezadowolenie jest inspirowane z Zachodu, ze Stanów Zjednoczonych, Polski, Litwy. W ten sposób określa się zewnętrznych wrogów Białorusi, którzy próbują zachwiać ładem państwowym, którzy próbują skrzywdzić Białorusinów, według narracji mediów państwowych. Media niepaństwowe, opozycyjne, czy niezależne są w zdecydowanej mniejszości w stosunku do mediów państwowych w przestrzeni publicznej na Białorusi. Ale są popularne, żyjemy w dobie internetu, więc ludzie, którzy interesują się tymi sprawami, docierają do mediów niezależnych głównie w internecie i śledzą sytuacje. Także w mediach społecznościowych powstało dużo inicjatyw paradziennikarskich, czyli takich informujących o tym, co się dzieje. Mamy przecież XXI wiek.

Myśli pan, że pozycja Łukaszenki jest dzisiaj tak silna, jak przed wyborami prezydenckimi?

Pozycja Łukaszenki jest bardzo słaba i całkowicie uzależniona od woli jego, chyba jedynego partnera na świecie, czyli od pana prezydenta Federacji Rosyjskiej - Władimira Putina. Ostatni, rzekomy zamach na Łukaszenkę, sprawa bardzo głośna na Białorusi, w ramach której oskarżono dziewięć osób, a w areszcie przebywają co najmniej cztery osoby, wiec ten zamach prawdopodobnie też został zorganizowany między innymi przez służby bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, czyli przez FSB. Bo kiedy w Moskwie zatrzymywano tych rzekomych zamachowców, to tę operację realizowała Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

Władimir Putin miałby zaaranżować zamach na Łukaszenkę?

Oczywiście nie osobiście, tylko służby specjalne Rosji mogły pomagać białoruskiemu KGB w zaaranżowaniu tego rzekomego zamachu. Zamachu oczywiście nie było, ale było dużo rozmów o nim. Między innymi jeden z ekspertów powiedział, że jednym ze scenariuszy mogło być ruszenie stu pięćdziesięciu samochodów typu Toyota, z karabinami maszynowymi w kierunku Mińska. Te samochody miały w ciągu trzech godzin dotrzeć do Mińska i tam opanować sytuacje. Takie fantastyczne scenariusze były omawiane zupełnie oficjalnie.
I kto by miał ten zamach na Łukaszenkę organizować?

Jacyś bojówkarze wynajęci przez Stany Zjednoczone i tak zwany zbiorowy Zachód.

Łukaszenko to dla Putina wygodny partner, prawda?

Putin dla Łukaszenki jest teraz jedynym partnerem. Łukaszenko jest całkowicie kontrolowany przez Putina, co temu drugiemu bardzo odpowiada. Gdyby na Białorusi był inny, bardziej samodzielny przywódca, miałby pokusę budować swoje państwo tak, żeby było ono bardziej niezależne od Rosji, bardziej niezależne od gospodarki rosyjskiej, woli politycznej Kremla. Łukaszenko jest całkowicie uległy w tym sensie Kremlowi i rosyjskiej narracji.

Jak pan myśli, jak może rozwinąć się sytuacja na Białorusi?

Obawiam się, że sytuacja na Białorusi jest powiązana z sytuacją w Rosji, czyli może być tak, że tą iskrą do protestów na Białorusi staną się jakieś masowe protesty w Rosji przy okazji kolejnych wyborów, czy innych wydarzeń politycznych. Na Białorusi dla większości ludzi jest oczywiste, że białoruska władza zależy od władzy rosyjskiej, że Łukaszenko jako marionetka Putina wykonuje jakieś scenariusze, które są opracowywane na Kremlu. Ludzie coraz bardziej to widzą, coraz bardziej tę zależność dostrzegają. Więc być może, gdyby w Rosji coś się zdarzyło, Białorusini odebraliby to jako sygnał, że też należy się podnieść i zawalczyć o swoje.

Polakom na Białorusi żyje się z roku na rok ciężej?

Polacy na Białorusi są integralną częścią społeczeństwa białoruskiego. Nie można jakoś specjalnie wyróżniać Polaków na tle Białorusinów, ale, oczywiście, z uwagi na to, że niszczone są polskie organizacje, polskie inicjatywy, polska mniejszość ma coraz mniej możliwości pielęgnowania swojej kultury, historii, języka i utrzymywania swojej tożsamości.

Myśli pan, że ten osławiony Zachód zrobił wszystko, żeby pomóc Białorusi?

Wydaje mi się, że ostatnio wprowadzone, czy też planowane sankcje ekonomiczne, zwłaszcza te wprowadzane przez USA, okazują się bardzo bolesne dla Łukaszenki i jego reżimu. Może o tym świadczyć zorganizowany odgórnie protest tzw. działaczy białoruskich związków zawodowych przed Ambasadą Stanów Zjednoczonych w Mińsku. Sankcje gospodarcze, to jednak niejedyny sposób wywierania presji na białoruskiego dyktatora. Jeśli są na Zachodzie państwa, które jeszcze prowadzą dialog z szefem Federacji Rosyjskiej, to byłoby dobrze, żeby robiąc to, uświadamiali Władimirowi Putinowi, iż za najbliższego sojusznika ma wulgarnego satrapę, kierującego państwem w stylu prymitywnego ludożercy. Władze wielonarodowościowej Rosji powinny mieć wrażliwość na sprawy związane z przestrzeganiem praw mniejszości narodowych i byłoby dobrze, gdyby znalazł się ktoś, kto uświadomiłby Putinowi, że trzyma z kimś, kto „przebił dno”, prześladując własnych obywateli, należących do narodowej mniejszości, z kimś, kto zachowuje się jak przywódca III Rzeszy wobec przedstawicieli narodowości żydowskiej, a na dodatek ma czelność właśnie przedstawicieli prześladowanej przez siebie polskiej mniejszości oskarżać o „rehabilitację nazizmu”. Jeśli Putinowi jeszcze zależy na reputacji własnej i swojego kraju, to nie powinien dopuszczać, aby jego najbliższy sojusznik bezkarnie kompromitował zarówno samego Putina, jak i państwo, którym ten kieruje. Dobrze by było, gdyby znalazł się ktoś, kto potrafiłby Putinowi taką prostą rzecz wyperswadować.

Andrzej Pisalnik
Białoruski dziennikarz narodowości polskiej, tłumacz z języków rosyjskiego i białoruskiego na polski i odwrotnie. W 1999 ukończył studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Niejednokrotnie karany wysokimi karami grzywny oraz aresztami administracyjnymi za swoją działalność społeczną oraz dziennikarską.

Trwa sezon na arbuzy. Jak wybrać najlepszego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie