PiS nie tworzy gabinetu cieni, ale ma kandydatów na ministrów

Redakcja
Karol Karski wymieniany jest wśród kandydatów na ministra spraw zagranicznych w rządzie PiS
Karol Karski wymieniany jest wśród kandydatów na ministra spraw zagranicznych w rządzie PiS Marcin Obara/Polskapresse
Czy gabinet cieni ewentualnego rządu PiS składa się dziś z dwóch różnych zestawów dla różnych wyborców? W PiS nie ma i nie będzie gabinetu cieni - mówi twardo poseł Hofman, ale wśród kandydatów na przyszłych ministrów wymienia się m.in. Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobrę i Karola Karskiego.

PiS liczy na wygraną i rząd jednopartyjny - zapowiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla stacji telewizyjnych Polsat, Polsat News i TVP Info. Ale już co do tego, jak ten rząd miałby wyglądać, my, wyborcy, otrzymujemy sprzeczne komunikaty. Jarosław Kaczyński wyraźnie kluczy, zaciemniając obraz tego, kto personalnie reprezentowałby rząd PiS w przypadku wygranej.

CZYTAJ TEŻ: Kaczyński: PiS liczy na wygraną i rząd jednopartyjny

W piątek prezes PiS przyznał w rozmowie z Andrzejem Godlewskim i Dorotą Gawryluk, że w jego rządzie znaleźliby się i Zbigniew Ziobro, i Antoni Macierewicz, przywołał też nazwisko byłej szefowej MSZ Anny Fotygi. Ale już dzień później, proponując debaty na tematy rolnictwa, wojska, polityki, dialogu społecznego, a także gospodarki i finansów, Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło zupełnie inny zestaw nazwisk osób, które miałyby stanąć do rozmów z Platformą. Okazało się, że o sprawach polityki zagranicznej nie będzie rozmawiać z PO była minister Anna Fotyga, tylko były wiceminister Witold Waszczykowski. Do rozmów o gospodarce wyznaczono Zytę Gilowską, która przedstawiana jest jako niezależny ekspert, a nie Beatę Szydło, specjalistkę od ekonomii w partii, wymienianą przecież wcześniej jako przeciwniczkę w debacie z ministrem finansów Jackiem Rostowskim. Ekspertem od wojska ma być Ludwik Dorn, od rolnictwa Janusz Wojciechowski, od dialogu społecznego zaś - były przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek.

Czy PiS, eksponując nowe nazwiska, chce niejako przykryć kontrowersyjnych polityków, za których uchodzą zarówno Antoni Macierewicz, jak i Anna Fotyga, bo mogliby oni odstraszyć wyborców wahających się, na kogo oddać głos? - Sztabowcy musieli uznać, że Anna Fotyga nie brzmi dobrze, zatem wypadła i zastąpi ją Witold Waszczykowski, ale on nie jest kandydatem PiS na ministra - uważa szef PJN, europoseł Paweł Kowal. Jego zdaniem PiS nie chce ujawniać, z jakich osób składałby się jego rząd. Obraz dodatkowo zaciemnia to, że przecież szefem zespołu przygotowującego plan polityki zagranicznej jest w PiS Ryszard Legutko, a w Sejmie od polityki zagranicznej jest Karol Karski. Szef PJN zadziwiony jest też tym, że Zyta Gilowska, która przecież jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej, godzi się na reprezentowanie PiS. - Nie powinna tak głęboko ingerować w politykę - twierdzi Paweł Kowal.

CZYTAJ TEŻ: Kaczyński: Donald Tusk wywiesił 'białą flagę'. Zamiast wprowadzać zmiany, rozwija PR

Tylko Jarosław Kaczyński wie, kto byłby w rządzie, gdyby PiS wygrał wybory. Ale nie powie

Jednak politycy PiS zdecydowanie odżegnują się od tego, jakoby mieli tworzyć swój gabinet cieni. - Będzie wygrana, będzie rząd. A o tym, jak on będzie wyglądał, powiem 9 października, jak wygramy wybory - mówi w rozmowie z "Polską" Adam Hofman, rzecznik prasowy PiS, dodając: - Polacy nie lubią, jak się dzieli skórę na niedźwiedziu. Gabinet cieni przedstawiały "cieniasy z PO" i wszyscy wiemy, co im z tych planów wyszło. W PiS nie ma i nie będzie gabinetu cieni - mówi twardo poseł Hofman. W podobnym tonie wypowiada się też europoseł PiS Ryszard Czarnecki, mówiąc, że osoby wyznaczone do debat nie są kandydatami przyszłego rządu PiS. - Nie tworzymy gabinetu cieni, tę szopkę zrobiła wcześniej PO, a z przedstawianych przez nich kandydatów tylko jeden później został faktycznie ministrem. To Mirosław Drzewiecki - przypomina poseł, wytykając, że Bogdan Zdrojewski był przedstawiany przez Platformę jako przyszły minister MON, a dostał resort kultury. Na sugestie Pawła Kowala Czarnecki odpowiada: - Nie chcę się ustosunkowywać do słów lidera partii, która ma 1 proc. poparcia, ale nie ma mowy o żadnym przykrywaniu jednych nazwisk drugimi - kontynuuje. Przyznaje jednak, że PiS ma po kilku kandydatów na stanowiska ewentualnych ministrów. I tak, jeśli chodzi o Ministerstwo Spraw Zagranicznych, to prócz Anny Fotygi i Witolda Waszczykowskiego liczą się zarówno Karol Karski, jak i Krzysztof Szczerski. - Mamy bardzo długą ławkę kandydatów - zapewnia poseł Czarnecki.

Politycy z innych formacji ironizują jednak, że w rzeczywistości jest tylko jeden zestaw gabinetu cieni PiS i jest on wyłącznie w głowie prezesa Jarosława Kaczyńskiego. - Ale on nie chce go zdradzić, bo byłoby to źle odebrane przez wyborców - mówi jeden z byłych polityków PiS.
Z pewnością Antoni Macierewicz, uważany przez twardy elektorat PiS za bohatera, który w bezkompromisowy sposób domaga się prawdy, kojarzy się temu elektoratowi pozytywnie.

- Postaci takie jak Macierewicz, ale też Anna Fotyga ciesząca się szacunkiem twardego elektoratu, z pewnością ten elektorat wzmacniają, tak jak wzmacniają koncepcję IV RP Jarosława Kaczyńskiego - komentuje Wiesław Gałązka, ekspert od marketingu politycznego. - Ale Jarosław Kaczyński nie jest naiwny i wie, że te nazwiska nie przyciągną nowych wyborców, bo dla nich kojarzą się z wrogością - mówi Gałązka. Nie zgadza się też z zapewnieniami posłów PiS na temat wielości kandydatów do ministerialnych tek. Przypomina, że ławki kadrowe PiS zostały przerzedzone na skutek katastrofy smoleńskiej. - W rzeczywistości Jarosław Kaczyński nie chce wygrać tych wyborów. Chce utrzymać twardy elektorat i wygrać w 2015 r. - uważa ekspert.

Anita Czupryn

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GrzegorzZ

Raz ministrem będzie ten, raz tamten. Potem jeszcze ktoś inny?
Będą też tak długo ustalać po wyborach? A jak w Europie w końcu padną rynki to co? Też będą się drapać w głowę i zastanawiać zamiast szybko podejmować decyzje? Śmieszne!!!

G
GrzegorzZ

Polacy zapłacą za przeprosiny i odszkodowania w związku z raportem Macierewicza o WSI od 500 000 zł do 1 miliona!! Sprawy są jeszcze w toku. Kto wie ile tak naprawdę nas będą kosztować puste oskarżenia Macierewicza. Macierewicz pisząc raport był ministrem MON i dlatego to MON musi płacić za nasze pieniądze.

M
MAX- WYBORCA PIS

MACIEREWICZ- min. propagandy i kłamstw za czasów PO
ZIOBRO- minister od ścigania nieróbstwa prokuratorów !

k
klarneta

MACIEREWICZ- min. propagandy, ZIOBRO- min. ds. naciskow.

b
[email protected]

NIE BĄDZ MATOŁEK I NIE GŁOSUJ JAK CHCE DONEK !

nie bądź matołek i nie głosuj tak jak chce donek!!

Produkt Cena 2007 r. - Cena 2011 r. - Wzrost %
Chleb 1,78 zł - 2,7 zł - 51,7 %
Cukier 2,97 zł - 4,79 zł - 61,3 %
Jajka 0,35 zł - 0,50 zł - 42,8 %
Śmietana 1,22 zł -2,7 zł - 121 %
Masło 3,24 zł - 4,2 zł - 29,6 %
Gaz 2,05 zł - 2,6 zł - 26,8 %
Benzyna 4,27 zł - 5,15 zł - 20,6 %
Woda i ścieki 6,38 zł - 9,97 zł - 56,3 %
Energia elektr. [zł/kWh] 0,2291 zł - 0,3325 zł - 45,13 %
(przykładowe ceny, w innych rejonach Polski mogą wystąpić różnice)

M
MAX- WYBORCA PIS

Kundel Bury i kocury

“W świecie relacji biznesowych podobnie, jak i w świecie mediów jest jednak normalną i przyjętą praktyką, iż służbowe spotkania czasem odbywają się w miejscach publicznych np. takich jak restauracja.” Jest to cytat z oświadczenia zarządu Elektrowni Kozienice na pytanie dotyczące spotkania zarządu w restauracji Król Kazimierz. W sumie w spotkaniu uczestniczyło 7 osób. Kolacja z noclegiem, kosztowała 15 tys. 705,59 zł. Na fakturze nie ma wynajmu sali konferencyjnej, ale jest pozycja “Gastronomia” z 23% VAT co oznacza alkohol. Wypito go za 3 tys. 706 zł 77 groszy. To daje 530 zł alkoholu na osobę! Jeżeli to jest normalną praktyką w świecie biznesowym to obawiam się, że ja niewiele z biznesem mam wspólnego. Dzisiaj kolejna afera.
Zdjęcia z imprezy:
www.biurwoland.escapi.net/kozienice/impreza-restauracja-krol-kazimierz.jpg
Faktura za imprezę:
www.biurwoland.escapi.net/kozienice/8/image0002.jpg
Oświadczenie elektrowni, że libacja to zjazd zarządu:
www.biurwoland.escapi.net/kozienice/4/image0001.jpg
www.biurwoland.escapi.net/kozienice/4/image0002.jpg
Niedawno o Malmie pisałem, gdyż od kilku miesięcy pracujemy nad filmem dokumentalny, a raczej kilkoma filmami dotyczącymi prześladowania przedsiębiorców przez różnego rodzaju urzędników. Od kilku miesięcy rozpracowuję też sprawę Gordiona, który posprzeczał się z Elektrownią Kozienice. Miało to być pobocznym wątkiem w filmie. Po 2 miesiącach rozwoju wydarzeń okazało się tak gorącym tematem, że postanowiliśmy opublikować część materiałów jeszcze przed premierą dokumentu.
Tło sprawy
Sprawa dotyczy Tomasza Bortkiewicza, współwłaściciela firmy doradczej Gordion. Z wykształcenia lekarz, ale z biznesem był związany od zawsze. Po kilku latach prowadzenia swoich własnych firm wystartował w konkursie, aby kierować małym oddziałem firmy URSUS, gdzie po kilku latach awansował na stanowisko prezesa. Jego zasługami dla tej firmy była potężna restrukturyzacja komunistycznego, przynoszącego straty molocha, w dochodową firmę, która ciągle istnieje. Ostatnio Ursus został sprywatyzowany i jego właścicielem jest polska giełdowa spółka POLMOT WARFAMA.
Restrukturyzacja Ursusa była jedną z największych w naszym kraju i uznana za bardzo udaną. Kiedy odchodził z Ursusa w marcu 2004r pisano o rentownej firmie ze sprzedaną na rok do przodu produkcją.
www.wyborcza.pl/1,75248,1954068.html
Kolejnym wyzwaniem na duża skalę było szefowanie warszawskim wodociągom, które również zrestrukturyzował oraz przeprowadził w nich liczne duże projekty inwestycyjne: za jego kadencji opracowano koncepcję i rozbudowano największą w Polsce oczyszczalnię Czajka oraz dokończono wielką inwestycje i oddano do użytku Oczyszczalnię Południe na Wilanowie w Warszawie.
Doświadczenia z tym związane pozwoliły Tomkowi później założyć, oczywiście wraz z zespołem konsultantów , własną firmę doradczą, która specjalizowała się głównie w restrukturyzacji firm. Tak powstał Gordion. Jego doświadczenie spotykało się z wielkim uznaniem wśród zarządów spółek, które restrukturyzował, gdyż było przeważnie większe niż tych zarządów razem wzięte.
Model biznesowy był prosty. Gordion zostawał wynajęty przy małych zleceniach, dawał się poznać jako solidna firma i z biegiem czasu zlecenia były coraz większe. Tak właśnie było z Polskim Holdingu Farmaceutycznym lub też z Elektrownią Kozienice, gdzie pierwsze zlecenie to był mały audyt regulaminu organizacyjnego, a ostatnie zlecenie to była pełna restrukturyzacja elektrowni. Restrukturyzacja miała doprowadzić do tego, aby zakład był kierowany tak jak inne firmy w XXI wieku, a nie jak komunistyczny zakład Państwowy.
Gordion przygotował plan, który zaakceptował Zarząd i Rada Nadzorcza elektrowni i plan zostawał wcielany w życie. Zostały przygotowane nowe procedury, załoga elektrowni była szkolona przez 30 doradców Gordiona. Pomimo tych przygotowań, na 2 tygodnie przed startem nowego systemu, wprowadzenie zmian zostało odwołane.
Nowy zarząd z rozdania PSL
Po wyborach w 2007 roku resort energetyczny dostał do prowadzenia Minister Jan Bury (www.janbury.pl). który w kilkanaście dni odwołał zarząd, który chciał wprowadzi reformę i powołał swoich ludzi. Do zarządu elektrowni trafili ludzie, którzy na prowadzeniu elektrowni, a tym bardziej tak dużej firmy się zupełnie nie znają. Wszystkich jednak łączy znajomość z Ministrem, głównie z PRL, kiedy to minister działał w Związku Młodzieży Wiejskiej. Takiej młodzieżówki PZPR.
Przykładowo Pan Stanisław Potyra, który dorobił się stanowiska wiceprezesa zarządu ds. Strategii i Rozwoju, pod koniec lat 80-tych był Kierownikiem Wydziału Propagandy w Związku Młodzieży Wiejskiej. Czyli był odpowiedzialny za trzymanie odpowiedniej linii politycznej w organizacji. Natomiast ostatnie 7 lat zanim trafił do Elektrowni Kozienice redagował biuletyn Agencji Rynku Rolnego, gdzie informował ludzi o “dołku żytnim” czy “górce świńskiej”.

Na stronie internetowej elektrowni, pomimo upominań, nie zamieszczono życiorysów członków zarządu. A jest to wymóg stawiany przez Giełdę. Elektrownia należy do firmy ENEA S.A., która tam jest notowana.
Nowo powołany zarząd w trzecim dniu urzędowania wycofał planowaną reformę Gordiona, a także zorganizował na niego nagonkę. W Pulsie Biznesu pojawił się artykuł, a za nim na dziesiątkach portali o tym, że Gordion kręcił w elektrowni lewe interesy, a nowy zarząd elektrowni niczym dobry szeryf wykrył sprawę i alarmuje media. Skierowano również doniesienie do prokuratury w sprawie tej ,,afery”.
O co chodziło
Nowy system organizacyjny, który miał działać po reorganizacji wprowadzał wiele nowych rzeczy w funkcjonowaniu elektrowni. Takimi drastycznymi zmianami miały być objęte przetargi, które elektrownia organizowała. Zaprojektowany przez Gordiona system był bardzo transparentny i znacząco utrudniałby “ustawianie” przetargów. Proste zmiany chociażby w regulaminie ogłaszania przetargów, komisji przetargowych czy publikacji wyników przetargu najprawdopodobniej nie spodobały się dotychczasowym kooperantom elektrowni.
Nieprawidłowości było wiele. Np. w 2007 roku była firma informatyczna, której elektrownia płaciła kilkaset tysięcy złotych miesięcznie tytułem licencji na oprogramowanie i utrzymanie sieci informatycznej. Problem polegał na tym, że ani takiego oprogramowania, ani sieci nie stwierdzono.
Podobnie gospodarka popiołami. Część popiołów jest przez elektrownie węglowe sprzedawana do cementowni, gdyż nadają się produkcji cementu. Elektrownia Kozienice zamiast sprzedawać popiół do cementowni to płaciła pośrednikowi za “pozbycie się odpadów”, a pośrednik dalej sprzedawał po normalnej cenie popiół jako surowiec do produkcji cementu. Podobnie z gospodarką węglem czy biomasą.
Afera z Minstrem Burym
W maju SuperExpress dotarł do informacji, że Minster Jan Bury kupił za 600 zł 50% udziałów w spółce SO-RES. Kolejne 50% kupił jego asystent. Cała afera polegała na tym, że prawo zabrania tak wysokim urzędnikom posiadania więcej niż 10% udziałów w spółkach. Mainstreamowe media podały, że minister złamał ustawę antykorupcyjną. A nasz panujący faraon – Tusek Hamon – skwitował to słowami, że to było raczej gapiostwo, niż jakaś wielka afera korupcyjna. Upomniał ministra, że jak jeszcze raz złamie prawo to go odwoła z urzędu. W internecie znajdziecie dużo informacji na ten temat.
Ale po co była ministrowi spółka? SO-RES to spółka, która zajmowała się restauracjami, hotelami, barami, nieaktywna od kilku lat. W Polsce zamykanie i otwieranie spółek jest drogie, stąd też popularne jest sprzedawanie spółki zamiast zamknięcia, oraz kupowanie, zamiast otwarcia nowej. Można dzięki temu zaoszczędzić ładnych kilka tysięcy złotych i kilka miesięcy czasu na rejestrację.
Okazuje się, że zaraz po zakupie tej spółki, na listę PKD, czyli rodzajów działalności, którymi spółka się zajmuje wprowadzono nowe pozycje takie jak handel energią, handel biomasą, handel popiołami itp.
Gordion się obronił
Wnikliwe śledztwo prokuratury, z przesłuchaniem klientów Gordiona włącznie oraz podanie w mediach, że Gordion to aferzyści skutecznie doprowadziło do trudności w firmie, która znalazła się na skraju bankructwa, gdyż klienci zaczęli odwoływać zlecenia, a znalezienie nowych raczej było niemożliwe. Z całej afery Gordion wyszedł jednak obronną ręką. Prokuratura umorzyła śledztwo, stwierdzając, że żadnej afery nie widzi. Podobnie stwierdził też sąd, nakazując Elektrowni wypłatę zakontraktowanego zlecenia. Elektrownia odwołał się od decyzji sądu tylko po to, aby nie przegrać w sądzie. Przed rozprawą apelacyjną została zawarta ugoda z Gordionem i wypłacone zaległe pieniądze za zlecony kontrakt. Obecnie toczy się sprawa o odszkodowanie, która jest przez elektrownię przeciągana.
Aby się bronić i znaleźć sposób na odbudowę zaufania do firmy, Gordion zaczął interesować się sprawą. Oficjalnymi i mniej oficjalnymi drogami zbierał informacje o tym, co się dzieje w Elektrowni Kozienice. Dzięki działaniom Gordiona i jego przyjaciołom, oraz forum internetowemu odkryto powiązania ministra z zarządem oraz balangę, które zostały opisane powyżej.
Impreza w restauracji drugim złamaniem prawa przez ministra?
Kiedy media obiegła afera z Ministrem Burym i spółką SO-RES. Dziennikarze zaczęli interesować się całą sprawą. Odgrzebali w różnych materiałach zdjęcia z imprezy w restauracji opisanej w pierwszym akapicie. Dziennikarz podając się za pracownika elektrowni, zadzwonił do restauracji i powiedział, że “gdzieś nam się zagubiła faktura za kolację”. Tym sposobem poprosił o wystawienie duplikatu i powiedział, że elektrownia już wysyła kierowcę po duplikat, po czym najzwyczajniej w świecie podjechał i zabrał fakturę.
Po zdobyciu informacji, że to spotkanie było tak bardzo drogie i zakrapiane alkoholem. Dziennikarze z kilku redakcji wysłali serię pytań do elektrowni, aby wyjaśniła co to było za spotkanie. Zarząd elektrowni, najprawdopodobniej aby ochronić Pana ministra, opublikował wtedy oświadczenie, że spotkanie w restauracji było “wyjazdowym posiedzeniem zarządu” oraz, że jest to normalna praktyka biznesowa, że niektóre spotkania robi się w restauracjach.
W każdym bądź razie okazuje się, że Minister po raz drugi złamał prawo, gdyż spotkania w restauracji nie wpisał do tzw. Rejestru Korzyści. Powinien w nim napisać, że był na kolacji na koszt Elektrowni Kozienice i zjadł i wypił za około 3 tys. zł. Może to bardzo małe przewinienie Pana ministra, ale pamiętajmy, że Ala Capone zamknięto za podatki, a nie działania mafijne.
Gdyby spotkanie rzeczywiście było służbowe to nie byłoby tematu. Problem polega na tym, że ten sam Minister, trochę wcześniej w odpowiedzi na kierowane do niego pismo, stwierdził, że on jako Minister nadzoruje tylko spółkę ENEA S.A., a nie nadzoruje spółek córek ENEI, a taką właśnie jest Elektrownia Kozienice. Skoro minister powiedział, że nie nadzoruje elektrowni, a elektrownia powiedziała, że był na spotkaniu w związku z nadzorowaniem elektrowni to ja raczej wierzę ministrowi. Zwłaszcza, że szef Pana Burego, Minister Grad w innym piśmie także do Gordiona stwierdza to samo co Pan minister, że ministerstwo nie nadzoruje Elektrowni Kozienice, tylko jej spółkę matkę.
Pismo ministra
www.biurwoland.escapi.net/kozienice/7/image0001.jpg
Doniesienie do ABW
Kiedy media naciskają, Minister Bury, aby się obronić, zawiadamia ABW o tym, że ktoś próbuje go szantażować. Epatuje całą Polskę, że on jako uczciwy minister jest przedmiotem nieuprawnionych nacisków, która miałyby polegać na tym, że niezależne media zamierzają opublikować historię, że On na koszt elektrowni zjazd kotleta w restauracji, wypił za 530 zł alkoholu i przenocował. Szczerze współczuję agentom ABW zajmować się tą sprawę, bo w głębi duszy widzą co się dzieje, ale ustawa nakazuje im bronić Pana Ministra. Tak więc ABW śledzi kotleta Pana Ministra.
Kampania Reklamowa ENEI
Gdy redakcje różnych mediów zaczynają wysyłać pytania do ministra oraz do elektrowni odnośnie feralnych “spotkań zarządu”. W mediach tych zaczynają się pojawiać reklamy ENEI. W latach 2010/2011 ENEA na reklamę przeznaczyła 30 milionów złotych. Ciekawym jest to, po co ta kampania? Ekonomicznego sensu to na pewno nie miało, przecież energetyka to monopoliści raczej. Ciekawostką jest fakt, że ENEA w tych reklamach reklamowała się jako producent zielonej energii. Chyba każdy zna te reklamy, jakoś tak ostatnio głośno się ta firma reklamuje prawda?
Okazuje się, że ENEA została za tę kampanię “zrugana” przez Radę Etyki Reklamy, która uznała całą kampanię za nieetyczną, gdyż ENEA jest na szarym końcu, jeżeli chodzi o produkcję zielonej energii wśród rożnych jej producentów. Po co więc ta kampania? Czy może dlatego, aby “zamknąć usta” dziennikarzom?
Uchwała Rady Reklamy
www.radareklamy.org/uchwala,242.html
Zakończenie
I tak sprawa ciągnie się już 4 lata. Znalazł się choć raz w Elektrowni Kozienice zarząd, który chciał normalnie bez afer prowadzić firmę. Wynajął firmę doradczą, która specjalizuje się w restrukturyzacji i niechcący wrzucił ją na minę, gdyż polityka zmienna jest i raz powołany zarząd można odwołać, jeżeli tylko w wyborach odpowiedni ludzie uzyskają odpowiednio dużo głosów.
No ale po to jest internet, aby o takich sprawach pisać. Zapraszam więc na stronę, gdzie znajdziecie więcej informacji na ten temat i więcej źródeł:
www.biurwoland.pl/gordion-kontra-elektrownia-kozienice-i-minister-jan-bury/
Apel do was, aby zostawić komentarz, co myślicie o całej tej sprawie, a kto ma ochotę, może go nawet wysłać do Pani Julii Pitery, która w rządzie odpowiada za podobne afery. Bycie uczciwym człowiekiem w zwykłej elektrowni, a co do dopiero w rządzie nie jest proste, dlatego, my jako obywatele tego kraju powinniśmy dać Pani Julii moralne i duchowe wsparcie, żeby podjęła kroki, które poprawią trochę ten kraj.
Julia Pitera
Biuro Poselskie
ul. Nowy Świat 39
00-029 Warszawa
Telefon/fax: 022 826 41 93
e-mail: [email protected]

W
Widukind

zastąpienie watahy złoczyńców fuhrerka Matoła albowiem i głupszych i większych nierobów od nich PO prostu już nie ma.

e
elaryszard

Najlepiej, gdyby Karolek został ministrem turystyki. Co ? Nie ma takiego ministerstwa ? No to się powoła !

r
rozumny człowiek !

Dopóty PIS nie zmieni całkowicie swych przywódców , dopóty PIS będzie partią demagogiczną a nie merytoryczną , dopóty nie zacznie współpracować dla dobra POLSKI , żaden szanujących się fachowiec nie
zaryzykuje swej reputacji dla ludzi chorobliwie żądnych władzy, nie mając predyspozycji przywódczych .!!
W PIS ostał się drugi-trzeci garnitur tak zwanych fachowców , dla tego Kaczyński nie ogłosi gabinetu cieni
bo wyborcy ! by go wyśmiali , i dla tego ciągle jest aktualne jego 6letnie motto [ wiem ale nie powiem ]!!!!

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu PiS nie tworzy gabinetu cieni, ale ma kandydatów na ministrów

s
spokojny

Brawo! Marcinkiewicz na premiera, Fotyga do MSZ-etu, Maciarewicz do MSW-u a Polska natchmiast ruszy z kopyta i zyska na sympatii w kraju i za grannicą. A do koalicji dobierze się ludzi Giertycha i Leppera. Będzie cudownie. Tylko, że to już przerabialiśmy.

P
Przerażony

Jeżeli Pan Karski zostanie Miniistrem Spraw Zagranicznych, będzie miał ogromne możliwości godnego reprezentowania Polski na świecie. Proszę pomyśleć - na swiecie jest ok 250 państw. Nie wiem czy Panu Ministrowi Karskiemu wystarczy czasu, aby w każdym z tych państw złożyć wizytę i zdemolować wózki golfowe. Mam nadzieje, że jak się postara - to jest to wykonalne. Cały świat będzie zachwycał się Polską.

G
Gazda z Diabelnej

I niech tak zostanie do 2023 roku

Dodaj ogłoszenie