PiS ma kłopot z Macierewiczem. "20 lat temu pokazał, do czego jest zdolny"

Witold Głowacki
Antoni Macierewicz może być jedną z twarzy PiS. Nie wejdzie jednak do jego władz
Antoni Macierewicz może być jedną z twarzy PiS. Nie wejdzie jednak do jego władz Bartek Syta/Polskapresse
Antoni Macierewicz w imieniu PiS współprowadzi politykę smoleńską. Ale do prawdziwej polityki partia wciąż nie zamierza go mieszać. Rada naczelna PiS w sobotę podziękowała Macierewiczowi za 4 czerwca 1992. Zarazem zaś nie powołała go na wiceszefa partii.

W sobotę zebrała się w Warszawie rada polityczna Prawa i Sprawiedliwości. To według statutu właściwie najważniejszy organ partii Jarosława Kaczyńskiego obejmujący wszystkich jej parlamentarzystów i ponad setkę innych członków ugrupowania. Choć posiedzenia RP PiS mają miejsce najwyżej raz na kilka miesięcy, a do kompetencji rady należy m.in. powoływanie wiceprezesów partii, tym razem nie zapadły żadne kluczowe decyzje. Paradoksalnie głównym newsem związanym z posiedzeniem jest zaś właśnie to, że władze PiS nie zostały po nim rozszerzone. O jedną osobę, której powołania na wiceprezesa partii spodziewali się nawet niektórzy członkowie komitetu politycznego.

Dla niektórych to, że już przed radą okazało się, że nie będzie głosowania w sprawie awansu Antoniego Macierewicza, było na tyle zaskoczeniem, że tłumaczeń podjął się sam prezes PiS. - Uznaliśmy, że nie jest to właściwy moment, że trzeba trochę zaczekać. Podkreślam bardzo wysoką ocenę Antoniego Macierewicza. Moja sympatia, szacunek i podziw dla tego, co w życiu zrobił, w dawnych latach i dzisiaj, jest ogromny i na pewno znajdzie to wyraz w decyzjach personalnych - mówił Jarosław Kaczyński.

Na razie więc Antoni Macierewicz pozostanie poza władzami partii. Wtajemniczeni mówią zresztą, że nic nie wskazuje na to, żeby szybko miało się to zmienić. - Przecież właśnie świętujemy 20. rocznicę momentu, w którym pokazał, do czego jest zdolny - szydzi w rozmowie z "Polską" polityk PiS. Chodzi oczywiście o przypadającą w nocy z poniedziałku na wtorek rocznicę odwołania rządu Jana Olszewskiego po ogłoszeniu przez Antoniego Macierewicza słynnej listy agentów. - To był pierwszy przypadek, w którym Macierewicz dowiódł, że w rewolucyjnym zapale może dojść do fazy autodestrukcji. Wyobraża pan sobie kogoś takiego jako wiceprezesa silnej partii? - pyta retorycznie nasz rozmówca. Potwierdza też doniesienia PAP, że przeciw nominacji Macierewicza była zdecydowana większość komitetu politycznego PiS. - Nie wydaje mi się też, żeby prezes był szczególnym entuzjastą tego pomysłu - dodaje.

Choć więc Macierewicz jako - od niedawna - członek partii, a od dwóch lat szef "smoleńskiego" zespołu parlamentarnego jest jedną z twarzy Prawa i Sprawiedliwości, nie zanosi się na to, żeby miał się stać jednym z partyjnych decydentów. NA otarcie łez pozostaje mu więc poświęcona rocznicy odwołania rządu Olszewskiego konferencja w Sejmie, którą na poniedziałek zapowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, oraz specjalna uchwała, w której władze PiS wyrażają mu wdzięczność za działania z 4 czerwca 1992 roku. Pamięć o upadku rządu Olszewskiego jest przecież jednym z mitów założycielskich PiS, choć bynajmniej nie idzie to w parze z uznaniem dla politycznych talentów bohaterów tamtych wydarzeń.

Rada polityczna przyjęła zresztą aż osiem uchwał - m.in. w sprawie polityki prorodzinnej, sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi, trybu ratyfikacji paktu fiskalnego, polityki oświatowej i ustawy emerytalnej. Niemal każda z tych uchwał oparta została na krytyce działań rządu Donalda Tuska.

"Donald Tusk i jego ekipa obiecywali Polakom lepsze życie. Dziś wiemy, że były to tylko puste słowa. Nie ma obiecanych dróg i autostrad. Kolej nie została zmodernizowana. Mamy do czynienia z niesłychaną wręcz arogancją władzy" - czytamy więc w uchwale manifeście "Polska zasługuje na więcej" i następnie dowiadujemy się "że wobec złych rządów Donalda Tuska jest alternatywa" w postaci PiS i jego programu. "RP PiS wyraża głęboki sprzeciw wobec niszczenia fundamentalnego prawa Polaków do życia w tradycyjnych rodzinach" - to z kolei uchwała "W obronie polskiej rodziny", która kończy się wezwaniem do przyjęcia PiS-owskiego programu "Teraz rodzina".

"Decyzja o wydłużeniu wieku emerytalnego do 67. roku życia to skazanie Polaków na pracę do śmierci bądź głodowe emerytury" - stwierdza zaś uchwała dotycząca ustawy emerytalnej. Od tej - dość zrozumiałej zresztą w przypadku partii opozycyjnej - konwencji jest tylko jeden wyjątek i jedna uchwała o zupełnie odmiennym charakterze. To właśnie rodzaj rocznicowego hołdu składanego wymienionym z nazwiska Janowi Olszewskiemu i Antoniemu Macierewiczowi. "Bez tamtej próby, bez tamtego rządu nie byłoby przełomu, jakim stało się zjednoczenie polskiej prawicy niepodległościowej i powstanie PiS" - czytamy w uchwale.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzysztof
W?wymienione osoby sa w PIS.
k
krzysztof
Zapomniales wscieklego psa i malpe z brzytwa w rece...
Ś
Śledź
Pan Kaczyński czuje chyba przez skórę, że romans PIS-u z Maciarewiczem może być pożyteczny, ale także może być spektakularnym krachem, który zaprowadzi ukochana partię na skraj przepaści.
Nie od dziś wiadomo że Antoć pasjonował sie służbami specjalnymi. Lubił gdy przebąkiwano że może mieć kontakty z wywiadem brytyjskim. Pozował na snoba z fajką, wszędzie widział sowieckich agentów. Taki polski James Angleton „opętany” wszechobecnością agentów KGB/FSB. Niestety tak jak jego wzór z CIA tak i Antoś może nie widzieć szpiega pod własnym bokiem, który na dodatek tak jak Kim Philby sterował Angletonem (siedzieli prawie biurko w biurko i razem upijali sie do nieprzytomności), tak teraz ten cień przyboczny Antosia steruje naszym rodzimym łowcą szpiegów i międzynarodowych afer.
Pan Kaczyński doskonale wie, że nikomu nie mozna ufac a tym bardziej zaciekłym łowcom szpiegów radzieckich a teraz rosyjskich. Bo może być tak jak z Kimem Philbym- kierownikiem Departamentu IX SIS który tropił radzieckich szpiegów sam nim będąc, czy Aldrichem Amesem szefem zachodnioeuropejskiej sekcji kontrwywiadu CIA na kierunku sowieckim. Zachodzi więc pytanie, kto może wytyczać Antosiowi te ścieżki którymi on chodzi?
Wchodząc w skórę Antosia my także możemy podejrzewać wszystkich dookoła, że sterują nimi agenci - spece z SWR wydziału „A” uwielbiający inicjować w obcych krajach dywersję polityczną i stosujący w praktyce metody decepcji.

Aby odpowiedzieć sobie na te pytanie trzeba zadać sobie kolejne. Kto zyskał na ogłoszeniu światu listy współpracowników prl-owskiej służby bezpieczeństwa, kto zyskał na neutralizacji i dezorganizacji osławionej WSI?
Wiem. Odezwą sie głosy że Polska zyskała. Czyżby?. Czy tylko? Trzeba sobie jednak zadać pytanie czy nie zyskałyby na tym interesy Rosji, a raczej ich służb? Trzeba pomyśleć tak jak myśli Antoś.
Ruscy wyszli z Polski w dosyć szybkim tępie, na tyle szybkim że nie zdążono zorganizować sieci swoich agentów, bo to wymaga dłuższego czasu. Oczywiście mieli swoich w kręgach desydentów bo tak zazwyczaj postępują. Oczywiście tylko naiwny Jasio mógłby pomyśleć że agentów z Solidarności pozyskiwano dzięki przekupstwu, szantażowi, branie na idee itd. Oni tzn KGB/FSB mogli pozyskać współpracowników w kręgach solidarnościowych działając pod obcą flagą, czyli odgrywając kogoś zaufanego z zachodu. Przykładowo posługując się "prawdziwym amerykaninem". Taki drobny ślad jest w "Białej Księdze" str. 53 pierwszy akapit (Sprawa Oleksego). Drobny ślad może być ledwie widocznym skrawkiem olbrzmiego szczytu zanurzonego w oceanie gier wywiadowczych.
Wszyscy publicyści nigdy nie zdali sobie trudu spojrzenia na sprawę "nocy długich teczek" czy lustrację i likwidację WSI z innej strony.
Nikt nie uchwycił tropu do jeszcze innej osoby która miała dostęp do osławionego dokumentu - Raportu który znalazł sie w rekach Rosjan. A byłby to bardzo ciekawy trop tym bardziej że ta "enigmatyczna osoba" była darzona przez Antosia wielkim zaufaniem.
G
Gabriel
Wybitny specjalista od teczek, na Prezesa PIS nie bardzo się nadaje.
n
nico1
Wielka feta...Pan Antoni jest na "bocznym torze"...Ten człowiek z jego paranoidalną podejżliwością przeszedł sam siebie. Łowca szpiegów,antypisowców i innych przede wszystkim stale się ośmieszał.
Szczególnie z Katastrofą śmoleńską...Wszystko już tam było...Gazy bokowe,sztuczna mgła,obłoki helu,bomby i chyba nawet UFO...Przecież to jest kpina ze zdrowego rozsądku. Na siłę szukanie "ekspertów"
którzy tam nie byli a snują teorie spiskowe....Maciarewicz też tam nie był...i o czym to mówić.
n
nico1
Wielka feta...Pan Antoni jest na "bocznym torze"...Ten człowiek z jego paranoidalną podejżliwością przeszedł sam siebie. Łowca szpiegów,antypisowców i innych przede wszystkim stale się ośmieszał.
Szczególnie z Katastrofą śmoleńską...Wszystko już tam było...Gazy bokowe,sztuczna mgła,obłoki helu,bomby i chyba nawet UFO...Przecież to jest kpina ze zdrowego rozsądku. Na siłę szukanie "ekspertów"
którzy tam nie byli a snują teorie spiskowe....Maciarewicz też tam nie był...i o czym to mówić.
S
Sokrates
Antka i Tadka. I słusznie.
a
amon
a kto jak nie A.Macierewicz ujawni agentów,kapusiów,donosicieli i zdrajców ?
Gdzie jest taki drugi króry sieje postrach wśód tego POmiotu ?
s
send
Kłopot to ma redaktor z wymyślaniem nagłówków.
y
yt
To POlszewia miała i ma "kłopot" z A. Macierewiczem.
Dodaj ogłoszenie