Pippa Middleton zabiera siostrze tytuł ''kopciuszka". Książę jej niepotrzebny

Redakcja
Pippa, siostra księżnej Kate, ma napisać książkę o planowaniu przyjęć. Otrzyma za nią fortunę, ale królową zamurowało.

W środku tygodnia w brytyjskim przemyśle wydawniczym zawrzało jak w garnku ustawionym na otwartym ogniu - natomiast w rodzinie królewskiej panowała dystyngowana cisza. A to wszystko z powodu tego, że Pippa Middleton podpisała umowę wartą 400 tys. funtów za jej pierwszą książkę.

O pannie Middleton, młodszej siostrze księżnej Cambridge, głośno się zrobiło od czasu, gdy pojawiła się jako druhna panny młodej podczas ślubu królewskiego i setnie się bawiła, dowcipkując ze znanym z ciętego języka mężem królowej, księciem Filipem. Oboje wymieniali między sobą krótkie zdania, stojąc na balkonie pałacu Buckingham, gdy William całował Kate na oczach tysięcy widzów.

Czytaj także:Pippa Middleton napisze poradnik dla organizatorów imprez. Kontrakt na 400 tys. funtów

Niemalże automatycznie Philippa stała się ulubienicą tabloidów, które już wydawały ją za mąż za brata księcia Williama Harry'ego. Teraz na tej fali ma napisać książkę na temat planowania przyjęć, którą ma wydać wydawnictwo Penguin Books.

Książka, która była przedmiotem ostrego przetargu pomiędzy największymi brytyjskimi wydawcami, ma się ukazać najprawdopodobniej pod koniec przyszłego roku. Jej premiera nie tylko nie może kolidować z obchodami Diamentowego Jubileuszu Królowej, ale także ma się odbyć tak, żeby zdążyć z jej sprzedażą przed świętami.

Wieści o lukratywnej umowie natychmiast wywołały debatę na temat tego, czy panna Middleton nie wykorzystuje faktu, że ma królewskie powiązania. Niektórzy uważają, że pracująca jako organizatorka przyjęć dla londyńskiej firmy Table Talk zbytnio wykorzystuje swoją sławę zdobytą przez małżeństwo siostry. Któż bowiem zapłaciłby jej 400 tys. funtów za książkę, gdyby była nikomu nieznaną zwykłą Pippą Middleton?

Richard Fitzwilliams, królewski komentator, stanął w jej obronie. - Ona stara się, jak może, osiągnąć jak największy sukces w życiu - Middletonowie są w tym naprawdę dobrzy. O ile zachowuje się tak jak należy, może takie rzeczy robić. Ważne, żeby zachowała umiar i uczyniła to w najbardziej dystyngowany sposób, jaki może. To w końcu jej życie - ocenił Fitzwilliams.

Jednak w świecie publicystycznym aż huczało. Nikt nie mógł się spodziewać, że tak duża suma pieniędzy może trafić do kieszeni debiutującego autora. Szczególnie że książka ma powstać tylko z racji tego, kim jest siostra owej autorki.

Czytaj także:Pippa usunęła w cień Kate, to jej gwiazda błyszczy dziś najjaśniej

Jonny Gellar, który reprezentuje pisarzy, napisał na swoim koncie na Twitterze: "Książka Pippy Middleton w Penguinie - dom Nabokova, Orwella etc., którzy podobnie byli publikowani z powodu sławnego rodzeństwa".

Jeden z dowcipów krążących po przemyśle wydawniczym mówi: "Szkoda, że książę Harry nie napisze rozdziału na temat balów przebierańców - to by podbiło stawkę do miliona". Było to niewybredne nawiązanie do jednego z balów przed kilku laty, na którym znany z kawalarstwa Harry pojawił się w hitlerowskim mundurze.
Inny przedstawiciel przemysłu wydawniczego uważa jednak, że Penguin zrobił dobry interes, nawet płacąc Pippie tak wielkie pieniądze. - Ta umowa na pewno obejmuje prawa na świat - powiedział. - To pozwoli sprzedać ją do Ameryki za 200 tys. dol. Sądzę, że Pippa Middleton na pewno wyruszy w podróż. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że są w stanie ją sprzedać innym wydawnictwom i w ten sposób z miejsca odzyskać połowę zapłaconej pannie Middleton kwoty. Nie sądzę, że to jest wariactwo, choć czasami to jest dołujące. Wiele osób się rozwścieczyło na wieść o tym, że taka książka powstanie. Jednak to nie jest największe głupstwo. W końcu od lat prosi się celebrytów, by pisali powieści. Przynajmniej ona ma jakieś doświadczenie w organizowaniu przyjęć. Organizuje je od lat i jest w stanie napisać coś dobrego - mówił nasz rozmówca.

Czytaj także:Taktowna rodzina Middletonów wzięła szturmem królewski pałac

Pannę Middleton reprezentuje David Godwin. Agent ten prowadzi takich autorów, jak William Dalrymple, Arundhati Roy, Christopher Logue, Fergal Keane oraz Anthony Gottlieb. - Zazwyczaj reprezentuje pisarzy z najwyższej półki - powiedział jeden z naszych informatorów. - Jednak czasami trzeba odrzucić klasę na bok. Tylko głupiec odrzuciłby szansę reprezentowania takiej osoby. W końcu żaden agent nie odrzuciłby okazji zarobienia 60 tys. funtów - czyli 15 proc. honorarium panny Philippy Middleton.

Medialna burza toczy się w najlepsze, a rodzina królewska postąpiła w tym wszystkim najmądrzej, jak mogła. Po prostu nabrała wody w usta. Rzecznik Clarence House, czyli urzędu księcia Walii powiedział krótko i węzłowato: - Nie będziemy tej sprawy komentowali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie