Piotr Zaremba: W sporze o nagrodę Nobla dla Olgi Tokarczuk ktoś powinien okazać się mądrzejszy

Piotr Zaremba
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba Polska Press
Jak się komuś nie podobają książki Olgi Tokarczuk, to jest człowiekiem nikczemnym. Bez krzty honoru i kultury” - napisał na Twitterze nie byle kto, bo Jacek Jekiel, dyrektor opery w Szczecinie. Ludzie piszą w sieci różne rzeczy, ale pan dyrektor mimo woli uchwycił sedno. Sedno tego, czym stała się obdarzona Noblem pisarka dla wielu środowisk. W tygodniu wręczenia jej nagrody Nobla ten ton perswazji osiągnął swoje apogeum.

[xlink]3f0d6932-068a-ad8b-16d1-87137385bf9d,1f69c59c-0a4d-f477-13bd-dac864dd533b/xlink]

W „Gazecie Wyborczej” poeta Jacek Dehnel napisał długi tekst. Mogłoby z niego wynikać, że głównym sensem wywyższenia autorki „Ksiąg Jakubowych” jest pognębienie prawicy, wykazanie jej intelektualnego i moralnego ubóstwa. Całość zmierza do przeciwstawienia jej Bronisławowi Wildsteinowi, który oczywiście dostaje odznaczenia, podczas gdy ona… No właśnie, nie płynie z tych wywodów inna nauka niż ta, że każda władza w Polsce lubi odznaczać ludzi bliższych sobie. Za rządów koalicji PO-PSL było zupełnie tak samo.

Z kolei wrażenie: tam talent, tu nędza może prowadzić do pytania, z jakiej twórczości ludzie w Polsce znają samego Dehnela. Z pewnością z kąśliwych, bardzo politycznych felietonów w „Polityce”. Ale czy z utworów? Może więc i on niknie w cieniu pisarki, zwłaszcza po Noblu dla niej?

Co wiesz o twórczości Olgi Tokarczuk? NOBEL 2019

Ale idźmy dalej. W innym tekście przypomina się wypowiedź ministra kultury Piotra Glińskiego, że nie przeczytał do końca żadnej książki Tokarczuk. Przy czym o tym jest w artykule. W leadzie, na którym niektórzy kończą czytanie, znajdujemy nieprawdziwą informację, że minister, profesor socjologii, w ogóle nie czyta. Jak rozumiem, znajomość twórczości Tokarczuk jest nagle jedynym w Polsce miernikiem kultury, wiedzy, smaku. A co, jeśli ktoś nie przepada na przykład za tym typem literatury? Za tym językiem, stylem, tematyką?

To zabawne, ale te kategoryczne opinie pojawiają się po stronie, która normalnie jest sceptyczna wobec wszelkich hierarchii, kanonów. Która oklaskuje scenę z „Ferdydurke” Gombrowicza: oto uczeń Gałkiewicz próbuje objaśnić nauczycielowi Bladaczce, że Słowacki go nie zachwyca. „Jak ma zachwycać, kiedy nie zachwyca?” - nabija się Gombrowicz, a wraz z nim liberalne i lewicowe elity. Tu jednak jest inaczej. „Tokarczuk wielką pisarką jest” - zapada wyrok. Kto nie krzyczy w chórze, temu dwóję albo i po łapach.

Można by po części usprawiedliwiać ten ton reakcją części prawicowych środowisk na nagrodzenie Tokarczuk. Mnożyły się w tej samej sieci deklaracje: „Nie czytam jej”. Telewizja publiczna wahała się między wykazywaniem, że Nobel stracił na prestiżu i stał się domeną lewicowych środowisk, a sugestiami, że to kolejny sukces Polski pod rządami PiS. Było to wszystko razem drażniące, niemądre. Skądinąd nie zaganiając kogokolwiek do czytania czegokolwiek, trochę się jednak dziwię kompletnemu brakowi ciekawości świata demonstrowanemu przez niektórych konserwatystów.

Kto jest głównym graczem na scenie politycznej? Piotr Zaremb...

Tyle, że po pierwsze, kontrreakcja już dawno przerosła tę infantylną falę. A po drugie i ważniejsze, upolitycznienie tej debaty jest jakby potwierdzeniem tych pierwotnych reakcji. To sugeruje, że chodziło o demonstrację ideową wymierzoną przeciw obecnej władzy, a nie o docenienie kunsztu literackiego czy wagi intelektualnej jakichkolwiek książek. Że temu służyła nagroda Nobla. To co najmniej uproszczony sąd, ale podtrzymywany przez samych wyznawców pisarki.

Kiedy ta debata się otwierała, „Wyborcza” napisała, że Tokarczuk lubią wszyscy poza prawicą. Tak się jednak składa, że zaraz przyszły wybory. Elektorat PiS razem z jeszcze bardziej nie lubianą przez elity Konfederacją to minimalna, ale jednak większość. Czy warto lekką ręką odbierać Tokarczuk ponad połowie Polski?

Oczywiście to jest fałsz, absurd. Podejrzewam, że tysiące obecnych wielbicieli Nobla dla Tokarczuk nie miało nigdy w rękach żadnej jej książki. I że „po drugiej stronie” są ludzie, którzy ją czytali, lubią, pomimo aksjologicznych różnic, skądinąd oczywistych. A w każdym razie są jej ciekawi, jak sam Jarosław Kaczyński. To się tylko w zamkniętych umysłach tak prosto i łatwo rozpisuje.

Kiedy prezydent Duda kazał uczcić Tokarczuk iluminacją na swoim pałacu, znany dziennikarz i pisarz zarzucił mu hipokryzję. Ktoś przytomnie zauważył na jego facebookowym profilu, że gdyby Duda nic nie zrobił, spotykałaby go z kolei krytyka.

Nie bardzo wiadomo, czego oczekuje polityk PO Bartłomiej Sienkiewicz, który zarzuca „prawicy” (traktowanej jak zwykle zbiorczo, bo to jak wiadomo jeden organizm) haniebne reakcje na sukces pisarki. Co ta prawica właściwie miałaby zrobić? Nie neguję, że pojawiły się głosy głupie i haniebne. Ale żądanie, żeby kogoś kochać na rozkaz, jest żądaniem absurdalnym. Zresztą, gdyby deklaracje miłości padły, byłyby uznane za perfidną grę. Taki urok naszego życia społecznego.

Tyle, że sama Tokarczuk nie ma zdaje się nic przeciw roli, na jaką ją skazano. Roli sztandaru w ideologicznej, a po części i politycznej awanturze. To jest rola, która redukuje.

Choć każdy artysta ma prawo być obywatelem, wypowiadać się, nawoływać, warto, aby był również ciekawy świata, szukał dróg do choćby zrozumienia inaczej myślących. Co więcej, wielka literatura bywa wielka dlatego, że omija lub łamie schematy. Czy zdyscyplinowany żołnierz ideologicznej bijatyki nie rezygnuje z wyścigu do czegoś więcej niż chwilowego poklasku bliskich sobie środowisk, czy nawet czegoś więcej niż nagroda Nobla?

Opowiadając się przed wyborami otwarcie po stronie opozycji, Tokarczuk ujawniła przy okazji swoją bezsilność. Bo jej apel zakończył się wynikiem odwrotnym. To bezsilność jest zresztą powodem zacietrzewienia takich ludzi jak Dehnel. Skoro nasz rząd dusz nie jest wystarczający, będziemy powtarzać, że wszyscy poza naszym zaklętym kręgiem to prostacy, głupcy, nieuki.

Najważniejsze książki Olgi Tokarczuk. Które powieści laureat...

Potem były tak dziwne zachowania noblistki jak wypowiedź dla włoskiej „La Repubbliki” , że polskie władze uchwaliły zakaz edukacji seksualnej w szkołach. Ani projekt ustawy, o którym pisarka zapewne myśli, nic takiego nie zawiera, ani - co jeszcze ważniejsze - nie został on uchwalony. Czy Olga Tokarczuk jest wprowadzona w błąd, czy świadomie nagina rzeczywistość? Jak politycy, bo oni robią to nagminnie.

Tuż przed jej mową ktoś, kto obsługuje jej konto na Twitterze, profilaktycznie zablokował setki osób związanych z prawicą. Nie za jakąś wypowiedź, a za poglądy na świat. Trudno o bardziej oczywistą manifestację własnego zamknięcia. Liberalne portale zareagowały na to euforią. Zaraz potem padły w Sztokholmie sławne już słowa o czułości. Ja widzę pasję w utrwalaniu baniek, w których mają żyć - osobno - różne środowiska, różne części Polski.

Padły też słowa Szweda Pera Waestberga, który w laudacji na jej cześć oznajmił, że za swoje poglądy na temat win Polaków, Tokarczuk była lub jest zagrożona śmiercią. Jeśli to nie błąd w tłumaczeniu, brzmi to zdumiewająco. To oczywiście podsyca skłonność do powtarzania głupot, inwektyw po drugiej stronie polskich sporów.

I tak to się kręci. Ktoś powinien się okazać mądrzejszy. Literatura, sama w sobie miejscami bardzo subtelna, nie tylko nie sublimuje ludzkich umysłów. Ona utwardza głowy. Jak wszystko w Polsce, ale to żadne pocieszenie.

Wszystkie książki Olgi Tokarczuk. Znasz je? [GALERIA]

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Na czym polegają te szkody? ;-) Zobaczcie to - virtualo.pl/autor/olga-tokarczuk-a47712/ Prawie wszyscy ją czytają, każda z jej książek ma bestsellera. Myślicie, że to jest przypadek? No nie jest... Nie każdemu musi się podobać twórczość, ale ona jest wybitną autorką...

G
Gość

Chodzi o to ,ze Olga Tokarczuk wyrzadza wiecej szkody Polsce swoimi komentarami jak Nobel, niz przynosi chwaly swoja Nagroda Nobla.Nie rozumie z czego niektorzy Polacy sie ciesza

G
Gość

Smutne, ale prawdziwe.

G
Gość

wypowiedz Jacka Nikiela , ktory jest jak sie okazało dnem moralnym, człowiekiem ziejącym nienawiscia do tych co maja inne zdanie niż on, z faszystowsko-bolszewicką mentalnościa , pokazuje jak nikczemni ludzie POpieraja Tokarczuk

G
Gość

hahaha a żelazna kurtyna o której się mówi że to czerwoni a to biali zrobili,wciąż jest i ma się dobrze - to o bredniach tego szwedzkiego intelektualisty i reszty wyższej zachodniej części jeszcze bardziej wolnego świata niż ta do której przywiedli nas solidarni bohaterscy obrońcy narodu przed komunizmem. który, tak na marginesie był legalną i uznawaną na świecie władzą co zdaje się neguje nasz najwyższy chcąc zrobić wrażenie bestialskiego traktowania zdrajców, wichrzycieli i podobnych mętów chcących obalić ustrój. paradnie wychodzi porównanie do dyscyplinarki sędziów i ostatecznego zniewolenia narodu zbiorową odpowiedzialnością za segregację śmieci.

c
chochoł

Najbardziej bawi mnie to, że Dehnel te wszystkie wyimki w necie o sobie czytuje i zawsze czuje się zobowiązany, skomentować lub odpowiedzieć (swoją drogą jak on to wynajduje? Codzienni wrzuca Hiacytus Maria von Dehnel w googla?) . Wrażliwiec

Dodaj ogłoszenie