Piotr Zaremba o filmie "Solid Gold" i FPFF: Polityka widziana z festiwalowej Gdyni

Piotr ZarembaZaktualizowano 
Piotr Zaremba, publicysta
Piotr Zaremba, publicysta fot. Bartłomiej Ryży
Z perspektywy festiwalu filmów fabularnych w Gdyni kampania wyborcza, pełna obietnic, ale i oskarżeń, nagle się oddala. Oglądamy czasem świetne filmy. Niektóre oddają współczesną polską rzeczywistość, inne tworzą całkiem dobre kino historyczne. Można spojrzeć z Gdyni na Polskę z perspektywy mniej doraźnej, nie służącej nikomu.

Zarazem ten festiwal przypomina, że polityka kulturalna polskiego państwa nie jest klęską, jak przekonują propagandyści związani z obecną opozycją. Niemal wszystkie spośród prezentowanych w głównym konkursie tytułów (17 na 18) zostały dofinansowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Wbrew przestrogom niechętnych obecnemu rządowi artystów, pod Radosławem Śmigulskim nie stał się on narzędziem jakiejś nachalnej polityki promowania lub zwalczania kogokolwiek.

Czytaj także

Festiwal zaczął się od pokazu filmu Agnieszki Holland „Obywatel Jones”, przypominającego karygodny cynizm Zachodu wobec zbrodni sowieckich, konkretnie Wielkiego Głodu na Ukrainie. Ten, świetny skądinąd, historyczny obraz reżyserka opatrzyła na otwierającej imprezę gali antyrządowymi aluzjami. Fakt, że korzysta ze wsparcia instytucji publicznej, zresztą nie stricte rządowej, to oczywiście zaledwie normalność. Ale próbuje nam się czasem wmówić, że tej normalności w Polsce nie ma.

W poprzednich latach czasem nie tylko PISF, ale i sam rząd pomagał w powstaniu niektórych ważnych filmów - by przypomnieć „Kamerdynera” Filipa Bajona. Rolę mecenasa odgrywała też TVP, dokładając się na przykład do trudnego, a piekielnie przenikliwego „Ułaskawienia” Jana Jakuba Kolskiego. Nie zabiegano o tworzenie kina prawicowego (skądinąd nie bardzo kto miałby je robić). Po prostu wspierano wybitnych i dobrych twórców. W samej TVP propaganda polityczna sąsiadowała z próbą odbudowania ambitniejszego filmu telewizyjnego. Rzeczywistość nie była i nie jest czarno-biała.

44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Rozpoczęci...

Na tym tle żenuje jednak afera wokół filmu Jacka Bromskiego „Solid Gold”. Telewizja, która jest współproducentem filmu, zarzuciła samemu reżyserowi „cenzurowanie” własnego dzieła i w ostatniej chwili wycofała je z festiwalu. Bromski nakręcił film o Amber Gold, ale najwyraźniej przestraszył się wymowy niektórych scen. Najbardziej sporne, wycięte przez reżysera ujęcie dotyczyło sławnej sceny ciągnięcia samolotu przez gdańskich dygnitarzy. Kojarzyło się więc z zabitym na początku tego roku prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem.

Niezależnie jak oceniać tę zmianę, trzeba jednak uznać prawo autora do kształtowania własnego produktu i do kierowania się swoją wrażliwością. Telewizja nadgorliwie wystąpiła w roli strażnika pewnej wymowy tego filmu. Potwierdzając tym samym stawiane już zawczasu oskarżenia „Gazety Wyborczej”, że chce korzystać z „Solid Gold” jako narzędzia w kampanii. I bez tego ujęcia film zresztą bardziej potwierdza prawicową diagnozę społeczną niż ją kwestionuje. I nagle to on staje się pierwszym „półkownikiem dobrej zmiany”. W teorii jako współproducent TVP może próbować nie dopuścić filmu do kin.

Najbardziej sporne, wycięte przez reżysera ujęcie, dotyczyło sceny ciągnięcia samolotu przez gdańskich dygnitarzy

Można było oczekiwać na festiwalu kwasów w relacjach artyści-rząd. Choćby na tle niedawnej decyzji ministra Piotra Glińskiego, aby zlikwidować zespoły filmowe dziedziczone jeszcze po PRL-u i zarządzane przez znanych reżyserów. Albo wyjściowej wojny o niedopuszczenie niektórych filmów z „Mową ptaków” Xawerego Żuławskiego na czele. Jednak tego, że sama TVP podsunie taki oczywisty powód do politycznych gestów, ciężko było przewidzieć. Całe festiwalowe jury ogłosiło swój protest przeciw wycofaniu filmu Bromskiego, a Gildia Reżyserów Filmowych zaczęła przebąkiwać o organizowaniu alternatywnego festiwalu w kolejnych latach.

Oczywiście to akurat jest mało prawdopodobne. Filmowcy nie obędą się bez pieniędzy, których dysponentem jest po części władza. A PiS prawdopodobnie wygra wybory bez sympatii i pomocy artystów. Niemniej te konflikty są z punktu widzenia tworzenia narodowej kultury, powtórzmy wspólnej kultury, całkowicie niepotrzebne i do uniknięcia. Arogancji różnych przedstawicieli prawicowej władzy odpowiada wrażliwość, a czasem nadwrażliwość artystów. Koło się zamyka.

Z perspektywy festiwalu w Gdyni słabiej widać inną aferę. Onet oskarżył Polską Fundację Narodową o hojne finansowanie, a właściwie przepłacanie prawicowego historyka z USA Marka Chodakiewicza i jego rodziny. Reakcja fundacji brzmi mało przekonująco. Sprowadza się do oskarżeń Onetu o stronniczość i polityczne intencje.

I znowu ta historia rzuca cień na niewątpliwe niedawne osiągnięcie PFN, jakim były artykuły prezentujące w zachodniej prasie polskie racje historyczne przy okazji pierwszego września, czyli rocznicy wybuchu II wojny światowej. Nawet opozycja to półgębkiem chwaliła. Teraz ta sama opozycja żąda wyjaśnień i dochodzeń. Powraca stara, nie najlepsza reputacja fundacji pamiętanej z billbordowej kampanii przeciw sędziom.

Czytaj także

Minister Piotr Gliński, który nie jest żadnym oprawcą polskiej kultury, a w wielu sferach zrobił dla niej coś dobrego (ustawa o zachętach w przemyśle filmowym, ułatwiająca koprodukcje, to jeden z przykładów), dość bezrefleksyjnie broni fundacji jako swego dziecka. Używając klasycznego argumentu, że Onet nie życzy dobrze polskiemu państwu. Tyle że Onet jest już kontrolowany przez Amerykanów. Nie da się używać przeciw niemu antyniemieckich sloganów.

Wszystkie te zdarzenia razem pokazują, że ciężko tu o jednoznaczny bilans. PiS zrobił różne dobre rzeczy dla polskiej kultury, ale bywa, że psuje własny dorobek. Pozostaje wierzyć, że dzieła najlepszych twórców przetrwają ten jałowy zgiełk. Porzucam polityczny komentarz, żeby pobiec na kolejny ambitny film.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie