Piotr Zaremba: Kłopotem opozycji jest nie tyle podział, ile nieustanne przebieranki

Piotr ZarembaZaktualizowano 
fot. Bartłomiej Ryży
Władysław Kosiniak-Kamysz odtrącił Grzegorza Schetynę, a Grzegorz Schetyna pogonił Włodzimierza Czarzastego. W efekcie realizowany będzie scenariusz preferowany przez PSL: trzy komitety wyborcze opozycji dawnego mainstreamu, a nie jeden czy nawet dwa.

Część komentatorów opozycyjnych na czele z Tomaszem Lisem histeryzuje. Oczywiście w sensie symbolicznym mają odrobinę racji. Jeśli tematem kampanii ma być zagrożenie demokracji ze strony obozu rządzącego, opozycja powinna zawiesić na kołku wszelkie programowe waśnie.

Zarazem skutków praktycznych tego rozdrobnienia politolodzy nie są w stanie precyzyjnie przewidzieć. Jarosław Flis przypominał nawet o skuteczności podzielonej opozycji w roku 2007, kiedy po raz pierwszy odsunięto PiS od władzy. To prawda, że jeden wielki blok mógłby się łatwiej sycić wizją prześcignięcia Zjednoczonej Prawicy. Ale przynajmniej z niektórych sondaży wynikało, że taki blok i tak by nie wygrał, a nawet dodałby trochę głosów blokowi Kaczyńskiego. I nie jest to nielogiczne. Byłby zdominowany przez liberalną (w sensie ideowej genezy) centrolewicę, i nieliberalną lewicę. Już w wyborach europejskich zepchnęło to sporo wyborców ludowych, nawet tylko umiarkowanie konserwatywnych, w kierunku rządzących.

Oczywiście ten podział zwiększa zarazem ryzyko pójścia któregoś z mniejszych bloków na dno. Mogą nie przekroczyć bariery pięcioprocentowej ludowcy przebrani za chadecję. Może też połączona lewica. Wtedy istotnie podział będzie dodatkowym prezentem dla rządzącej prawicy. Nie ulega wątpliwości, że trzy wyraziste ugrupowania miałyby większe szanse na lepsze wyniki, gdyby oszczędziłyby wyborcom długich targów. Teraz ich tożsamości są cokolwiek mniej wiarygodne.

Tomasz Lis, wściekając się, wymachiwał Kosiniakowi przed nosem Wincentym Witosem, który w roku 1930 jako lider PSL-Piasta zdecydował się na kombinację wspólnych list Centrolewu. Choć lewicy PPS-owskiej i chłopskiej nie lubił, zareagował na tłamszenie demokracji przez sanację. Tyle że ta różnica nie jest dowodem na moralną słabość Kosiniaka, a na odmienność obu sytuacji. Można się zżymać, i ja się nieraz zżymam, na te przedsięwzięcia PiS, które pomagają im w uzyskaniu instytucjonalnej przewagi nad opozycją. Dotyczy to zwłaszcza ich bezceremonialnego grzebania przy niezależności sądów. Frans Timmermans sobie tego nie wymyślił. Nie oznacza to jednak, że Polacy kupili wizję zagrożenia dyktaturą.

Mamy karykaturalną wersję demokracji z przewagą partii wygrywającej wybory, której nie ograniczają różne bezpieczniki

To co mamy dziś, to raczej karykaturalna wersja demokracji opartej na przewadze partii wygrywającej wybory, której nie ograniczają różne bezpieczniki. Można i należy się z przegięciami tego systemu spierać. Ale przecież mamy w polskiej polityce mnóstwo innych tematów, które nie zostały przez to starcie wizji ustrojowych przesłonięte. Choćby narastający konflikt światopoglądowy. PSL miał coraz większą trudność w tłumaczeniu się z sojuszu ze zwolennikami małżeństw gejowskich, wprowadzanych jeśli nie dziś, to w przyszłości. Najwyraźniej to temat ważny dla ludzi i on nie dotyczy, wbrew temu co twierdzą progresiści, sporu „demokracja kontra autorytaryzm”. Niezależnie od tego, kto ma tu rację, to jest spór o różne rozwiązania prawne w ramach demokracji. Gdyby było inaczej, cały Zachód byłby przez dziesiątki, jeśli nie setki lat niedemokratyczny. A to nieprawda.

Nie dało się pogodzić różnych podejść do tej tematyki w ramach jednego bloku - stąd podział. Skądinąd Grzegorz Schetyna optujący za pójściem wszystkim razem, też w tej roli nie wytrzymał. W ostatniej chwili odmówił wzięcia na swoje barki SLD. Bo obawiał się przechyłu zanadto w lewo. Te kategorie najwyraźniej w Polsce nie umarły.

Nie umarły, choć można zarazem odnieść wrażenie, że poszukiwania opozycji były czymś, co już Paweł Siennicki porównał do balu przebierańców. Nie sądzę, aby młody prezes PSL nie porozumiał się z PO dlatego, bo żądał za wiele jedynek na listach. Taką wersję kolportują dziś obrażeni platformersi. Zdaje się jednak, że Schetyna dawał mu sporo. Tyle że kolejne wolty Kosiniaka trochę osłabiają wiarygodność chadeckiego zwrotu. Może być za późno na odzyskanie utraconych zwolenników - a w wyborach europejskich na kandydatów PSL z list Koalicji Europejskiej głosowało cztery i pół procenta.

Zresztą nawet teraz na listach PSL, obok bardzo konserwatywnych dysydentów z PO typu Marka Biernackiego, a być może i działaczy Ruchu Kukiza, ma być Jacek Protasiewicz ze swoją liberalno-lewicową Unią Europejskich Demokratów. Był to wręcz jeden z powodów niezgody z nienawidzącym tego polityka Schetyną. Nie chciałbym, aby PSL zniknął pozostawiając Polskę na pastwę dwóch próbujących się zmiażdżyć bloków. Ale slalomy ludowców są faktem. To przede wszystkim formacja przywiązana do posad i lokalnych układów. Dopiero gdy ją przyciśnięto, stała się bezkompromisowa.

SLD jako lider wyrazistej lewicowości? Cóż, może w sferze światopoglądowej, bo w wymiarze społecznym Sojusz jest współtwórcą liberalnego ładu zakwestionowanego w roku 2015, a finałem były rozpaczliwe usiłowania Czarzastego, aby przytulić się do Platformy. Dopiero gdy to się nie udało, dawni postkomuniści ogłaszają wspólny marsz z antysystemowcami z Razem, i z zafiksowaną na tematyce obyczajowej i na osobistej karierze Roberta Biedronia Wiosną.

Platforma Obywatelska? Do ostatniej chwili mierzyła różne tożsamości ideowe, niczym stroje czy maski. Owszem przesunęła się w wymiarze ideowym w lewo, a jednak Schetyna zmieniał zdanie w sprawie wywieszenia związków partnerskich na sztandary między rankiem a wieczorem. Jeszcze bardziej groteskowa jest maskarada populizmu społeczno-ekonomicznego. Dziś PO jest, jeśli traktować jej zapowiedzi serio, partią bardzo wysokich wydatków socjalnych i bardzo niskich podatków. W obu tych sprawach przelicytowała PiS. Liberalni komentatorzy i ekonomiści udają, że tego nie widzą. I nie pytając, z czego Schetyna ma zamiar wziąć (nie kasując żadnego z pisowskich zobowiązań), jeszcze na podwyżki dla nauczycieli i na o wiele bogatszą służbę zdrowia. Ba, skąd weźmie 30 miliardów na tajemnicze dopłaty do pensji.

Gdybym miał wskazać realną linię podziału między rządem i główną siłą opozycyjną, znalazłbym jedną. PiS chce Polski zarządzanej centralistycznie w imię większej spoistości w obronie narodowego interesu Polaków. Platforma z Nowoczesną nie mają nic przeciw regionalizacji, bo zresztą priorytetem jest szybsza integracja z Europą. To jest spór rzeczywisty. Mówić się będzie jednak najwięcej o obłędnej licytacji na coraz hojniejsze rozdawnictwo. Mniejsze partie opozycji też się do tej konkurencji dołożą, choć obecnego Schetyny raczej nie przelicytują. Można by tylko spytać: gdzie jest profesor Leszek Balcerowicz? Dlaczego przeciw temu nie grzmi? Jeśli wierzy, że to droga do pokonania Kaczyńskiego, to raczej się myli.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3