Piotr Zaremba: Jak ta kampania wyborcza zmieni polską...

    Piotr Zaremba: Jak ta kampania wyborcza zmieni polską politykę

    Piotr Zaremba

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Polska jeszcze bardziej socjalna, ale też coraz bardziej otwarta na laicyzację - oto efekt obecnej kampanii.
    Piotr Zaremba

    Piotr Zaremba ©Polska Press

    Truizmem będzie stwierdzenie, że ta kampania nie dotyczyła tematów europejskich. Wszyscy się z tym pogodzili, a splecenie jej z debatą o pedofilii to symbol nowej jakości polskiej polityki. W sytuacji, kiedy życie publiczne staje się jedną, permanentną kampanią, nie ma co tego roztrząsać.

    Brutalna, nieprzewidywalna


    Także jak truizm zabrzmi spostrzeżenie, że była to kampania wyjątkowo brutalna. Dlatego, bo każda następna będzie brutalniejsza. Karykaturą wystąpień największych komitetów wyborczych była aktywność ich skrajniejszych rywali. Obwieszczenie, że jest „przeciw Żydom i homoseksualistom”, oznacza, że Konfederacja oparła walkę wyborczą na czystym hejcie - nie wymierzonym już w poglądy czy idee, a w poszczególne grupy ludzi.
    Z kolei Robert Biedroń, lider Wiosny, zachrypł od wrzaskliwych wezwań, aby powstać z kolan przez biskupami. Skłaniając stateczniejszą Koalicję Europejską do licytacji tramwajowym antyklerykalizmem.

    Paradoksalnie może najmniej agresywny był PiS. Nawet Krystyna Pawłowcz jakby straciła rezon. Ale to dlatego, że najpierw jego liderzy byli przekonani, że przykryją konkurencję z lewej i z prawej obietnicami socjalnymi. A potem formacja rządząca została przyparta do muru tematem pedofilii. Niemniej używała topornej machiny propagandowej, czyli mediów publicznych. „Koalicja Europejska spełni żydowskie żądania” - alarmował pasek w Wiadomościach po niefortunnej wypowiedzi Włodzimierza Cimoszewicza. Siła tej machiny ujawniała się choćby w decyzji aby wyciąć z TVP niemal całkowicie polityków Konfederacji. Nie spierać się z nimi, a pomijać.

    Czy z gwałtowności tej kampanii może coś dobrego wyniknąć? Jeśli na przykład zostanie rozszerzona lustracja ekonomiczna polityków, może i tak. Choć miałoby to naprawdę dobre skutki, gdyby w Polsce istniała dziś otwarta, gotowa do zmiany zdania opinia publiczna. A tak awantura wokół działki żony premiera staje się kolejnym mordobiciem.

    Prognozowane wyniki są tak nieczytelne, że ciężko o czymkolwiek przesądzać. Czy ewentualna, nawet minimalna porażka PiS nie zachwieje pozycją Mateusza Morawieckiego? Kolejny raz okazał się słabym ogniwem. Ale z kolei, czy o porażki nie zostanie obwiniony jego największy rywal Zbigniew Ziobro? Papiery dotyczące działki wyciekły z prokuratury. Na dokładkę to ministerstwo sprawiedliwości koncertowo zawaliło sprawę nowelizacji kodeksu karnego w reakcji na temat pedofilii. Możemy być w każdym razie pewni narastającej wojny pod dywanem w obozie PiS.

    Czy z kolei porażka Koalicji Europejskiej nie postawi na porządku dziennym problemu przywództwa Grzegorza Schetyny? Wymusił koalicję na mniejszych partnerach, zaklajstrował podziały w samej Platformie. Skąd więc poczucie, że jest liderem nie na miarę? Tylko że nawet o wiele błyskotliwszy, sypiący aluzjami Donald Tusk przegrywa prezydenckie sondaże z Andrzejem Dudą. Może więc problem liberalno-lewicowej opozycji jest wciąż bardziej systemowy niż personalny. Może wciąż działa, pomimo nowych tematów z szarpaniem Kościoła na czele, efekt kompromitacji elit III RP?

    Może… Spróbujmy ocenić coś, co ocenić się da. Co zmienia w polskiej polityce ta kampania? Jakie nowe zjawiska zapowiada?

    Jeszcze więcej wydatków


    Po pierwsze jest zwieńczeniem kilkuletniego procesu przesuwania się polskiej polityki w „prospołecznym” kierunku. Piszę w cudzysłowie, chociaż nie odmawiam pisowskiej ekipie sukcesów w poprawie ściągalności dochodów i w skutecznym wyrównywaniu socjalnych różnic. Niemniej trudno nie uznać piątki Kaczyńskiego za krok o jeden most za daleko. Czysto kampanijny, nie oparty na głębszych społecznych kalkulacjach. Utrudniający inwestowanie w rozwój, w usługi publiczne, w samo wzmacnianie państwa. Zarazem będący czymś w rodzaju szantażu. Która władza teraz „odbierze”, to co ta władza „dała”?

    Możliwe, że podczas kampanii parlamentarnej Schetynie z Biedroniem uda się zainteresować Polaków choćby kiepską kondycją służby zdrowia. Już to zaczęli robić. To jest słaba strona pisowskiej kadencji. Ale czy odważą się na budżetowe przesunięcia? Mamy do czynienia z klinczem, zafiksowaniem się na jednym, skrajnie ryzykownym modelu wydawania publicznych pieniędzy.

    Nie widać dziś autorytetów, które miałyby odwagę zainicjować debatę o kierunku polityki społeczno-ekonomicznej. Kto ma przestrzegać? Liberalni ekonomiści na czele z Leszkiem Balcerowiczem, którzy zapowiadali apokalipsę już trzy lata temu (i nie nastąpiła). Mało poważni ostatni mohikanie wolnorynkowości typu Ryszarda Petru? Profesor Robert Gwiazdowski nie zebrał nawet podpisów pozwalających startować jego liberalnej liście w całym kraju. Kontestują wielkie wydatki politycy Konfederacji, ale reprezentują tak populistyczną ofertę w innych kwestiach, że szansą na korektę raczej nie są.

    Opozycja „poważna” nic tu nie wnosi Jeśli chwilami PiS jest traktowany jako kandydat do zafundowania Polsce „drugiej Wenezueli”, zapowiedzi Schetyny (nie mówiąc o Biedroniu) zdają się wieścić , w sensie ekonomicznym, „drugą Wenezuelę plus”. Kurs utrwalony gigantycznym rozdawnictwem wyborczym z początku 2019 roku może być trwale zmieniony chyba tylko jakimś trudnym dziś do przewidzenia politycznym lub finansowym kataklizmem.

    Widmo laicyzacji


    Zauważmy, że PiS zaczynał kampanię tematami związanymi z cywilizacją, obyczajami, światopoglądem - krytyką warszawskiej deklaracji praw LGBT. Ale chyba zakładał, że osłoną dla twardości w tych sprawach jest socjalne rozdawnictwo. Na dokładkę zaś przez chwilę udawało mu się przedstawić drugą stronę w roli awanturników i ekstremistów.

    A potem role się zmieniły. Nie wiem, na ile odmieni to wyniki wyborów, ale wielka kampania przeciw Kościołowi Katolickiemu z pewnością zmienia Polskę. W Kościele nagromadził się ładunek win. Ale też nie oszukujmy się: do głosu doszły środowiska, którym nie chodzi tylko o „oczyszczenie” Kościoła, czy o pozbawienie go tego czy innego przywileju. Chcą mu zamknąć usta. Chcą wywołać poczucie wstrętu wobec duchownych. Po wystąpieniu Leszka Jażdżewskiego przy okazji wykłady Donalda Tuska jest jasne, że ten pogląd przeniknął do mainstreamu politycznego. głębiej niż się zdawało.

    Możliwe, że obserwujemy dopiero początek procesu dogłębnej laicyzacji Polski, uruchomionej paradoksalnie tuż po tym, gdy dało się zauważyć zwrot części społeczeństwa w bardziej konserwatywnym kierunku. Ten zwrot był reakcją na karygodne zachowania i zaniedbania liberalnych elit.

    Grzeszni księża i ich protektorzy w purpurach stanęli z kolei na drodze tej przemiany. Oczywiście hałaśliwa, pełna uogólnień kampania propagandowa zwolenników laicyzacji to wykorzystała. Zauważmy, że wiele pedofilskich historii w Kościele pochodzi z czasów rządów PO czy SLD. Udaje się jednak wytworzyć zbitkę: Kościół zyskał ogromne wpływy dzięki prawicy i wykorzystał jej do ochrony swoich najbardziej ohydnych nieprawości.

    Okładka „Newsweeka” obwieszcza triumfalnie, że rozbicie osi PiS-Kościół to początek końca rządów prawicy w Polsce. Mnóstwo założeń jest tu wątpliwych. Symbioza między Kościołem i pisowską władzą nigdy nie była ścisła. Gdyby tak było, mielibyśmy w Polsce już dawno całkowity zakaz aborcji. Co więcej, lista motywów dla których wyborcy poparli PiS, jest dłuższa niż sentymenty katolickie. W grę wchodzi poparcie dla polityki socjalnej czy europejskiej. Kościół nigdy nie był tak wszechwładny w rządach nad ludzkimi umysłami, jak by to wynikało z tabloidowych analiz „Newsweeka”.

    Z pewnością jednak erozja wpływów Kościoła nie będzie sprzyjać prawicy w dłuższej perspektywie. A z kolei prawo i stosunki społeczne kształtowane przez obóz liberalno-lewicowy pomogą w tej erozji. Pytanie tylko, czy stanie się to już po jesiennych wyborach czy, powiedzmy, w cztery lata później.

    Jaka będzie Polska?


    Jeszcze istotniejszym staje się pytanie, jaka będzie Polska zlaicyzowana. Taka jak zachodnia Europa, odpowiadają radośnie środowiska liberalne. Rzecz w tym, że tamtejsze przemiany dają się ocenić dopiero z wieloletniej perspektywy. Czy gwałtowność obecnych starć socjalnych we Francji nie jest wynikiem słabnięcia wspólnoty? A przecież we Francji ta wspólnota miała mocną osłonę - tradycję silnego, zarazem obywatelskiego państwa. Polska ze swoją historią takiej osłony nie ma. Na wielu obszarach wspólnotowość gwarantował właśnie Kościół ze swoimi naukami.

    Nie sądzę aby takie rozważania nękały Grzegorza Schetynę i jego współpracowników. Można dyskutować, co było pierwsze. Jedni twierdzą, że Kościół wchodząc w zbyt ścisły sojusz z PiS, wepchnął tych macherów w objęcia kulturowej lewicy. Inni dowodzą, że PO przesuwała się od lat - w następstwie logiki polaryzacji, wpływów liberalnych mediów i przede wszystkim aksamitnej presji europejskiego establishmentu. Kościół nie miał więc wyboru.

    Tak czy inaczej jeśli dziś liberalna opozycja się waha, to z powodów taktycznych. Widzieliśmy to, kiedy na marszu europejskim nagrano Rafała Grupińskiego opowiadającego, że KE nie będzie się śpieszyć w kampanii z popieraniem związków partnerskich, bo nie chce wystraszyć prowincji. Język poszczególnych polityków jest zróżnicowany i można się zastanawiać, co jest bardziej reprezentatywne: pełna uników narracja ludowców czy zapowiedź kandydata SLD z list Koalicji Andrzeja Szejny: „Panie Jędraszewski, idziemy po pana”.

    W sensie strategicznym liderzy PO zdecydowali się wszakże na udział w marszu ku laicyzacji. Widzą jaki kłopot sprawia to prawicy i nie mają skrupułów. Tempo i zakres tej tendencji są wciąż do dyskusji. Zatrzymać ją całkiem może jednak chyba tylko polityczny kataklizm - jak w przypadku przyjęcia przez Polskę karykaturalnej wersji polityki socjalnej. Czy Polska rozdętej i nie zawsze dobrze adresowanej opiekuńczości oraz wulgarnego nihilizmu, jaki zajmie miejsce katolickiej wrażliwości, byłaby Polską lepszą? A taka się wyłania z obecnej kampanii.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo