Piotr Zaremba: Debatując o tragedii Notre Dame, rozmawiamy o sprawach ostatecznych

Piotr ZarembaZaktualizowano 
Piotr Zaremba, publicysta
Piotr Zaremba, publicysta fot. Bartłomiej Ryży
Podobno w Bizancjum przekupki toczyły na ulicach dyskusje teologiczne, na przykład o naturze bóstwa Chrystusa. I nawet wdawały się w bójki z tego powodu. Dziś dzięki internetowi nie tylko debata toczy się odnośnie pewnych tematów na całym świecie równocześnie, ale każdy ma możliwość zabrania głosu. Może to nawet i krzepiące, gdyby nie było równocześnie przerażające.

Bo czasem, przy okazji pewnych zdarzeń, warto choć chwilę pomilczeć. Takie milczenie daje przy okazji sposobność przemyślenia tego, co się chce, ale też co się powinno napisać. Logika wyścigu bywa nie tylko ośmieszająca, ale i odrażająca.

Myślę naturalnie o wieściach na temat pożaru w paryskiej katedrze Notre Dame. W poniedziałek wieczorem jedni patrzyli przez łzy na ekrany telewizorów, czasem się modlili. Inni pisali, co im przychodziło do głowy. Niejednokrotnie byli to zresztą ci sami ludzie - można pisać przez łzy. Ale efekt często prowadził raczej do konfuzji niż oczyszczenia.

Po tak zwanej prawej stronie powtarzało się zjawisko ujawniające się przy okazji każdego zamachu terrorystycznego. Jeszcze w którymś z miast zachodniej Europy nie ostygły zwłoki zabitych, a już pojawiają się pełne słabo skrywanej satysfakcji pouczenia, jak to Francja, Niemczy czy Wielka Brytania sprowadziły to nieszczęście na siebie, jak to zbankrutowała wizja świata oparta na wielokulturowości. W skrócie „sami jesteście sobie winni”. Takie bywały i bywają głosy zwykłych internautów, ale także polityków czy znanych komentatorów.

Żyjemy w koszmarnym czasie, kiedy istotnym segmentem liderów opinii stali się ludzie kompletnie wykorzenieni

W tych interpretacjach jest nawet coś z prawdy. A zarazem uproszczenie goni uproszczenie, bo żeby zabezpieczyć się skutecznie, zachodnie rządy musiałyby wysiedlić wiele milionów przybyszów, którzy osiedlili się tam dziesiątki lat temu, i na dokładkę nie wpuszczać przygodnych przyjezdnych. Oczywiście mamy do czynienia z karygodną nieraz naiwnością zachodnich polityków czy mediów, z wyciszaniem tematu. Ale komentarze „dumnych Polaków” z reguły pomijają całą masę czynników. „Niemniej się wypowiedzieliśmy”. A co, ktoś zabroni?

To co jednak uderza w pierwszej kolejności, to brak empatii. Najpierw współczucie, chęć pomocy, potem szukanie przyczyn i politycznych diagnoz - tak by się godziło. Ale nie przy takich emocjach, nie w atmosferze totalnej wojny światów. Mnie się to zawsze wydawało zawstydzające.

Katedra Notre-Dame. Historia najważniejszego zabytku Paryża

Zdawało się, że przynajmniej pożar kościoła wywoła empatyczne odruchy. U wielu jednak nie. Chęć powiedzenia, że to symbol, swoista „kara” na Francję dominował na twitterach i facebookach od pierwszej chwili. Był to spektakl dość żałosny. Na dokładkę ludzie uzurpujący sobie prawo orzekania, co jest karą bożą, przekroczyli granice śmieszności.

Co napisawszy, zauważę jednak, że reakcja reakcji nierówna. Oto co napisał na przykład Tomasz Terlikowski, publicysta, z którym często się nie zgadzam, ale którego szanuję. „Znaki są do tego, żeby je odczytywać. Płonie katedra Notre Dame w Paryżu. Płonie Kościół, płonie Europa. Czas zmierzchu. Jeśli się nie nawrócimy spłoniemy wszyscy”. Ten wpis, spontaniczny, wywołał od razy falę hejtu.

Można do woli debatować, czy chrześcijaństwo rządzi się logiką znaków. Ja jednak będę się upierał, że możemy je znaleźć w Ewangelii, nie mówiąc o Starym Testamencie. Terlikowski nie pisze przecież, że to Bóg podpalił katedrę - to powinni wziąć pod uwagę także liberalni katolicy, którzy - jak autorzy „Więzi” - od razu stanęli do polemik. Pisze o czymś nie do końca możliwym do opisania, na pewno nie do końca zrozumiałym dla samych wiernych. Terlikowski ma prawo do swojej wiary. Sam odebrałem to zdarzenie jako symboliczne.

Z jakich zabytków i relikwii słynie Katedra Notre Dame?

Odpowiedź przerosła wszakże wszystko to, w czym pogubili się konserwatyści. Pouczenia autorów „Krytyki Politycznej” Jakuba Majmurka czy Michała Sutowskiego, co wolno katolikom, a czego już nie, przerosły swą śmiesznością, arbitralnością, napuszeniem, wszystko co możliwe. Człowiek tęskni do dawnych pokoleń mądrych agnostyków. Ci politrucy ateizmu tłumaczący nam, czym jest katedra Notre Dame (zabytkiem, symbolem Francji), a czym nie jest (symbolem chrześcijaństwa) jawią mi się jako współcześni barbarzyńcy nie pojmujący podstawowych kodów, także kulturowych. Dbają na dokładkę o to, abyśmy ich w takiej roli zapamiętali. Oto redaktor Sutowski, prawie nieśmiały w publicznych wypowiedziach, pyta nagle w dłuższym tekście: „po...ło was?”.

Nota bene jeśli „Krytyka Polityczna” serio poucza chrześcijan, że Notre Dame odbuduje „Europa oświeceniowa”, powinna uzgodnić tę swoją zapowiedź z własnym kolegą Jasiem Kapelą. Ten uznał za stosowne wezwać na twitterze: „Nie gaście g...na”. Rozumiem, że każdy ma swoich ekstremistów, że nie odpowiada się za każde zdanie kolegi. Ale są takie chwile, kiedy powinno się zadbać o wytyczenie granic. No ale barbarzyńcy mogą mieć trudność w odcinaniu się od jeszcze większego barbarzyństwa.

Katedra, która niejedno widziała. Znasz te fakty o Notre Dame?

Michał Sutowski w swoim felietonie orzekł, że „Boga nie ma”. Jesteśmy spokojniejsi, kiedy autorytet próbuje nam porządkować świat. Ale liberalna lewica ma jednak kłopot z konsekwencją. Boga może nie ma, ale pozostała magia.

Konserwatyści majaczący o karze bożej na Francję mogą się przynajmniej powoływać na swój światopogląd. Co rozumie pisarka Manuela Gretkowska pisząca o karze na Kościół za plagę pedofili?? Tego nie wie pewnie nawet ona. Tę formułkę powtórzył poseł PO Michał Szczerba, co pokazuje, że barbarzyński ekstremizm przenika do politycznego centrum . Możliwe, zresztą, że pojęcie „centrum” nic już nie znaczy. Można by jeszcze pisać o nieporadnych drwinach Roberta Biedronia, z których miało wynikać jedno: ten pożar go nie obchodzi. To że charyzmatyczny lider nowego ugrupowania ma mentalność chłopczyka szokującego koleżanki na balangach nie wymaga chyba specjalnych dowodów.

Ciężko jest w tej sytuacji myśleć o wspólnocie. Ona musi zakładać choć minimalne wspólne korzenie

Żyjemy w koszmarnym czasie, kiedy istotnym segmentem liderów opinii stali się ludzie kompletnie wykorzenieni. Dochodzi do tego logika internetowych starć. Nie chodzi o prawdę ani sens, ale żeby drugą stronę bardziej zabolało. Tu „wolnomyśliciele” mają w teorii przewagę nad tradycjonalistami. Tradycjonaliści mają świętości, więc ich boli bardziej. Inna sprawa, że rekompensują to sobie niejednokrotnie pisaniem i mówieniem zwykłych bzdur.

Francja: Pożar katedry Notre Dame w Paryżu NA ŻYWO [ZDJĘCIA ...

Ciężko jest w tej sytuacji myśleć o jakiejkolwiek wspólnocie. Ona musi zakładać choć minimalne wspólne korzenie. Ja ich nie widzę. Oczywiście logika łupaniny nie dotyczy tylko jednej sprawy. Wojna internetowa o strajk nauczycieli pokazuje, ile można wyprodukować głupstw szkodzących normalnej rozmowie, a w konsekwencji rozwiązaniu problemu. Tu akurat prym wiedzie prawa strona, która odnalazła się nagle w hejtowaniu grupy zawodowej „szkodzącej” jej rządowi. Nikt nie ma w Polsce (ani na świecie) monopolu na bezmyślną brutalność.

Ale historia „debaty” o Notre Dame jest szczególna. Rozmawiamy o sprawach ostatecznych, podstawowych, jakkolwiek byśmy ich nie nazwali takich, które dotyczą kierunku, w jakim zmierza świat. Chciałbym w obliczu Wielkanocy znaleźć w tym coś optymistycznego i nie bardzo potrafię. Oczywiście można wskazać na odruchy solidarności, także polskiej, wobec Francji. Można przywoływać obrazki młodych Francuzów, zapewne nielicznych w skali społeczeństwa, modlących się na paryskim chodniku. I można mieć nadzieję. Tylko tyle i aż tyle.

ZOBACZ TEŻ | Reakcje ludzi na pożar Notre Dame

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Zaremba: Debatując o tragedii Notre Dame, rozmawiamy o sprawach ostatecznych - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
w
wda

Zaremba przyłącza się do chóru komentatorów z Russia Today. Bez zaskoczenia.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3