Piotr Bratkowski – Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Piotr Bratkowski – Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli
Piotr Bratkowski – Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli Wydawnictwo Wielka Litera
Piotr Bratkowski, świetny felietonista, pisarz, poeta i dziennikarz opublikował niedawno wspomnieniową książkę „Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli”. I choć pisze przede wszystkim o swoich żydowskich korzeniach, to losy jego rodziny nierozłącznie splatają się z zawirowaniami polityczno- historycznymi w Polsce XX wieku.

Właściwie ktoś mógłby się zastanowić – po co mam czytać wspomnienia jakiegoś Bratkowskiego? Że miał znanych rodziców, że mieszka w Warszawie? A może po to, by dowiedzieć się czegoś więcej o dziennikarzu, felietoniście, którego z przyjemnością czyta się w różnych periodykach od kilku dekad? Żeby przekonać się, skąd wzięła się jego miłość do dobrej muzyki rockowej albo poszukiwania idealnego związku (trzecia żona).

Piotr Bratkowski przyznaje, że dotarcie do swoich żydowskich korzeni sprawiło mu nie lada kłopot. Stara się prześledzić historię życia swoich dziadków i ze zdumieniem odkrywa, że mogli za życia tworzyć i zmieniać swoje życiorysy niczym miejskie legendy. Kto zna realia PRL-u, ten rozumie, że nie czynili tego dla chwały – wręcz przeciwnie – przemilczanie było strategią bardzo wówczas popularną. Po pół wieku nadal ponuro wybrzmiewają w jego wspomnieniach echa antysemickiej nagonki z 1968 roku, choć paradoksalnie ojciec pisarza na tym zyskał. Zresztą nie zostawia na jego życiu prywatnym suchej nitki, jakby chciał wreszcie powiedzieć mu, co o nim myślał.

Przy okazji – życiorysy rodziny Piotra Bratkowskiego są niezwykle zajmujące, podobnie jak krąg ich przyjaciół i znajomych z pisarzem Markiem Hłaską czy reżyserem Konradem Swinarskim na czele. A że przy tym wspomnieniom towarzyszą pyszne anegdoty, czyta się „Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli” z prawdziwą przyjemnością. Zaglądamy pod podszewkę życia warszawskiej inteligencji, widzimy ich biedne mieszkania i starania, by utrzymać pewien status – choćby w doborze potraw, nie wspominając o awersji Anny Bratkowskiej, współtwórczyni legendarnego tygodnika „Po prostu” do small talku. Bo żyli oni w czasach, kiedy dyskusja o czymś była większą wartością niż obgadywanie znajomych.

Świat „Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli” Piotra Bratkowskiego to rzeczywiście obraz Polski, jaka odchodzi w niepamięć. I trzeba tylko wierzyć, że wciąż jeszcze nie straciliśmy zdolności do myślenia i twórczej wymiany poglądów.

Parki kieszonkowe. Nowość w mieście

Wideo

Materiał oryginalny: Piotr Bratkowski – Mieszkam w domu, w którym wszyscy umarli - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie