Piotr Balcerowicz: Polska ustawiła się w trudnej pozycji. W wojnie z ISIS nie ma kogo wspierać

Maciej Deja AIP
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
– Angażowanie się w konflikt nie ma sensu bez konkretnego planu działań – komentuje decyzję o udzieleniu przez Polskę wsparcia koalicji państw walczących z ISIS prof. Piotr Balcerowicz, orientalista i kulturoznawca. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapowiedział w trakcie nieformalnego szczytu NATO w Brukseli włączenie się naszego kraju waflkę z samozwańczym kalifatem.

Zachodnie media prześcigają się w nagłaśnianiu przykładów ataków rosyjskiego lotnictwa na cele cywilne bądź niezwiązane z ISIS. Z drugiej strony źródła rosyjskie, a także miejscowe wskazują, że to Rosjanie, a nie koalicja, w największym stopniu przyczyniają się do odwrotu ISIS i stopniowej stabilizacji regionu.
Informacje, które do nas docierają są z reguły proopozycyjne. Nie chcę podważać ich wiarygodności, ale na pewno są jednostronne. Mam poważne wątpliwości, czy rzeczywiście skutki rosyjskich działań są tak złe. W przypadku nalotów tak jest, bo opozycja nie ma lotnictwa, a ISIS nie używa swoich samolotów. Nie zapominajmy jednak, że w efekcie nalotów amerykańskich, katarskich, saudyjskich czy tureckich też ginie wielu ludzi – te dane, z różnych względów nie trafiają do mediów.

Czyli poleganie wyłącznie na danych z mediów zachodnich jest zbytnim uproszczeniem?
Jest nierzetelne. Mówi się o tym, że w wyniku działań sił rosyjskich i rządowych z Aleppo uciekło ponad 50 tys ludzi. Ale te same siły wyzwoliły zablokowane przez rebeliantów obszary, gdzie głodowało 60 tys osób. A poszczególne dzielnice Aleppo są okrążone przez różne siły. Obraz nie jest więc czarno-biały, barbarzyństwo i śmierć jest rezultatem działań wszystkich stron.
Służby specjalne tureckie już od 2011 roku wspierają rebeliantów.

Turcja, która krytykuje działania Rosji, od początku grudnia oblega 120-tysięczne kurdyjskie miasto Jizre, zagładzając jego mieszkańców na śmierć. Blokują pomoc humanitarną i dostawy lekarstw. To jest zbrodnia wojenna, dokonywana na swoich własnych obywatelach.

Jak wygląda teraz sytuacja na froncie? Po co, skoro wojna jest już praktycznie wygrana, się w nią angażować?
Wojna nie zbliża się ku końcowi – ona zmienia charakter. Wykrystalizują się strony konfliktu: z jednej strony al-Assad, z drugiej ISIS i wypchnięta z Syrii opozycja antyrządowa. I ten konflikt może trwać latami, zważywszy na to, że wsparcia Państwu Islamskiemu udzielają Turcy, Saudyjczycy czy Katar.

Angażowanie się w ten konflikt nie ma zupełnie sensu bez jasnego, klarownego planu na przyszłość. Czy walczyć po stronie opozycji? Jej właściwie nie ma – kilkaset oddziałów co chwila zmienia afiliacje.

Perspektywy są dość smutne: w pierwszym scenariuszu kontolę nad Syrią może utrzymać Baszar al-Assad. W drugim – opozycja, która nie ma nic wspólnego z nurtem demokratycznym, ideologicznie nie różni się niczym od Państwa Islamskiego, walczy z nim po prostu o władzę. Może w końcu wygrać samo ISIS. W tej chwili nie ma kogo wspierać. Można jedynie pomyśleć o wykrojeniu strefy buforowej, gdzie schroniliby się uchodźcy, ale szybko stałaby się ona obiektem walk.

Zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego zażądała Platforma Obywatelska. Na zorganizowanym w Sejmie briefingu prasowym rzecznik prasowy klubu Cezary Tomczyk i były szef MON, a obecnie senator PO Bogdan Klich zwracali uwagę, że decyzja o zaangażowaniu Polski w konflikt z ISIS bez otrzymania konkretnych gwarancji ze strony NATO było błędem.
Rząd polski ustawił się sam w bardzo trudnej pozycji negocjacyjnej. Naruszając porządek konstytucyjny w Polsce i wolność mediów. W konsekwencji bardzo trudno będzie wynegocjować rozwiązania korzystne dla Polski, które są trudne dla partnerów europejskich. Tego typu fiasko nie jest pierwszym i zapewne nie będzie ostatnim.

Chciałbym mieć nadzieję, że to było działanie w porozumieniu z prezydentem. Mam nadzieję, że to nie była samowola ministra obrony. Polska niestety przestała być postrzgana jako partner odpowiedzialny, który prowadzi odpowiedzialną politykę. Jeszcze nie raz zaważy to na relacjach Polski ze światem.

Już przed decyzją o dołączeniu Polski do koalicji antyislamskiej, pojawiały się głosy, że czerwcowe Światowe Dni Młodzieży w Krakowie będą narażone na ataki terrorystyczne. Teraz to zagrożenie wydaje się rosnąć.
Z jednej strony Polska będzie wchodziła w konflikt, bez planu jego zażegnania. Może poprzeć stronę fundamentalistyczną i niebezpieczną. Tak zrobili Amerykanie: przeznaczyli pół miliarda dolarów na wsparcie 5400 bojowników, na szkolenie przyszło 60, z których większość zdezerterowała, a reszta uciekła ze sprzętem na stronę ISIS. W bezpośrednią walkę z nimi zaangażowało się czterech. To pokazuje absurd tego typu działań.

Jeśli chodzi o ryzyko ataków, to przypominam, że Polska brała udział w wojnie w Afganistanie i niechlubnej okupacji Iraku. Nie przełożyło się to na zagrożenie dla Polski, więc informacja o ponownym zaangażowaniu może obniżyć nasze bezpieczeństwo, ale nie aż tak bardzo.
Tak duża impreza masowa, nagłaśniana propagandą, mająca wydźwięk religijny, jest celem fundamentalistów sama w sobie, niezależnie od zaangażowania Polski w jakiekolwiek operacje na Bliskim Wschodzie.

Ogromna masa ludzi, którą trudno skontrolować, przewinie się również przez mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji. Czy wobec tak dużej liczby niezweryfikowanych przybyszów z Bliskiego Wschodu, którzy już są w Europie, można liczyć, że turniej obejdzie się bez incydentów?
To jest bardzo poważny problem, który spędza sen z powiek służbom bezpieczeństwa. Ten turniej to dużo większe wyzwanie niż planowane wydarzenia w Polsce.
Według niektórych ekspertów, wiosną na Europę ruszy fala uchodźców, przy której ta jesienna jest igraszką. Czy jest to w ogóle możliwe i czy teraz jesteśmy lepiej przygotowani na ich przybycie?
Ta fala już ruszyła, co wyraźnie pokazują dane ze stycznia tego roku, w porównaniu z poprzednim. To może być prognostyk na cały rok – do Europy mogą napłynąć kolejne miliony uchodźców. Tym bardziej, że Turcja wysyła sygnały, że może pomagać uchodźcom w dostaniu się w granice UE, jeśli nie otrzymają od jej członków wsparcia.

Brzmi jak szantaż.
Ale ten szantaż bardzo łatwo zrozumieć, bo Europa też zachowuje się nieodpowiedzialności i to od bardzo dawna. Teraz szczytem nieodpowiedzialności była kwota zaproponowana przez premier Szydło na rozwiązanie problemu – 3 miliony euro. Żaden inny kraj Europy, nawet Wschodniej, tak śmiesznej kwoty nie zaproponował. Jeżeli tak postrzegamy pomoc, to w ten sposób zapraszamy uchodźców do Europy. Sama Turcja wydaje co roku półtora miliarda euro na utrzymanie uchodźców. Jeżeli mówimy o zatrzymaniu ich poza Wspólnotą, to musimy zapewnić im warunki do życia, nie wegetacji, przez dłuższy czas.

Z jednej strony krytykuje się UE za brak działania, a później jest zdziwienie, gdy migranci pojawiają się w jej granicach. My zadeklarowaliśmy więc, w przeliczeniu na uchodźcę, jedno euro wsparcia rocznie.
3 miliony uchodźców czekają w samej Turcji. Łącznie jest ich niemal dziewięć milionów, więc wychodzi po trzydzieści kilka centów rocznie. W Libanie ponad jedna czwarta ludności to już uchodźcy (Libańczyków jest cztery miliony, a uchodźców milion dwieście tysięcy). To tak, jakby w Polsce wylądowało dwanaście milionów uchodźców – wyobraźmy sobie to.

Eksperci są zgodni co do rozwiązań, ale nikt ich nie wprowadza. Dlaczego wciąż nie ma decyzji o poważnym wsparciu dla europejskiej straży granicznej, Fronteksu?
Uchodźcom, którzy do tej pory napływali do Europy, w większości przypadków nie sprawdzano nawet odcisków palców. Nie przeprowadzano rejestracji, żadnej weryfikacji. Żeby to stosować, Fronteks musi mieć przyzwolenie na działanie i korzystanie z danych zebranych przez poszczególne kraje. Polska nie chce się zgodzić na takie rozwiązanie. To kolejny przykład na krótkowzroczność rządzących, bo gdy uda się uszczelnić granicę z Grecją, uchodźcy ruszą przez Bałkany i Ukrainę i trafią do Polski. Niezbędny jest niezależny system ochrony granic.

Środowiska prawicowe krzykną wtedy, że to kolejny krok ku utracie suwerenności.
Działanie solidarne i odpowiedzialne to nie jest utrata suwerenności. Zagwarantowanie służbom granicznym płynnego działania jest niezbędne, by te granice chronić. W przypadku nagłej zmiany trasy uchodźców, Frontex będzie mógł od razu działać, nie tracąc czasu na rozmowy z poszczególnymi rządami. W tym kontekście polityka polskiego rządu jest niezwykle krótkowzroczna i mówiąc dosadnie bezmyślna.

Przedstawiciele instytucji europejskich bez żenady przyznają, że nie mają możliwości skutecznego działania, przez co nasze bezpieczeństwo jest zagrożone.
Potrzebne dane powinny być dostepne w ramach organizmu quasi-państwowego, jakim jest Unia Europejska. Przynajmniej w strefie Schengen. Pod płaszczykiem ochrony pewnych danych niektóre państwa bronią swojej rzekomej suwerenności. A suwerenność jest mitem – świat jest tak głęboko powiązany, że możemy mówić tylko o elastycznej suwerenności – czyli kto w wyniku kooperacji wybuduje sobie lepszą pozycję. Wiele państw zachodnich nawołuje do utworzenia wspólnego systemu danych, inne przyjmują taktykę okopywania się. I to one na koniec stracą. Bo jeśli ten system zacznie funkcjonować w Europie Zachodniej, to terrorysta zamiast tam przyjedzie do Polski, a nasze służby nawet nie będą wiedziały, kto to jest.

Wydaje się, że tendencje do tego „okopywania się” wydają się obecnie nasilać na forum europejskim.
Do niczego dobrego to nie doprowadzi. To zwiększa zagrożenie i alienację tych państw, które tę taktykę obrały. Polska chce mieć oddziały NATO na swoim terytorium, ale poprzez tę alienację staje się partnerem nieodpowiedzialnym, który nie chce kooperować. Więc z Polską też nie będą kooperować. Współczesny świat tego wymaga. Suwerenność w klasycznym tego słowa znaczeniu jest niemożliwa, chyba że chce się popełnić samobójstwo.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gargamel
myśl samodzielnie, nie oglądaj się na partię obłudy
j
jakie uniwersyteta konczyl
jego cv, zaslugi , to zaraz sie dowiesz. Internet wszystko ci powie, nic sie dzis nie ukryje, leminga, lewaka , lenia i nieuka moga tylko cmic i mamic, bo on w nic nie wierzy tylko w to czym go karmia.
p
prosto biegniesz
z opaska na oczach , obys w przepasc nie wpadl tak jak ci poprzedni wielcy ministrowie wojny, znajacy sie na wojaczce jak kury na jajach, wystrugani z banana przez rzezbiarzy , ktorzy rzezbia nas i Polske od ukladu w Mgdalence.
t
to popsle wykreowaly
pozostalo jej tylko noge podstawiac, dopoki chocby 100 000 armii sie nie odbuduje. Do tego doprowadzili , ze stworzyli prawdziwe armie ochroniarzy pod dowodztwem bylych , wiesz chyba kogo skoros Klipciu w temacie, ktore obecnie pilnuja wojska , czyz to nie smiech na sali ? Chyba tylko lzy ronic nalezy , bo nie do smiechu z taka armia, trzeba wiec wisiec jak zwykle u obcych klamek.
G
Gość
i zlikwidowal polska armie do 30 000 zolnierzy, bo reszta to oficerowie i generalicja w/g powiedzenia wodzow pelno tylko Indian malo. A przeciez uczynil to psychiatra, jesli byl przy zdrowych zmyslach to na pewno na czyjes poleczenie. Szukaj wiec przyczyn choroby a nie skutkow, skoros uszatek to mniemam iz osiol jestes albo tchorzliwa trusia , wiec daremne twe poszukiwania. Moze sobie przypomniesz to wszystko od poczatku jesli pamiec cie nie zawodzi ? Kto wysylal naszych do Afanistanu, Iraku i po innych misjach "pokojowych" , gdzie wtedy byles ?
K
Klipa
łapkę do podkucia spod perszerona wystawia. A do obrony Polski ściąga kolejnych okupantów jakby się to czymś od ledwo odesłanych ruskich różniło. Każdy obcy to okupant. A jeszcze Niemiec?
u
uszatek_2
... "Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapowiedział w trakcie nieformalnego szczytu NATO w Brukseli włączenie się naszego kraju w walkę z samozwańczym kalifatem." ...???????
... choroba psychiczna Antoniego M. zagalopowała już tak daleko, że należałoby ODIZOLOWAĆ GO natychmiast OD POLITYKI i SPOŁECZEŃSTWA !!!!! Przepraszam, bo nie używam nigdy takich określeń, ale jest to niebezpieczny, dla Polski i Polaków, IDIOTA , który może sprowadzić na Polskę (..jeśli już nie sprowadził..??) NIESZCZĘŚCIA , którego nawet nie jest sobie w stanie wyobrazić...!!!!!! Polacy zacznijcie myśleć SAMODZIELNIE, bez pomocy prezesa...!!!!!
G
Gość
Czyje zatem interesy reprezentuje p. profesor ?
w
w jakiej pozycji
ty sie ustawiles, czekamy.
G
Gość
ktory wyprowadzil nas na manowce, odejdz pan, dziekujemy za takich radcow i doradcow. Jestes pan kulturoznawca wiec na polityce zna sie pan jak wilk na gwiazdach. Pan tez z tej nacji skarzy pyt, idz pan w czorty. Jestes pan wrogiem tej opcji , wiec na pewno z niczego pan zadowolony nie bedzie, jakos nigdzie pan nie wyskoczyl przez ostatnie 8 lat. Zajmij sie pan praca naukowa dla dobra swego i naszego.
K
K
Uważam, że jesteśmy jednym z nielicznych narodów, które są w stanie zrozumieć Kurdów. To ich i ich dążenia do niepodległości powinniśmy wesprzeć w tym konflikcie. Pomóc Syryjskim i Tureckim Kurdom się ucywilizować. W dodatku nasze przyjazne relacje z Turcją, podparte wiekową tradycją, sprawiają, że jesteśmy dobrym kandydatem na mediatora między Turcją, a Kurdami.
Dodaj ogłoszenie