18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Pim van Lommel: Życie nie kończy się na śmierci. Po niej jest po prostu inna forma życia

Anna J. DudekZaktualizowano 
Pim van Lommel
Pim van Lommel care2.com
- Najbardziej rewolucyjną rzeczą, o której wiemy po rozmowach z pacjentami, jest to, że śmierć nie jest śmiercią. Śmierć to po prostu inna forma życia. Kontynuacja świadomości - mówi kardiolog Pim van Lommel w wywiadzie z Anną Dudek.

W swojej książce "Wieczna świadomość" opisuje Pan, bazując na fizyce kwantowej, przypadki osób, które doświadczyły śmierci klinicznej. Wyniki Pańskich badań zostały także opublikowane w prestiżowym piśmie naukowym "Lancet". Czego doświadczają Pańscy pacjenci w stanie NDE (near death experience)?
To doświadczenie składa się z wielu elementów. W większości przypadków opisywane wrażenia są bardzo podobne, niezależnie od kultury czy wyznawanej religii. Pacjenci, u których zatrzymała się akcja serca i nie ma aktywności mózgowej, mają poczucie opuszczenia ciała, spotkanie z ludźmi, którzy już nie żyją, kontakt z przyszłością i przeszłością, poczucie spokoju, miłości, zrozumienia.
Mieliśmy ponad 40 pacjentów, którzy doświadczyli zatrzymania akcji serca. Kiedy "wracali", pierwszą rzeczą, którą dało się zauważyć i o której mówili, było rozczarowanie - bo tam było tak piękne. My, lekarze, byliśmy zadowoleni, że udało się ich uratować, a oni - niezadowoleni, że musieli wrócić.

Czy stan śmierci klinicznej to jedyny moment, kiedy można tego doświadczyć?
Nie. Może się to zdarzyć w stanie zupełnego, całkowitego relaksu, medytacji albo przeciwnie - w stanie depresji, strachu, samotności. Dziś wiemy ponad wszelką wątpliwość, że tego typu doświadczenia NDE nie są wynikiem niedotlenienia mózgu.

Jak reaguje środowisko lekarskie do tej pory ignorujące zjawisko NDE?
Do tej pory mówiono, że to, czego doświadczają ludzie w trakcie zatrzymania akcji serca, podczas śmierci klinicznej, to wynik braku tlenu, leków, halucynacji... W tej chwili przestali w ten sposób to komentować. Nasze badania pokazały, że chodzi o coś więcej. Co ciekawe, w każdej epoce, w każdej kulturze występują tego typu doświadczenia: pisał o tym Platon, doświadczali tego mistycy z czasów średniowiecza - zwykle takiego stanu doświadczali podczas wysokiej gorączki lub prawie utonięcia.

Jak przetłumaczyć tego typu doświadczenia na współczesny język, który rozumiemy?
Cóż, mówimy o doświadczeniu blisko śmierci (ang. NDE, near death experience), w języku bardziej naukowym chodzi o wieczną, nielokalną świadomość, która istnieje poza czasem i przestrzenią. Wszystko jest połączone - to nie jest wymysł, tylko prawa fizyki. Z fizyki kwantowej wiemy, że wszystko jest ze sobą połączone. Wszystko jest więc jednym. Kiedy ludzie wracają, byli właśnie w miejscu, gdzie mieli dostęp do tego rodzaju świadomości - własnych wspomnień, ale też innych ludzi. Wrażenie jest takie, jakby wspomnienia i wrażenia osób, które brały udział w danym wydarzeniu, należały do tej osoby, która doświadcza bliskiej śmierci. Można też zobaczyć to, co się wydarzy w przyszłości. Jest to wymiar poza teraźniejszością, przeszłością i przyszłością, a wszystko dzieje się w trakcie dwóch czy trzech minut w czasie zatrzymania akcji serca. Jesteśmy rodzajem przekaźnika, nadajnika. To jak z komputerem - w tym samym czasie można mieć dostęp do setek tysięcy stron, ale żeby na nie wejść, potrzebna jest maszyna - komputer. Mózg działa tak samo. Przekazuje, ale nie tworzy świadomości, bo ta jest poza czasem i przestrzenią. Podczas zatrzymania akcji serca ustaje wszelka aktywność mózgu, a mimo to pacjenci w stanie NDE wiedzą, co się dzieje w trakcie akcji reanimacyjnej, potrafią powiedzieć, gdzie stali lekarze i pielęgniarki, co robili, co mówili... Istnieje więc obiektywny dowód - i mówię to po zbadaniu dziesiątków przypadków moich pacjentów kardiologicznych - że świadomość jest poza ciałem, poza nami, nielokalna. Patrzyli na swoje ciała i potem opowiadali, że nie czuli z nimi żadnego związku.

Jesteśmy więc tylko naczyniem, workiem mięsa i kości?
Tak, jesteśmy naczyniem. Mózg to rodzaj interfejsu. Jesteśmy jednocześnie kamerą telewizyjną i zestawem telewizyjnym - kamera koduje obraz i dźwięk, telewizor odkodowuje ten przekaz. Trzeba pamiętać, że kiedy wyłączasz swój telewizor, program nadal jest, dalej leci, chociaż ty się od niego odłączyłeś - ze świadomością jest dokładnie tak samo. Ludzie, którzy przeżyli NDE, mieli możliwość percepcji na zupełnie innym poziomie, spoza ciała. Ciało jest jak stara kurtka, którą się odkłada na wieszak.

Co dla Pana było najistotniejsze z opisywanych przez pacjentów doświadczeń?
Przede wszystkim czuli, że nadal żyją, czują. Mają połączenie z przyszłością i przeszłością, z ludźmi, którzy odeszli wcześniej.

Pańskie badania są rewolucyjne, zupełnie zmieniają podstawowe pojęcia - życia i śmierci.
Najbardziej rewolucyjną rzeczą, o której wiemy po rozmowach z pacjentami, jest to, że śmierć nie jest śmiercią. Śmierć to po prostu inna forma życia. Kontynuacja świadomości. Mamy dowody - kiedy człowiek nie oddycha, linia EKG jest płaska, brak funkcji życiowych, odruchów, a potem ci ludzie mówią, że w tym czasie czuli się bardziej żywi niż kiedykolwiek. Po 15 sekundach od zatrzymania akcji serca zatrzymuje się aktywność wszystkiego. Nie działa mózg, a ludzie doświadczają silniejszej świadomości niż kiedykolwiek. Na to mamy naukowe dowody. Ja mogę funkcjonować bez mojego ciała, ale moje ciało nie może funkcjonować beze mnie. Ciało potrzebuje świadomości. Świadomość jest wieczna, nie ma początku ani końca - jest ciągła.

To nas stawia w pozycji platońskich jaskiniowców, którzy widzą tylko cienie, nie mając pojęcia, co jest poza jaskinią.
Dokładnie. Okazuje się, że zjawiska takie jak deja vu czy telepatia przestają być zrozumiałe tylko w kontekście science fiction - chodzi po prostu o otrzymywanie informacji, których źródłem nie są zmysły ani ciało. Dzieje się to przez otrzymywanie tych przebłysków z wiecznej świadomości. Każdy chyba doświadczył sytuacji, w której myśli o kimś intensywnie, nagle dzwoni telefon, okazuje się, że to osoba, o której myślimy. W tym świecie jesteśmy obok siebie, na wyższym poziomie wszystko i wszyscy są połączeni, bez żadnych limitów w zakresie otrzymywania informacji. Znamy to z doświadczenia, a mimo tego nie akceptujemy takich zjawisk. Także dlatego, że od małego uczymy się, że to niemożliwe, że pewnie nam się "wydawało". Stan obecnej nauki nie pozwala nam zrozumieć tych zjawisk. Potrzebujemy nowego rodzaju nauki, postmaterialistycznej. W przyszłym roku w USA odbędzie się konferencja właśnie na ten temat, z udziałem fizyków kwantowych, lekarzy, filozofów. Na razie z tą nauką i terminologią, jaką dysponujemy, nie możemy wyjaśnić istnienia świadomości. Świadomości nie można zmierzyć, dokładnie zbadać obiektywnymi metodami, potrzebujemy więc metod subiektywnych, na które na razie nie ma w nauce miejsca.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 58

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
6 października 2018, 6:05, Skazana Dusza:

Witam

A skąd pewność że "Bóg" istnieje.

Boga nie ma, ale jest życie.

G
Gość
14 marca, 7:10, Gość:

Nasuwa sie pytanie skoro ludzie twierdzą, że istnieje "coś" po za ciałem, po za bytem na ziemi, to czy rośliny i zwierzęta także posiadają taką "moc"? Co dzieje się ze zmarłymi noworodkami czy płodami? Czy ludzie widzą swoją bliską rodzinę po śmierci? Czy poprostu wymyślamy teorie o istnieniu po smierci by nie bać sie nicości- zwlaszcza gdy umierasz dlugo i cierpieniu?

Wracasz do globalnej świadomości obdartej z ja. Inne życie także.

G
Gość
14 lutego 2018, 22:21, Jarek:

Witam, jestem Ojcem 11 letniej córki i 6letniego synka. Codziennie dziękuję Bogu że są zdrowi. Wyobrażam sobie czesto taką sytuację że corka moja dorosła zrobiła prawo jazdy i przyszla pożyczyć odemnie samochód. Podczas podróży zdarza jej sie wypadek o ktorym sie dowiaduje po jakims czasie. Normalną ludzką i prawidłową reakcją jest troska o dziecko a nie o samochod. Do czego zmierzam mianowicie nasze ciało to samochód w przenośni ktory dostaliśmy od Boga a kierowcą jest nasza dusza. Podczas wypadku my ludzie patrzymy na cialo czy wszystko z nim ok na coś co i tak zgnije, się zestarzeje predzej czy później i rozsypie się w proch jak wszystkie auta tego swiata natomiast dla Ojca ważny jest kierowca czy nie ucierpiał. Czesto słysze ze Boga nie ma bo pozwala żeby czlowiek tak cierpiał nie wiadomo jakie katusze za życia i po tem umierał. Tak jak pisałem wcześniej i tak sie rozsypiemy i tak ważne dla niego jest czy nasza dusza sie nie zatraci. Choroba ciała może tyle nauczyć, pokory miłości i szacunku do życia czego zdrowy jak ryba czlowiek nigdy nie zauważy czy pomysli. Kazdy dzwiga swoj krzyż. Uwierzcie mi mamy wspaniałego Ojca tylko musimy zrozumieć że nie bedzie płakał nad samochodem tylko nad swoim dzieckiem czyli nieśmiertelną duszą. Modlitw też nie bedzie spełniał typu poprosze o płaskki gril, mały zderzak czy duży spoiler w naszych samochodach. On nas kocha takimi jakimi jesteśmy Amen.

Piękne słowa.

S
Szako

Skoro świadomość jest wieczna to dlaczego nie pamiętamy tego co sie działo przed narodzinami ?

S
Sven
2019-02-20T02:31:25 01:00, Anna:

Przestań pieprzyc glupoty. Mialam z20 razy kontrast i w zyciu nikt nie mial problemow po tym

Anno, to, że podany miałaś kontrast ( i to, jak twierdzisz, około dwudziestokrotnie) i nie wystąpiły u Ciebie żadne efekty uboczne, nie oznacza braku możliwości ich wystąpienia. Kontrast, jak każda substancja "obca" naszemu organizmowi, może wywołać np.: odczyny alergiczne, zaostrzenie przewlekłej choroby nerek, a nawet doprowadzić do wstrząsu anafilaktycznego. To, co nie szkodzi Tobie, może kogoś innego zabić.

B
Bbb

Ktos ogladal serial OA ?

G
Gość

Nasuwa sie pytanie skoro ludzie twierdzą, że istnieje "coś" po za ciałem, po za bytem na ziemi, to czy rośliny i zwierzęta także posiadają taką "moc"? Co dzieje się ze zmarłymi noworodkami czy płodami? Czy ludzie widzą swoją bliską rodzinę po śmierci? Czy poprostu wymyślamy teorie o istnieniu po smierci by nie bać sie nicości- zwlaszcza gdy umierasz dlugo i cierpieniu?

e
elf

Czytam te komentarze i widzę jak wielu jest sceptyków oburzonych tym, że ktoś inny miał przeżycia z pogranicza śmierci. Wierzę wszystkim którzy przeżyli śmierć kliniczną nauka nie potrafi jeszcze wyjaśnić wielu zjawisk takich jak np. telepatia ,psychokineza i inne . Ja przeżyłam coś niesamowitego miesiąc po śmierci mojej mamy.Bardzo przeżywałam jej odejście miałam wtedy 58 lat mama w chwili śmierci 98 lat. Pewnej nocy obudziłam się o 3 czułam obok łóżka czyjąś obecność ,mąż spał spokojnie obok ,poleżałam chwilę myśląc że coś mi się przyśniło. Usnęłam i znowu obudziłam się godzinę póżniej z tym samym uczuciem czyjejś obecności. Tym razem czułam to o wiele silniej ogarnął mnie lekki niepokój ale po krótkiej gonitwie myśli wyszeptałam mamuś to ty poczułam jak to niewidzialne coś pochyla się nade mną i w jednej sekundzie moje całe ciało zostało napromieniowane dawką ogromnego spokoju i niesamowitej miłości zupełnie innej niż ta którą doświadczyłam w ciągu mojego życia. Tego uczucia nie da się opowiedzieć komuś kto tego nie przeżył . W tym błogostanie usnęłam .Bardzo chciałabym przeżyć to jeszcze raz ale wniosek jest taki ,że można tego doznać chyba tylko w niektórych stanach psychicznych. Takie samo przeżycie miała również moja zmarła mama, rok po śmierci jej ojca tylko ona bardzo się wtedy przestraszyła ale po chwili doznała tego co ja. Opowiadała mi to przeżycie wiele razy nie rozumiałam jej wtedy do końca wydawało mi się to niemożliwe ale jej wierzyłam. Wiem, że i moje dzieci też do końca nie mogą tego pojąć . To trzeba przeżyć więc nie oceniajmy innych bo nie wiadomo co komu może się przydarzyć może też doznają podobnego przeżycia a wtedy inni będą im wmawiać, że to brednie. Nie jestem osoba religijną zawsze staram się rozumieć świat poprzez naukę a jednak jak na razie nie da się wszystkiego ogarnąć ludzkim umysłem. Znam człowieka który ma przeżycia ze śmierci klinicznej ale nie chce być uważany za dziwaka i niechętnie dzieli się tym co przeżył.

A
Anna

Przestań pieprzyc glupoty. Mialam z20 razy kontrast i w zyciu nikt nie mial problemow po tym

a
aga

W których obszarach? Skąd ta wiedza?

A
Aga

Serducho, mieszasz pojęcia...

D
DDT

Bzdura gdzieś to wyczytał

S
Skazana Dusza

Śmierć kliniczna,pogranicza śmierci, głębszy sen ,są ale to nie śmierć tylko stan przed nią, martwy człowiek jest wtedy gdy znikają wszystkie oznaki łącznie z pracującymi nawet kilka dni komórkami ,to co piszecie to nie jest śmierć .Jak odkopiecie trupa i go wskrzesicie,wtedy możecie go tak naprawdę zapytać czy coś tam jest. Pierwszym pytaniem jakie z kolei zada denat to będzie "masz fajkę"lub "ku....r...w...a znowu zaspałem do roboty

S
Skazana Dusza

Witam
Przepraszam za to co napiszę ale muszę.
Po co takie brednie piszecie i dajecie ludziom fałszywą nadzieję,bawi Was to czy po prostu czujecie potrzebę wysłuchania Was jak tłumaczycie sobie koniec Waszej egzystencji ,bo za tym wszystkim czujecie STRACH,NIEPEWNOŚĆ .Uciekacie do najprostszych tłumaczeń by pozbyć się lęku,Używacie określenia" BÓG" czyli co lub kto ,sami nie wiecie,zostaliście bez waszej zgody wpakowani w religię która właśnie takie bzdury głosi,dziwi mnie tylko jak nadal mozecie wierzyć w taką religię,przestudiujcie ich poczynania by tylko utrzymać największe kłamstwo i zostać przy władzy(mordowanie ludzi, najazdy czasy inkwizycji,grabieże przywłaszczenia no i pedofilia,nakłanianie siłą i pod grożbą śmierci przejścia na ich religię,jak ja sie cieszę że nie jestem związany z żadną SEKTĄ którą śmiecie nazywać religią. W głębi zakamarków Waszych mózgów jest małe ziarenko niepewności które zawszę będzie zadawać wam pytania"JESTEŚ PEWIEN,CZY COŚ W OGÓLE TAM JEST,A MOŻE INNI MAJĄ RACJE ,CZY "BÓG" ISTNIEJE .
Dosłownie krew mnie zalewa słysząc te historie typu "na szybie pojawiła mi się matka boska"tylko że dzień wcześniej ktoś nieudolnie umył okna,a teraz starsi ludzie nie mając co włożyć do gara,resztki pieniędzy wydają na znicze,kwiaty i pielgrzymki by zobaczyć brudne pomazane okna u sąsiada ja pie...r..d...ole opanujcie sie z tymi historiami z palca wyssanymi

S
Skazana Dusza

Witam
A skąd pewność że "Bóg" istnieje.

Dodaj ogłoszenie