Piła: Za zabójstwo córki mogą trafić do więzienia na 25 lat

    Piła: Za zabójstwo córki mogą trafić do więzienia na 25 lat

    Zdjęcie autora materiału

    Joanna Labuda

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Wymierzenia kary 25 lat więzienia chce dla Szymona B. i Angeliki B. prokuratura. Małżeństwo z Piły miało doprowadzić do śmierci 2-letniej Liliany. Zarówno

    Wymierzenia kary 25 lat więzienia chce dla Szymona B. i Angeliki B. prokuratura. Małżeństwo z Piły miało doprowadzić do śmierci 2-letniej Liliany. Zarówno matka, jak i ojczym dziecka nie przyznają się do winy i chcą uniewinnienia. ©Paweł F. Matysiak

    Wymierzenia kary 25 lat więzienia chce dla Szymona B. i Angeliki B. prokuratura. Małżeństwo z Piły miało doprowadzić do śmierci 2-letniej Liliany. Zarówno matka, jak i ojczym dziecka nie przyznają się do winy i chcą uniewinnienia.
    Wymierzenia kary 25 lat więzienia chce dla Szymona B. i Angeliki B. prokuratura. Małżeństwo z Piły miało doprowadzić do śmierci 2-letniej Liliany. Zarówno

    Wymierzenia kary 25 lat więzienia chce dla Szymona B. i Angeliki B. prokuratura. Małżeństwo z Piły miało doprowadzić do śmierci 2-letniej Liliany. Zarówno matka, jak i ojczym dziecka nie przyznają się do winy i chcą uniewinnienia. ©Paweł F. Matysiak

    Do tragicznej śmierci 2-letniej Liliany doszło w marcu 2017 roku w Pile. Szymon B. - ojczym dziewczynki - miał chwycić ją za rękę a następnie popchnąć. Dziecko uderzyło głową w futrynę i o podłogę.

    Czytaj więcej: Rodzice 2-letniej Liliany oskarżeni o zabójstwo

    Para zabrała córkę do lekarza. Według śledczych oskarżeni ukryli jednak fakt, że uderzyła się wcześniej w głowę. Prawda o urazie wyszła na jaw dopiero w szpitalu, gdy stan dziewczynki był już bardzo ciężki i zrobiono dokładne badania głowy. Mimo wysiłków lekarzy, 2-latka zmarła.

    Ojczym dziewczynki początkowo usłyszał zarzut znęcania się nad córką. Dopiero po jakimś czasie prokuratura postawiła zarówno jemu, jak i jego żonie zarzut zabójstwa 2-latki.

    Wkrótce po tym sąd poinformował o możliwości zmiany kwalifikacji czynu w stosunku do Angeliki B. na nieudzielenie pomocy zamiast zabójstwa. W czwartek zakończył się ich proces.

    – To dziecko ważyło tylko 11 kilogramów. Użycie takiej siły spowodowało obrażenia, które doprowadziły do zgonu. Moim zdaniem oskarżony godził się, że to wydarzenia może się tak skończyć - powiedział prokurator Bartłomiej Urban, którzy chce wymierzenia obojgu oskarżonym kary 25 lat dożywotniego pozbawienia wolności. - Matka jak gwarantka, powinna była temu zapobiec. Była naocznym świadkiem tego, co się stało. Mimo tego jedynie pozorowała kroki, które mogłyby pomóc dziecku. Biegli stwierdzili, że gdyby jej zachowanie było inne, dziewczynka mogłaby żyć - dodał.

    Z wnioskiem prokuratora nie zgadzają się obrońcy oskarżonych. Szymon B. i Angelika B. chcą uniewinnienia z zarzutu zabójstwa. – Jestem mężczyzną i potrafię przyjąć konsekwencje swoich czynów, ale nie pozwolę sobie niczego wmawiać. Ta tragedia mnie też dotknęła. Nigdy bym nie zabił i się na to nie zgodził - powiedział Szymon B.

    Czytaj także: Zabójstwo Liliany - relacja policjantki

    - Mój klient nigdy nie przyznał się do najcięższego zarzutu. Obciążają go słowa współoskarżonej, które jednocześnie odciążają ją samą - powiedział mec. Jakub Krych.

    Prokurator zauważył jednak, że w materiale dowodowym znajdują się filmy nagrane z ukrycia przez babcię dziecka. - Wynika z nich, że oskarżony miał zły stosunek do dziecka. Wielokrotnie znęcał się nad nim psychicznie i fizycznie. Groził śmiercią - powiedział prok. Urban.

    O tym, jaka w tej sprawie była rola matki, zdecyduje sąd. O jej niewinności przekonuje pełnomocnik Anna Smogorzewska.

    – Oskarżony Szymon B. uderzył dzieckiem o framugę drzwi. Jak miała zareagować matka? Ona przytuliła córkę, ale nie widziała obrażeń zewnętrznych. Nie widzieli ich lekarze, czyli specjaliści. Czy zatem zwykła osoba nie mogła mieć przekonania, że to zdarzenie nie groziło tak daleko idącymi konsekwencjami? - mówiła w sądzie mec. Anna Smogorzewska.

    Na czwartkowej rozprawie zeznawała także sąsiadka oskarżonych. Przyznała, że kiedyś słyszała krzyki dzieci. – Wołały „wypuść mnie”. Pytałam Angelikę, co się stało. Usłyszałam, że tylko panikują – powiedziała Anna B.

    Wyrok w tej sprawie zapadnie 19 grudnia.

    POLECAMY:





    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo