Piknikowych kibiców warto hołubić

Cezary Kowalski
Cezary Kowalski
Cezary Kowalski Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Grubo ponad 50 tys. osób kupiło bilet na mecz z Portugalią i jeszcze chciało za niego zapłacić średnio ponad 100 zł. Wielu było chętnych, którym się to nie udało. Niemal wszyscy byli zachwyceni budowlą. Skoro tak, no to mamy dowód, że przeciwnicy wydania blisko 2 mld zł z kieszeni podatników na "fanaberię" sportową, w kraju, w którym często ludzie nie mają co do garnka włożyć i ledwo wiążą koniec z końcem, jednak nie mieli racji.

Tylko czy aby na pewno mecz z Portugalią definitywnie rozstrzygnął ten spór? Czy taka frekwencja będzie zapewniona przy każdym kolejnym występie drużyny Franciszka Smudy? Czy Polacy podpisali się w ten sposób pod tym kontrowersyjnym projektem i nie ma już o czym mówić? Obserwując kibiców na trybunach, mam poważne wątpliwości, że to właśnie reprezentacja przyciągnęła takie tłumy na Narodowy. W wielu przypadkach zadziałał po prostu tzw. efekt nowości. Ludzi zżerała ciekawość, jak wygląda najdroższy stadion na świecie, obiekt, o którym trąbiła telewizja bez przerwy przez ostatnie miesiące. Chyba nic w Polsce nie zostało tak dobrze zareklamowane jak ten stadion, i to jeszcze za darmo, przez wszystkie możliwe media. Naprawdę trudno było się oprzeć takiej promocji.

CZYTAJ TEŻ: Na Stadionie Narodowym kibice mogli być krok od masakry. "Tłum napierał na bramy"

Tłumy przemieszczających się po trybunach w trakcie trwania spotkania, kolejki do punktów gastronomicznych, które się nie zmniejszały już po tym, jak skończyła się przerwa, świadczyły o tym, że wielu miało w nosie, co na boisku robią Ronaldo czy Jeleń. I... nic w tym złego. Tacy piknikowi kibice płacą dokładnie tyle samo, co ci wytrawni fani. I jeszcze z reguły są bardziej kulturalni. Jak z boiska wieje nudą, to idą na hot doga albo pstryknąć sobie zdjęcie na tych schodach co to miały się zawalić. Jak ktoś chce dopingować, proszę bardzo, ale nie ma obowiązku wydzierania się czy wymachiwania flagą. Sęk w tym, jak ich zatrzymać i sprawić, aby przyszli następnym razem i znów zostawili ponad stówę. Dotychczas nie było przecież tak dużej społeczności chadzającej na mecze, bo nie było tak dużego stadionu. Skądś te brakujące kilkadziesiąt tysięcy trzeba po prostu dobrać. Zwyczajnie wychować.

Gdyby była jakakolwiek dramaturgia w meczu z Portugalią, gdybyśmy ten mecz wygrali, gdyby padły gole albo gdyby chociaż udało się porwać tłumy jakimiś widowiskowymi akcjami, to kibice nieco pogardliwie nazywani piknikowymi, już przebieraliby nogami, aby znów udać się na Narodowy. Skoro jednak nawet "znawcy" ziewali zdegustowani, to co dopiero mieli powiedzieć "laicy"?

Coś mi się wydaje, że następnym razem pójdą oni zjeść hot doga na jakiejś innej imprezie.

Cezary Kowalski

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
piknik co drze mordę
ręce załamałem... do dla kogo mają grać piłkarze skoro pan "kibiców" wygania na hot-doga? Co też pan pisze o kulturalności? Sektory rodzinne z "przykładnymi" ojcami to najbardziej prostackie miejsca na stadionie. K...w i ch...w w stronę własnych piłkarzy uświadczy pan więcej w ciągu minuty niż je...ć pzpn w ciągu całego meczu z młyna. Ale pan jak widać ani na sporcie ani na kibicowaniu się nie zna. Bo nawet jeśli pan mecz oglądał to z trybuny prasowej gdzie emocji pan nie uświadczył.
Bez pozdrowień,
Dodaj ogłoszenie