Pierwsza unia walutowa powstała w XIX wieku

Andrzej Krajewski
Francuzi desperacko walczyli o utrzymanie systemu opartego o złoto i srebro - pisze Andrzej Krajewski

Wspólna europejska waluta o mały włos, a weszłaby do obiegu już w dziewiętnastym wieku. Jednak okazało się, iż może ona istnieć jedynie wówczas, gdy kilogram złota wart jest piętnaście i pół kilo srebra.

"Bracie mój, jeśli będziesz wybijał monety, pragnąłbym, żebyś zaadaptował ten sam podział, jaki mają monety we Francji" - napisał Napoleon Bonaparte w 1806 r. w liście do króla Holandii, a prywatnie rodzonego brata Ludwika.

"W ten sposób stworzymy uniwersalną monetę dla całej Europy, która stanie się wielką korzyścią dla handlu" - dodawał cesarz. Trzy lata wcześniej wydał edykt, który wywarł olbrzymi wpływ na dalsze losy Francji. Prawo to nakazywało, by w obiegu znalazły się zarówno monety złote, jak i srebrne, a ich wartość względem siebie zawsze wynosiła jak 1 do 15,5.

Napoleon nie ufał papierowym banknotom, choć tak znakomicie sprawdziły się w Wielkiej Brytanii (może właśnie dlatego?). Pragnął więc stworzyć bez ich udziału system monetarny oparty na metalowym pieniądzu zachowującym trwałą wartość.

Jednak Francja posiadała za mało złota, by móc zapewnić rynkowi wystarczającą liczbę monet, więc podstawowym pieniądzem stał się francuski frank wybity z 4,5 gram czystego srebra, uzupełniany frankiem wybitym z 0,29 gram czystego złota.

Jako że pokłady srebra i złota wydobywanego w Ameryce Płd. powoli się wyczerpywały i ilość metali szlachetnych będących w obiegu ustabilizowała się, ich ceny pozostawały prawie niezmienne. Dzięki temu napoleoński system bimetaliczny był trwały, a do tego jeszcze w obiegu znajdowało się dwa razy więcej gotówki niż w restrykcyjnie trzymającej się parytetu złota W. Brytanii.

To zaś pobudzało rozwój bankowości, handlu, przemysłu, nigdy bowiem nie brakowało gotówki na inwestycje, a mimo jej dużej ilości nie wybuchała inflacja.

Bonaparte przegrał wojnę toczoną przeciw reszcie Europy, cesarstwo upadło, lecz stworzony przez niego system walutowy podbijał kolejne kraje. Do połowy XIX w. wprowadziło go u siebie ponad 20 państw i stał się on alternatywą dla systemu parytetu złota, jaki propagowali Brytyjczycy.

Kiedy już się wydawało, że Francja wygra, w Paryż uderzył zupełnie niespodziewany cios, który nadszedł z Ameryki Północnej oraz Australii, gdzie odkryto olbrzymie pokłady złota. Wkrótce cenny kruszec dosłownie zalał rynek. Kiedy Francuzi uparcie trzymali się świętej zasady 1 do 15,5, wszędzie na świecie z powodu nadmiaru złota drożało srebro.
Wkrótce to zjawisko zbudowało braterską przyjaźń miedzy dotąd sobie wrogimi spekulantami angielskimi i francuskimi. Oto na giełdzie w Londynie za kilogram złota płacono 14 kilogramów srebra, a we Francji o półtora kilo więcej. Wystarczyło więc kupić za srebrne franki złoto w Londynie, przywieść je za kanał La Manche i oddać w ręce miejscowych bankierów.

Ci z kolei oddawali kruszec do państwowej mennicy, gdzie bito złote franki. Następnie pieniądze legalnie wymieniano na tańsze niż gdziekolwiek indziej w świecie srebrne franki. I otrzymywano czysty zysk, który wywożono za granicę.

Tak z Francji w krótkim czasie wyprowadzono olbrzymią kwotę 2 mld franków. W tym momencie logicznym posunięciem byłoby wprowadzenie banknotów opartych o parytet złota, powielając model brytyjski. Ale sama myśl, iż trzeba będzie porzucić system wprowadzony przez Napoleona i naśladować Anglików, okazał się nie do przyjęcia dla każdego prawdziwego Francuza. Zwłaszcza że krajem rządził bardzo dumny ze swego przodka bratanek Bonapartego Napoleon III.

Zamiast upokarzającej kapitulacji wybrał więc atak i postanowił walczyć o to, by system bimetaliczny wprowadziły wszystkie kraje świata. W tym momencie ustałyby akcje spekulacyjne i wróciła dawna stabilizacja. Na początek Napoleon III zaproponował stworzenie unii monetarnej rządom Belgii, Szwajcarii i Włoch.

Przy okazji postanowił pieniądz ulepszyć. Wszystkie kraje tworzonej Unii Łacińskiej miały zachować własne monety, lecz by były warte tyle samo co frank, ustalono sztywne zasady wymuszające taką samą ich wagę, identyczną jakości kruszcu oraz określono wielkości nowych emisji.

Przestrzeganie tych reguł sprawiało, że na terenie Unii mogły swobodnie krążyć monety wszystkich jej członków. Dzięki temu np. w Paryżu przybysz z Rzymu mógł płacić w każdym sklepie lirami. Unia wykluczała natomiast swobodne używanie monety o niewielkim nominale oraz papierowych banknotów.

Podstawową jednostką monetarną tego systemu stała się srebrna pięciofrankówka.
Oficjalnie Unia Łacińska powstała po tym, jak 23 grudnia 1865 r. przedstawiciele Belgii, Szwajcarii, Włoch i Francji podpisali w Paryżu stosowne porozumienie. Na początku wspólny obszar walutowy funkcjonował znakomicie, wzrosła wymiana handlowa, a szybszy obieg gotówki pobudził przemysł.

Ale działo się tak, bo Francji sprzyjało szczęście. Z powodu intensywnej eksploatacji w Ameryce Północnej wyczerpywały się zasoby złota i spadło jego wydobycie, za to na zachodzie USA odkryto olbrzymie pokłady srebra. Dzięki temu wzajemny kurs obu metali zbliżył się do magicznego dla Paryża algorytmu 1 do 15,5.

Odniesiony sukces skłonił Napoleona III, by iść za ciosem. W 1867 r. przygotowano w stolicy Francji wspaniałą Wystawę Światową mającą pokazać, iż gospodarze w pełni zasługują na status najpotężniejszego państwa Starego Kontynentu. Każdy inny kraj otrzymał na terenie ekspozycji po raz pierwszy w dziejach wystaw własny pawilon, by móc zaprezentować się z jak najlepszej strony.

To przyciągnęło do Paryża przywódców z całego świata chcących osobiście sprawdzić, czy ich państwo wypada wystarczająco dobrze. Na co też bardzo liczył Napoleon III. Gdy goście się zjawili, niektórzy otrzymali dyskretne zaproszenie na spotkanie organizowane przez francuskiego cesarza.
Przybyłym na niejawną konferencję dwudziestu najważniejszym światowym przywódcom Bonaparte zaproponował stworzenie wspólnej złotej monety o tej samej wadze i jakości, która mogłaby funkcjonować we wszystkich krajach Ziemi. Pomimo zaskoczenia nikt nie odrzucił pomysłu, zwłaszcza iż wydawał się on korzystny dla każdego. Prace na porozumieniem określającym, jak miałby wyglądać taki pieniądz, ruszyły, acz toczyły się wolno.

W tym czasie do Unii Łacińskiej przyłączyła się Grecja, a kolejne kraje, jak np. Hiszpania, nosiły się także z zamiarem uczynienia podobnego kroku.

Wszystko zaczęło się walić w latach 1870-71, gdy Francja w wojnie z Niemcami poniosła sromotną klęskę. Po kapitulacji Paryż musiał zapłacić zwycięzcom 5 mld franków w złocie, co zburzyło stabilność bimetalicznego systemu. Wkrótce zaczęła się znów wielka spekulacja. Tym razem banki sprowadzały tony srebra z Wielkiej Brytanii, biły w państwowej mennicy pięciofrankowe monety, które legalnie po kursie 1 do 15,5 wymieniały na dużo więcej warte na rynku złote pieniądze.

Na wieść o tym, ile można nad Sekwaną zarobić na różnicy kursów, grupa fałszerzy założyła w amerykańskim stanie Nevada nielegalną mennicę bijącą na masową skalę srebrne pięciofrankówki identyczne z oryginalnymi. Opłacało się je przewozić za ocean i wymieniać na terenie Unii Łacińskiej na złote monety, które wywożono z powrotem za Atlantyk.

W 1878 r. na terenie Unii Łacińskiej postanowiono wstrzymać emisję nowych partii srebrnych monet, ale niewiele to dało, bo w obiegu było 3 mld franków z tego kruszcu, których nie dawało się wycofać, bo zabrakło złota, by je czymś zastąpić. W ostatecznym chaosie pogrążyli wspólną strefę walutową Włosi.

Aby ratować własną gospodarkę, zaczęli zalewać na potęgę rynek bitymi przez siebie srebrnymi lirami o niskich nominałach. W efekcie czego rozregulowali kurs franka. Przyparty do muru Bank Francji musiał w 1883 r. wykupić z rynku włoskie liry za 200 mln franków w złocie trzymanych w skarbcu na czarną godzinę.

Wobec kolejnych nieszczęść, jakie spadały na kraj z powodu Unii Łacińskiej, w 1885 r. francuski rząd postanowił odrzucić obowiązujące w niej reguły. Stopniowo wprowadzono do obiegu papierowe banknoty oparte na parytecie złota, godząc się po prawie stu latach, by odwzorować brytyjski system monetarny. Unia Łacińska nadal jednak istniała, choć już tylko jako polityczna i ekonomiczna fikcja. O tym, że należałoby ją formalnie zlikwidować, przypomniano sobie dopiero w 1927 roku.

Kraje Unii Łacińskiej z 1865 miały zachować własne monety, lecz by były warte tyle samo co frank, ustalono sztywne zasady wymu-szające taką samą ich wagę, jakość kruszcu oraz określono wielkości emisji. Podstawową jednostką monetarną stała się srebrna pięciofrankówka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie