Piękne polskie miasteczka oszczędzone przez burzliwą historię

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Rynek w Chełmnie
Rynek w Chełmnie wikipedia
Większość polskich miasteczek o historii sięgającej średniowiecza potraciła swe architektoniczne skarby a to na skutek ekonomicznego upadku, a to podczas potopu czy II wojny światowej. Niemniej zachowało się nieco pereł. Nie wszystkie są znane tak, jak na to zasługują.

Oto kilka propozycji miast, w których można pooddychać polską historią, choć niekoniecznie są one wymieniane w każdym przewodniku. Tym razem zostawiamy więc Kazimierz nad Wisłą, Sandomierz i Zamość - zakładając, że te polskie perły architektury miejskiej są na tyle znane, że większość naszych Czytelników albo już je odwiedziła, albo od dawna planuje się tam wybrać. Przedstawiamy za to kilka propozycji z gatunku tych nieco rzadziej prezentowanych - i gwarantujemy, że każde z tych miast jest w stu procentach warte odwiedzenia i zwiedzania. Różnić się może za to intensywność tych odwiedzin. Pełne cennych zabytków Chełmno może być pełnoprawnym celem całodziennej wycieczki. Pozostałe miasta rekomendujemy do odwiedzenia raczej przy okazji - jeśli zdarzy nam się zagościć w ich okolicy. Wszystkie bowiem położone są w regionach, w których warto spędzić choć część wakacji.

Za wyjątkiem Byczyny - która przez większość swej historii leżała poza granicami Polski - przedstawiamy miasta mocno związane z dziejami naszego kraju. Ślady po niektórych z nich - i ich dawnym znaczeniu - znajdziemy w podręcznikach historii, czego dowodem są choćby statuty nieszawskie i prawo chełmińskie.

Chełmno

Widok na Chełmno z mostu na Wiśle na drodze krajowej 91 robi naprawdę spore wrażenie. Z odległości paru kilometrów widzimy panoramę średniowiecznego miasta położonego na wysokim jak na centralną Polskę pasie wzgórz nad wiślaną skarpą. Kościelne wieże, gotyckie nawy, baszty, mury miejskie, czerwona dachówka.

Wizualne skojarzenia ze wzgórzem wawelskim są całkowicie uzasadnione - z jednym ważnym zastrzeżeniem - Chełmno zajmuje znacznie większą powierzchnię. To miasto zdecydowanie trzeba choć raz odwiedzić.

Chełmno to jedno z najstarszych polskich miast - w dodatku z jego zabytkami historia obeszła się jak na polskie warunki bardzo łaskawie. Pierwszy gród istniał w Chełmnie już w czasach Bolesława Chrobrego, w kolejnych dekadach i stuleciach położone w charakterystycznym łuku doliny Wisły miasto było ważnym punktem strategicznym.

W 1228 roku Chełmno razem z całą ziemią chełmińską zostało przyznane w dzierżawę przez Konrada Mazowieckiego Krzyżakom. Do około 1250 roku było stolicą zakonu. W 1232 roku Chełmno (razem z Toruniem) otrzymało lokację miejską, która stała się wzorem dla ok. 200 przywilejów lokacyjnych, stąd też w historii używa się pojęcia lokacja na prawie chełmińskim.

Ta mniej więcej tysiącletnia historia miasta jest bardzo wyraźnie widoczna w jego współczesnym wcieleniu - bowiem Chełmno uniknęło większości wojennych zniszczeń, które stały się udziałem innych niegdyś pięknych polskich miast. W dwudziestotysięcznym dziś Chełmnie zachowało się więc sześć gotyckich kościołów - w tym XIII-wieczna fara, będąca wzorem dla budowniczych katedry w Królewcu, i mury miejskie niemal w komplecie (łącznie 2,3 km), w tym dwie bramy i 4 imponujące baszty. Arcydziełem architektury polskiego renesansu jest dawny miejski ratusz stojący w centralnym punkcie rynku - obecnie mieści się tam muzeum. Zabytkowy charakter ma przy tym zdecydowana większość budynków położonych na chełmińskiej starówce - czyli w obrębie murów miejskich. Są w Chełmnie nawet kamienice z historią sięgającą XIII wieku. Są też liczne zabytki militarne z czasów pruskich (porozbiorowych) - w tym arsenał, szkoła kadetów i ich koszary oraz dawny budynek poczty.

Ogromnie ważnym zabytkiem jest również Akademia Chełmińska, wprawdzie przebudowana w XIX wieku, jednak będąca jedną z najważniejszych uczelni na ziemiach polskich. Powołano ją do życia w 1386 roku jako… filię Akademii Bolońskiej, na mocy bulli papieża Urbana VI. Formalnie szkoła pozostała częścią Akademii Bolońskiej aż do połowy XVIII wieku, jednak kilkakrotnie zmieniał się jej status i program nauczania. Do I rozbioru w każdym razie było to jednak jedno z najbardziej prestiżowych miejsc pobierania nauk na terenie Polski.

Nieszawa

To miasteczko, w którym odwiedziny są jak podróż w czasie - choć sama Nieszawa nie miała w historii wiele szczęścia, może wręcz przeciwnie.

Pierwsza Nieszawa powstała w 1230 roku bardzo niedaleko Torunia. Był to najbardziej na południe wysunięty gród państwa Krzyżaków. W 1410 roku Nieszawa została zajęta przez wojska króla Władysława Jagiełły, następnie w roku 1411 to tam podpisano pokój z Krzyżakami nazwany toruńskim. 11 lat później, po pokoju mełneńskim, zapobiegliwy Jagiełło nakazał, by niefortunnie położone miasto, mogące stać się krzyżackim przyczółkiem w rejonie Torunia, zostało zrównane z ziemią.

Nową Nieszawę Jagiełło założył na drugim, bezpieczniejszym brzegu Wisły. Razem z grodem powstawał Zamek Dybowski - ulokowany tuż obok nowej Nieszawy i dokładnie naprzeciw Torunia, tyle że po drugiej stronie Wisły. Miasto rozwijało się bardzo szybko i zaczęło nieźle prosperować handlowo. Na tyle nieźle, że już po 7 latach od założenia Nieszawy poirytowani mieszczanie z „konkurencyjnego” Torunia wysłali na nią silną wyprawę wojenną (wspartą przez Krzyżaków z toruńskiego zamku). Miasto zostało splądrowane. I choć nieszawianie nie dali się przepędzić i miasto po niszczycielskiej wizycie torunian odbudowali, to wielka polityka znów się o nich upomniała. W 1454 Toruń przyłączył się do Związku Pruskiego występującego przeciwko Krzyżakom. Toruńscy mieszczanie wystosowali jednak do króla Kazimierza Jagiellończyka swoiste ultimatum, uzależniające stanięcie po stronie Polski przeciw Krzyżakom między innymi od… zrównania z ziemią Nieszawy. Te warunki zostały przyjęte.

Trzecia - i ostatnia - Nieszawa została założona 30 kilometrów dalej w górę rzeki, mniej więcej w połowie drogi z Torunia do Włocławka. W czasach staropolskich miasto stopniowo podupadało.

Współczesna Nieszawa jest małym i sennym miasteczkiem położonym nad samą Wisłą. Choć widać, że obecny kształt miasta jest tylko cieniem jego przeszłości, historię zdecydowanie tam czuć. Część kamieniczek w rejonie rynku dosłownie się sypie, sprawia to jednak, że Nieszawa ma w sobie coś z magii miejsc takich jak na w pół zrujnowany Perast w Zatoce Kotorskiej, będący celem całych wycieczek turystów z różnych części świata. Świetne miejsce na wycieczkę z pobliskiego Ciechocinka lub na przystanek podczas podróży Wiślaną Trasą Rowerową. Z Nieszawy kursuje prom na drugą stronę rzeki.

Biecz

To małe miasteczko na pograniczu Małopolski i Podkarpacia ma bardzo malownicze położenie nad doliną Ropy. Ze względu na dobry stan zachowania części fortyfikacji miejskich, piękny rynek i bardzo atrakcyjną panoramę miasta Biecz bywa nazywany czasem „małym Krakowem”. I choć sami sugerowalibyśmy, że w tym barwnym sformułowaniu nacisk mimo wszystko powinien zostać położony na słowo „mały”, to jednak coś w tym jest.

Jeszcze na początku XIII wieku Biecz był istną metropolią - jednym z najważniejszych i największych miast w całym kraju. Jego znaczenie stopniowo jednak malało, a od XVII wieku zaczął się okres upadku. Z najcenniejszymi zabytkami Biecza los obszedł się jednak dość łaskawie. Spore wrażenie robi kolegiata Bożego Ciała - to jeden z najcenniejszych zabytków późnego gotyku w Polsce, znajdują się tam relikwie św. Jadwigi. Jeszcze bardziej rzuca się jednak w oczy prawie 60-metrowa wieża ratusza. Najwyższy obiekt w Bieczu ma renesansowy rodowód i pokryty jest kunsztownie wykonanym sgraffitem. Sam ratusz powstał natomiast jeszcze w średniowieczu - i był wielokrotnie przebudowywany, jego obecna forma ma klasycystyczny charakter.

Biecz słynął w czasach staropolskich z pewnej specyficznej specjalizacji. Jako że w rejonie Podbeskidzia dość intensywnie działali zbójcy (zwani beskidnikiami) miasto otrzymało na początku XVIII wieku przywilej w postaci prawa miecza - co dawało tutejszym sędziom możliwość skazywania na wyroki śmierci. Korzystali z niej oni bardzo skwapliwie, a jeśli pojawiały się jakieś okoliczności łagodzące, wymierzali kary w postaci odcięcia wskazanych kończyn lub skazywali podsądnych na wymyślne tortury. W związku z tym kaci z Biecza słynęli na całą Małopolskę - za stosowną opłatą „wypożyczano ich” do wykonywania wyroków również w Tarnowie, Jaśle czy Pilznie.

Szydłów

Zacznijmy od zastrzeżenia, że dość uporczywe nazywanie tego maleńkiego miasteczka (od XIX wieku do 2019 roku formalnie będącego wsią) „polskim Carcassonne” jest jednak sporą przesadą. Nie zmienia to jednak faktu, że zdecydowanie warto tam zajrzeć.

O wyjątkowości Szydłowa przesądza przede wszystkim to, że zachowały się tam niemal w pełni mury miejskie z blankami i strzelnicami pochodzące z XIV wieku. Ze słynnym Carcassonne może w Szydłowie budzić skojarzenia barwa kamienia użytego do skonstruowania murów. Samo miasteczko jest jednak wielokrotnie mniejsze, a jego fortyfikacje są znacznie skromniejsze od tych zachowanych w Carcassonne. Niemniej charakterystyczna i „groźnie” wyglądająca Brama Krakowska w Szydłowie mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenografię do któregoś z odcinków „Gry o Tron”.

Warto też w Szydłowie zajrzeć do ruin zamku z czasów Kazimierza Wielkiego, który był centralnym elementem całych fortyfikacji miasta.

Byczyna
Położona między Kluczborkiem a Wieruszowem Byczyna ma średniowieczne mury obronne zachowane w zasadzie w komplecie, co nadaje miasteczku wyjątkowy charakter. Ulice pokryte są tam brukiem lub drobną kostką, a część kamieniczek ma kilkusetletnią historię. Najstarszymi zabytkami - nie licząc miejskich fortyfikacji - są XIV-wieczny kościół św. Mikołaja i pochodząca również z XIV wieku kaplica cmentarna. Na kameralnym rynku Byczyny dominuje wielokrotnie rozbudowywany i przebudowywany ratusz. Szczególny nastrój tworzą w Byczynie liczne stare drzewa - mury otoczone są miniplantami, a całkiem spora liczba zielonych olbrzymów rośnie także w obrębie murów między budynkami. Betonozy tam nie uświadczymy.

Z ciekawostek - w zachowanych fragmentach fosy wokół murów Byczyny od ponad 250 lat hodowane (i dokarmiane przez mieszkańców) są pstrągi.

Krynica- Zdrój

Górski kurort z historią uzdrowiskową sięgającą XVIII wieku, gdy w założonej w XVI wieku wsi odkryto źródła wód mineralnych i zaczęły tam powstawać pierwsze domy lecznicze. Uzdrowisko rozwijało się prężnie przez cały XIX wiek. Na początku XX wieku z kolei, z odwiertu o głębokości 810 metrów, zaczęła w Krynicy płynąć słynna na całą Europę woda Zuber. Największy rozkwit Krynicy miał miejsce w okresie II RP - gdy górski kurort zaczął się stawać - jeśli chodzi o wakacyjne wybory ówczesnych polskich elit - realną konkurencją dla Zakopanego. Krynicę odwiedzali między innymi Józef Piłsudski, Władysław Reymont, prawie wszyscy poeci z kręgu skamandrytów i oczywiście Jan Kiepura - który zbudował tu swój słynny superluksusowy pensjonat Patria. Do zabytków Krynicy należą przede wszystkim budynki uzdrowiskowe - w tym najstarsza pijalnia wód Słotwinka z 1806 roku, oraz pawilon koncertowy z drugiej połowy XIX wieku i cały szereg drewnianych willi, z których spora część została zbudowana w drugiej połowie XIX wieku. Wiele modernistycznych willi i budynków sanatoryjnych z pierwszej połowy XX wieku pozwoli nam zaś pooddychać atmosferą II RP. Pod względem estetyki architektonicznej Krynica-Zdrój jest równie atrakcyjna jak najpiękniejsze kurorty Sudetów, które trafiły w granice Polski dopiero w 1945 roku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie