Piecha: Premier popełnił błąd, ogłaszając koniec epidemii, choć optymizm był potrzebny. Sprawa Czarnka? Duży nietakt Gość Dnia

Marcin Zasada
Marcin Zasada
26.06.2017  sosnowiecboleslaw piecha posel do parlamentu europejskiegolucyna nenow /dziennik zachodni/ polska press *** local caption *** boleslaw piecha posel do parlamentu europejskiego
26.06.2017 sosnowiecboleslaw piecha posel do parlamentu europejskiegolucyna nenow /dziennik zachodni/ polska press *** local caption *** boleslaw piecha posel do parlamentu europejskiego Lucyna Nenow / Polska Press
Na razie przyjęto strategię zbliżoną do tej stosowanej w całej Europie. Co dalej? Dalsze restrykcje są możliwe. Pierwsze pytanie o 1 listopada i wizyty na cmentarzach. Być może rosnąca liczba zakażeń zmusi rząd do pewnych ograniczeń związanych z odwiedzaniem grobów, choć bardzo nie chciałbym tego - mówi Bolesław Piecha, poseł PiS i były minister zdrowia, dzisiejszy Gość DZ i Radia Piekary.

Minister Czarnek odwiedza babcię w szpitalu. Kilka dni później koronawirusa stwierdzono u niego i u kilkudziesięciu innych osób: pacjentów i personelu szpitala. Kto za to ponosi odpowiedzialność?
Myślę, że pandemia. Zawsze próbujemy znaleźć winnego, ale tu winę ponosi wirus, który nie jest widoczny.

Czy minister Czarnek miał prawo wejść do tego szpitala?
Tego nie wiem. Każdy szpital kieruje się własnymi i odwiedziny bywają. Nie słyszałem, żeby szpital był absolutnie zablokowany i są sytuacje, że rodzina odwiedza pacjentów, zwłaszcza na oddziałach, które nie są covidowymi.

Panie ministrze, polecenie wojewody lubelskiego, na podstawie ustawy covidowej, punkt 2. Ono zakazuje odwiedzin osobom spoza szpitala.
Nie wiem, czy było wtedy aktualne.

Wydane jeszcze w marcu tego roku. Nikt go nie odwołał. Są w Polsce szpitale, w których rodzice tygodniami nie mogli zobaczyć swoich dzieci. A tu? Są równi i równiejsi?
Nie. To był duży nietakt.

Jakie wnioski wyciągnął rząd z pierwszej fali epidemii, przygotowując się na nadejście drugiej?
Trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski, bo nikt nie przewidywał, że ta druga fala epidemii będzie tak gwałtowna. Przewidywano, że nastąpi wzrost zachorowań, ale wszystkie modele matematyczne zawodzą, bo liczba zmiennych jest potężna i nie do końca zidentyfikowana.

To jak rozumieć słowa premiera Morawieckiego z lipca, który mówił, że epidemię pokonaliśmy i nie ma się już czego bać?
Wszyscy byliśmy wtedy optymistami. I ten optymizm pewnie też był nam wtedy potrzebny.

Musisz to wiedzieć

No tak, bo wtedy były wybory.
One się odbyły, owszem z naszym sukcesem, ale z tego, co pamiętam, opozycja również uznała te wybory za ogromny sukces Rafała Trzaskowskiego. A premier Morawiecki jest takim samym człowiekiem, jak ja czy pan i też ma prawo do błędnych ocen.

„Pokonaliśmy epidemię” to była błędna ocena?
Sądzę, że była to błędna ocena, choć pokrywała się z różnymi prognozami. Natura pokazała, że nie do końca ją rozumiemy. W zderzeniu z siłami natury tej racji nie mamy. Więc była to pomyłka, bo nie mogliśmy ogłosić końca epidemii.

Jakie jeszcze ograniczenia czekają nas w związku z tym w kolejnych miesiącach?
Na razie przyjęto strategię zbliżoną do tej stosowanej w całej Europie. Co dalej? Dalsze restrykcje są możliwe. Pierwsze pytanie o 1 listopada i wizyty na cmentarzach. Być może rosnąca liczba zakażeń zmusi rząd do pewnych ograniczeń związanych z odwiedzaniem grobów, choć bardzo nie chciałbym tego.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie