Pięć pytań do... Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

Dorota Kowalska
Małgorzata Kidawa-Błońska
Małgorzata Kidawa-Błońska Bartek Syta/Polskapresse
Co tydzień, w poniedziałek, politycy odpowiadają na pięć krótkich pytań komentując bieżącą sytuację polityczną i snując polityczne plany. Dzisiaj na pytania Doroty Kowalskiej odpowiada Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka Platformy Obywatelskiej.

Pani poseł, ilu jest w Platformie Obywatelskiej konserwatystów, bo jedni mówią sześćdziesięciu, inni - sześciu?
Nie wiem. Wiem, że większość Platformy chce racjonalnego, mądrego rozwiązania problemu in vitro tak, aby zapewnić maksymalną ochronę dla kobiety i dziecka, maksymalną ochronę zarodka, a jednocześnie dopuścić do stosowania tej metody.

Nie zabolało, że Pani projekt nie został przyjęty od razu?
Byłam na to przygotowana. Wiem, że to są bardzo trudne sprawy i decyzja o zamknięciu tej dyskusji na tym etapie jest niewątpliwie dobrą wiadomością. Zespół klubowy ma znaleźć punkty wspólne i opisać rozbieżności pomiędzy projektami mojego zespołu i projektem Jarosława Gowina. Ma przedłożyć klubowi kompromisowe rozwiązanie.

No właśnie tylko jak pogodzić te dwa projekty, zupełnie przecież różne w kluczowych kwestiach?
W wielu punktach powodujących uporządkowanie systemu, miedzy innymi: nadzorem nad klinikami, zakazem klonowania i tworzeniem hybryd, zakazem niszczenia zarobków - doszliśmy do porozumienia, bo te rozwiązania istnieją w obu projektach. Różni nas zaś sposób podejścia do medycznej procedury wykonywania in vitro. Mój zespół preferuje powszechnie stosowaną i skuteczną metodę uznaną za standard medyczny, zaś poseł Gowin broni zapisów ograniczających stosowanie in vitro.

Podobno premier Donald Tusk powiedział w Jachrance posłowi Gowinowi, że to może być dla niego utrata sensu bycia w Platformie. Pani te słowa słyszała?
Nie, ale na pewno w sytuacji, kiedy przyjmiemy wspólny projekt, nie wszyscy będą zadowoleni. Jednak jesteśmy całością, poważnym ugrupowaniem i nawet jeśli się z czymś w części nie zgadzamy, musimy wspólnie pracować i razem ponosić odpowiedzialność.

In vitro może być końcem Jarosława Gowina w PO i początkiem rozpadu Platformy?
Nie będzie rozpadu Platformy, nie wyobrażam sobie tego zwłaszcza w tak ważnym momencie. Jesteśmy dużą formacją polityczną, drugą kadencję odpowiadamy za Polskę. "In vitro" nie będzie tematem, który dzisiaj mógłby podzielić Platformę. A co będzie z posłem Jarosławem Gowinem? To zależy wyłącznie od niego...

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gABRIEL
Niezależnie od sprawy In Vitro Pan Gowin powinien założyć
własną klerykalną partię ponieważ w obecnych partiach
dla tego Pana chyba nie ma miejsca.
R
Rycho
Wybierz Rycha, Zbycha, Grzecha i Mira.

By Mordom Naszym żyło się lepiej.

Kidawa-Błońska i Kopacz dzielnie walczą o in vitro i aborcję!

[ Uwaga: za dodatkową opłatą załatwiamy zdjęcie ekskomuniki. ]

-----------------------------------------------------------------------------------

"SPRAWA IN VITRO NIE JEST W POLSCE KWESTIĄ OCHRONY ZARODKÓW, lecz zakresu wpływów Kościoła katolickiego na polskie prawo i polskie państwo" -- mówi prof. Jan Hartman, bioetyk i filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego (a także wiceprzewodniczący żydowskiej loży B'nai B'rith / Zakonu Synów Przymierza oraz uczestnik think-tanku Ruchu Palikota) w rozmowie z portalem Wirtualna Polska.
Dodaj ogłoszenie