Piątek 13-ego. Prof. Zbigniew Mikołejko: Stare przesądy...

    Piątek 13-ego. Prof. Zbigniew Mikołejko: Stare przesądy zastępujemy nowymi. Wcale nie przestaliśmy być archaiczni czy średniowieczni

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Zbigniew Mikołejko - prof. dr hab. filozof, historyk religii, eseista. Kieruje Zakładem Badań nad Religią w IFiS PAN. Opublikował m.in.: „Żywoty świętych

    Zbigniew Mikołejko - prof. dr hab. filozof, historyk religii, eseista. Kieruje Zakładem Badań nad Religią w IFiS PAN. Opublikował m.in.: „Żywoty świętych poprawione ponownie”, „Gorzkie żale”, „Między zbawieniem a Smoleńskiem. Studia i szkice o katolicyzmie polskim ostatnich lat” (2018), „Heilsberg, to miasto” (2018), „Prowincje ciemności. Eseje przygodne” (2018). ©fot. Bartek Syta

    Przesądy były, są i będą. Stare zastępujemy tylko nowymi. Wiara w feralny piątek trzynastego jest takim nowym przesądem, choć oczywiście ma on stare źródła. Musimy sobie powiedzieć prostą rzecz: między religią a magią nie ma wyraźnej granicy - mówi prof. Zbigniew Mikołejko.
    Zbigniew Mikołejko - prof. dr hab. filozof, historyk religii, eseista. Kieruje Zakładem Badań nad Religią w IFiS PAN. Opublikował m.in.: „Żywoty świętych

    Zbigniew Mikołejko - prof. dr hab. filozof, historyk religii, eseista. Kieruje Zakładem Badań nad Religią w IFiS PAN. Opublikował m.in.: „Żywoty świętych poprawione ponownie”, „Gorzkie żale”, „Między zbawieniem a Smoleńskiem. Studia i szkice o katolicyzmie polskim ostatnich lat” (2018), „Heilsberg, to miasto” (2018), „Prowincje ciemności. Eseje przygodne” (2018). ©fot. Bartek Syta

    Na czym polega ten fenomen, że w piątek trzynastego naród ochrzczony łapie się za guzik i uważa na to, żeby, broń Boże, nie natknąć się na czarnego kota?
    Akurat ja za czarnymi kotami przepadam - najwyraźniej nie całkiem należę do tego narodu wybranego i porządnie ochrzczonego. Na szczęście nie wszyscy ulegamy zabobonom. Wielu z nas zresztą traktuje sprawę przesądów żartobliwie. Przesądy oczywiście były, są i będą. I nie zależą od tego, czy zostaliśmy, czy nie zostaliśmy ochrzczeni. To akurat nie ma żadnego znaczenia.

    Religia nie ma wpływu na to, żeby odrzucić przesądy?
    Religia nie wpływa na bardzo wiele rzeczy. Na przykład, co obserwujemy w Polsce, nie wpływa zbytnio na kształt moralności. Wybory moralne, których dokonują ludzie uznający siebie za chrześcijan, nijak się przecież na ogół mają do wskazań moralnych Kościoła, którego są członkami. Zresztą, czym jest w tym wypadku religia? Istnieje takie szkolne przekonanie, że religia jest czymś różnym od magii, prawda?

    CZYTAJ TEŻ | PIĄTEK 13-EGO. MROCZNA TAJEMNICA TEMPLARIUSZY



    Nie jest? Księża z ambon głoszą: „Nie chodźcie do wróżek, nie wierzcie w horoskopy”. Bo to grzech. A mimo to ezoteryczna siła w Polsce trzyma się nieźle i staje się wielkim biznesem.
    Jasne. Ale tu musimy sobie powiedzieć prostą rzecz: między religią a magią nie ma wyraźnej granicy. Wszystkie rozwinięte religie zawierają w sobie elementy dawnych wierzeń uznanych za „pogańskie”, które często łączą się ze starymi religiami natury, z archaiczną magią. Można by krok po kroku pokazać, jak w praktyce religijnej katolików w Polsce to się uzewnętrznia. Chociażby sprawa słynnej lipy w Cielętnikach, której pień pobożni pielgrzymi idący do Częstochowy od lat 60. ogryzali, dopóki w 2017 roku nie powalił jej orkan Ksawery i trzeba ją było ogrodzić siatką. Lipa rośnie na terenie kościoła, na murze którego powieszono ikonę świętej Apolonii, patronki cierpiących na bóle zęba, a także patronki stomatologów, ponieważ ją samą umęczono przez zmiażdżenie jej szczęki i wybicie zębów. Stąd obgryzanie kory lipy w tej miejscowości zrodziło się absolutnie na wzór archaiczny, żeby nie powiedzieć, średniowieczny. A zatem wcale nie przestaliśmy być archaiczni czy średniowieczni. Stare przesądy zastępujemy tylko nowymi. Wiara w feralny piątek trzynastego jest takim nowym przesądem, choć oczywiście ma on stare źródła.
    Czym się różni wiara w cudowną moc krwi Jana Pawła II, rozdawanej przez kard. Dziwisza, od wiary w jakiegoś uzdrawiacza
    Za chwilę o tych źródłach porozmawiamy, ale zatrzymajmy się może przy magii i religii, bo to bardzo ciekawe, co pan mówi. Między nimi nie ma...
    ... granicy. Nie widać jej i jedna przepływa w drugą. Triumfujące religie monoteistyczne zassały bowiem niczym wielkie lodowce - dotyczy to zarówno chrześcijaństwa i judaizmu, jak i islamu - zastane wierzenia pierwotne, które były często wierzeniami związanymi z kultami przyrody, były zmysłowymi religiami natury.

    Rozmawiałam o tym z księdzem profesorem Andrzejem Kobylińskim, on sporo o tym pisze. Jego zdaniem religię chrześcijańską od magii różni to, że chrześcijaństwo przyniosło racjonalność.
    Nie mogę się z tym zgodzić, bo to by oznaczało, że przed chrześcijaństwem nie było filozofii greckiej. A przecież była. Nie ma co się oszukiwać: racjonalna grecka filozofia istniała na kilka stuleci przed chrześcijaństwem. A była też i racjonalna filozofia chińska. Owszem, chrześcijaństwo było przełomem, ale raczej w sferze moralnej niż kwestiach racjonalności czy nieracjonalności; rozumności czy nierozumności. Gdyby w tym względzie było tak doskonale, to nie byłoby rozmaitych szaleństw chrześcijaństwa, tych najróżniejszych form prześladowań, rozmaitych form przesądu, ścigania czarownic przez katolików i protestantów. Nie byłoby wypraw krzyżowych. Nie byłoby fanatyzmu.

    Ksiądz profesor Kobyliński zwraca uwagę i często to powtarza w wywiadach i swoich publikacjach, że do Polski od lat przenika szamańskie widzenie religii. Czy to znaczy, że my, Polacy, jesteśmy na tę magię tak podatni?
    Nie bardzo wiem, co ksiądz profesor rozumie przez szamańskie widzenie religii.

    Na przykład to, że przyjeżdżają do Polski niezweryfikowani przez Kościół uzdrowiciele, którzy na stadionach, powołując się na Jezusa Chrystusa, nakładają na ludzi ręce, głosząc, że ich leczą.
    Naturalnie! Ale to przecież sam Kościół katolicki zaprosił Bashoborę.



    No właśnie! I coraz głośniej mówi się o tym, że to jest kompromitacja religii.
    Tak jest. Ale w Warszawie na stadionie i w Mogilnie odbyły się wielkie spotkania z Bashoborą i firmował to jednak Kościół katolicki.

    Tylko w tym samym Kościele katolickim są duchowni, którzy się od Bashobory odcinają.
    Pozwoli pani, że odpowiem na to w ten sposób: pusty śmiech mnie ogarnia. Idąc natomiast tropem tego, co mówi ksiądz profesor Kobyliński: racjonalny rzekomo Kościół najpierw ulega takiemu przesądnemu szamanizmowi, a potem się odeń odcina? No, nie, na Boga!
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo