Pawła Zagumnego droga do Londynu

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita
Stara to przywara naszego narodu, że jak mamy przeciwnika na łopatkach, to czekamy aż sam poprosi o dobicie. To zaś zdarza się niezwykle rzadko.

Może dlatego nasi siatkarze w meczu z Iranem po secie wygranym w nokautującym stosunku 25:8 uznali, że można już zapalić cygara, rozlać koniaczek i kontestować zwycięstwo. Tymczasem potomkowie antycznych Persów, naród bitny, choć w siatkówce niczego wielkiego jeszcze nie dokonał, broni nie złożył. Przy zadziwiająco biernej postawie trenera Andrei Anastasiego (tym razem, a szkoda, nie szarpał operatorów telewizyjnych kamer, może by wtedy naszych obudził) i kompletnym upadku morale polskiego zespołu, Irańczycy doprowadzili do wstydliwego dla nas zakończenia.

Po sześciu kolejkach Pucharu Świata, choć jesteśmy liderami, w sprawie awansu do igrzysk w Londynie nic nie jest jeszcze przesądzone. Co gorsza, z pobieżnego rachunku potencjalnych zysków i strat w pozostałych meczach wynika, że tych dwóch punktów straconych z Iranem może nam zabraknąć do bezstresowego grania w ostatnich trzech kluczowych spotkaniach. Gdybyśmy mieli te dwa nieszczęsne irańskie punkciki, ani mecz z Włochami, ani z Brazylią, a już na pewno ostatni z Rosją, nie byłby walką o wszystko.

A tak, Bóg jeden raczy wiedzieć, co się stanie. Szkoda, bo nasi zaczęli turniej w Japonii najlepiej, jak mogli. Sprawdziło się przekonanie, że powrót do kadry Pawła Zagumnego, Michała Winiarskiego i Zbigniewa Bartmana uczyni z nas drużynę o większych możliwościach. Kiks z Iranem, słabe początki meczów z Japonią i Chinami zmartwiły wszystkich przed arcyważnym meczem z USA.

Z drugiej strony, zwycięstwo Kubańczyków nad Włochami niespodziewanie zwiększyło nasze szanse na awans do Londynu. Czy jednak ten szczęśliwy zwrot okoliczności nie sprawi, że znowu dojdzie do jakiejś fatalnej dekoncentracji i zmarnowania szansy? Wiele będzie zależeć od Anastasiego, jego aktywności w czasie meczu i umiejętnego reagowania na boiskowe wypadki.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW MARIANA KMITY W SERWISIE POLSKATIMES.PL

A jak zawiedzie Anastasi, bo Włoch jest ostatnio bardzo chimeryczny, to odpowiedzialność może dźwignąć Zagumny. Może, a w krytycznych sytuacjach nawet powinien, kierować drużyną. Wszak ma znakomite sportowe kompetencje, autorytet w drużynie i doświadczenie. I tak zwyczajnie być powinno, bo awans do IO w Londynie to szczególnie dla niego ważna sprawa. Na następne igrzyska do Brazylii z powodu banalnego metrykalnego limitu raczej już nie pojedzie.

Marian Kmita

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie