Paweł Siennicki: Po śmierci Pawła Adamowicza

Paweł SiennickiZaktualizowano 
Pawłe Siennicki
Pawłe Siennicki Polska Press
Dla mnie oraz dla wszystkich, których znam, zabójstwo i śmierć Pawła Adamowicza była szokiem i pozostaje traumą. Zamordowany został znany samorządowiec, zginął na służbie publicznej i dlatego, że był politykiem. Zabójstwo niemal na żywo, transmitowane przez telewizje, w trakcie lokalnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który powinien być świętem radości. Bezsensowna śmierć, wielka tragedia, zwłaszcza dla rodziny Pawła Adamowicza. Dla nas wszystkich trauma i pytania, czy można było uniknąć tej tragedii, czy jest to właśnie zatruty owoc mowy nienawiści, rozhuśtania emocji w naszym życiu publicznym, wszędzie wokół nas, w mediach społecznościowych, nawet emocji w gronie najbliższych sobie ludzi, których dzieli polityka. Jest jeszcze chyba coś w tej zbrodni szczególnie dotykającego najwyższych rejestrów emocji. Przypadkowość, to że zginął Bogu ducha winny człowiek.

Co można w tej sytuacji powiedzieć? Nie znajduję lepszych słów ponad to, co mówi nam dzisiaj w gazecie dominikanin Maciej Ziemba, że to była erupcja zła w czystej postaci. Tak, podpisuję się pod tym zdaniem. Także zgadzam się z jego oceną, że nic nie wskazuje, żeby to był mord polityczny. Sugerowanie, że zabójca jest zwolennikiem PiS-u, że kierował się nienawiścią do polskiej demokracji, jest nieuprawnione. Nie wiemy tego. Ale również nie uważam, żeby to był tylko czyn szaleńca. Ojciec Maciej mówi bardzo mądrą rzecz: Takie myślenie prowadzi do tego, że wszyscy się rozgrzeszają i kiedy minie żałoba, szok, wszystko pozostanie po staremu.

Zostanie? Zacznę od tego, co dobre. W ujmująco wzruszający sposób zachowują się współpracownicy Pawła Adamowicza. Odwiedzenie matki zabójcy, wstrzemięźliwość, bez rzucania łatwych oskarżeń, omijanie politycznych wątków. Również zachowanie opozycji jest powściągliwe. Bardzo ładnie zachował się PiS, decydując o niewystawieniu kandydata w koniecznych do przeprowadzenia w tej sytuacji wyborach prezydenckich w Gdańsku, wysłanie rządowego samolotu po małżonkę prezydenta Gdańska. To bardzo ludzkie gesty, które w tej rozhuśtanej polskiej rzeczywistości wydają się niezwykłe. Dlatego trzeba je dostrzec i docenić. Może to znak czegoś dobrego, co zostanie.

Nie brakuje też złych emocji i reakcji. Zdumiewające jest, że niektórzy pomstując na obecność nienawiści w życiu publicznym, sięgają po argumenty pełne nienawiści. Wobec kogokolwiek. Jakimś tańcem ze złem w czystej postaci jest brak refleksji nad tym, co się stało. Dalsze wchodzenie w logikę szczucia, wyciąganie jakiś świństw z przeszłości. Celowo nie wskazuję nikogo palcem, choć nie jestem w stanie pojąć, jak można w takiej sytuacji dalej strzelać jadem. Ale nie jest jeszcze za późno, żeby zachować się przyzwoicie.

Niestety, patrzę również pesymistycznie w przyszłość, choć bardzo chciałbym się mylić. W naprawienie świata polityki nie wierzę. Dziś jej podstawowym konstruktem jest konflikt, nieustannie angażowanie zwolenników przez wzbudzanie niechęci, wręcz nienawiści do politycznych przeciwników. Jej istotą jest podgrzewanie owej plemienności, mobilizacja przez granie złymi emocjami. Kiepsko wygląda również perspektywa odrodzenia wspólnoty. Z tych samych powodów, co powyżej, ale też pamiętam, że przeżyliśmy co najmniej dwukrotnie zdarzenia, kiedy wydawało się, że tworzymy wspólnotę, przynajmniej w obliczu śmierci. Odejście papieża Karola Wojtyły i katastrofę prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. W obu wypadkach ta wspólnota rozpadła się równie szybko, jak powstała. Może ta bezsensowna śmierć Pawła Adamowicza coś zmieni, ale bardzo wątpię.

POLECAMY:

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jaras-Łódź

Idź na wybory ! Bo mochery-oszołomy po mszy pójdą stadnie. Parlament Europejski -bogata emerytura.Polska to władza dla kumpli w spółkach państwowych.
35% to MOCHEROWY beton. Na szczęście gramialnie opuszczający ten ziemski padół. Za kilka lat kościoły będą puste.
Wyrosło pokolenie głupków nie znających wojny, podatnych na manipulacje populistów.

Hanna Stadnik ps. "Hanka" brała udział w Powstaniu Warszawskim. Weteranka była pytana na antenie TVN24, wspomniała ojca Lecha i Jarosława Kaczyńskich, Rajmunda. też powstańca Warszawskiego. Hanna Stadnik przypomniała sytuację, gdy Lech Kaczyński wygrał wybory w Warszawie, środowisko powstańcze gratulowało Rajmundowi.
- Powiedział: "moim dzieciom nie wolno dać władzy, bo zniszczą każdego, kto będzie od nich lepszy, bo są złośliwi" - powiedziała Hanna Stadnik. - Ojciec, jeśli to mówi, to wie, co mówi.

Kazmierz Kutz
Do tego dojść musiało. Po przemianie ustrojowej musiała dojść do głosu długo tłumiona polska głupota. Dochodziła do głosu powoli, w miarę dzielenia się ludzi na demokratów i nacjonalistów. Przybrała na sile po katastrofie pod Smoleńskiem, zwłaszcza że wolnorynkowy liberalizm nie nadał właściwego priorytetu dziedzinom duchowym, także naukom o walce polskiej demokracji. Zaś edukację oddał w ręce kleru.To był kardynalny błąd Tadeusza Mazowieckiego, który teraz wydaje swoje owoce. Szkoła, po indoktrynacji komunistycznej, weszła w indoktrynację katolicką. Laickość systemu edukacyjnego stała się fikcją. Polski zaśmierdły nacjonalizm zaboru rosyjskiego zmieszał się z prymitywnym katolicyzmem i powstała ideologiczna mieszanina potrawy teraz realizowanej pod nazwą „dobrej zmiany".

PO w 2015 roku wydało na cele społeczne ponad 39 mld, PIS około 23 mld na program 500 plus, wprowadzono roczny płatny urlop rodzicielski, odliczanie ulg na dzieci także od składek zusowskich, współfinansowanie opiekunek dzieci i pobytu w przedszkolach, wreszcie program „złotówka za złotówkę”, który zachęcał do podejmowania pracy, bo nie odbierał zasiłku po przekroczeniu progu dochodowego

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro przerzucił na W******** Kwaśniaka winę za pobicie, mówiąc, że „być może był zaatakowany właśnie dlatego, że Komisja Nadzoru Finansowego przez długi czas rozzuchwalała przestępców, pozwalając im w sposób bezkarny wyprowadzać miliardy złotych”, jest kuriozum intelektualnym, moralnym i prawnym.

Adam Michnik
Upiory totalitaryzmu powróciły, z całą pogardą dla pluralizmu, państwa prawa, równości, dialogu i gotowości do kompromisu.

Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar
Przeciwnicy wymierzania kary śmierci odnoszą kolejne sukcesy. Wbrew woli społeczeństw kara śmierci znika z kodeksów karnych kolejnych państw.
"Jeśli zaś ktoś posunąłby się do tego, że bliźniego zabiłby podstępnie, oderwiesz go nawet od mego ołtarza, aby ukarać śmiercią.” (Wj 21:14)
Bóg dał przykazanie: „Nie zabijaj” i ustanowił karę za zabicie drugiego człowieka. Powyższy cytat jest jasny - nie ma miejsc ani sytuacji ani stanowisk dających sprawcy ochrotnę. Zauważmy też, że jedynie w przypadku morderstwa Bóg zezwolił oderwać przestępcę od ołtarza, co czyni przytoczony cytat wyjątkowym (zobacz 1Krl 1:50, 1Krl 2:28).

Ewa Raczko na konferencji prasowej dotyczącej wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim stwierdziła, że pensje pracowników NBP nie pochodzą z budżetu państwa i nie są też środkami publicznymi, dlatego też bank nie poda wysokości zarobków zatrudnionych tam osób.

h
hajlajf

To ich zdradzieckie zdegenerowane morale zniszczyło kraj i naród. Dziś to walki plemion debili, kretynów, półgłowków sterowanych przez swoich wodzów szubrawców, szuj, kreatur.

G
Gość

Członek PO zranił ciężko drugiego pracownika biura a planował zamordować J. Kaczyńskiego.
Gdzie był Pana głos?
Co Pan pisał o oburzającym zachowaniu się i szczuciu "elyt" po Smoleńsku?
Pamięta Pan judzące artykuły "Gazety Aborczej"?

Dodaj ogłoszenie