Paweł Piskorski: Nie ma jednoznacznego lidera opozycji. Wciąż trwa rywalizacja o to miano

Agaton KozińskiZaktualizowano 
Piskorski: Podejrzewam, że lidera opozycji poznamy najwcześniej za dwa lata, dziś możemy mówić o przymiarkach do tej funkcji
Piskorski: Podejrzewam, że lidera opozycji poznamy najwcześniej za dwa lata, dziś możemy mówić o przymiarkach do tej funkcji Bartek Syta
Grzegorz Schetyna najpierw umocni swą władzę w Platformie. Dopiero potem zacznie umacniać pozycję polityczną partii. Na razie PO wciąż tkwi w sporze personalnym - mówi Paweł Piskorski.

Kto jest dziś liderem opozycji?
Nie ma jednoznacznego lidera, trwa rywalizacja o to miano.

Kto o nie walczy?
Dziś widać, że prowadzi Ryszard Petru - ale przede wszystkim dlatego, że Platforma ciągle tkwi w sporze personalnym o przywództwo w partii i jest bardzo podzielona.

Ten spór w PO właśnie się zakończył - nowym szefem partii zostanie Grzegorz Schetyna.
Wiemy to - ale Schetyna ciągle tym przywódcą nie jest, dopiero nim zostanie. Cały czas nie ma tytułu do zwoływania konferencji prasowych, nie prowadzi posiedzeń zarządu partii, nie jest w stanie nadać dynamiki jej działaniom. Poza tym proszę pamiętać, że nowy przewodniczący będzie musiał pracować ze starym zarządem - w którym on nawet nie zasiadał. Nie ma komfortu polegającego na swobodzie doboru sobie współpracowników. Musi kooperować z grupą osób, które wcześniej starały się go wyeliminować.

Pewnie dość szybko wypracuje z nimi zasady współpracy.
Ale jeszcze przynajmniej przez chwilę sytuacja będzie się tasowała, co z kolei sprzyja Petru. Jest mu tym łatwiej, gdyż jego partia nie jest obciążona zarzutami, które spadają pod adresem Platformy, także - przynajmniej na razie - jest górą. Ale na pewno nie jest to finał wyścigu.

Tylko co właściwie takiego robi Petru, by prowadzić? Przecież poza krytyką PiS-u on nie zrobił nic. Aż się prosi, by krzyknąć o nim: lider jest nagi.
Petru ma mnóstwo ograniczeń, a głównym jest mały klub poselski. Ale dziś wyznacznikiem pozycji politycznej nie jest liczba składanych projektów, gdyż parlament i tak obraduje tylko nad projektami PiS-u. Liczy się co innego.

Dobrze skadrowane ujęcie w telewizji?
Wiarygodność w wytykaniu PiS-owi jego uchybień. Platforma nie ma do tego mandatu, gdyż sama wcześniej robiła to, co teraz PiS - sprawa z powołanymi nadwyżkowo sędziami Trybunału Konstytucyjnego jest tego najlepszym dowodem. Jeśli PO rozwalała system OFE, to trudno teraz uznać ją za wiarygodnego obrońcę tych jego resztek, gdy PiS będzie próbował je przejąć.

Takie odium będzie Platformie ciążyć jeszcze bardzo długo.
Ale jest też dużo czasu. Przede wszystkim nie spodziewam się, aby doszło do przedterminowych wyborów - a więc skład nowego Sejmu poznamy za prawie cztery lata.

Podejrzewam, że lidera opozycji poznamy najwcześniej za dwa lata, dziś możemy co najwyżej mówić o przymiarkach do tej funkcji. W tym okresie wiele się może zmienić.
Jakich zmian Pan się spodziewa?
Przede wszystkim nie wiemy, co się stanie z Platformą. PiS wobec niej formułował ostre zarzuty, przekonamy się, czy je podtrzyma i czy zdoła doprowadzić do końca rozliczenie tej partii. Jeśli udowodni stawiane wcześniej zarzuty, to za dwa lata polska scena polityczna może wyglądać całkowicie inaczej. Także Schetyna może obawiać się ataku związanego z informatyzacją MSWiA w czasie, gdy kierował tym resortem.

PiS rozliczając Platformę otworzyłby dla Nowoczesnej autostradę do przejęcia prymatu w opozycji.
Tyle, że Nowoczesna nie wygra z PiS-em. Zresztą Platforma też nie. Z PiS-em może wygrać tylko blok tych partii. Zresztą partia Jarosława Kaczyńskiego na pewno będzie dążyć do tego, by taki blok nie powstał. Dla nich im bardziej Platforma się pobije z Nowoczesną tym lepiej. Jeśli opozycja nie będzie zjednoczona, to PiS ma szansę znów na samodzielne rządy w następnej kadencji. Właśnie w tym miejscu najlepiej widać, kto będzie zwycięzcą wyścigu o przywództwo na opozycji - ten, kto będzie w stanie dokonać zjednoczenia wszystkich opozycyjnych bytów politycznych. Bo opozycja startująca pod kilkoma szyldami zawsze będzie miała słabszy wynik niż zjednoczona - to wynika choćby z natury metody d’Hondta.

Pewnie w takiej rozbitej opozycji też będzie jakiś lider, który będzie miał poparcie o 5 proc. większe niż najgroźniejszy konkurent. Ale bez zjednoczenia tak naprawdę przegrają obaj.

Podkreśla Pan, że na razie palmę pierwszeństwa po stronie opozycji dzierży Nowoczesna. Tyle, że ta partia ciągle jeszcze ani razu nie była grillowana przez media, nie musiała się z niczego tłumaczyć, odpierać ataków. Jak sobie poradzi z takim testem, gdy w końcu z nim się zmierzy?
Nie wiem. Tak sam jak nie umiem powiedzieć, czy Nowoczesna ma wystarczająco dużo amunicji, by móc długo utrzymywać się na czele opozycji. Tak samo jak nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy Ryszard Petru będzie tym politykiem, który zdoła zjednoczyć opozycję. Przed wyborami powiedziałbym zdecydowane „nie”, ale teraz jest inna sytuacja. On już pełni inną rolę - a nowe wyzwania pozwalają wydobyć na wierzch u wielu osób cechy, których wcześniej nie było widać. Być może u Petru też za jakiś czas dostrzeżemy cechy, który dziś nie widać. Ale póki co nie wiemy, czy on posiada umiejętność porozumiewania się z innymi. Choć na razie idzie w kierunku nowego Palikota.

Akurat haseł światopoglądowych unika on jak diabeł święconej wody - to od Ruchu Palikota znacząco go odróżnia.
Teraz nie mówię o programie, bardziej o stylu działania. Petru swoim zachowaniem wyraźnie mówi: Nowoczesna to moja partia, sam ją stworzyłem, wszyscy posłowie, których wprowadziłem do Sejmu, to są osoby wybrane przeze mnie. Ta partia to jego autorski projekt.

Myśli Pan, że on umie politycznie współpracować z innymi?
Tego właśnie nie wiem. Ciągle nie wiadomo, czy Petru rozumie, że teraz jest czas dogadywania się - możliwie jak najszerszego. Podobny problem ma zresztą Platforma. Jeśli ona uzna, że wystarczy jej zebrać się do kupy, wygasić wewnętrzne konflikty, a wtedy wszystko pójdzie dobrze i bez problemu uda się przeskoczyć Nowoczesną, to ten sposób myślenia jest dla całej opozycji najgorszy. To by bowiem oznaczało wojnę między opozycyjnymi partiami, a nie współpracę. A taka wojna to najlepsza wiadomość dla PiS-u.

Jaka będzie Platforma Grzegorza Schetyny? Jakim on będzie liderem partii?
On wielokrotnie powtarzał, że rana się może zabliźnić dopiero wtedy, gdy zostanie dokładnie zdezynfekowana. To inteligentny polityk - mówię to bez nadmiernej sympatii do niego - i wie, że czeka go długa droga. Dlatego nie będzie wykonywał gwałtownych ruchów, bowiem ma świadomość, że teraz nie są potrzebne. W pierwszej kolejności będzie więc umacniał swoje przywództwo w Platformie. Podejrzewam, że będzie dążył do jak najszybszego rozpisania wyborów wewnątrzpartyjnych, doprowadzić do przejęcia nieprzychylnych mu dziś regionów. Gdy tego dokona, zacznie szukać jakiś spektakularnych działań, na przykład organizacji wielkich ulicznych demonstracji. W ten sposób będzie próbować odzyskać autentyzm, który straciła sprawując władzę.

Podkreśla Pan, że Schetyna musi przebudować PO - tyle, że przy okazji ryzykuje rozłam w jej wnętrzu. Co robić, by zjeść ciastko i mieć ciastko, przebudować Platformę i zachować ją w całości?
To kluczowe pytanie, na które dziś nie widać odpowiedzi. Zresztą generalnie cała sytuacja jest mało wyraźna. Wiadomo, jaki musi być finał: musi dojść do zjednoczenia całej opozycji, bo tylko w ten sposób ma ona szansę odebrać władzę PiS-owi. Jak do tego doprowadzić? Tego na razie nie widać, podobnie jak nie widać osoby, który by miała pomysł, jak tego dokonać. Na pewno dramatem Schetyny byłoby doprowadzić do sytuacji, w której z Platformy wychodzi frakcja na tyle silna, by stworzyć własny klub parlamentarny, czy własną partię. A być może Schetyna w ogóle się tym nie będzie przejmował, gdyż zakłada, że czeka go droga bardzo długa, odzyskanie władzy będzie możliwe dopiero za osiem lat, a nie za cztery. Jeśli zakłada taki scenariusz, to całkowicie nie będzie się przejmował tym, jak przyjmą jego działania poszczególni członkowie PO.

A Pan jaki scenariusz zakłada? PiS straci władzę za cztery lata, czy może się spodziewać co najmniej dwóch kadencji?
Jest szansa wygrać z nim wybory już w 2019 r. Ale tylko pod jednym warunkiem: pełnego zjednoczenia opozycji. Bez tego pokonanie PiS jest nierealne. Tyle, że nie widać, w jaki sposób do tego zjednoczenia mogłoby dojść.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Materiał oryginalny: Paweł Piskorski: Nie ma jednoznacznego lidera opozycji. Wciąż trwa rywalizacja o to miano - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
k
kroton

o przywództwo niech zagrają w ruletkę ,ten kto wygra 200razy zostanie wodzem.Widzę przed panem Piskorskim wielką przyszłość.

zgłoś
G
Gość

Ale pływanie nie przychodzi przecież bez sprytu i inteligencji pływaka. I dlatego, naprawdę nie można zrozumieć pana zmartwień stricto nad rolą PO i nad osobnikiem, który PO ma poprowadzić. Jednak PO ma poprowadzić ku czemu, kiedy PiSu rządzenie skończy się nie prędzej, jak za dwie kadencje, i co w rewanżu kadencji PO. Czyli PO jest przez kolejne lata całkowicie zbyteczną, i naturalnie, oprócz towarzystwu w niej nagromadzonemu. PO, po 8 latach własnego rozgardiaszu i chaosu, musi udać się na skuteczną resocjalizację. Natomiast co do samego Petru, to i wtedy, PZPR jest i było jedno! Jak zresztą, jedno SD przy PZPR. Jednak PO chyba w tymże organie jeszcze nie jest, a jeśli, to na pewno nie w całości.

zgłoś
W
Wa

Bieda i glod w tej opozycji

zgłoś
P
Prokurator

Ten gość powinien zostać jednocześnie królem Polski, jej prezydentem i premierem. Po prostu jak ktoś ma takie szczęście wygrać 200 razy pod rząd w ruletkę za max stawkę, to zasługuje na takie zaszczyty.

zgłoś
121

TVPetru twierdzi, że nie ma w Polsce medialnego pluralizmu...

zgłoś
w
widać, że gruby

i pamietam, że była afera finansowa w Warszawie z tym osobnikiem. W polityce lata świetlne poza partiami, które mają choc cień wpływu na rzadzenie Polską.
Jan Maria "Niemcy mnie biją" już się znudził?

zgłoś
W
Władysław

Czy Agata to żeńska forma Agatona?

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3