Paweł Kowal: Z propozycji Piechocińskiego może się wykluć partia centrum

Agaton Koziński
Paweł Kowal: Pozytywnie odpowiedziałem na propozycję Piechocińskiego. Ale za wcześnie, by mówić o współpracy z PSL
Paweł Kowal: Pozytywnie odpowiedziałem na propozycję Piechocińskiego. Ale za wcześnie, by mówić o współpracy z PSL Bartek Syta/Polskapresse
- Platformie zależy, by utrzymać podział oparty na emocjach. Lider PSL przedstawia program, który jej w tym przeszkadza - mówi Paweł Kowal, europoseł, przewodniczący Polska Jest Najważniejsza, w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Złożył Pan już wniosek o przyjęcie do PSL?
Polska Jest Najważniejsza ma dziś swój dzień. Nasz główny postulat, czyli polityka prorodzinna, został właśnie wzięty na sztandary przez premiera Donalda Tuska. Nie mam więc powodu, by się wyrzekać PJN.

Skąd te spekulacje o tym, że macie się związać z ludowcami?
Trzeba zapytać tych, którzy o tym mówią. Dla mnie wypowiedź Janusza Piechocińskiego to sygnał, że PJN wnosi do polityki coś ważnego - dlatego publicznie zaproponował nam współpracę. To mnie cieszy, bowiem to sygnał, że lider PSL nastawia się na współpracę, a nie na walkę. Spodobało mi się to, że zamiast szeptać po kątach, wysuwa on otwarty komunikat - i dlatego odpowiedziałem na niego pozytywnie.

Pozytywnie, to znaczy jak?
Odpowiedziałem, że jesteśmy gotowi do współpracy, przede wszystkim w kwestiach, które są najbardziej palące społecznie. Jesteśmy gotowi zaproponować nowe rozwiązania w polityce prorodzinnej, w polityce społecznej - przede wszystkim w kwestiach dotyczących bezrobocia wśród absolwentów wyższych uczelni, jesteśmy przygotowani do dyskusji o rozwoju obszarów wiejskich, mamy doświadczenie w polityce europejskiej. Oczywiście, znajdą się też tematy, w których się różnimy z PSL, na przykład w podejściu do reformy powiatów. Ale nie mam wątpliwości, że Piechociński pokazał klasę i dlatego nasza odpowiedź była pozytywna.

Czy jest możliwe, by współpraca PSL i PJN objęła wystawienie wspólnych list wyborczych?
W rozmowach politycznych trzeba zachować sekwencję działań składającą się z trzech kroków. Po pierwsze, znaleźć porozumienie programowe, po drugie, zbudować wspólną listę wyborczą, a dopiero na końcu próbować zinstytucjonalizować sojusz. Najbliższe wybory, jakie nas czekają, to wybory do europarlamentu. My jako PJN jesteśmy do nich gotowi i uważam, że z naszym programem mamy poważne szanse na sukces w nich. A jeśli PSL zacznie przedstawić propozycje innego kształtu politycznego centrum, to będziemy się do nich odnosić. Za wcześnie, by teraz mówić o jakiejkolwiek instytucjonalizacji współpracy z tą partią. Dziś nie prowadzimy takich rozmów.

Tusk, mówiąc o euro, powinien przedstawić konkretne wyliczenia mówiące, czy opłaca nam się je przyjąć

Zostawmy PJN. Jak Panu się podoba wizja nowego PSL prezentowana przez Piechocińskiego. Nowy lider partii chce walczyć o wyborców w miastach. Czy nie zaczyna on tworzyć Platformy bis?
PO nie jest dziś partią centrową. To typowa partia władzy, która nie reprezentuje konkretnej grupy wyborców, czy to przedsiębiorców, czy młodzież. Platformie zależy przede wszystkim na tym, by utrzymać podział polityczny oparty na emocjach. Piechociński przedstawia program, który jej w tym przeszkadza. Jeśli ktoś przedstawia program, który PO przeszkadza, to ja uważam, że jest to interesujące. Podobnie jak podobają mi się inne propozycje rozbijające obecną walkę na emocje między PiS a PO. Na przykład pomysły zgłaszane przez Pawła Kukiza. Będę przyklaskiwał każdej inicjatywie, która bez pieniędzy z budżetu próbuje rozbić kartel PiS i PO, który teraz blokuje polską politykę.
Uważa Pan, że propozycje Piechocińskiego też służą rozbiciu tego kartelu? Przecież to jest partia tworząca rząd.
Te propozycje odwołują się do zdrowego rozsądku, są skierowane do osób, które myślą i uważają, że nie ma sensu toczyć wojny o każdą sprawę i że warto współpracować. Nie widzę w tym idealizmu, widzę realizm. Choć być może wykluje się z tego nowa wizja polityczna spotkania się w centrum. I to mi się podoba, mogę to uznać za wspólny projekt. Ale na razie trudno mi rozwinąć tę myśl, bowiem ze strony PSL nic więcej nie usłyszeliśmy.

Czy próba przesunięcia PSL w kierunku centrum nie wyklucza jego udziału w koalicji rządzącej z PO?
Dziś PSL jest członkiem koalicji rządzącej i realizuje konkretny program. A PJN znajduje się w dość zdecydowanej opozycji i krytykujemy właściwie każde posunięcie rządu. To się nie zmieni w ciągu najbliższego tygodnia, miesiąca, roku. Natomiast jeśli mówimy o przyszłości, to już myślimy o czymś więcej, a wtedy należy do pewnych kwestii podejść inaczej.

Jak PJN zapatruje się na przyjęcie przez Polskę paktu fiskalnego i ewentualne wprowadzenie u nas euro?
Donald Tusk nie ma dobrej ręki do euro. Wypowiada się w tej sprawie od przypadku do przypadku, ton jego wypowiedzi zależy od koniunktury politycznej. Gdybyśmy na poważnie podchodzili do jego deklaracji, to Polska już by była w strefie euro. Ale tak nie jest. Teraz premier znów wraca do tego tematu, ale mam wrażenie, że to tylko próba wrzucenia kolejnego tematu do rozgrywki z PiS.

Jaki jest Pana stosunek do wejścia Polski do strefy euro?
Ja najpierw poproszę o wyliczenia, precyzyjnie szacunki, czy Polsce opłaca się wprowadzić euro, czy nie. Chciałbym wiedzieć, jakie to będzie miało konkretne skutki dla polskiej gospodarki. Możemy podglądać doświadczenia Słowacji, warto je przeanalizować. Na razie jednak nikt tego nie robi.

A to, że UE zaczyna się zamykać wewnątrz strefy euro? Integracja z Europą od dawna jest główną myślą w polskiej polityce zagranicznej.
Ja mam wrażenie, że premier już zna odpowiedź na pytanie, czy Polska powinna dołączyć do strefy euro, czy nie. Ale mimo wszystko bardzo bym chciał, by tę odpowiedź poparł konkretnymi wyliczeniami. Sytuacja, gdy mówimy "tak" bez dokładnych szacunków, pachnie mi albo mało poważnym podejściem do integracji europejskiej, albo chęcią wywołania awantury politycznej.

Ciągle mówi Pan o premierze, a ja pytam o Pana punkt widzenia.
Moja opinia jest zbliżona do tej, którą niedawno sformułował prezydent Komorowski. Chciałbym jednak ją oprzeć o jakieś konkretne dane, a ich nie ma. Wygłaszanie opinii ad hoc pachnie mi politykierstwem. Nie chcę tego sprowadzić do prostej konstatacji, że ten, kto jest za euro, jest też za Europą, a kto przeciw - jest także przeciw UE. Cała Europa ma w tej kwestii dużo bardziej zniuansowane stanowisko.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lidka
Cóż, politycy partyjki, która nie ma szansy przekroczenia progu wyborczego nadrabiają miną, że chodzi im o programy społeczne, a w istocie chodzi o kasę. I o to kto Kowala and company z jego grupy uchodźców z PiS zabierze na wyborczą szalupę. Mnie ci państwo kompletnie nie interesują. Niech się łączą, dzielą, mnożą - dla mnie jako politycy są niewiarygodni.Nie mam do nich serca, tak jak do wielu innych, którzy zajmują się sobą i już lokują, gdzie trzeba, swoje dzieci. Reszta społeczeństwa won- na bezrobocie. . Najważniejsze,że to MY zostaliśmy wybrani.Smutek ogarnia zwykłego człowieka, którego ci państwo mają totalnie w nosie.W sumie:Kowal zawinił, Cygana powiesili.
M
Matviej Szuła
Mnie wyborcy brakuje Partii o programie Narodowo-Chrześcijaństwo-Socjalnej ( nie socjalistycznej nie mylić),czyli Chadeckiej coś jak dawne Stronnictwo Pracy.Pomysł przewodniczącego Piechocińskiego może wypalić wtedy gdy do budowy nowej partii zaprosi byłych działaczy ZCHN,PAX ,oraz niektórych z PJN i Solidarnej Polski.Inaczej to bicie piany.Ale może z tej mąki będzie chleb ,nie zakalec.
c
caro
Kiedy „wypuczowała” się do PJN ma tylko status komentatora medialnego tegoż rodzaju czy innego autoramentu. Czyli takiego komentatora, którego to można, lub też nie, czytać i słuchać. Jednak czyż typowego puczystę i asekuranta, a po części i politycznego karierowicza - można mieć za osobisty wzór do naśladowania... albo za jakiś model autorytatywny...
Oto żywy przykład w formie cytatu; „Tusk, mówiąc o euro, powinien przedstawić konkretne wyliczenia mówiące, czy opłaca nam się je przyjąć.”

Jakie i skąd mają być te wyliczenia, to raz! A dwa, o zmianie rodzaju pieniądza i jego kondycji powinien stanowić naród w swej całości. Natomiast nigdy tylko jego jednostki! To chyba oczywiste i zrozumiałe! Bynajmniej w systemie demokratycznym.
Dodaj ogłoszenie