Paweł Fajdek: Igrzyska w 2028 roku są dla mnie realnym celem

Dawid Foltyniewicz
Tomasz Hołod
W rozmowie z nami Paweł Fajdek - triumfator 65. Plebiscytu „Gazety Wrocławskiej” opowiada o swoim stosunku do wszelkiego rodzaju plebiscytów, treningach w sezonie 2018 czy zamiłowaniu do Counter Strike'a.

W 83. Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” zajął Pan piąte miejsce. Zważywszy na fakt, że w 2017 roku po raz kolejny sięgnął Pan po tytuł mistrza świata, jest to satysfakcjonujące Pana osiągnięcie?
To oczywiście jasne, że zawsze pozostanie we mnie pewien niedosyt, iż nie byłem najlepszy. Należy jednak pamiętać, że o ostatecznej kolejności decydowali kibice i to właśnie oni sugerowali się swoimi przemyśleniami. Należy zwrócić uwagę, że finał tego plebiscytu przypada w szczytowym momencie zainteresowania w naszym kraju sportami zimowymi, czego doskonałym przykładem jest brak zwycięstwa Tomka Majewskiego przed kilkoma laty. Znalezienie się w najlepszej dziesiątce i tak jest jednak dla mnie dużym wyróżnieniem. W poprzednim roku duże sukcesy święciła polska lekkoatletyka, w dziesiątce mieliśmy aż czterech jej przedstawicieli. Suma głosów, która została na nas oddana, mogłaby być porównywalna do sportowców ze ścisłej czołówki.

Wszelkiego rodzaju gale nie są dla Pana pierwszyzną. Czy podczas odbierania statuetki dla zwycięzcy naszego plebiscytu pojawił się jednak delikatny stres?
Wszystko na dobrą sprawę zależy od sytuacji. Dziś mogli państwo zauważyć, że na scenie zabrakło mi wręcz słów. Emocje wzięły górę, bo po 16 latach w końcu mogłem cieszyć się z odebrania nagrody dla najlepszego sportowca na Dolnym Śląsku. Generalnie wszelkie przemowy, kiedy jesteś oślepiony przez wszechobecne światła, są zazwyczaj delikatnie męczące, aczkolwiek trzeba sobie z tym radzić.

Swego czasu wspominał Pan, że może narzekać na trening, ale nigdy na swoją trenerkę. Czym Jolanta Kumor zasłużyła sobie na taki szacunek w Pańskich oczach?
Przede wszystkim jest ze mną od moich pierwszych dni treningowych. To właśnie ona mnie znalazła i starała się, abym w sporcie został jak najdłużej. Ponadto nie była dla mnie trenerem, ale również drugą matką. Była kimś, na kim zawsze mogę polegać. Cokolwiek by się działo, zawsze starała się pomóc, nie tylko mi. Nie mam zatem jakiejkolwiek możliwości, aby powiedzieć o niej złe słowo.

Jakie cele musi stawiać przed sobą najlepszy w danej konkurencji zawodnik na świecie, aby utrzymać swoją dominację?
Musi cały czas myśleć, co musi zrobić, aby tym najlepszym zostać (śmiech). Napędza mnie motywacja, aby zapisywać kolejne karty w historii i bić wszelkie rekordy. Motywacji mi nie brakuje, cały czas otrzymuję bodźce, które napędzają mnie do ciężkiej pracy i tego, aby pchać jeszcze dalej.

Aktualny rekord świata w rzucie młotem ustanowiono ponad 31 lat temu (30 sierpnia 1986 roku - Jurij Siedych - przyp. red.). 86,74 m - ten rezultat pozostaje w sferze Pańskich marzeń czy jest jednym z realnych celów?
W swojej karierze mam tylko plany i cele. Na marzeniach już dawno przestałem się skupiać. Są one od tego, aby jedynie o nich... marzyć. Plany są natomiast od realizacji. W 2018 roku wprowadzam pewne zmiany treningowe. Chciałbym poprawić swój rekord Polski (83,93 m - 9 sierpnia 2015 roku - przyp. red.), co łączy się niejako ze zbliżeniem się do najlepszego wyniku w historii. Wszystko na dobrą sprawę okaże się na koniec mojej kariery, kiedy odłożę rękawicę do rzucania i powiem dość.

W jednym z ostatnich wywiadów powiedział Pan, że w 2018 roku zwiększy intensywność swoich treningów.
Zmieniam schemat, według którego do tej pory trenowałem. Staram się szukać dodatkowych czynników, które pomogą mi dalej rzucać. Chodzi o to, aby mój trening był jak najbardziej efektywny, niekoniecznie kosztem czasu. Często trzeba zaczerpnąć wiedzę od mądrzejszych od nas i stworzyć program, który będzie w stanie jak najlepiej mnie przygotować.

Niejednokrotnie musiał mierzyć się Pan z trudnymi chwilami w swojej karierze, np. wtedy, gdy żegnał się Pan z igrzyskami olimpijskimi już na etapie eliminacji. Mógł Pan wówczas liczyć na wsparcie swoich najbliższych?
Po igrzyskach w Rio specjalnie przyjechali po mnie na lotnisko w Warszawie. Jeszcze w Brazylii przeżywałem naprawdę ciężkie dni. Trzeba było trochę usunąć się w cień, aby nie wprowadzać jakiejś napiętej atmosfery. Z pozostałymi sportowcami jesteśmy jednak na tyle zgraną grupą, że każdy siebie nawzajem wspiera. Porażki zawsze chcę zamieniać w sukces i tak też się w moim przypadku stało.

Ile dni w ciągu roku przeciętnie spędza Pan w swoim rodzinnym domu?
Trudne pytanie... Około 40, półtora miesiąca. Nawet wtedy, kiedy jestem w domu, czekają mnie różne wyjazdy.

Anita Włodarczyk powiedziała niedawno, że jest świadoma, iż jej absolutne rządy w rzucie młotem nie będą trwały wiecznie. Pan jest wciąż młodym, aczkolwiek bardzo doświadczonym zawodnikiem. Pańskim zdaniem, jak długo będzie Pan w stanie utrzymać swoją pozycję dominatora?
Do 35. roku życia wszystko jest według mnie realne (Fajdek ma obecnie 28 lat - przyp. red.). Mniej więcej do tego okresu można utrzymywać równie wysoką dyspozycję, co w poprzednich latach. Po przekroczeniu wspomnianej przeze mnie granicy decyduje przede wszystkim zdrowie. Myślę, że do 40. roku życia będę jednak w stanie dociągnąć i startować z dobrym skutkiem, zatem igrzyska w Los Angeles (w 2028 roku - przyp. red.) są dla mnie realnym celem.

W wolnym czasie lubi Pan zabijać czas, grając m.in. w Counter Strike'a czy FIFĘ. Umiejętności na poziomie światowym posiada Pan również poza rzutnią?
Gdybym 15 lat temu zaczął grać w CS-a, może byłoby z tego coś więcej (śmiech). Teraz jest to dla mnie tylko rozrywka i zajmuję się tym sporadycznie. W dzisiejszych czasach jeśli nie poświęcisz dużo czasu jakiejś grze komputerowej lub sportowi, nie masz co liczyć na to, że osiągniesz wysoki poziom. Przeciętnym można być w wielu rzeczach, wybitnym - tylko w jednej lub dwóch. Kibice nie mogą zatem oczekiwać, że będę siedział po nocach i trenował skilla. Do moich obowiązków należy przede wszystkim trening na rzutni.

Rozmawiał Dawid Foltyniewicz

Wideo

Materiał oryginalny: Paweł Fajdek: Igrzyska w 2028 roku są dla mnie realnym celem - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie