reklama

Paweł Fąfara: Zainwestujmy w szkoły

redaktor naczelny dziennika "Polska"Zaktualizowano 
Paweł Fąfara, redaktor naczelny "Polski"
Paweł Fąfara, redaktor naczelny "Polski"
Krytycy planu reform przygotowanych przez minister Katarzynę Hall uważają, że doprowadzi on do anarchii w nauczaniu, zniszczy wychowawczą i propaństwową funkcję szkoły oraz zacznie produkować półanalfabetów.

Bliższy im ideał to szkoła, w której z jednej słusznej książki naucza się jedynie słusznych poglądów, uczeń jest tylko od słuchania, a edukacja służy głównie budowaniu narodowej tożsamości.

Zdobywanie wiedzy i umiejętności potrzebnych w świecie, rozumienie rzeczywistości i przedmiotu nauczania czy umiejętność współpracy z innymi lądują na drugim planie.

To wizja anachroniczna. Bo choć warto bronić sprawdzonych metod nauczania, zdrowego elementu tradycji, a szkoła musi również wychowywać, nie można jej zamieniać w skansen. Dlatego reforma minister Hall, szczególnie wcześniejszy start edukacji, decentralizacja nauczania, nacisk na języki obce czy odejście od wtłaczania nadmiaru suchej wiedzy na rzecz nauki rozumienia, to zmiany, które po latach docenimy wszyscy.

Nie zniszczą one tego, co w polskiej szkole dobre, a pomogą tak kształconym obywatelom dużo lepiej odnajdować się w dorosłym życiu. Bójmy się raczej tego, że na tych zmianach miałoby się skończyć. Rząd powinien bowiem dokonać jeszcze jednego przełomu - w środkach, które państwo na edukację przeznacza. I uznać ją w budżecie za absolutny priorytet.

Dziś pieniądze na edukację to wciąż jedna z wielu równie ważnych kilkunastu pozycji. No bo przecież ważne jest też zdrowie i obronność, autostrady i bezpieczeństwo. Rzecz w tym, że i dla obywatela, i dla państwa - statystycznie i w dłuższej perspektywie - nie ma lepszej inwestycji od edukacji.

Pokazują to przykłady krajów jak Finlandia czy Korea Południowa, które na ogromnych inwestycjach w edukację i naukę zbudowały swój sukces w e-świecie.

Jeśli więc chcemy zapewnić sobie bezpieczeństwo, równie ważne jak patrioty są komputery w szkolnych salach. Jeśli ma nie zabraknąć na emerytury, zamiast na pomostówki dla najmłodszych rentierów Europy, wydajmy na pensje, by zatrzymać w zawodzie najlepszych nauczycieli. To byłby najbardziej wartościowy spadek, jaki ten rząd może zostawić Polakom.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
antysocjalista

to prosze ze zrozumieniem przeczytac ten fragment: "Rząd powinien bowiem dokonać jeszcze jednego przełomu - w środkach, które państwo na edukację przeznacza. I uznać ją w budżecie za absolutny priorytet". Otoz w panstwie normalnym rzad nie jest od edukacji. rzad ma sie zajac polityka zagraniczna, bezpiecznstwem i infrastruktura- reszta to ingerenca w wolnosci jednostki- zapytasz czemu? bo place haracz w postaci wygorowanych podatkow by banda decydentow mogla "edukowac" narod. ale pan tego nigdy nie pojmie, bo taki juz los nieudacznikow, ktorzy wychowani od dziecka w wierze ze "panstwo ma dac" umieja jedynie od panstwa brac... za kopernika, sienkiewicza i marii curie-sklodowskiej ministerstw edukacji nie bylo i zaden urzednik nie musial im pomagac w zdobywaniu wiedzy.

o
ossad

naucz się Pan czytać najpierw ze zrozumieniem, a potem się bierz za komentowanie. Jak to dobrze, że to nie tacy jak Pan zajmują się polską edukacją...

a
antysocjalista

inwestuj swoje pieniadze. ja nie chce takich inwestycji, wole zeby obnizono moje podatki i zebym sam oplacal szkole. przeciez nie da sie czytac tego socjalistycznego dziennikarzyny... propanstwowa funkcja szkoly? gdzie Ty czlowieku o czyms takim slyszales? szkola jest od nauczania a nie od zadan "propanstwowych". propanstwowe zadania to wymyslili komunisci kiedy mowili ze liczy sie narod i panswo a nie jednostka... ten artykul zachowany jest w tej samej konwencji-totalny belkot... niech ucza czego chca,byle nie za moje pieniadze!

k
k78

Przykro mi, ale Pan redaktor nie ma pojęcia o czym pisze. Reformy minister Hall nie doprowadzą do anarchii w nauczaniu, nie zniszczą wychowawczej i propaństwowej funkcji szkoły i nie spowodują rozpoczęcia produkcji półanalfabetów, bo to wszystko już się stało.
Zatem co najwyżej można dyskutować czy pomysły MEN pogłębią ten stan czy nie, a apele o lepsze opłacanie nauczycieli są bezproduktywne. Dopóki tysiące ludzi będzie kończyć różnorakie kierunki pedagogiczne i ubiegać się o pracę w szkolnictwie każdy rząd będzie mógł ich traktować jak uciążliwych petentów. Jeśli zabraknie nauczycieli nagle "pojawią" się pieniądze tak jak nagle pracodawcy zaczęli doceniać inżynierów i fachowców budowlanych. Czyli zamiast apelu do rządu o pieniądze, apel do młodzieży o unikanie kierunków pedagogicznych.

Dodaj ogłoszenie