Paulo Sousa w pełni rozliczony, ponad 3,6 mln złotych zostanie w kasie PZPN. Ze związku odejdą także prawnicy odpowiedzialni za jego umowę?

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Wraz z odejściem trenera Paulo Sousy zakończyła się pewne era nie tylko w reprezentacji Polski, ale i w całym PZPN. Wiele wskazuje jednak, że wymiana związkowych kadr przez gabinet Cezarego Kuleszy jeszcze się nie skończyła. Co dalej z kancelarią prawną, która przygotowała kontrakt Portugalczyka?
Wraz z odejściem trenera Paulo Sousy zakończyła się pewne era nie tylko w reprezentacji Polski, ale i w całym PZPN. Wiele wskazuje jednak, że wymiana związkowych kadr przez gabinet Cezarego Kuleszy jeszcze się nie skończyła. Co dalej z kancelarią prawną, która przygotowała kontrakt Portugalczyka? fot. grzegorz dembiński/polska press
Udostępnij:
Trener Paulo Sousa jest już w polskim futbolu, szczęśliwie, historią – taką, która jednak nigdy nie powinna się zdarzyć. Warto zatem podsumować, ile na rejteradzie szkoleniowca, który miał gorsze statystyki od Jerzego Brzęczka (średnio 1,53 pkt na mecz Portugalczyka wobec 1,71 Polaka) zarobił/zaoszczędził PZPN. Bo sumy podawane w tym kontekście padały różne. Zgodnie natomiast oceniano, że kontrakt sporządzony z Portugalczykiem był wadliwy o tyle, że dobrze nie chronił interesów reprezentacji Polski. Na ostatnim posiedzeniu zarządu PZPN padł - jak udało nam się dowiedzieć - wniosek, żeby rozliczyć kancelarię, która odpowiadała za sporządzenie tej umowy. A po prawdzie - to jak najszybciej zakończyć z nią współpracę!

Odszkodowanie, które zapłaci Sousa wyniesie dokładnie 370 tysięcy euro, czyli około 1,7 miliona złotych. W sytuacji, gdy strony przystępowały do negocjacji od 210 tysięcy (prawnicy Portugalczyka) i 450 tysięcy (przedstawiciele PZPN) nie sposób nie zauważyć, że lepszych argumentów użyli nasi rodacy.

Do milionowych kwot należy doliczyć jedną trzecią wypłat za grudzień

Do podanej kwoty należy doliczyć po trzy pełne wypłaty dla Sousy oraz jego sztabowców, które udało się zaoszczędzić. Okazuje się, że Portugalczyk tak naprawdę pobierał w naszej federacji 75 tysięcy euro miesięcznie (tak donoszą nasze źródła, a nie 70 tys. jak powszechnie podawano), zaś jego współpracownicy – w sumie 54 tysiące. Zatem z tytułu niewypłaconych byłemu selekcjonerowi pensji w kasie PZPN pozostanie nieco ponad milion złotych. Natomiast na wcześniejszym odprawieniu zagranicznych asystentów związek zaoszczędził równowartość niemal 750 tysięcy złotych.

A to nie koniec, bo wszystkim obcokrajowcom obcięto – jak podają wspomniane źródła – także po jednej trzeciej wypłat za grudzień (co także obejmowało porozumienie). Daje to dodatkowe 43 tysiące euro, czyli niemal 200 tysięcy złotych. Po zsumowaniu wychodzi zatem na to, że na zatrudnienie nowego selekcjonera – i inne cele statutowe – PZPN wygospodarował na koniec minionego roku 3,65 miliona złotych. Zatem niemało.

Poważny zgrzyt na obradach zarządu PZPN

Fani reprezentacji Polski przypominają sobie zapewne, że po środowym posiedzeniu zarządu PZPN ukazał się lakoniczny komunikat – a po prawdzie też mało poważny – który zupełnie nie pasował do sprawnie prowadzonej dotąd polityki informacyjnej gabinetu prezesa Cezarego Kuleszy. Anons-potworek był efektem tego, że podczas obrad doszło do… poważnego zgrzytu. Ostrej krytyce został poddany kontrakt z Sousą, korzystny dla trenera, ale nieuwzględniający interesów związku. W gorącej dyskusji głosy odrębne zgłosili jedynie Jakub Tabisz, były zaufany współpracownik Zbigniewa Bońka oraz wiceprezes PZPN ds. futbolu amatorskiego, łódzki baron Adam Kaźmierczak.

Obrońcy mieli podnieść argumenty, że kontrakt po pierwsze był dobry, w umowie były bowiem identyczne zapisy, jak w kontraktach poprzednich selekcjonerów. A na dodatek sporządzony przez bardzo dobrych prawników. Problem – za to niezwykle istotny - w tym, że poprzednicy Sousy byli Polakami. Zatem ewentualne kwestie sporne można (byłoby) rozwiązywać z nimi przed polskimi sądami. Tymczasem z obcokrajowcem – wyłącznie w FIFA.
Także z uwagi na oczywiste fakty, że na trenerach-naszych rodakach ciąży znacznie większa presja, aby nie zrywali kontraktu na prowadzenie reprezentacji Polski, no i mają znacznie mniejsze szanse na intratne propozycje z zagranicznych klubów, przytoczonej argumentacji większość członków zarządu nie podzieliła.

Padł wniosek o zmianę kancelarii obsługującej związek!

Co więcej, do tego stopnia nie było zgody na akceptację zasady „copy-paste” w przypadku kontraktu Sousy, że miał paść formalny postulat, aby – również w świetle prywatnego procesu byłego prezesa PZPN, na który związek wydał aż 380 tysięcy złotych – zakończyć współpracę z kancelarią „Wojcieszak, Basiński i wspólnicy”, która obsługiwała obie te sprawy. I to w trybie natychmiastowym!

Wiele zatem wskazuje, że w najbliższym czasie będziemy mieli nie tylko nowego selekcjonera reprezentacji Polski, ale też PZPN zmieni podmiot świadczący usługi prawne.

Adam Godlewski

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
rudy zawsze był fałszywy
w
www
Ciekawe czy ktoś rozliczy rudego za podjęcie decyzji jednoosobowo w sprawie Sousy.
Dodaj ogłoszenie