Paulina Nowosielska: Sezon powrotów

Dziennikarka działu opinie "Polski"
Zaczynamy się szanować. Człowiek po studiach nie myśli już obsesyjnie o wyjeździe na Wyspy.

Nie uśmiecha mu się przysłowiowa praca na zmywaku. Nawet jeśli z szorowania talerzy ciągle byłby w stanie odłożyć kasę. W tym szanowaniu się pomagają też polscy pracodawcy.

Odkryli Amerykę: oferują fachowcom podwyżki, lepsze warunki pracy. I pierwszy raz od długich miesięcy menedżerowie, informatycy i inni łebscy ludzie zaczynają nieśmiało szukać dla siebie szansy w kraju.

Na forum internetowym dziennika "Polska" pewien internauta pisze, że do kraju wracać nie zamierza, bo Polska to ciemnogród, w którym ekskomunikują polityków, a jeżeli już coś modernizują, to politykę prorodzinną.

A on (ten internauta) dzieci mieć nie zamierza, chce się wyszaleć, a lepiej to zrobi w Wielkiej Brytanii czy Irlandii niż w naszym zaścianku.

Od czasu, gdy Polska weszła do UE, do pracy za granicę wyjechało od 1,2 do ponad 1,5 mln osób. I gdyby wszyscy myśleli tak jak ów internauta, to przyszłość naszego kraju rysowałaby się w ciemnoburych barwach. Na szczęście są ludzie, dla których decyzja o wyjeździe należała do najtrudniejszych w życiu. I z chęcią by wrócili, gdyby tylko ktoś dał im szansę.

W latach 2005-2007 w zależności od branży zarobki dla pracowników umysłowych wzrosły o 10-50 proc. I np. w przypadku budownictwa są porównywalne z tymi we Francji czy Niemczech.

Krajowe firmy rekrutujące wysoko wykwalifikowanych pracowników dostają coraz więcej zgłoszeń od Polaków z zagranicy, którym przestała odpowiadać perspektywa pracy poniżej ambicji i wykształcenia nawet w najbardziej atrakcyjnym kraju Europy.

Znów liczą, że uda im się zrobić karierę w Polsce. I to jest bardzo optymistyczne.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
[email protected]

...były łatwo dostepne gdy chce sie napisac, ale potem trudne do odczytania. Gazeta.pl gdy była jeszcze portalem głownie prasowym, interneotwą odbitką "Gazety Wyborczej" jako pierwsza gazeta umożliwiła komentowanie, ale tak sie wsciekali gdy ludzie pisali im nieprzychylne kawałki, ze po kilku latach powiezieli dosc :))) Najpierw uniemożlwiajac zupelnie komentowanie wybranych tekstów, potem wogole ukryli komentarze. Nie zlikwidowali, ale ukrli. Tam bylo tak, ze pierwszy komentarz kiedys byl caly czas widoczny i gdy ktos zdazyl i wrzucil im cos nieprzychylnego to bylo widac do czasu archiwizacji zalego tekstu. Ciekawe jak bedzie u Was. Bo tez pluralizm pluralizmem, nie pasuja Wam te wypowiedzi. No nic, poczekamy zobaczymy. Z uwaga bede sledzila te zmiany.

j
[email protected]

Pozwolcie ludziom samemu sobie wybierać. Trudno jest mi sobie wyobrazić bym wrócila do Polski po skonczenuu studiow na wyspach. Nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o ogólny standard życia - obsługi w instytucjach, życzliwosci ludzi na codzien, o to ze starsze pokolenie nie wtraca sie do zycia mlodych, o to ze bardzo duzo zalezy od nas samych. Jesli chodzi o zyczliwosc to tu przyda sie slowko wyjasnienia. Oczywiście zyczliwosc nie w znaczeniu polskim - kiedy pomaga sie komus w drobnej sprawie a ten oczekuje jeszcze wiecej - to jest roszczeniowosc i tutaj sie tego poza Polakami nie praktykuje, a wrecz traktuje jako nachalnosc i natarczywosc. Ale dla mnie ot jest dobre, bo dlaczego ktos ma zyc moim kosztem jak to jest w Polsce. Ja jestem teraz na wakacjach w Warszawie, zalatwiam sprawy urzedowe i musze powiedziec, bez złoścliości - przysiegam - że trwa to wszystko duzo dluzej niż na wyspach, a panie w urzedach to takie małe krolowe. Mają poczucie, że wszystko od nich zalezy, ze stac nic im się nie może i gdy cokolwiek robią to z wilką łaską. Gdy człowiek spotyka się na kazdym kroku z takim podejściem to zmienia się jego podejscie do życia. Na wyspach niektóre problemy są podobne - w szpitalach na przykład również trzeba czekac po 3 godziny na lekarza, ale jednak podjescie do człowieka jest zupełnie inne. Ludzie staraja sie wypelnic wszystki obowiazki, a gdy te wymagaja wiecej czasu to zostaja nawet po godzinach. Jest jakis etos tej pracy. W Polsce wrecz odwrotnie, kazdy patrzy na zegarek, a najlepiej jesli moze urwac sie troche wczesnie. Mówiac szczerze, gdyby to kiedys bylo mozlwie bardzo bym chciała przyjac paszport brytyjski, nawet jesli wymagało by to zrzeczenia sie obywatelstwa polskiego. Choć chyba nie ma takiego przymusu. Nazwiecie mnie kosmopolitka, ale w Wielkiej Brytanii to nie jest obega. Jeśli zachowuje sie uczciwie, place za siebie to chyba mam prawo żyć gdzie chce? Czemu to Pani przeszkadza? Do nie haruje na Pania czy na Pani matke emerytke? To jest dopiero nie fair.

I
Iwona Stanecka

Przyszłość narodu stawia autorkę tego tekstu w jedym szeregu z takimi postaciami jak duce Benito Mussolini, towarzysz "Wiesław" - Władysław Gomułka, brat Jarosław Kaczyński. Naród, stabilizacja, praca! Nie bardzo wiadomo co z tymi, którzy oleją te obowiazki i zostaną sobie tam gdzie są albo pojadą dalej? Będziemy się na nich gniewać, że porzucili ojczyznę? Czy bedziemy sie ich wstydzić? Czy te kategorie narodowe Pani Paulino, nie wydają się Paniu już śmieszne? Gdy namawiano do głosowania za przystapieniem Polski do Unii Europejskiej, mówiło się, że od teraz każdy bedzie mógł sam decydowac o tym gdzie chce mieszkać, że wrszcie obaliliśmy tak naprawdę żelazną kurtynę, że nareszcie każdy beżie mógł sam szukać swojego miejsca w Europie. Brytyjczcy, których już 300 tyś mieszka na stałe w słonecznej Hiszpanii a przynajmniej 4 miliony pragnie zmienic miejsce zamieszkania na inny kraj jakoś nie bębną w mainstreamowych mediach na alarm, że kruszy sie struktura demograficzna kraju. Na miejsce tych 300 tyś mogą przyjąć 600 z Indii, Polski, czy bardzo płodnej kulturowo mniejszości jamajskiej ( może nie ma Pani o tym pojęcia i tutaj sie pani uśmiechnie, ale proszę pcozytać choćby publikacje profesora Henryka Zinsa) Wielka Brytania w przeciwieństwie do Polski nie jest krajem zamknietym i takiej postawy póki co tyko korzysta. Bo problemem nie są wyjazdy polskich hydraulików, ale to, jak wielkie opory mamy z przyjmowaniem cudzoziemców. Polska jest zamkniętym krajem w guncie rzeczy ksenofobicznie nastawionym do wszelkich mniejszości.

Dodaj ogłoszenie