Paulina Nowosielska: Nasze dzieci niczyje

dziennikarka działu opinie
Paulina Nowosielska
Paulina Nowosielska
Dawno temu były sobie szkolne gabinety lekarskie i stomatologiczne. Czasy się zmieniły. I tam, gdzie kiedyś stały fotele dentystyczne, powstały pracownie komputerowe.

Dawno temu były sobie szkolne gabinety lekarskie i stomatologiczne. Czasy się zmieniły. I tam, gdzie kiedyś stały fotele dentystyczne, powstały pracownie komputerowe. Lekarze też się wynieśli, sytuację łatają pielęgniarki. Pełną odpowiedzialność za zdrowie dzieci przejęli rodzice. Ale co, jeśli czasem są to ludzie skrajnie nieodpowiedzialni?

Z rządowego raportu wynika, że jedna czwarta niemowląt i 40 proc. dzieci do 2. roku życia nie korzystało z porad lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Pediatrzy mówią, że te dane są przesadzone, bo np. blisko 95 proc. dzieci dostało obowiązkowe szczepienia. Ale szczepienia to nie wszystko. Im dzieci starsze, tym stan ich zdrowia gorszy.

Przeprowadzone w zeszłym roku w Warszawie w ramach programu profilaktycznego badania wzroku u drugoklasistów pokazały, że 90 proc. z nich ma problemy ze wzrokiem. W sumie czemu tu się dziwić, skoro na placu boju w szkole pozostała tylko pielęgniarka, która ma pod opieką kilkuset uczniów (w Warmińsko-Mazurskim np. ponad 820). A rodzice? No właśnie!

Lekarze alarmują, że w porównaniu z resztą Europy pieniędzy na profilaktykę wydajemy najmniej. Najbanalniejszy przykład to nasze zęby - blisko 98 proc. Polaków ma próchnicę. Gdyby powalczyć z nią wcześniej, nie wydawalibyśmy średnio 100 zł na wizytę u prywatnego dentysty. Jeśli nic się nie zmieni, za kilka lat staniemy się nie tylko społeczeństwem starym, ale też chorym i zniedołężniałym.

Dobre póki co wyniki szczepień też mogą się zmienić. Bo zgodnie z rządowymi wytycznymi szczepienia powinien zapewnić lekarz POZ. Ustawodawca jest więc pewien, że każdy rodzic weźmie wolne i odstoi z dzieckiem w kolejce pod gabinetem po zastrzyk. Super! Szczytem naiwności jest spodziewać się po człowieku, który regularnie okłada własne dziecko, że akurat w sprawie szczepień okaże się zapobiegliwy.

A wracając do najmłodszych. Kiedyś po wyjściu ze szpitala dyskretną kontrolę nad matką i dzieckiem sprawowała położna środowiskowa i poradnia. Teraz to rzadkość. Wszystko pozostaje w gestii kochającego (oby!) rodzica.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Ignacy Dzieduszycki (TW)
Tak to wygladało, za czasów mojej podstawówki, a kończyłem ją jeszcze w czasach komuny. Pani przychodziła codziennie, brała kasę oczywiście za 8 godzin, a efekty jej pracy sprowadzały się do przeprowadzania fluoryzacji raz na pół roku, i wykonaniu szczepionek raz na rok. Taka Pani powinna obsługiwać kilka szkół i powinna być utrzymywana z pieniędzy samorządu. Nie rozwiązujmy takich spraw na zasadzie skrajoności, albo likwidujemy, albo ytrzymujemy takie zbędne babiszony,, które
swoje córki wychowują do tej samej porfesji. Niech spadają na drzewo tam ich miejsce.
S
Stanecka
Tak jak Pani przekonywała w ostatnim komentarzu.
Dodaj ogłoszenie