Paulina Kieszkowska-Knapik: Zmieńmy ustawę refundacyjną

Redakcja
Paulina Kieszkowska-Kanpik
Paulina Kieszkowska-Kanpik Fot. archiwum prywatne
Rozmowa z Pauliną Kieszkowską-Knapik, partnerem w kancelarii Baker & McKenzie, ekspertem w dziedzinie prawa farmaceutycznego, współzałożycielką Fundacji "Lege Pharmaciae".

Jest Pani współautorką raportu oceniającego skutki ustawy refundacyjnej, dlatego chciałbym zapytać, które z omawianych wad ustawy uważa Pani za szczególnie dolegliwe dla pacjentów i funkcjonowania rynku farmaceutycznego?
Wszystkie przedstawione przez nas błędy niosą istotne skutki, ale wyróżniłabym: wprowadzenie cen sztywnych oznaczających zakaz obniżania tej części ceny, którą płaci pacjent, powodujących, że nikt nie może ulżyć pacjentowi w powiększającym się ciężarze dopłat do leków refundowanych, większym o wiele od tego, który dźwigał przed wejściem w życie ustawy. Po drugie, fatalne rozwiązania dotyczące systemu cen leków nabywanych przez szpitale oraz restrykcyjne i jednocześnie nieprecyzyjne zakazy normalnych praktyk handlowych, uderzające w pacjentów, ich dostęp do leków i jakość leczenia.

Na czym polega szkodliwość rozwiązań dotyczących cen leków szpitalnych?
W powstałej sytuacji szpitale, lecząc ludzi, muszą naruszyć jakąś ustawę. Ustawa o świadczeniach nakazuje im bowiem oferować ludziom wszystkie leki refundowane (bo wszystkie są świadczeniami gwarantowanymi). Ustawa refundacyjna zaś zakazuje im kupować leki droższe niż limit. Limit zaś wyznacza często lek niebędący zamiennikiem tego, którego pacjent potrzebuje. Doprowadza to do sytuacji, gdzie pacjent nie dostanie potrzebnego mu leku od szpitala, nie może do niego w szpitalu dopłacić i nie może go do szpitala przynieść. W praktyce pozbawiony jest zatem możliwości ratowania swojego zdrowia i życia.

Wspomniała Pani o restrykcjach i zakazach wprowadzonych w ustawie. Które z nich uważa Pani za najbardziej szkodliwe?
Tak zwany zakaz jakichkolwiek zachęt w obrocie lekami, czyli zakaz "wszystkiego", który doprowadził do zablokowania normalnych pożytecznych działań, jak: darowizny lekowe (często ratujące życie), powodował wątpliwość co do możliwości przekazywania pomp insulinowych szpitalom przez Wielką Orkiestrę, obniżania cen do szpitali i wielu innych zwykłych praktyk. Ten zakaz w rezultacie uderza w pacjentów, gdyż wraz ze zwalczaniem kąpieli zwalczono także przebywające w niej dziecko. Przepis ten został właśnie znowelizowany przy okazji zmian zapisów ustawy o działalności leczniczej, równie niedopracowanej co refundacyjna, ale nadal jest niezwykle niejasny. Ponadto ustawa wprowadza zakaz reklamy aptek, wprowadzony do ustawy w celu, jakim było dla samorządu aptekarskiego ograniczenie konkurencji między aptekami. W dobie deregulacji zawodów zaakceptowano rozwiązanie wybitnie antykonsumenckie na prośbę monopolistycznego samorządu zawodowego. Pacjenci tracą możliwość uzyskania podstawowej informacji o ofercie aptek, która przecież usztywniona jest tylko w zakresie leków refundowanych. Nie mają możliwości porównania cen. Inspekcja Farmaceutyczna kwestionuje opiekę aptek nad pacjentem, uznając ją z zasady za zakazaną reklamę. Sytuacją oczekiwaną przez legislatora i inspekcje jest absolutny brak więzi między pacjentem a apteką, co stoi w oczywistej sprzeczności z ideą opieki farmaceutycznej, która wymaga przecież właśnie ciągłości i stałości relacji.

Wspominała Pani o zakazie normalnych praktyk handlowych, czyli zakazie reklamy aptek. Samorząd aptekarski jest z nich zadowolony. Z czego to wynika?
Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że tak szerokie sformułowanie zakazu stoi w sprzeczności nie tylko z ogólnie przyjętymi zasadami techniki legislacyjnej, zgodnie z którymi przepisy określające, czego nie wolno (i co jest zagrożone sankcjami), powinny być sformułowane możliwie jak najbardziej konkretnie i jednoznacznie, a nie dawać w tym zakresie pole do różnych interpretacji, ale również z podstawowymi ustrojowymi zasadami określonymi w Konstytucji RP - w szczególności z zasadą państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP) oraz zasadą swobody działalności gospodarczej (art. 20) i proporcjonalności (art. 31 ust. 3). Niestety w tym wypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której zakaz jest sformułowany bardzo nieprecyzyjnie, dlatego też jest instrumentalnie wykorzystywany przez część samorządu aptekarskiego do realizacji interesów małej grupy zawodowej, co moim zdaniem nosi znamiona nieuczciwej konkurencji. Najłatwiej zrozumieć, na czym polega problem, jeśli porówna się możliwości pacjentów, które mieli oni przed wprowadzeniem ograniczeń, z tymi, które mają obecnie, jeśli interpretacja (części samorządu aptekarskiego) przepisów dotyczących zakazów sformułowanych w ustawie będzie w pełni zastosowana.

Jak nasza ustawa refundacyjna prezentuje się na tle rozwiązań stosowanych w krajach Unii Europejskiej? Czy tam również stosowane są tak restrykcyjne rozwiązania?
Nasza ustawa to legislacyjny potworek łączący rozwiązania z różnych jurysdykcji, wyrwane z kontekstu, a co za tym idzie - przekręcone. Wystarczy wskazać na rzekomą powszechność systemu cen sztywnych. Zwolennicy tego systemu zwykle pomijają to, że na Zachodzie pacjent nie płaci ceny, tylko service fee za wydanie leku, i jest to wartość stała. Cenę pokrywa państwo. W Polce to państwo, czyli NFZ, ma stałą część ceny - limit. Dopłatę, i to często horrendalną, pacjent płaci sam. Porównywanie więc polskiego systemu z innymi to jak porównywanie gruszek z jabłkami. W Polsce pacjenci dopłacają do leków najwięcej w Europie.

Mamy już diagnozę, czas rozpocząć leczenie. Co według Pani powinni lub co mogą zrobić teraz decydenci, lekarze, pacjenci?
Ministerstwo Zdrowia na bieżąco stara się łagodzić skutki ustawy refundacyjnej, którą samo wprowadziło, bez oceny tych skutków. Dla pacjentów te skutki są bardzo złe. Czas więc naprawdę na poważną dyskusję o nowelizacji tej niedopracowanej ustawy, co do której było wiele opinii o niezgodności z konstytucją. Opinie te w pełni się teraz potwierdzają.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Belzebub
Nie rozumiem kto ma problem z zakazem reklamy aptek, bo raczej nie aptekarze, więc się pytam, kto? I po co apteka ma się reklamować tak w ogóle?
Z
Zdziwiony pacjent
Szczerze mówiąc zupełnie nie rozumiem tego zakazu reklamy aptek. Przychodnie i szpitale mogą sie reklamować, a apteki nie! O co chodzi? To musi być jakiś niezły przekręt. Pogratulować aptekarzom lobbystów.
Dodaj ogłoszenie