Partyjne dzielenie łupów, atrofia ziobrystów, co może Wałęsa... Przegląd politycznej blogosfery

Anita Czupryn
Grzegorz Mehring/Polskapresse Dziennik Bałtycki
Partyjne dzielenie łupów, podwójne standardy, atrofia ziobrystów i co może Lech Wałęsa - tym żyją dziś politycy. Przegląd politycznej blogosfery przygotowała Anita Czupryn.

Na blogach polityków nadal królują "taśmy PSL"", gdyż odsłoniły wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o nepotyzm, podwójne standardy i partyjne dzielenie łupów. Paweł Piskorski przypomina anegdotę, prawdziwą zresztą, jak to w 2001 r. działacz PSL i były minister obrony Stanisław Dobrzański otrzymywał synekurę w postaci prezesury Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Wówczas ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek tłumaczył, że "Staszek chciał się sprawdzić w biznesie". Dziś w biznesie na stanowisku prezesa PGE Energia Jądrowa chce sprawdzić swoje biznesowe kompetencje działacz PO i b. minister skarbu Aleksander Grad - pisze szef Stronnictwa Demokratycznego. I podkreśla, że tak jak tych dwóch nominacji nic nie różni, tak też nie różni nic dwóch partii PSL i PO, które według Piskorskiego są sprawnymi partyjnymi agencjami zatrudnienia. Posady załatwiają swoim na potęgę i bez żenady, uważając że to nie tylko normalne, ale i należne. I tak, w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych pieniądze unijne dzielą wyłącznie działacze PO lub krewni tych działaczy. Piskorski proponuje, że skoro premier Donald Tusk osobiście będzie naprawiał zepsuty przez PSL resort rolnictwa, to może w ramach rewanżu wicepremier Pawlak (PSL) zajmie się uzdrawianiem instytucji, które padły ofiarą platformowej nomenklatury. Nie jest wykluczone, że będzie miał znacznie więcej roboty niż premier.

W temacie "taśm Serafina" pozostaje też Aleksandra Jakubowska, pisząc o potokach hipokryzji, jakie wydalają z siebie politycy i dziennikarze przy tej okazji. Gdzie czasy, kiedy legitymację partyjną kazano zostawiać na portierni (słynne powiedzenie Andrzeja Drawicza, ostatniego prezesa Radiokomitetu). Teraz bez legitymacji partyjnej (odpowiedniej, oczywiście) nie przekroczysz bram mediów publicznych, spółek skarbu państwa, centralnych urzędów, a także wszystkich instytucji obsadzanych przez władze samorządowe - uważa Jakubowska. I domaga się, aby raz na zawsze jasno powiedzieć, jakie stanowiska w państwie podlegają zasadzie "podziału łupów", a jakie pozostają dla służby cywilnej i - w przypadku spółek skarbu państwa - menadżerów, wyłanianych w drodze precyzyjnie określonych zasad konkursowych. Ale nie ma złudzeń. Jej zdaniem rządzący zbyt prędko nie zajmą się zaprowadzeniem porządku w tej stajni Augiasza, a domorośli Herkulesi z opozycji nie będą się narażać dołom partyjnym, stającym już w blokach startowych, by po zmianie władzy sięgnąć po synekury opłacane z naszych podatków. Niestety, nie dotyczy to tylko rządzących. Aleksandra Jakubowska zwraca uwagę, że słynne hasło "Teraz, k…a, my", którego autorem był Jarosław Kaczyński (tak określił w 1997 stosunki panujące w AWS i wyjaśnił, że jest to przyczyna, która zdecydowała, że nie chciał startował z listy tego ugrupowania) jest ciągle twórczo rozwijane przez kolejne rządzące ekipy. Ba. Nawet prezesowi Kaczyńskiemu, gdy PiS doszło do władzy, nie udało się pozbawić swoich ludzi bardzo skutecznych mioteł, które zaczęły działać bardzo szybko po zwycięskim triumfie.

Jakubowska apeluje więc do mediów, aby zaczęły patrzeć władzy na ręce, bo nagonka na jednego Grada wiosny nie czyni. A jakby tak dobrze poszukać, to można znaleźć poletka uprawiane wyłącznie przez swoich - ku wielkiemu zdziwieniu nawet z partii opozycyjnych.

Do afery PSL odnosi się też Janusz Palikot, publikując przy okazji uchwałę Komisji Etyki Poselskiej, w której jej członkowie rugają posłów Ruchu Palikota za naganne, a nawet skandaliczne zachowanie w dniu 29 marca na sali sejmowej. Tym samym Komisja stwierdza, że wypowiedź Leszka Millera o naćpanej hołocie zasługuje na dezaprobatę, ale usprawiedliwiają go emocje. Słowem, miał prawo powiedzieć to co powiedział w sytuacji, gdy jego wystąpienie było przerywane przez posłów Ruchu Palikota obraźliwymi okrzykami. Janusz Palikot sarkastycznie komentuje uchwałę Komisji Etyki Poselskiej: Zatrudnić syna w rządowej agencji, zlecić firmie żony - intratny rządowy kontrakt, wypłacić kolosalną premię z pominięciem ustawy kominowej partyjnemu koledze, to są wszystko zdaniem rządzących - tylko drobne uchybienia. Zero odpowiedzialności. Winnych nie ma, a rząd zamiata sprawę pod dywan. Podobnie Leszek Miller, może bezkarnie obrażać z trybuny sejmowej przedstawicieli opozycji - nazywając ich naćpaną hołotą. Też nie ma sprawy, kary nie będzie. Ale jak nie wiadomo kto, i nie wiadomo kiedy, i gdzie, i co zrobił czy powiedział, to z pewnością musieli być to ludzie z Ruchu Palikota!
Janusz Wojciechowski, europoseł PiS, ciągnie temat 63 milionów. Informuje, że pani marszałek Kopacz nie zgodziła się na wprowadzenie do porządku posiedzenia Sejmu zgłoszonego przez Prawo i Sprawiedliwość projektu ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji. Oznacza to, ze od 4 sierpnia br. nie ma w Polsce prawa, określającego wysokość opłat koncesyjnych. Co teraz? Wojciechowski czeka, czy koncesjonariusze, którym Krajowa Rada łaskawie przyznała koncesje, a potem hojnie rozłożyła im opłaty koncesyjne na raty - zapłacą te raty, czy nie zapłacą. Europose stawia śliwki przeciw orzechom, że nie zapłacą. Co tam 63 miliony, nic się nie stało. Bo najważniejsze, zdaniem europosła jest to, że Telewizja Trwam nie dostała koncesji, z czego okradany "jasnogród" i tak będzie się cieszyć.

Senator Jan Filip Libicki z kolei ciągnie wątek o Solidarnej Polsce. Pretekst jest: mecenas Bartosz Kownacki, który z PiS dołączył do ziobrystów, chce wrócić do partii Jarosława Kaczyńskiego. Podobno na odejściu sporo stracił, bo był pełnomocnikiem części smoleńskich rodzin, a zlecenia miały urwać się, gdy przystąpił do Solidarnej Polski. Nie ma pewności, czy istotnie te motywy są tu decydujące, ale Libicki przypomina, jak mówił o jednym z posłów SP - i nie był to Kownacki - że swoją obecność w tym klubie warunkuje możliwością korzystania z kwoty 1300 zł, jaką Kancelaria Sejmu przekazuje każdemu klubowi i kołu parlamentarnemu na sekretarską obsługę każdego z ich członków. Wniosek z tego narzuca się sam: coraz więcej członków Solidarnej Polski nie wierzy w projekt Zbigniewa Ziobry. Skoro bowiem motywem decyzji politycznej ma być - w sumie niewielka - kwestia finansowa, to sprawa musi wyglądać bardzo kiepsko - pisze Libicki. A tego typu zjawisko jest najlepszym dowodem na atrofię każdego projektu politycznego. W tym przypadku na atrofię Ziobrystów.

Marek Migalski czeka na przyjazd Mitta Romney’a do Polski, bo może to być moment, w którym raz na zawsze załatwi się problem tzw. "polskich obozów śmierci". Podgrzanie tego tematu w czasie wizyty republikańskiego kandydata na prezydenta USA jest bowiem w interesie jego samego oraz Polski. Taka symbioza interesów zdarza się rzadko, więc grzechem byłoby z tego nie skorzystać - uważa europoseł PJN.

Romney będzie w Polsce za kilka dni. Spotka się z prezydentem, premierem oraz ministrem spraw zagranicznych. Również z Lechem Wałęsą. I w nim Migalski upatruje osobę, która może się z "polskimi obozami śmierci" rozprawić. Wałęsa może sobie na to pozwolić, bo nie obowiązują go rygory protokołu dyplomatycznego. Ponadto jest w Stanach Zjednoczonych bardzo szanowany i jego głos ma tam swoją wagę. Dlatego europoseł wzywa Lecha Wałęsę do tego, by doprowadził do sytuacji, że jego spotkanie z republikańskim kandydatem na prezydenta USA odbyło się w Oświęcimiu, a właściwie w Auschwitz. I by doprowadzić tam do wyrazistej deklaracji ze strony Romney’a na temat tzw. "polskich obozów śmierci". Byłoby dobrze, by w obecności laureata pokojowej Nagrody Nobla, amerykański polityk potępił używanie tego haniebnego terminu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie