Partnerstwo Wschodnie, u nas na tapczanie

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Szczyt Partnerstwa Wschodniego. Z wielką pompą obwieszczono taką mniej więcej nową imprezę polskiej prezydencji, coś jakbyśmy odkrywali właśnie Amerykę.

Partnerstwo Wschodnie, pół stolicy zablokowane, miliony złotych wydane, tymczasem... Tymczasem z perspektywy mojej polskiej wsi Partnerstwo Wschodnie od dawna kwitnie w najlepsze. Na moim targu, jak na pierwotnym rynku, spotykają się kupujący i sprzedający, a czasem wymieniają się rolami. Na przykład jedni mają kartofle (sprzedają), ale potem nie chce im się pędzić do domu (tam zamiast Partnerstwa Wschodniego raczej Niemcy, czyli wojna!) - zmieniają się zatem w kupujących i fundują sobie towar najwyraźniej pierwszej potrzeby, czyli miłość. Na naszej ulicy, Boże wybacz, Jana Pawła II, mamy tak zwane Królowe Szos, które przyjaźń między bratnimi, słowiańskimi narodami wcielają i umacniają od dawna. Daleki jestem od pogardy dla tych kobiet, tak jak szanuje je nasza społeczność. Większość tych wschodnich prostytutek ma u nas polskich mężów i polskie dzieci, miło się z nimi rozmawia, zwłaszcza iż większość z nich ma polskie korzenie, lwowskie na ogół. Cóż, Bóg stworzył i takich ludzi, którzy kupują wodę niekoniecznie do picia - tyle mogę zaobserwować, widząc tydzień w tydzień Tanię, Marię, Natalię, wciąż ich przybywa, znaczy albo tam rośnie głód, albo u nas coraz bardziej brakuje miłości. I cóż robią te niewiasty? To co wszystkie, tyle że za pieniądze, których nie tylko im brakuje. Za sto i za sto pięćdziesiąt (zdziwilibyście się, co droższe, ja w szoku byłem). Gdzie? Ano pod niebem, na starym tapczanie za torami, jakby świat nie zmienił się od lat stu czterdziestu (mógłbym napisać od tysiąca stu czterdziestu i błędu bym nie popełnił najmniejszego).

Czy to ruscy latają amerykańskimi sputnikami w kosmos, czy jednak Amerykanie prosić muszą o podwózkę u ruskich?

A propos - świat się nie zmienia, jak i nasze Partnerstwo Wschodnie. Owszem, słychać jakieś optymistyczne wieści, że 80 procent Polaków jest szczęśliwych, co obwieścił mi w radiu profesor Czapiński, taki Grzegorz Lato polskich psychologów (jeżeli nazywa się Czapliński, to przepraszam wszystkie czaple). Nie wiem, czy ja śnię, ale widać jestem w tych 20 procentach, tak jak kibice Legii na przykład. Kiedy synowi się poskarżyłem, że mi źle - popatrzył w komórkę, wykupił mi jakąś prywatną klinikę i przekazał, że następny wolny termin ma 14 października. No więc jestem malkontentem, widząc jak w XXI wieku, w środku Polski, z jednej strony Partnerstwo Wschodnie polega na blokowaniu centralnych ulic i na państwowej wyżerce, a obok, 10 kilometrów (!), na najbardziej beznadziejnej prostytucji na zasyfiałym tapczanie, czym nie zainteresują się ani sanepid, ani policja, ani ksiądz - za to zainteresują się mną na pewno, czy ja aby nie mam przywidzeń. No i tak ze mną wygracie, a Nergal napisze wam piosenkę… Aha, właśnie biskup Pieronek, broniąc Nergala, ogłosił, że episkopat jest "zarażony PiS". A może to ksiądz biskup ma raczej jakiś problem?

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW PAWŁA ZARZECZNEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Dobra, do poważniejszych najęto mnie tutaj rzeczy, mianowicie: by pisać ciekawie. Otóż - ciekawie będzie na koniec, cierpliwości - otóż zagrałem w tego naszego totka, żeby zgarnąć 50 milionów. No i najpierw zezłościłem się, bo słyszę, że szóstki padły aż dwie, tak więc góra mam 25 baniek. Potem, że padły te szóstki nie w mojej wiosce, czyli… Gdybym nawet trafił, szóstki byłyby wtedy trzy (!), zatem nie po 28, tylko po jakieś 18. Na frytki!!! Straciliście kiedyś najpierw pięć dych w dobę, a potem jeszcze dychę w kolejce do lottomatu? No więc pod tym względem jestem bankrutem, a winna tylko moja umiejętność liczenia - dla pospólstwa stratą jest 9 złotych albo 15, a to jedynie kwestia wyobraźni i tej całej matmy.
Niedawno rozbawiła mnie koleżanka, zadając publicznie pytanie, ile to jest 4,5 miliona razy 750 złotych (chodziło o to, ile będą kosztować państwo laptopy dla dzieci od Napieralskiego), no i że tego w obecnych czasach nikt nie policzy już bez kalkulatora. Hola! Ja policzyłem to natychmiast, we łbie własnym: wystarczy pomnożyć te 4,5 miliona razy tysiąc (łatwiej), podzielić przez cztery i pomnożyć przez trzy, elementarz, i jak byk wychodzi w kilka sekund trzy miliardy trzysta siedemdziesiąt pięć milionów. Ale to początek - bo kiedy zerknąłem w ten niby prawdziwy kalkulator w telefonie Nokia, wyświetlił się napis: "Poza zakresem". Znaczy się umysł ludzki sprawniejszy od tych pudełek, które i tak nieustannie gubię, a nikt nie oddaje - znaczy to chyba te 20 procent nieszczęśliwych, drobnych złodziejaszków. Aha, jak koleżance pochwaliłem się, że w kilka sekund policzyłem 4,5 miliona razy 750, bo kiedyś takie zadania robiliśmy na rozgrzewkę w podstawówce, odparła, że na szczęście nie dostałem wtedy laptopa od Napieralskiego! Ha, ha, dobre i prawdziwe! Ale że muszę mieć zawsze ostatnie słowo - i tak bym tego laptopa zgubił! Bo ja zawsze byłem pechowy. W domu mam wszystkie świadectwa ze szkoły i zadziwia mnie jedno - w jednej z klas miałem same tróje (i jest to jakaś nadzieja dla córki, że nie tylko ona). Czemu? Ano wychowawczyni żądała, by pisać wiecznym piórem, dla poprawienia charakteru pisma, długopis był przez nią zakazany, a ja musiałem pisać ołówkiem, co było karane obniżaniem stopnia o jeden (że było mi wstyd przed całą klasą przez rok cały, dodawać nie muszę, obciach, a tego wiecznego pióra nikt mi nie kupił, bo byliśmy biedni przeraźliwie i po prostu). No, ale raz mój wujek, fizyk, zwariował chyba i kupił mi pióro ze złotą stalówką… Zgadliście: zgubiłem następnego dnia, wróciłem więc do ołówka i tych gorszych stopni z urzędu. Może dlatego zapamiętałem nazwisko tej nauczycielki (Kazior) i znienawidziłem szkołę w całości i na zawsze, któż to wie? W każdym razie rachować się nauczyłem. Na przykład w trymiga rozwiązuję zadanie takie: jeżeli wybory wygrywa partia z 30-procentowym poparciem przy 50-procentowej frekwencji przy odebraniu prawa wyborczego obywatelom poniżej 18. roku życia, jakim poparciem cieszy się zwycięzca? Co dziesiątej poczwarki? Może takiej ze zgniłego tapczanu za kolejowymi torami przy ulicy Jana Pawła II w Piasecznie?

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW PAWŁA ZARZECZNEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Jak tak patrzę, co się dzieje, kołacze mi w głowie myśl, że świat zapędził się zbyt do przodu, lędźwiami pozostając jednak w średniowieczu. I czy nie należałoby rozpocząć badań na temat następujący: jak cofnąć świat o tysiąc lat, żeby zamiast zrobić krok w tył (i dwa w przód, wiadomo, Lenin, Nowaja Ekonomiczieskaja Politika, NEP), zrobić od razu tych wstecznych kroków tysiąc i pozbyć się wszystkich współczesnych kłopotów. Internetów, latpopów, ekologów, giełdy, franka, deficytowych szpitali, telewizji, rencistów i emerytów, żeby nie było wszystkiego, jak u Kononowicza. Tysiąc lat temu nie było przecież wcale tak źle - weźmy Helladę i Rzym... Prawa gejów były szanowane, festiwale i igrzyska organizowano, łaźnie stawiano, alkohol znano, pomniki budowano... Też byli Żydzi i mieli kapitał (rzecz jasna żydowski, wprost niebywałe dla wielu po dziś dzień, a niby to jaki mieliśmy mieć?). Za to - uwaga, to już odkrycie całkiem moje - jeszcze nie było Allacha i muzułmanów, czyli świętej wojny!
Aha, pogoda była wtedy zawsze, grzyby niewyzbierane, a miód nie w sklepach, a w lesie, takoż jagody, nie było Gazpromu i Putina z Miedwiediewem. Choć to ostatnie, nie wiem czemu, podaje się u nas jako klęskę demokracji… Otóż najbardziej demokratyczne kraje wywołują dziś najbardziej bezsensowne wojny, a ich wybory… Cóż, a Tusk z Kaczyńskim czymś się od Miedwiediewa z Putinem różnią? Ja już wolę tamtych, napiją się jak Słowianie, na ryby pójdą, ładne kobiety zauważą. Zawsze się powtarza, że Rosja przy nich upada… Sorry, przegapiliście chyba, ale czy to ruscy latają amerykańskimi sputnikami w kosmos czy jednak Amerykanie prosić muszą o podwózkę u ruskich? Jak was Rosja śmieszy (pana Siwca, tego dawnego komsomolca na przykład: "cała ta federacja rosyjska"), to zerknijcie w wolnej chwili na listy noblistów, na literatów, no i na ten materac za torami również.

CZYTAJ TEŻ FELIETONY ADAM A BUŁY W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Zresztą, te materace więcej dały ludzkości nowych dusz niż cała ta nasza polityka prorodzinna i całe to Partnerstwo Wschodnie.

A co do tego powrotu o tysiąc lat - właśnie widać, że bankructwu greckiego państwa nie zapobiegły ani miliony turystów i łatwy dochód, ani zorganizowanie igrzysk olimpijskich, ani nawet mistrzostwo Europy w piłce nożnej! (Więc i my pozbawmy się złudzeń, taka moja darmowa całkiem rada). Zatem pewien układ zwyczajnie się wyczerpał, ale zamiast szukać nowego, jak najpoważniej radzę wrócić... do starego.

Zresztą któż by nie wolał być młodszy, a nasze kobiety - nawet i tysiąc lat młodsze. Słyszelibyśmy wtedy tylko szum kniei.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW PAWŁA ZARZECZNEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL

PS Ponieważ zewsząd dostaję po łbie i za wszystko, dobry żydowski przykład, zresztą starsi bracia świętują właśnie Nowy Rok, szalom! Otóż Polak ratuje z rzeki tonące żydowskie dziecko. Następnego dnia przychodzą rodzice. - To pan wyratował naszego synka z topieli?

- Tak, tak, to ja! - wypina pierś nasz bohater, wyczekując pochwał i nagrody...
- Pan? No a gdzie jego berecik?

Paweł Zarzeczny

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bazyliszek
Jeśli chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej na temat uwodzenia, spraw damsko-męskich i nawiązywania kontaktów z płcią przeciwną to polecam wam skorzystanie z oferty kursów uwodzenia prowadzonych przez Wyższą Szkołę Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl). Ja dzięki ich szkoleniu bardzo wiele dowiedziałem się o sobie i kobietach, wiem, teraz w jaki sposób się zachowywać, by mnie nie ignorowały. Szkoła ta ma pozytywne opinie i dobrze wypada w różnych testach, więc warto spróbować ;)
Z
Zażenowany..

Ja straciłem czas czytając te wypociny. Można pisać bzdury ale na Boga, ktoś podejmuje decyzję o ich opublikowaniu!!!Ten "Ktoś" nie dość, ze bierze pieniądze za taką pracę to jeszcze decyduje o wypłaciecie z konta Spólki na rzecz pana Zarzecznego honorarium. W ramach protestu przeciw "Ktosiowi" usuwam aplkację z Iphona i Ipada.

b
billyboy

Tysiąc lat temu to był już CHROBRY a nie HELLADA ,GRECY itp.POZA TYM RELIGIA Mahometa już miała ok.300lat-Jak na jeden felieton to trochę za dużo ,,FRYWOLNOŚCI HISTORYCZNYCH''!!!!!!!Szybko na to leczenie załatwione przez synka!!

d
dziki

...i nie wiem czemu w mieście Płock , nie mogę kupić gazety "POLSKA" ?

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Partnerstwo Wschodnie, u nas na tapczanie

_JaC

No Zarzeczny, no ?

Dodaj ogłoszenie