Partie śmieszne aż strach

    Partie śmieszne aż strach

    Sławomir Kmiecik

    Polska

    Polska

    Jedną ze zdobyczy wolnej Polski jest prawo do tworzenia partii. I nasi rodacy w mijającym 20-leciu potraktowali tę wolność z gorliwością oraz fantazją. Krótki leksykon stronnictw śmiesznych i strasznych prezentuje Sławomir Kmiecik
    CHRZEŚCIJAŃSKA UNIA JEDNOŚCI
    Partia o tak wulgarnym skrócie nigdy nie istniała, ale... zrobiła karierę w mediach. Tę oś-mieszającą nazwę już w l. 50. wymyślił Stefan Kisielewski dla formacji skompromitowanego Bolesława Piaseckiego - przedwojennego skrajnego narodowca nawróconego w PRL na komunizm. W 1992 stronnictwo na "ch" przywołał reżyser Władysław Pasikowski w filmie "Psy". Esbek grany przez Edwarda Lubaszenkę mówi tam o "komisji weryfikacyjnej senatora Wentzla z Chrześcijańskiej Unii Jedności".
    Partia z takim skrótem została także wymieniona w jednym z odcinków serialu "Glina". Prześmiewcy przekonywali też, że to nazwa właściwa dla nielubianego ZChN. A kiedy Marek Jurek opuścił PiS, internauci kpili, że założy Chrześcijańskie Ugrupowanie Jurka. Akces do niego zgłosił pewien bloger - pod warunkiem jednak, że składka roczna wyniesie tyle co skrót.

    KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI
    Kto sądzi, że polscy komuniści wyginęli niczym dinozaury - po wyprowadzeniu sztandaru PZPR w styczniu 1990 roku - jest w błędzie. Wkrót-ce potem powstał bowiem w Dąbrowie Górniczej Zwią-zek Komunistów Polskich "Proletariat" uważający się za kontynuatora PZPR. For-macja zrzeszająca "prawdziwych komunistów" wchodziła w skład SLD, ale odeszła z tego bloku w 1997 - po uchwaleniu "reakcyjnej" Konstytucji RP. Poszło o to, że lewica zgodziła się na artykuł 13, mówiący o zakazie istnienia partii totalitarnych, od-wołujących się w programach do nazizmu, faszyzmu i komunizmu. Proletariusze ma-rzący o rewolucji i dyktaturze zostali rozwiązani przez Sąd Okręgowy w Warszawie, ale w 2002 utworzyli Komuni-styczną Partię Polski. Jej lider Jerzy Łachut wierzy, że idee Marksa odżyją.

    PARTIA ĆWOKÓW
    Pół Polski miało ubaw, gdy jesienią 2006 r. znany happe-ner Waldemar Major Fryd-rych, twórca Pomarańczowej Alternatywy, zajął piąte miejsce w wyborach na prezydenta Warszawy, pokonując - 0,41 procent głosów - "poważnego" kandydata Wojciecha Wierzejskiego z LPR. Śmiech był tym głośniejszy, że sztuki tej dokonał jako lider formacji Gamoni i Krasnoludków. Sukces skłonił Frydrycha do powołania w 2007 Partii Ćwoków. Nazwa przyszła mu do głowy, gdy obserwował poziom debaty posłów z "prawdziwych" partii. W znaczeniu słownikowym ćwok to głupek i prymityw, ale Major przekonuje, że ćwoki są elitą buraków, a do elity każdy chce należeć. Pierwszy happening jego partia zorganizowała przed Sejmem, "bo to największe skupisko ćwoków". Frydrych zapowiada start w wyborach parlamentarnych za dwa lata.

    PARTIA DOBREGO HUMORU
    Granica pomiędzy satyrą a polityką tak się w Polsce za-tarła, że humorysta, rysownik i wydawca Szczepan Sa-durski postanowił ją na nowo określić. Wokół swego pisma satyrycznego "Twój Dobry Humor" w 2001 roku skupił znanych polskich kaba-recierzy, tworząc Partię Dob-rego Humoru. Satyrycy sformowali wesoły gabinet cieni, w którym premierem jest Krzysztof Skiba, ministrem uśmiechu Marcin Daniec, ministrem telewizji Maria Czubaszek, a wspierają ich takie osoby jak Tadeusz Drozda, Edward Lutczyn, Krzysztof Daukszewicz czy Artur Andrus. Partia organizuje Brygady Dobrego Humo-ru, z którymi daje koncerty, ale list wyborczych nie wys-tawia. Ogłosiła, że Wąchock jest polską stolicą humoru.

    PARTIA ŁYSYCH
    Mężczyźni bez włosów mają ponoć wyższe IQ, są sprawniejsi seksualnie i... bardziej ich widać. Tak twierdzi krakowski publicysta Leszek Mazan (z głową jak kolano), który stworzył Partię Łysych kierowaną przez Radę Błyskotliwych. Inicjator namawia panów bez włosów, by postępowali według zasady konserwatorów zabytków: czego nie możesz ukryć - wyeksponuj. Problem w tym, że aż 75 procent mężczyzn jest niezadowolonych z faktu łysienia. Partia, choć ma duży elektorat, bo w Polsce jest ponad 5 milionów "gołogłowych", nie startuje w wyborach. Zamiast tego wspiera znanych "łysoli": Józefa Oleksego, Jana Marię Rokitę, Jerzego Dziewulskiego. Organizuje też zabawy, happeningi, a nawet konkursy urody pod hasłem "Mój mąż świeci najpiękniej". Łysi przekonani o swej nieprzeciętnej inteligencji, w "ideowej" walce z włochatymi posługują się hasłem: "Widział ktoś łysego barana?".
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo