Partie planują 2012 rok. PSL czeka wojna domowa, a SLD z Palikotem...

Redakcja
Partie ogłaszają swoje plany na nadchodzący rok. Jeśli wierzyć zapowiedziom, może to być całkiem ciekawy czas w polskiej polityce. Rząd i PO nie chcą już uciekać od reform, Palikot wraz z SLD myślą o lewicowej koalicji, Prawo i Sprawiedliwość chce odnowić struktury i odwiedzić każde polskie miasto i każdą większą wieś, a w PSL szykuje się walka o fotel szefa partii.

Donald Tusk zapowiedział już ogłoszenie kalendarza "realizacji zobowiązań wyborczych PO". - Trwa przegląd nie tylko tego, co było oficjalnym programem PO, ale także wszystkich publicznych zobowiązań i wypowiedzi naszych kandydatów - mówił premier, który chce przedstawić plan ich realizacji w pierwszych dniach nowego roku. Nie wiadomo jeszcze, czy znajdą się w nim wszystkie zapowiedzi Platformy, w tym sprawy takie jak likwidacja formularzy PIT, ulgi podatkowe dla oszczędzających na emeryturę, podniesienie nakładów na aktywizację zawodową pokolenia 50+, podwyżki dla kadry akademickiej czy liczne zapowiedzi deregulacyjne - od kwestii uproszczenia procedur uzyskiwania pozwoleń na budowę po te związane z funkcjonowaniem firm.

Czytaj też:Gry koalicyjne Tuska i Pawlaka: Ludowcy nie chcą firmować niepopularnych reform

Z kolei klub PO zamierza ponownie złożyć w Sejmie projekt ustawy o in vitro autorstwa Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (wcale niewykluczone, że znów jednocześnie z restrykcyjnym projektem Jarosława Gowina), a także przygotować zmiany w Kodeksie pracy uelastyczniające przepisy dotyczące zatrudniania. - Idzie kryzys, a im sztywniejsze prawo pracy, tym gorsze warunki funkcjonowania firm i ludzi - tak tłumaczył ten zamiar poseł Adam Szejnfeld z PO.

Czytaj też:Arkadiusz Mularczyk: Rząd Tuska nie ma jasnej wizji rozwoju państwa

Plany na 2012 rok ma także opozycja. - Wracamy do pomysłu, który się sprawdził przed wyborami, czyli do "najazdu" części klubu parlamentarnego na województwa i rozjazdu po powiatach. Ruszamy w Polskę, chcemy dotrzeć do każdej gminy - tak Joachim Brudziński z PiS zapowiada planowaną na wiosnę ofensywę swej partii. PiS chce jednocześnie zewrzeć szyki i uporządkować nadwątlone po dwóch kolejnych rozłamach struktury w terenie. Wciąż bowiem trwają lokalne transfery do Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Ta partia zaś jak na razie na 2012 rok zapowiada rejestrację i przygotowanie programu opartego na społecznej nauce Kościoła.

O ile opozycyjne partie prawicowe przygotowują się, jak widać, do okopywania na umocnionych pozycjach naprzeciw siebie, o tyle lewica coraz wyraźniej dąży do konsolidacji. - To będzie dobry rok dla lewicy - mówi rzecznik klubu Ruchu Palikota Andrzej Rozenek. Partia Palikota zamierza w 2012 roku tworzyć szeroką koalicję lewicową pod patronatem m.in. Aleksandra Kwaśniewskiego, który zadeklarował już poparcie dla tego planu. - Sądzę, że głos prezydenta Kwaśniewskiego jest takim sygnałem dla wszystkich tych środowisk, że należy współpracować, należy rozmawiać o wspólnocie programowej. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie stworzyć jakiś centrolewicowy blok, który będzie przeciwwagą dla PO-PiS - mówił Rozenek.

Czytaj też:SLD i Ruch Palikota robią "korektę kapitalizmu". 1 maja wspólny wiec

Ruch Palikota obawia się tylko, że "wygłodniały władzy SLD skusi się na propozycje Donalda Tuska i stanie się najpierw ukrytym, a potem rzeczywistym koalicjantem PO", jak mówił Rozenek. SLD zaś oficjalnie nie wyklucza współpracy z partią Palikota.

Wiktor Porembski

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
A kto powiedział, że jakaś polityczna lewatywa jest Polsce potrzebna? Np. W USA są bardziej prawicowi Republikanie i bardziej centrowi Demokraci i tyle. Dwie partie i żadnego lewactwa. PiS powstał, PiS upadnie a ci sami ludzie będą w innej partyjce i tak w kółko. SLD powstał SLD upadnie a ci sami ludzie będą w innej partyjce i tak w kółko. Kiedy wreszcie skończy się w Polsce ciągłe tworzenie nowych partii, po to by je potem znowu rozbić i tak w kółko? A potem dziwi się jeden z drugim rozpolitykowany działacz, że społeczeństwo ma to w nosie. Pan Jurek mówił, że PiS jest dobry a potem mówił, że PiS nie jest dobry. Pan Sikorski mówi, że PO a wcześniej, że PiS. Palikot popierał PO a teraz popiera siebie, te panie z PiS-u popierały PiS a teraz popierają siebie. Kiedy wreszcie będziemy mieli stabilny system polityczny jak na Zachodzie?

A u nas co chwila jakiś przyjaciel magnetowidów zakłada Partię Przyjaciół Magnetowidów (sprawdziłem - była taka!) a jakaś niedotarta starowinka, przyjaciółka drugiej łechtaczki, zakłada Partię Bab Trzeciego Wieku. Ciągle ktoś się dzieli przez podział lub pączkowanie i bądź tu mądry. Niech ktoś wreszcie założy Partię Bezpartyjnych i na nią będę głosował – tylko błagam, jak już raz ją założycie to jej nie rozbijajcie i niech ona sobie zostanie przez najbliższe 50 lat.
N
ND
Jeżeli przyłożyć 28 miliardów złotych do 16 milionów pracujących Polaków, to na jednego przypada 1750 zł podatków do zapłacenia w ciągu roku.

Dziś za grecko-włoskie życie ponad stan mają zapłacić Polacy.

Czy mamy dłużej pracować po to, by w słoneczku na nasz koszt mógł się poopalać włoski czy grecki emeryt, pobierający trzykrotnie wyższe świadczenia? Czy to ma być europejski solidaryzm?

Przyzwyczajeni do tego, że za komuny najlepsze polskie produkty za grosze były "sprzedawane" do bratniego Związku Sowieckiego, możemy doszukać się analogii, że oto nasz obecny premier Tusk, chcąc przypodobać się na europejskich salonach, woli dołożyć parę miliardów euro od swojego społeczeństwa. I to nawet biorąc pod uwagę fakt, że minimalna emerytura wynosi w Polsce 730 złotych, podczas gdy w Grecji jest to równowartość 2,2 tysięcy złotych, a we Włoszech 2,6 tysięcy złotych. I jakoś nikt im nie obiecuje podwyższenia wieku emerytalnego, pomimo iż Włosi żyją około 5 lat dłużej niż Polacy, a Grecy ok. 3 lat dłużej (wiadomo, że ciepły klimat służy).

Włochy czy Grecja nie musiała przez 45 lat zmagać się z pogłębianiem przyjaźni polsko-radzieckiej w imię socjalizmu.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej dochód narodowy na osobę w Polsce był wyższy niż w Hiszpanii (o ok. 10 proc.), nieznacznie niższy niż w Grecji (o ok. 20 proc.) i Włoszech (o ok. 35 proc.).

W 1990 roku, a więc po gospodarczym eksperymencie socjalizmu, polski dochód narodowy na mieszkańca był już dwukrotnie niższy niż grecki, dwa i pół raza niższy niż hiszpański oraz trzykrotnie niższy niż włoski.

Komunizm zabrał nam możliwość wzbogacenia się przynajmniej na poziomie zbliżonym do dzisiejszej Hiszpanii. To powoduje, że dziś średnia roczna pensja netto (dane za 2010 rok) wynosi w Polsce ok. 6,3 tysiąca euro, w Grecji 14,2 tysiąca euro, w Hiszpanii 19 tysięcy euro, a we Włoszech 20 tysięcy euro.
J
Joris
Trudno o bardxziej glupiutkie przemyslenia.
c
cezar
Jak ma bezpiecznie rozwijać się kraj, który pozbawił się przemysłu, zlikwidował stocznie, kopalnie, sprzedał większość strategicznego majątku narodowego, zredukował i rozbroił własną armię, wyzbył się banków, oddając je w obce ręce, w końcu bezkrytycznie scedował swoje prawo i polityczne decyzje na rzecz Unii Europejskiej? Jakie perspektywy ma kraj, który dopiero niedawno spłacił swoje długi z lat 70., a już dziś jest realnie zadłużony na 3 biliony złotych, wliczając w dług publiczny system ochrony zdrowia i ubezpieczeń społecznych. Taki kraj może tylko wegetować i wisieć u klamki możnych i bogatych. Ludność takiego wyzbytego własności kraju może liczyć jedynie na pracę w handlu i usługach i poszukiwanie pracy na Zachodzie.
Dodaj ogłoszenie