Papież zapobiegnie schizmie

Ks. dr Andrzej Draguła
Udostępnij:
Papież Benedykt XVI ma w czasie swej dziewięciodniowej pielgrzymki do Australii przeprosić za nadużycia seksualne, których dopuścili się katoliccy księża.

Ma też przeprosić Aborygenów za katolickich misjonarzy. Oraz podkreślić wagę troski o środowisko naturalne, unikając przy tym wyrażania opinii o zmianach klimatycznych. Taka jest długa lista oczekiwań, którą układa część australijskiej opinii publicznej.

Wizyta papieska już spotkała się z protestami osób pokrzywdzonych przez księży pedofilów. Protestowali też zwolennicy małżeństw homoseksualnych i przeciwnicy katolickiej nauki o rodzinie. Pielgrzymka głowy Kościoła katolickiego jest dla tych środowisk dobrą okazją, aby ich postulaty zostały usłyszane, bo przez kilka dni patrzą na nich kamery z całego świata. Jest to też okazja, by to, co się myśli, powiedzieć papieżowi niejako wprost i bezpośrednio.

Kościół nie rozwiązuje jednak swoich problemów na drodze protestów i manifestacji i nie poddaje się wiecowej presji. Pomiędzy Kościołem a światem, reprezentowanym najczęściej przez środowisko mediów, jest napięcie, które można nazwać konfliktem dwóch prędkości. Kościół instytucjonalny działa często wolniej, niż oczekują tego świeccy, a już na pewno dziennikarze. Ma za to czas na uwzględnienie i rozpatrzenie różnych postulatów, wysłuchanie stron, wzięcie pod uwagę interesów wielu środowisk. Z drugiej strony mamy dynamikę i prędkość świata mediów. Media wymagają szybkich, spektakularnych działań. Konflikt dwóch prędkości jest nieunikniony, a widać go bardzo wyraźnie szczególnie w czasie pielgrzymek.

To nie jest tak, że Kościół nie widzi problemów nadużyć seksualnych. To praw-da, że przez wiele lat nie były one rozwiązywane w ogóle albo załatwiane niewłaściwie, za to teraz są rozwiązywane radykalnie i szybko. W Australii jest to problem o dość dużej skali, bo mamy aż 107 udokumentowanych przypadków wykorzystywania seksualnego przez księży katolickich.

Opinia publiczna oczekuje, że papież potępi pedofilię podczas tej wizyty, podobnie jak zrobił to w kwietniu w Stanach Zjednoczonych. Na razie powiedział, że jest ona "niekompatybilna z byciem księdzem". Być może ktoś oczekuje znacznie mocniejszych stwierdzeń, ale trudno się spodziewać, aby podczas homilii w Sydney Benedykt XVI podjął nagle jakieś decyzje administracyjne.

Należy się spodziewać raczej kolejnego gestu symbolicznego, bo właśnie takich gestów i słów w takim miejscu i czasie oczekuje się od papieża.

Nigdy dość przepraszania ludzi pokrzywdzonych. Prawdopodobnie Benedykt XVI także słowa "przepraszam" będzie podczas tej wizyty używał. Ma on bowiem świadomość, że w tych dniach patrzy na niego cały świat. Każda pielgrzymka jest szczególnym czasem dla papieża, gdyż trzeba streścić wszelkie działania Kościoła, wszelkie poważne dokumenty i encykliki do kilku gestów i zdań, o których napiszą gazety.

Nie zapominajmy jednak, że papież nie leci tam jako polityk i głowa państwa. Papież leci na Światowe Dni Młodzieży. Leci spotkać się młodymi i mówić im o Bogu. Jego wizyta służy umacnianiu wiary. Oczywiście Kościół nie jest tylko postrzegany tylko jako wspólnota ludzi wierzących i dążacych do wiecznego zbawienia, ale i jako wielki gracz społeczno-polityczny.

Jest postrzegany jako instytucja, która często zabiera głos w różnych sprawach, gdyż jego wierni dzielą los całego świata. Wszystko, co robi, musi być jednak podporządkowane zasadniczemu celowi, czyli zbawieniu.

Dlatego trzeba oddzielić protesty osób autentycznie pokrzywdzonych od protestów tych, którzy chcą wpływać na doktrynę Kościoła. Pokrzywdzonych należy przeprosić i zapewnić, że Kościół w sprawie nadużyć seksualnych nie pozostaje bezczynny. Rzym wydaje bardzo rygorystyczne dokumenty dotyczące postępowania z księżmi, którzy są oskarżeni. Problem pojawia się tylko na etapie ujawniania tych przypadków.

Na szczęście świadomość, że nie chodzi tylko o dobre imię Kościoła i oskarżanego księdza, ale też dobre imię i godność pokrzywdzonego, jest coraz powszechniejsza.

Protesty i postulaty grup domagających się legalizacji małżeństw homoseksualnych czy święceń kapłańskich kobiet są o wiele trudniejsze do rozwiązania. Przypadek Kościoła anglikańskiego pokazuje, że ustępowanie w w tych sprawach prowadzi do pogłębionego kryzysu, a być może nawet schizmy i rozpadu Kościoła. Być może Kościół katolicki też będzie się musiał kiedyś z tymi zagrożeniami zmierzyć. Nie będzie jednak tego czynić pod presją kamery.

Ks. dr Andrzej Draguła, wice-dyrektor Instytutu Filozoficzno-teologicznego im. Edyty Stein w Zielonej Górze

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam Maryjny
Nadal wielu obrońców zboczeńcow z Kościoła katolickiego - czyli wszystkich księzy, hierarchów, którzy dopuścili się molestowania seksualnego, po cichu tak sobie myśli.
Dodaj ogłoszenie