reklama

Panika i krach - świat drży po upadku banku w USA

Łukasz Pałka, Beata TomaszkiewiczZaktualizowano 
Panika na gieldach po upadku 4. banku w USA
Panika na gieldach po upadku 4. banku w USA REUTERS
Takiej paniki od lat nie widziano na nowojorskiej Wall Street.

Pracownicy od rana w pośpiechu opuszczający budynek nowojorskiej centrali Lehman Brothers i rozhisteryzowani inwestorzy usiłujący sprzedać akcje po jakiejkolwiek cenie, byle się ich pozbyć. Wywołało ją wczoraj bankructwo czwartego pod względem wielkości banku inwestycyjnego w Stanach Zjednoczonych. Bez pracy zostało 25 tys. finansistów, a upadłość może wywołać efekt domina wśród innych instytucji finansowych, które prowadziły interesy z Lehman Brothers. Bankructwo pociągnęło w dół indeksy światowych giełd, również naszej.

W konsekwencji znów znaczne straty ponoszą inwestorzy lokujący w funduszach inwestycyjnych. Sytuacja w USA przekłada się też w Polsce na wzrost oprocentowania kredytów.

Jest to największe na świecie bankructwo instytucji finansowej. Tym bardziej porażające, że Lehman Brothers ma za sobą 158-letnią tradycję i do tej pory bez większych turbulencji przechodził przez wszystkie światowe kryzysy finansowe, w tym ten największy z lat 30. ubiegłego wieku. Bank podobnie jak inne amerykańskie instytucje padł ofiarą kryzysu na rynku hipotecznym.

Wczoraj inwestorzy w panice pozbywali się akcji Lehman Brothers. Ich wartość spadła o prawie 100 proc. - do 30 centów za walor. Ale bankructwo miało znacznie dalej idące konsekwencje. Wywołało prawdziwe tsunami na wszystkich znaczących parkietach świata. Francuski CEC40 spadł o 3,8 proc. Brytyjski FTSE100 0 3,9 proc. Na sięgającym 4,42 proc. minusie zamknęła się wczoraj giełda w Nowym Jorku.

Traciły przede wszystkim indeksy dużych spółek i banków. Do tej pory w wyniku kryzysu w USA najwięcej traciły małe i średnie spółki. Tej panice inwestorów nie mogła się również oprzeć warszawska giełda. Indeks największych spółek WIG20 tracił w ciągu dnia ponad 4 proc.

Ostatecznie inwestorzy nieco ochłonęli i indeks zamknął się ze stratą 3,8 proc. Przełamał jednak psychologiczną barierę 2400 pkt i był najniższy od listopada 2005 r. Analitycy nie mają wątpliwości.
To nie koniec problemów. - Jeszcze w tym tygodniu powinniśmy zobaczyć odbicie WIG, bo od szczytu, który miał miejsce dwa tygodnie temu, stracił on już kilkanaście procent.

Jednak w dłuższym terminie kryzys w USA nadal będzie się negatywnie przekładał na indeksy warszawskiej giełdy - ocenia Emil Szweda, analityk Open Finance. A to zła wiadomość dla osób, które jeszcze nie uciekły z funduszy inwestycyjnych. Wartość ich udziałów nadal idzie w dół.

Także dla kredytobiorców nie ma dobrych wieści. Banki straciły do siebie zaufanie. Boją się sobie pożyczać pieniądze. Dlatego rośnie cena pieniądza, a to przekłada się na wzrost ceny kredytów. Już trzymiesięczny WIBOR, od którego liczone jest oprocentowanie kredytów hipotecznych w złotych, wynosi 6,53 proc., co oznacza, że przyjmując marżę banku na poziomie tylko 1 pkt proc., daje ponad 7,5 proc. To o ponad 1 pkt proc. więcej niż przed rokiem.

- Można się spodziewać kolejnych wzrostów cen kredytów. Będą też one trudniej dostępne, bo banki nie mają skąd brać na nie pieniędzy - mówi Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. Niepewny jest też los złotego. Zdaniem Emila Szwedy brak napływu zagranicznego kapitału do Polski spowoduje, że będzie on tracił na wartości wobec dolara i euro.

- Bankructwo Lehman Brothers będzie miało ogromne konsekwencje dla całego rynku finansowego na świecie - mówi Andrzej Czarnecki, zarządzający funduszami Union Investment. - Zobowiązania banku sięgały 613 mld dol. Jego obligacje kupowały inne instytucje finansowe, które teraz mogą mieć poważny problem z odzyskaniem swoich pieniędzy - wyjaśnia.

Według niego Lehman Brothers może pociągnąć za sobą kolejne bankructwa przede wszystkim mniejszych banków obecnych głównie na amerykańskim rynku. W obliczu kryzysu stanęli wczoraj również inni giganci światowego rynku finansowego - Merrill Lynch i AIG. Ten pierwszy został przejęty przez Bank of America za 50 mld dol. Z kolei AIG poprosił wczoraj amerykański bank centralny o dużą pomoc finansową. Potrzebuje 40 mld dol. Wcześniej z poważnymi problemami borykały się również banki UBS i Bear Stearns. Jednak gorsze krachy od wczorajszego są już mało prawdopodobne.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie